<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467</id><updated>2011-10-10T09:28:09.978+02:00</updated><title type='text'>ZJAWISKA PARANORMALNE</title><subtitle type='html'>PARAPSYCHOLOGIA,DUCHY,NAWIEDZENIA,HORROR,OPOWIADANIA,STRASZNE HISTORIE,ZAGADKI,NIEWYJAŚNIONE,ŚWIADOME ŚNIENIE,DEMONY,I WIELE INNYCH RZECZY</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>211</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-441182451078034170</id><published>2011-10-02T14:44:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:44:22.086+02:00</updated><title type='text'>ROZDZIAŁ 4  Alarm nad instalacjami jądrowymi</title><content type='html'>ROZDZIAŁ 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alarm nad instalacjami jądrowymi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Pentagon nadał w 1949 roku komisji zajmującej się UFO nazwę "Projekt Uraza" (Project Grudge)? Nigdy nie podano żadnego wytłumaczenia, ale może nie jest jeszcze za późno, aby zaproponować wyjaśnienie.&lt;br /&gt;Od końca poprzedzającego roku amerykańscy wojskowi postanowili demonstracyjnie okazywać sceptycyzm wobec hipotezy o obecności statków pozaziemskich na terytorium Stanów Zjednoczonych. Jednak analiza tajnych, ujawnionych dzięki FOIA dokumentów świadczy o tym, że te osobliwe obiekty latające pojawiały się przede wszystkim w sąsiedztwie "czułych" instalacji, a mianowicie ośrodków badań i zakładów atomowych, do których w owym czasie mieli dostęp wyłącznie wojskowi. Jednostki badawcze i produkcyjne w Oak Ridge w stanie Tennessee, w Hanford w stanie Waszyngton, w Los Alamos i w Sandii w pobliżu Albuquerque w Nowym Meksyku, a także na terenach doświadczalnych w White Sands w pobliżu Alamagordo, nie mówiąc już o bazie bombowców atomowych w Roswell, stały się miejscem niezwykłych zjawisk. Wojskowi mieli uzasadnione powody do obaw. Tym można tłumaczyć dziwaczną nazwę wybraną dla komisji, która widocznie nie ogarniała tych wydarzeń... Ten epizod historii związanej z UFO był przez długi czas mało znany. Dostępne dziś dokumenty umożliwiają dokładne odtworzenie przebiegu wydarzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Los Alamos, grudzień 1948 - luty 1949&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grudniu 1948 roku, a następnie przez pierwsze miesiące roku 1949 nad głównymi wojskowymi obiektami nuklearnymi w Nowym Meksyku i w Teksasie odnotowano całą serię niewytłumaczalnych zjawisk świetlnych. Służby techniczne Sił Powietrznych bazujące w Dayton (AMC), których częścią jest A TIC, gdzie mieści się również komisja zajmująca się badaniami UFO, nie wykazywały początkowo zainteresowania tymi zjawiskami. Ale z drugiej strony osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na miejscu z trudem zachowywały zimną krew.&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się 5 grudnia 1948 roku. W tym właśnie dniu piloci William Goade i Roger Carter, lecąc samolotem Sił Powietrznych C-47 (DC-3), zobaczyli w pobliżu Las Vegas, a po dwudziestu minutach w okolicy Albuquerque błysk jaskrawego zielonego światła. Unosiło się ono nad Sandią, wypisując na niebie paraboliczny tor. Goade i Carter sądzili początkowo, że jest to meteor lub raca, ale pół godziny później pilot samolotu rejsowego, który wylądował w Albuquerque, potwierdził, że zaobserwował to zjawisko w pobliżu Las Vegas, dodając istotny szczegół: widział, jak to zielone światło zmierzało w jego stronę, co zmusiło go do wykonania manewru zapobiegającego kolizji. W tym momencie błyszczący obiekt wykonał lot nurkowy w stronę ziemi i w ciągu kilku sekund zniknął, pozostawiając blado-zieloną smugę .&lt;br /&gt;Podpułkownik Doyle Rees, odpowiedzialny za bezpieczeństwo bazy lotniczej Kirtland i członek OSI (lub AFOSI: Air Force Office oj Special Investigations -Biuro Sił Powietrznych do Spraw Specjalnego Śledztwa), działającego we wszystkich wojskowych bazach powietrznych, potraktował ten przypadek poważnie. Następnego dnia wszczął dochodzenie.&lt;br /&gt;Zjawisko zaczęło się powtarzać. 8 grudnia dwaj oficerowie AFOSI wykonujący lot patrolowy nad Kirtland zobaczyli, że zmierza w ich kierunku jaskrawe zielone światło, znacznie bardziej intensywne i przewyższające wielkością światło racy. Trwało to nie dłużej niż dwie sekundy. W następnych dniach sygnalizowano inne nie zidentyfikowane światła nad Sandią w pobliżu Kirtland, gdzie mieściły się supertajne laboratoria pracujące nad bombą atomową. Analogiczne obserwacje odnotowano nad wytwarzającymi pluton przeznaczony dla bomb zakładami atomowymi w Hanford w stanie Waszyngton.&lt;br /&gt;Coraz bardziej zaniepokojony Rees zwrócił się z prośbą o opinię do znanego specjalisty w dziedzinie meteorów, profesora Lincolna La Paza, dyrektora Instytutu Meteorytów i szefa wydziału matematyki i astronomii na uniwersytecie w Nowym Meksyku. La Paz pracował podczas wojny w White Sands i nadal wykonywał prace dla armii. 12 grudnia, przebywając w towarzystwie dwóch oficerów bazy w Kirtland, ujrzał zieloną "ognistą kulę" przecinającą niebo z jednego końca horyzontu na drugi. Zjawisko to zaobserwowali w tym samym czasie nieco dalej dwaj inspektorzy bezpieczeństwa jądrowego. La Pazowi udało się metodą triangulacji określić tor lotu obiektu. Doszedł do wniosku, że błyszczący obiekt przelatywał nad laboratorium w Los Alamos, największą świętością amerykańskich badań jądrowych, gdzie pod kierunkiem Roberta Oppenheimera wyprodukowano pierwsze bomby atomowe. Jednak zdaniem La Paza najbardziej zdumiewającym faktem był poziomy lot tej "kuli ognistej" na wysokości od 8 do 10 mil (od 12 do 16 km). Pozwoliło to ekspertowi na wyciągnięcie wniosku, że nie mógł to być meteor.&lt;br /&gt;30 stycznia 1949 roku zjawisko to wystąpiło ponownie, tym razem w Roswell. Paruset świadków widziało, jak zielony "meteor" przeciął nagle niebo. Niektórzy przypuszczali, że mógł spaść w pobliżu . Profesor La Paz, któremu powierzono dochodzenie w tej sprawie, nie znalazł żadnej cząstki tego meteoru, ale po zapoznaniu się z kilkudziesięcioma relacjami odtworzył tor jego lotu. Wyniki znów były zdumiewające: obiekt pokonał odległość 143 mil (230 km) w prostej linii nad Teksasem i Nowym Meksykiem. Przypuszczalna wysokość wynosząca od 60000 do 40000 stóp (20000 do 13000 m) była wyjątkowo niewielka jak na meteory. Orientacyjna prędkość: 25000-50000 mil/godz. (40000-80000 km/godz.). Na tej wysokości i przy tej prędkości meteor powinien wytworzyć falę uderzeniową Macha, jednak świadkowie niczego nie słyszeli. Zdaniem La Paza mógł to być wyłącznie nieznany obiekt latający.&lt;br /&gt;17 lutego zwołano w Los Alamos "konferencję poświęconą zjawiskom powietrznym" z udziałem kompetentnych uczonych i wojskowych. Przebieg dyskusji na konferencji jest znany dzięki sprawozdaniu pułkownika Reesa wysłanemu 23 maja do generała Carolla kierującego specjalnym dochodzeniem w Waszyngtonie. Notatka odtwarza cały przebieg sprawy "zielonych kul ognistych". Tego dnia obecni byli w Los Alamos przedstawiciele 4. armii, jednostki "specjalnego uzbrojenia", uniwersytetu w Nowym Meksyku, FBI, Komisji Energii Atomowej, uniwersytetu w Kalifornii, Rady Naukowej Sił Powietrznych, wydziału badań geofizycznych AMC i Biura do Spraw Specjalnego Dochodzenia Sił Powietrznych. Zaproszona do udziału "Komisja Uraza" nie raczyła delegować swojego przedstawiciela!&lt;br /&gt;A oto jak pułkownik Rees relacjonuje swojemu zwierzchnikowi wyniki obrad:&lt;br /&gt;Nie zaproponowano żadnego logicznego wyjaśnienia pochodzenia zielonych kul ognistych. Ustalono jednak, że zjawiska te są raczej autentyczne i że należy je badać w sposób naukowy. Uznano ponadto, że natarczywość, zjaką te niewytłumaczalne zjawiska pojawiają się w pobliżu czułych instalacji, jest niepokojąca .&lt;br /&gt;Rees nie przytacza końcowego raportu (siódmego!), jaki właśnie otrzymał od Lincolna La Paza. Dokument ten z dnia 23 maja 1950 roku &amp;nbsp;wymienia wszystkie charakterystyki odróżniające "kule ogniste" od meteorów: tor, wysokość, prędkość, bezdźwięczność, jasność, barwa, długotrwałość itd. Analiza La Paza eliminuje praktycznie hipotezę o meteorach. Uczony dopuszcza możliwość pojazdów radzieckich, ale nie wyklucza wersji aparatów pozaziemskich.&lt;br /&gt;Zagadka "zielonych kul ognistych" nigdy nie została rozwiązana. Ale było w tych latach niemało innych tajemniczych zjawisk, które mobilizowały służby bezpieczeństwa Amerykańskich Sił Powietrznych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-441182451078034170?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/441182451078034170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-4-alarm-nad-instalacjami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/441182451078034170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/441182451078034170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-4-alarm-nad-instalacjami.html' title='ROZDZIAŁ 4  Alarm nad instalacjami jądrowymi'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-1982231620293493507</id><published>2011-10-02T14:43:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:43:21.841+02:00</updated><title type='text'>Camp Hood, marzec - kwiecień 1949</title><content type='html'>Camp Hood, marzec - kwiecień 1949&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1949 roku amerykańską broń jądrową magazynowano między innymi na supertajnym terenie wojskowym Camp Hood w Killeen w Teksasie. Tutaj pierwsze przypadki zagadkowych wizyt zaczęto odnotowywać od 6 marca. Zameldował o nich w notatce z dnia 22 marca agent FBI przydzielony do najbliżej położonego od bazy miasta San Antonio:&lt;br /&gt;6 marca 1949 roku około godziny 19.33 w odległości około pół mili od bazy w Killeen, w strefie "instalacji o szczególnym znaczeniu" Camp Hood (Teksas) zauważono racę. Drugą racę dostrzeżono 7 marca o godzinie 1.45 w nocy w odległości około trzech mil od bazy. Od tej pory panuje opinia, że "race" w pobliżu Killeen podobne są do już zaobserwowanych zjawisk w okolicach Los Alamos i bazy Sandia, w pobliżu Camp Hood są to jednak pierwsze tego rodzaju obserwacje .&lt;br /&gt;Przez następne trzy miesiące światła i błyszczące kule pojawiały się nad Camp Hood bez przerwy, niektóre bardzo blisko ziemi i obserwatorów: strażników, patroli ochrony bazy. 6 marca wojskowi zaobserwowali na horyzoncie błysk błękitnawego światła, po dwudziestu minutach białe światło z pomarańczowym ogonem, a następnie inne, tym razem bladobłękitne. W końcu nastąpił silny wybuch światła, przypominający efekt "lampy błyskowej" . 30 marca żołnierz pełniący służbę na wschód od bazy widział, jak nad pasem startowym przelatywała czerwona kula ognista.&lt;br /&gt;Najbardziej spektakularna seria przypadków miała miejsce 27 kwietnia. O godzinie 21.20 dwaj żołnierze, pełniący służbę na południowy wschód od Killeen, zaobserwowali pojawienie się kilka kroków od nich i około dwóch metrów nad ziemią migocącego fioletowego światła o średnicy około czterech centymetrów. Maleńkie światło pozostawało przez minutę w bezruchu, a następnie oddaliło się i zniknęło między gałęziami drzew. Kilka chwil później w odległości trzech kilometrów od tego miejsca inni żołnierze ujrzeli błyszczące światło o średnicy dziesięciu centymetrów. Miało z tyłu coś w rodzaju przyczepionego "metalicznego" stożka wielkości pięciu do dziesięciu centymetrów. Obiekt zbliżał się dość szybko w ich kierunku, lecąc poziomo, i nagle zniknął. Dwanaście minut później w innym sektorze bazy leciało zygzakiem białe światło. Obserwacje następowały jedna po drugiej. Napływały meldunki o zwartych szykach tych zagadkowych świateł, aż do dziesięciu w jednym. Dla osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo 4. armii był to niewątpliwie powód do zdenerwowania...&lt;br /&gt;Te zagadkowe błyszczące kule mogą się kojarzyć z nie mniej osobliwymi Joo-fighterami zaobserwowanymi w czasie drugiej wojny światowej i z przygodą pilota George'a Gormana, który trzy miesiące wcześniej stoczył prawdziwą walkę powietrzną z błyszczącą białą kulą o średnicy sześciu-ośmiu cali (15-20 cm). Badacze wojskowi doszli w owym czasie do wniosku, że chodziło o balon. A mimo to przypadek ten figuruje w ściśle tajnym raporcie sztabu z dnia 10 grudnia 1948 roku (patrz: rozdział 3).&lt;br /&gt;Wobec dalszego pojawiania się zjawisk świetlnych odpowiedzialne organy 4. armii opracowały w maju 1949 roku plan wzmożonej ochrony bazy w Killeen i zwróciły się do dowództwa Sił Powietrznych o środki niezbędne do jego realizacji. Spotkały się niestety z odmową.&lt;br /&gt;Obserwacje trwały jednak do sierpnia. 6 czerwca dwa punkty kontrolne zasygnalizowały pomarańczowe światło znacznie większych rozmiarów od poprzednich (od 10 do 20 m średnicy), zawieszone na wysokości ponad 1,5 km. Po trzech minutach zagadkowe światło przesunęło się, a następnie rozsypało na cząstki .&lt;br /&gt;Wysokie czynniki wyraźnie bardziej interesowały się&lt;br /&gt;zielonymi kulami ognistymi w Nowym Meksyku niż tym, co działo się w bazie Killeen. Z inicjatywy wybitnych uczonych, takich jak geofizyk Joseph Kaplan, doradca Sił Powietrznych, profesorowie Norris Bradbury i Edward Teller ("ojciec" bomby wodorowej) z uniwersytetu w Kalifornii, którzy uczestniczyli w spotkaniu w Los Alamos, powstał plan wzmożonej obserwacji Project Twinkle ("Plan Migotanie"). Poczynając od lutego 1950 roku plan wdrażany był przez rok na terenach, na których odnotowano największą liczbę niewytłumaczalnych zjawisk, między innymi w bazie Holloman w White Sands. Plan realizowano pod nadzorem laboratorium badawczego Sił Powietrznych w Cambridge w stanie Ohio. Czy może wreszcie uda się zdobyć naukowe dowody istnienia UFO? Niestety, z powodu braku odpowiednich środków plan zakończył się niepowodzeniem. Zapisy uzyskane za pomocą precyzyjnej aparatury uznano za niewystarczające do wyciągnięcia ostatecznych wniosków. W końcowym raporcie z dnia 27 listopada 1951 roku doktor Kaplan orzekł: "zielone kule ogniste" są zjawiskiem naturalnym. Ale jeden z załączonych do raportu dokumentów, list do AMC z dnia 15 września 1950 roku, zawiera ciekawe zdanie: "Nie ulega wątpliwości, że należy uznać za znamienny fakt, iż kule ogniste znikają z chwilą zorganizowania systematycznego nadzoru na miejscu".&lt;br /&gt;Niewytłumaczalne zjawiska świetlne stały się wprawdzie rzadsze, ale trwały nadal. Występowały jeszcze w roku 1951, między innymi nad Los Alamos. W tym wypadku były to wyłącznie zielone kule. Do raportu włączono zeznania majora Edwarda Doty'ego z bazy Hollori1an. Opisuje w nich obserwację pewnego żołnierza odbywającego służbę w eksperymentalnej jednostce radarowej, dokonaną 9 lipca o godzinie 22.30 w pobliżu Corony: czerwona kula świetlna w przybliżeniu wielkości księżyca w pełni, znajdująca się nieco ponad horyzontem, opadała powoli przez 30 sekund, a następnie zniknęła bezgłośnie za drzewami.&lt;br /&gt;Negatywne wnioski raportu "Komisji Uraza" zostały zakwestionowane w 1956 roku przez fizyka z marynarki wojennej Bruce'a Maccabee . Jego zdaniem dostępne obecnie archiwa komisji "Błękitna Księga" świadczą o tym, że autor raportu, doktor Elterman, pominął milczeniem istotne zapisy. Na przykład Maccabee znalazł w tych archiwach raport z dnia 13 lipca 1950 roku w sprawie obserwacji dokonanych w blasku dnia, 27 kwietnia i 24 maja, przez personel Towarzystwa Land-Air Inc., zarejestrowanych za pomocą specjalnych kamer fototeodolitowych firmy Ascania. Fakt ten został w raporcie pominięty. Gdy kapitan Edward Ruppelt, któremu pod koniec 1951 roku powierzono nadzór nad komisją dochodzeniową, dowiedział się o istnieniu tych filmów, udał się w 1952 roku do Holloman w celu zapoznania się z nimi. Nie udało się jednak ich odnaleźć. Zdaniem Bruce'a Maccabee jest to ewidentny przypadek ukrywania naukowych materiałów znajdujących się w posiadaniu laboratorium badawczego w Cambridge, w którym niewątpliwie już od dawna była znana sprawa UFO. Interesujący szczegół: średnica UFO -około dziesięciu metrów -pokrywa się ze średnicą innego obiektu latającego, zaobserwowanego rok wcześniej także w White Sands przez fizyka, o którym dziś wiadomo, że w 1947 roku wypuszczał balony Mogul: jest to profesor Charles Moore. Miał on możliwość obserwowania UFO za pomocą teodolitu. Jego raport również znajduje się w oficjalnych materiałach "dossier UFO".&lt;br /&gt;Ośrodek atomowy w Los Alamos był następnie miejscem innych obserwacji. Astronom Allen Hynek, wówczas doradca naukowy Sił Powietrznych, w swojej książce The Rynek UFO Report ("Raport Hyneka o UFO") &amp;nbsp;opisuje dokładnie przypadek, który wydarzył się 29 lipca 1952 roku. Szczegółowy raport o tym zdarzeniu złożyło pięciu świadków. Pierwszy z nich, pracownik naukowy, zobaczył o godzinie 10.00 biały obiekt, który obracał się wokół własnej osi. Po pięciu minutach nadleciały myśliwce odrzutowe z bazy Kirtland. Inny pracownik laboratorium dostrzegł w tym samym czasie biały obiekt, większy od samolotu, lecący w linii prostej na wysokości około 1000 m i pozostawiający za sobą gęstą smugę. Inni świadkowie zauważyli interesujący pojazd o jajowatym kształcie. Jeden ze świadków obserwował go przez lornetkę i widział, jak znika za górami. Jeszcze inny dostrzegł niesione przez wiatr spalone papiery. UFO nie leciało zgodnie z kierunkiem wiatru, ale mimo to komisja "Błękitna Księga" stanęła na stanowisku, że chodzi "najprawdopodobniej" o papiery niesione przez wiatr. Zdaniem Hyneka cała sprawa stanowi doskonałą ilustrację "teorematu Sił Powietrznych": nie może to istnieć, więc nie istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oak Ridge, czerwiec 1949 - październik 1950&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wierzyć archiwom FBI, początkiem licznych obserwacji dokonanych w Oak Ridge, jednym z głównych amerykańskich ośrodków atomowych, był dzień 19 czerwca 1949 roku. Na przykład w raporcie z dnia 20 października 1950 roku przytacza się meldunki personelu służby bezpieczeństwa Komisji Energii Atomowej, która kieruje ośrodkiem:&lt;br /&gt;Państwo Anderson oświadczyli o godzinie 19.00, że 19 czerwca około godziny 12.00 widzieli trzy nie zidentyfikowane obiekty lecące z południowego zachodu w kierunku Oak Ridge w stanie Tennessee. Twierdzili, że dwa obiekty miały kształt kwadratu, trzeci zaś był okrągły i poruszał się albo pomiędzy kwadratowymi, albo nieco wyżej. Pierwsze dwa były płaskie i elastyczne; okrągły obiekt był również płaski, ale nie sprawiał wrażenia elastycznego. Leciały bezgłośnie przez 10 do 15 minut w kierunku północno-zachodnim. Pogoda była jasna i bezwietrzna. Inny świadek, pani White, potwierdziła tę obserwację. Wymienieni świadkowie cieszą się dobrą opinią i zasługują na zaufanie.&lt;br /&gt;W powszechnie dostępnych archiwach FBI znajduje się aż 80 stron dokumentów dotyczących fali obserwacji w Oak Ridge w latach 1949 i 1950. Podobnie jak w przypadku Camp Hood niektóre z nich są zaskakujące. Na przykład 15 października 1950 roku około godziny 15.20 agent służby bezpieczeństwa AEC Edward Rymer ujrzał coś, co w pierwszej chwili wziął za samolot lecący na wysokości 4000-5000 m. Za obiektem ciągnęła się smuga długości około 400 m. Obiekt zaczął obniżać lot w sposób kontrolowany, prawie pionowo, wolniej niż jest to w stanie zrobić samolot. Następnie przybrał kształt dużej piłki, za którą ciągnęła się błyszcząca smuga tej samej wielkości. Obiekt przeszedł potem do lotu poziomego, równoległego do horyzontu, zwolnił i przeleciał w odległości około 70 m od Rymera oraz innego zatrzymanego przez niego świadka. Ponieważ pojazd wciąż zwalniał i zaczął poruszać się z prędkością mniejszą od szybkości człowieka, Rymer próbował zbliżyć się do niego. Kiedy jednak znalazł się w odległości poniżej 20 m, obiekt skierował się na południowy wschód na wysokości zaledwie dwóch metrów nad ziemią, wykonując "prawie mechanicznie" manewr pozwalający mu przelecieć nad ogrodzeniem wysokości trzech metrów, a następnie nad wierzbą i przewodami telefonicznymi. Zwiększył wysokość i szybkość nad wzgórzem w odległości półtora kilometra od miejsca spotkania. Ten sam świadek podaje dodatkowe szczegóły na temat nieprawdopodobnego wyglądu pojazdu, na przykład "ogona", który sprawiał wrażenie, że składa się z kilku części, emitował słabe pulsujące światło barwy błękitno-szarej i lekko kołysał się na wietrze. Inną zdumiewającą cechą tego obiektu był fakt, że jak gdyby zmniejszał się w miarę zbliżania, zwiększał zaś, oddalając się.&lt;br /&gt;Spotykając się z tego rodzaju przypadkiem, trudno nie wspomnieć sugestii o psychicznym manipulowaniu świadkami. W każdym razie Edward Rymer musiał być pod ogromnym wrażeniem swojej przygody, skoro zdecydował się na jej opis, narażając się na śmieszność, a nawet ryzykując utratę stanowiska agenta służb bezpieczeństwa.&lt;br /&gt;Powyższe obserwacje, podobnie jak sygnały z Killeen, musiały wzbudzić niepokój władz. Stąd liczne notatki FBI. Raport z dnia 21 października 1950 roku podsumowuje problem w następujący sposób:&lt;br /&gt;Wygląda na to, że opinie sprowadzają się do trzech kategorii wyjaśnień. Pierwsza przychyla się do wersji zjawisk fizycznych, które należy tłumaczyć naukowo; druga podtrzymuje wersję o obiektach doświadczalnych (niewiadomego pochodzenia) sterowanych elektronicznie,. trzecie wyjaśnienie zbliżone jest do drugiego, zakłada jednak ponadto, że może tu również chodzić o chęć demoralizacji i nękania. Odrzuca się na ogól koncepcję zjawisk ze sfery fantastyki naukowej.&lt;br /&gt;Nie jest wykluczone, że w tym "nękaniu" można dopatrywać się dość prostego przesłania, które dałoby się odczytać następująco: "Możemy zrobić z wami, ludźmi, co nam się żywnie podoba, i obserwujemy z bliska wasze tajemnice atomowe...". Powyższe przypuszczenie należałoby adresować przede wszystkim do tych, którzy w grudniu 1948 roku nadali komisji badawczej nazwę "uraza"...&lt;br /&gt;Epizod z "Komisją Uraza" stanowi jedynie mało znaczący etap w długiej już historii UFO. Pod wpływem napływających w 1950 roku relacji o dokonanych obserwacjach sztab zdecydował się na reaktywowanie pogrążonej w letargu komisji. Nowy szef Wywiadu Powietrznego w Pentagonie, generał Samford, który zastąpił na tym stanowisku generała Cabella, wpadł w furię, kiedy dowiedział się o bezczynności komisji i wydał rozkaz natychmiastowego wznowienia jej pracy. I wówczas wkracza na scenę młody porucznik Edward Ruppelt, któremu szefostwo A TIC powierza to zadanie. W ciągu dwóch lat Ruppelt nadał badaniom komisji niesamowity impuls.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-1982231620293493507?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/1982231620293493507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/camp-hood-marzec-kwiecien-1949.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1982231620293493507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1982231620293493507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/camp-hood-marzec-kwiecien-1949.html' title='Camp Hood, marzec - kwiecień 1949'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-3162796923091255615</id><published>2011-10-02T14:42:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:42:08.735+02:00</updated><title type='text'>Komisja "Błękitna Księga"</title><content type='html'>Komisja "Błękitna Księga"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po otrzymaniu nominacji na szefa "Komisji Uraza" we wrześniu 1951 roku Ruppelt stwierdził, że ma do czynienia z bezczynną ekipą, która nawet nie czyta napływających do niej raportów. Ten okres apatii nazywa on "czarnymi latami UFO". Młody utalentowany oficer jest zaniepokojony tą zdumiewającą sytuacją, ponieważ od swoich zwierzchników wysokiego szczebla otrzymał polecenie natychmiastowego wznowienia dochodzeń. Zadaje sobie pytanie, czy za negatywną postawą charakteryzującą bazę Wright-Patterson, kiedy w innych ośrodkach jakość raportów ma tendencję wzrostową, nie kryją się jakieś istotne przyczyny:&lt;br /&gt;Czy przypadkiem nie służę za kamuflaż dla jakichś innych zadań? Nie podoba mi się ta sytuacja, ponieważ jeśli niektórzy moi zwierzchnicy wiedzą, że UFO to na pewno statki kosmiczne, wyjdę na durnia, kiedy prawda zostanie ujawniona .&lt;br /&gt;I rzeczywiście, w owym czasie postawa Sił Powietrznych nie była jednoznaczna. Wprawdzie na początku 1949 roku przyjęły one "twardą" linię konsekwentnego negowania obserwacji UFO i opcja ta została oficjalnie potwierdzona w grudniu w końcowym, bardzo krytycznym raporcie "Komisji Uraza" (zmuszonej mimo to do uznania 23% przypadków za nie wyjaśnione), to jednak nie była ona jednomyślna. Najwyższe czynniki w hierarchii wywiadu, najpierw generał Cabell w notatce z lutego 1949 roku o potrzebach wywiadu (patrz rozdział 3), a następnie generał Samford we wrześniu 1951 roku domagali się zapoczątkowania badań z prawdziwego zdarzenia w sprawie UFO. Dziś, biorąc pod uwagę wszystko, co wiemy o Roswell, możemy zadać sobie pytanie, czy nie było z ich strony podwójnej gry. Jeśli w 1947 roku znaleziono rzeczywiście rozbite UFO, to z całą pewnością byliby oni o tym poinformowani, i to w pierwszej kolejności. Nasilające się jednak tajemnicze wizyty mogły być dla nich do tego stopnia niepokojące, że uznali za niezbędne wznowienie dochodzeń. Tak czy inaczej, aktywne obserwacje UFO stały się, ich zdaniem, konieczne.&lt;br /&gt;Aby podkreślić ten przełom, nadano komisji nową nazwę B/ue Book ("Błękitna Księga"). Dzielny porucznik Ruppelt, szybko awansowany do stopnia kapitana, postanowił wykonać swoje zadanie jak najbardziej sumiennie, niezależnie od okoliczności. Nie trzeba było długo czekać, aby UFO znalazły się ponownie w orbicie dużego zainteresowania. W lecie 1952 roku pojawiła się fala obserwacji, która osiągnęła punkt kulminacyjny w tak zwanej "karuzeli waszyngtońskiej". Zbulwersowała ona i zmobilizowała opinię publiczną. W lipcu 1952 roku przez dwie noce z siedmiodniową przerwą odbywał się prawdziwy balet powietrzny UFO, zaobserwowany nad stolicą przez licznych świadków cywilnych i wojskowych, z ziemi i powietrza, bezpośrednio i na ekranach radarów.&lt;br /&gt;W sobotę 19 lipca 1952 roku o godzinie 23.40 rozpoczęła się pierwsza seria obserwacji. Trwała ona do godziny 5.30 nad ranem. Pierwszy odebrał zjawisko radar o dalekim zasięgu -ARTC -70 mil (110 km). Zarejestrował on siedem odbić w odległości 15 mil na południowy zachód. Szef kontroli ruchu powietrznego Harry Barnes zeznaje: "Od razu wiedzieliśmy, że to coś bardzo dziwnego. Ruchy obiektów różniły się zasadniczo od ruchów zwykłych samolotów" (II). Obiekty te można było śledzić tylko na odległość pięciu kilometrów. Znikały z ekranu jak po gwałtownym przyśpieszeniu. Po sprawdzeniu sprawności radaru Barnes połączył się ze swym kolegą w centralnej wieży kontrolnej odległej o 400 m i odpowiedzialnej za lądowania. Howard Cocklin potwierdził, że nie tylko jego radar odnotował również te obiekty, ale i on sam zobaczył jeden z nich -błyszczące pomarańczowe światło -na własne oczy! Obiekty rozciągnęły się po całym sektorze. Barnes połączył się z wojskową bazą powietrzną w Andrews, położoną 16 km na wschód, na drugim brzegu Potomaku. Pilot William Brady (zgodnie z dokumentem "Błękitnej Księgi") widział gołym okiem w odległości około dwóch kilometrów od bazy dużą pomarańczową kulę ognistą o wyraźnych konturach i ze smugą. Wykonała ruch kolisty, zatrzymała się, a następnie odleciała z niewiarygodną prędkością i w mgnieniu oka zniknęła.&lt;br /&gt;Ponieważ oba lotniska, cywilne i wojskowe, wykrywały nadal kolejne UFO, w tym pomarańczowy błysk na wysokości około 1000 m, ogłoszony został pościg, ale w bazie Andrews trwały prace remontowe i trzeba było sprowadzić samoloty z bazy Newcastle w stanie Delaware. Tuż przed przybyciem samolotów -z wielkim opóźnieniem, około godziny 3.00 w nocy -UFO się ulotniły,... by na nowo pokazać się po ich odlocie! Tymczasem kapitan Pierman lecący na pokładzie DC-4 linii Capital Airlines obserwował przez czternaście minut aż sześć błyszczących, białych, szybko poruszających się świateł. Jak podaje kontroler Barnes, obserwacje te pokrywały się w pełni z pelengiem radarowym. Późno w nocy radar o dalekim zasięgu AR TC zasygnalizował UFO nad inną wojskową bazą powietrzną, BoIling, położoną nad Potomakiem. Baza ta wykryła z kolei UFO w postaci okrągłego bursztynowego światła powoli przemieszczającego się przez kilka minut. W innym czasie trzy radary AR TC na wieży kontrolnej w Andrews i na wieży kontrolnej w Waszyngtonie pelengowały przez 30 sekund to samo UFO, które następnie zniknęło jednocześnie z wszystkich ekranów. I jeszcze dwie relacje dotyczące tej pierwszej nocy. Pierwsza pochodzi od sierżanta Davenporta, który trzykrotnie widział, jak czerwony obiekt oddziela się z dużą szybkością od UFO koloru srebrzysto błękitnego, manewrującego na wysokości koron drzew. Drugą relację złożył inżynier radiowy Chambers. Wczesnym rankiem, nie znając jeszcze nocnych wydarzeń, zaobserwował pięć poruszających się powoli i swobodnie dysków, które wychylone do przodu oddaliły się gwałtownie po bardzo stromym torze .&lt;br /&gt;Ruppelt opowiada z humorem, że dowiedział się o wszystkim po dwóch dniach z gazet przed wylądowaniem w Waszyngtonie, dokąd przylatywał w rutynowych sprawach. Nikt nie pomyślał, nawet jego odpowiednik w Pentagonie major Foumet, żeby uprzedzić go w Dayton o wydarzeniu. Co więcej, kiedy zdecydował się na osobiste zajęcie się tematem i poprosił o samochód, spotkał się z odmową pod pretekstem, że z wojskowych samochodów służbowych mogą korzystać wyłącznie oficerowie od stopnia pułkownika. Dano mu nawet do zrozumienia, że jego pobyt w Waszyngtonie jest przewidziany wyłącznie na ten dzień; scena godna filmu Doctor FOIAmour, a działo się to w czasie, gdy prezydent Truman zażądał przeprowadzenia śledztwa w tej tajemniczej sprawie! .&lt;br /&gt;W następnym tygodniu, przed drugą fazą tej fantastycznej karuzeli, 26 lipca wieczorem odnotowano kolejne, jednak znacznie rzadsze obserwacje. Zdaniem Ruppelta tym razem jego koledzy w Pentagonie nie byli już na szczęście zaskoczeni. Major Foumet udał się w towarzystwie elektronika z marynarki wojennej, porucznika Holcomba, na stanowisko radarowe AR TC na lotnisku. Zastali tam rzecznika prasowego Pentagonu, Alberta Chopa. Wszyscy oni, wraz z obsługą radaru, mieli w czasie tej drugiej nocy możliwość obserwowania powietrznego baletu UFO. Lotnisko w Waszyngtonie i baza w Andrews wykryły w krótkim czasie zarówno wizualnie, jak i na aparatach radiolokacyjnych kilkanaście nie zidentyfikowanych celów we wszystkich prawie kierunkach. Poruszały się raz powoli, według obliczeń obsługi radaru z prędkością poniżej 100 mil/godz. (160 km/godz.), innym razem z niesamowitą prędkością dochodzącą do 7000 mil/godz. (11 000 km/godz.). Pojawiały się pomarańczowe kule świetlne. O godzinie 22.46 instruktor lotniczy w CAA (Civii Aeronautics Administration -Zarząd Lotnictwa Cywilnego) zasygnalizował pięć pomarańczowych i białych świateł nad Waszyngtonem na wysokości około 2200 stóp (700 m). Zniknęły po sześciu minutach, ogłoszono jednak alarm.&lt;br /&gt;Około godziny 23.30 z bazy w Newcastle przybyły myśliwce nocne F-94 Starfire. Pierwszy z nich poleciał w kierunku szybkich celów, dostrzegł cztery białe światła i ruszył za nimi w pościg. Tymczasem obiekty skierowały się w jego stronę, towarzyszyły mu przez pewien czas, a następnie oddaliły się! Pilot poprosił wieżę kontrolną o instrukcje, ale odpowiedzią było grobowe milczenie. Obsługa radarowa wykryła inne cele obok drugiego myśliwca, jednak pilot niczego nie zauważył .&lt;br /&gt;Edward Ruppelt relacjonuje jeszcze jeden znamienny przypadek z tej zwariowanej nocy. Kilka minut po tym, jak obsługa radarowa lotniska w Waszyngtonie zgubiła cele na swych ekranach, dokonano nowych obserwacji, tym razem w regionie Newport News w Wirginii (w odległości około 180 km na południe, w pobliżu Norfolku). Świadkowie przekazali bazie Langlay informację o dziwnych jaskrawych światłach sprawiających wrażenie, że obracają się wokół własnej osi i zmieniają barwę. Pracownicy wieży kontrolnej dostrzegli inny cel i skierowali w jego kierunku znajdujący się akurat w pobliżu myśliwiec F-94. Pilot widział światło, ale gdy zbliżył się do niego, natychmiast zniknęło "jak gasnąca lampa". Ale co ważniejsze: mimo zniknięcia obiektu załoga samolotu (pilot i radarzysta) namierzyła cel, jednak po kilku sekundach kontakt (lock-on) uległ zerwaniu i obiekt błyskawicznie się oddalił. F-94 pozostawał w strefie jeszcze przez kilka minut i nawiązał dwa nowe kontakty radarowe. Po krótkim czasie cele pojawiły się ponownie na ekranach krajowego lotniska w Waszyngtonie! Myśliwce F-94 wyruszyły znów w kierunku stolicy. Tym razem obiekty pozostawały widoczne na ekranach radarowych na ziemi. Kiedy nadleciały samoloty, jeden z obiektów pozostał. Pilot widział światło dokładnie w miejscu, które wskazał mu radar AR TC. Ruszył w kierunku celu, który jednak zniknął .&lt;br /&gt;Klasyczna wersja sceptyków w takich sprawach jest dobrze znana: chodzi rzekomo o przypadkowe odbicia radarowe wynikające z inwersji temperatury w różnych warstwach atmosfery, analogiczne do zjawiska fatamorgany w świetle dnia. Ale jak powiedział później w zaufaniu Fournet Ruppeltowi, wszyscy obecni w stacji radarowej na lotnisku w Waszyngtonie byli przekonani, że mają do czynienia z "realnymi przedmiotami metalowymi", a nie byli to nowicjusze w swoim zawodzie.&lt;br /&gt;W związku z wrzawą, jaką podniosły środki przekazu, zwołano po trzech dniach konferencję prasową, którą prowadził szef wywiadu Sił Powietrznych generał Samford wraz z innym wysokim funkcjonariuszem Pentagonu, generałem Rameyem, autorem "balonowej" wersji w sprawie Roswell. Obecny był również Ruppelt, który przyjechał specjalnie w tym celu z Dayton. Rzucała się natomiast w oczy nieobecność Fourneta i Holcomba, bezpośrednich świadków wydarzeń. Inny oficer zasugerował prasie inwersję temperatury i w ten sposób temat został zamknięty, w każdym razie w środkach przekazu, jak świadczą o tym wielkie nagłówki w gazetach, które ukazały się następnego dnia. Podana później przez US Weather Bureau odmienna ocena nic nie zmieniła . Opinia publiczna była wyraźnie zaniepokojona tymi sprzecznymi wyjaśnieniami. Dowodzi tego artykuł tygodnika "Time" z dnia 4 sierpnia, który traktuje poważnie relację radarzysty Barnesa i w następujących słowach komentuje wojskową konferencję prasową: "Jeśli Siły Powietrzne nie próbują ukryć jakiegoś zagadkowego produktu własnego wyrobu, na przykład antyradaru, są tak samo zaniepokojone jak wszyscy" .&lt;br /&gt;Po odejściu Ruppelta i nawiązaniu Sił Powietrznych do polityki systematycznego negowania UFO komisja "Błękitna Księga" powróciła bez wahań do interpretacji meteorologicznej, tłumacząc relacje z obserwacji wizualnych błędną wykładnią zjawiska meteorów. Nie jest też rzeczą przypadku, że Fournet i Chop staną się w przyszłości aktywnymi członkami pierwszego cywilnego organu badawczego NICAP (National Investigations Committee on Aerial Phenomena -Narodowy Komitet do Spraw Badań Powietrznych), założonego w 1956 roku przez byłego oficera marynarki Donalda Keyhoe, przekonanego, że armia ukrywa prawdę o UFO.&lt;br /&gt;Dokumentacja waszyngtońskiej "karuzeli" długo jeszcze będzie tematem polemik. Zostanie na nowo "wytłumaczona" przez astronoma Donalda Menzela. Jego wersję podważy z kolei profesor McDonald, wysoko ceniony fizyk, który pojawi się "na arenie" w 1966 roku. Bez wdawania się w szczegóły trzeba powiedzieć, że sprawa ta spowodowała nowy zwrot w taktyce amerykańskich Sił Powietrznych. Kapitan Ruppelt szybko się przekonał, że jego plany są przez A TIC torpedowane. Wyciągnął z tego wnioski i w sierpniu 1953 roku zrezygnował ze stanowiska. Nie wiedział, że w styczniu tegoż roku została w tajemnicy przyjęta polityka systematycznego negowania istnienia UFO -"debunkingu" (od angielskiego to debunk -pomniejszać znaczenie czegoś).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-3162796923091255615?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/3162796923091255615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/komisja-bekitna-ksiega.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/3162796923091255615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/3162796923091255615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/komisja-bekitna-ksiega.html' title='Komisja &quot;Błękitna Księga&quot;'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-8411499631411646722</id><published>2011-10-02T14:40:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:40:26.223+02:00</updated><title type='text'>CIA, komisja Robertsona i polityka "debunkingu"</title><content type='html'>CIA, komisja Robertsona i polityka "debunkingu"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruppelt pisze w swojej książce, jak nakłonił Siły Powietrzne do powołania komisji z udziałem wybitnych naukowców w celu prowadzenia badań nad UFO. Nie wspomina o tym, o czym wiemy teraz, a mianowicie że komisja, która zebrała się w Waszyngtonie na początku 1953 roku, była potajemnie sterowana przez CIA. Świadczą o tym niezbicie "odtajnione" dokumenty. l. Utworzona w 1947 roku (rok talerzy!) przez prezydenta Trumana CIA zaczęła bliżej interesować się UFO po wydarzeniach w Waszyngtonie, które, jej zdaniem, mogłyby świadczyć o istnieniu zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Dowodzi tego cała seria dokumentów wewnętrznych, jak na przykład notatka szefa Biura Wywiadu Naukowego (Ojjice of Scientific Intelligence -OSI), Marshalla Chadwella, skierowana w dniu 24 września 1952 roku do dyrektora CIA:&lt;br /&gt;Zjawisko latających talerzy kryje w sobie dwa elementy zagrożenia, które w sytuacji napięcia międzynarodowego mogą mieć poważne następstwa dla bezpieczeństwa narodowego.&lt;br /&gt;Chadwell wyjaśnia, że z jednej strony istnieje groźba zatorów i zakłóceń w systemie łączności, z drugiej zaś paniki wśród ludności. W sytuacji kryzysowej Związek Radziecki mógłby chcieć wykorzystać takie efekty psychologiczne. Philip Klass oczywiście nie przepuścił okazji, aby zacytować i dokładnie skomentować tę notatkę i inne materiały świadczące o takim właśnie ówczesnym podejściu CIA. Ale czyżby CIA nie miała innych powodów do zainteresowania się UFO?&lt;br /&gt;Co wiedziała wówczas na ten temat ta agencja wywiadowcza? Takiego pytania nie da się uniknąć, jeśli ocenia się tajną wiedzę, jaką mogła dysponować w tym czasie armia. Jak można było się spodziewać, dostępne dziś dokumenty CIA nic na ten temat nie mówią. Z drugiej jednak strony świadczą one o poważnym zaniepokojeniu ich autorów. Ale czy CIA miała sprecyzowaną opinię o charakterze tajemniczych UFO?&lt;br /&gt;Na początku sierpnia 1952 roku, w ślad za briefingiem Sił Powietrznych, który miał miejsce 8 sierpnia w Dayton, odbyło się spotkanie na najwyższym szczeblu CIA. Na spotkaniu tym przedstawiono trzy notatki, dziś już "odtajnione". Sceptycy utrzymują, że stanowią one dowód, iż agencja wywiadowcza nie orientowała się w tajemnicach Sił Powietrznych. Pierwsza notatka omawia cztery teorie na temat UFO; można je streścić w sposób następujący:&lt;br /&gt;1) Chodzi o amerykańską tajną broń znajdującą się w fazie prac konstrukcyjnych. Hipotezę tę wykluczają autorytety uprawnione do wglądu w najściślejsze tajemnice. W ocenie autorów analizy jest ona absolutnie nieprawdopodobna choćby ze względu na niebezpieczeństwo, na które ich loty naraziłyby lotnictwo cywilne (przy okazji warto zaznaczyć, że uwagę tę można w pełni odnieść do późniejszych obserwacji trójkątów w Belgii i Wielkiej Brytanii).&lt;br /&gt;2) Może to być produkt rosyjski. Analiza CIA wyklucza bezdyskusyjnie tę teorię z całkowitego braku dowodów.&lt;br /&gt;3) Są to pojazdy międzyplanetarne. "Mimo że możemy założyć istnienie rozumnego życia poza Ziemią i że możliwe są podróże kosmiczne, w chwili obecnej nie ma cienia dowodu na poparcie tej teorii".&lt;br /&gt;4) "Obserwacje można wytłumaczyć błędną interpretacją znanych obiektów lub naturalnymi, ale wciąż mało znanymi zjawiskami".&lt;br /&gt;Powyższy dokument CIA jest dowodem bardzo sceptycznego stosunku ścisłego kierownictwa agencji do hipotezy pozaziemskiej, czego nie omieszkał zauważyć Philip Klass . Uważa on, że jest nie do pomyślenia, aby najwyższe gremium CIA nie było poinformowane o znalezieniu UFO, nawet jeśli byłoby to okryte najściślejszą tajemnicą.&lt;br /&gt;A jednak... Czy jest aż tak nieprawdopodobne, że CIA była trzymana przez Siły Powietrzne na dystans, przynajmniej w pierwszym okresie? Stwierdziliśmy już, że napięte stosunki istniały między armią i FBI. Czy nie można założyć, że te ściśle tajne informacje były limitowane dla bardzo niewielkiej liczby osób według zasady need to know (wiedzą ci, którzy muszą), a ci, którym informacje nie są niezbędnie konieczne, nie powinni być do nich dopuszczani? Czy analogiczne podejście, jeśli chodzi o dostęp do dokumentów wojskowych, nie mogłoby dotyczyć również CIA? Powtórzmy: jeśli istniała i nadal istnieje szczególnie ścisła tajemnica, do której dostęp ograniczony jest, z jednej strony, dla niewielkiej liczby najwyżej postawionych osób, a z drugiej, dla wysoko kwalifikowanego i zdyscyplinowanego personelu wykonawczego, jak na przykład służby bezpieczeństwa, to taka tajemnica nie może być omawiana na posiedzeniu CIA, nawet na "najwyższym szczeblu". Jeśli niektórzy uczestnicy tego spotkania byli w sprawę wtajemniczeni, to i tak nie mogli się na nią powołać. Jest przecież jak najbardziej logiczne, że tajemnica, która musi być absolutnie strzeżona, nie ogląda światła dziennego nawet na bardzo tajnych spotkaniach i w najtajniejszych dokumentach, a tym bardziej w dokumentach "odtajnionych".&lt;br /&gt;Udostępnione dotychczas materiały nie pozwalają ustalić, czy CIA, czy raczej niektórzy jej dobrze usytuowani w tej zhierarchizowanej instytucji funkcjonariusze, byli informowani o ściśle tajnych badaniach wojskowych dotyczących UFO. Z drugiej jednak strony pewne materiały wskazują na to, że CIA została o nich przez armię poinformowana. Można powołać się choćby na wyciąg z notatki z dnia 2 grudnia 1952 roku, sporządzonej przez zastępcę szefa wywiadu dla ówczesnego dyrektora agencji, Waltera B. Smitha:&lt;br /&gt;Otrzymane ostatnio przez C/A raporty wskazują na to, że prowadzenie dalszej akcji jest celowe i kompetentne czynniki A T/C i A2 zorganizowały 25 listopada nowy briefing. Aktualne raporty o przypadkach dowodzą, że dzieje się coś, co wymaga naszej natychmiastowej aktywności. (...) Obserwacje niewytłumaczalnych obiektów latających na dużych wysokościach i z wielką prędkością w pobliżu ważnych amerykańskich instalacji obronnych mają taki charakter, że nie można ich zaliczyć do zjawisk naturalnych ani do znanych typów pojazdów powietrznych.&lt;br /&gt;Jeśli dobrze wczytać się w sens tych słów, to cytowana notatka, o której sceptycy w rodzaju Philipa Klassa nie raczyli nawet wspomnieć, świadczy po prostu o tym, iż dowództwo wojskowe nie tylko potwierdziło swoim odpowiednikom w CIA autentyczność UFO, ale także poinformowało o niepokojącym fakcie, iż krążą one nad ważnymi instalacjami wojskowymi! Można zadać pytanie, czy przypadkiem dokument ten nie został "odtajniony" w dniu 24 września 1975 roku na skutek jakiegoś przeoczenia administracji. Tak czy owak warto zwrócić uwagę na fakt, że po blisko dwudziestu latach od ujawnienia takiego materiału sceptycy z różnych krajów nadal negują -i to z jaką pogardą! -samo istnienie UFO.&lt;br /&gt;Poinformowane o sytuacji kierownictwo CIA stanęło w obliczu konieczności wyciszenia krążących wśród społeczeństwa pogłosek na temat UFO. Taką główną rekomendację dla rządu sformułowała Robertson Panel, komisja składająca się ze znanych naukowców, która wzięła nazwę od nazwiska swego przewodniczącego. Jej pięciodniowe obrady zorganizowane zostały w dniach 14-18 stycznia 1953 roku ze wspólnej inicjatywy Sił Powietrznych i CIA. Oto dosłowny tekst wniosków tego "panelu", w owym czasie tajnych, ale opublikowanych w 1969 roku w postaci załącznika do raportu Condona:&lt;br /&gt;Panel zaleca:&lt;br /&gt;żeby agendy bezpieczeństwa narodowego podjęły natychmiastowe kroki w celu zniesienia specjalnego statusu nadanego nie zidentyfikowanym obiektom latającym, a także aury tajemniczości, która niefortunnie je otacza;&lt;br /&gt;żeby agendy te opracowały politykę w dziedzinie informacji i edukacji społecznej, która miałaby na celu przygotowanie do materialnej i moralnej obrony kraju i która pozwoliłaby natychmiast rozpoznawać i skutecznie reagować na wszelkie przejawy wrogich zamiarów lub akcji.&lt;br /&gt;Rekomendujemy realizowanie tych celów na podstawie zintegrowanego programu zmierzającego do przekonania społeczeństwa o całkowitym braku dowodów istnienia wrogich (zamaskowanych sił kryjących się za tym zjawiskiem; wyszkolenie personelu do szybkiego i skutecznego odrzucania fałszywych objawów; zwiększenie istniejących możliwości oceny i szybkiego reagowania na prawdziwe objawy wrogich poczynań.&lt;br /&gt;Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że zalecenia komisji Robertsona były skrupulatnie realizowane między innymi przez komisję Sił Powietrznych "Błękitna Księga", która aż do swego rozwiązania w 1969 roku starała się usilnie znaleźć naturalne wytłumaczenie dla wszystkich obserwacji UFO. Polityka "debunkingu" osiągnęła apogeum pod koniec lat sześćdziesiątych w pracy skutecznie sterowanej komisji Condona. Jej obszerny "naukowy" raport opublikowany w 1969 roku zawierał wnioski o nieistnieniu UFO i pozwolił wreszcie Siłom Powietrznym pożegnać się definitywnie z niepotrzebną komisją "Błękitna Księga". Ponieważ jednak nie ma nic wiecznego, w ostatnich latach kształtuje się małymi kroczkami nowa linia polityczna. Tym razem chodzi o to, by stopniowo, z nogą na hamulcu (łącząc zręcznie prawdę z fikcją) w celu uniknięcia ryzyka nie kontrolowanych emocji przygotować społeczeństwo na przyszłe rewelacje...&lt;br /&gt;Ostatnia obserwacja UFO przedstawiona w książce Ruppelta zbiega się z dniem jego odejścia z komisji "Błękitna Księga" -tak jakby UFO wiedziały, że odchodzę -komentuje ten fakt z ironią. Jest przekonany, że stanowi ona najbardziej przekonujący materiał, jaki kiedykolwiek otrzymały Siły Powietrzne. Ruppelt udał się natychmiast na miejsce zdarzenia.&lt;br /&gt;12 sierpnia 1953 roku wieczorem baza powietrzna w Ellsworth w pobliżu Rapid City w Dakocie Południowej wykryła na radarze cel, dokładnie w miejscu, skąd jakiś świadek sygnalizował właśnie obserwację bardzo jaskrawego światła. Na ekranie widać było wyraźnie zarysowany materialny błyszczący obiekt w niczym nie przypominający efektów wywołanych zakłóceniami atmosferycznymi. Przesuwał się bardzo powoli na wysokości nieco powyżej 5000 m (16000 stóp). W bazie oficer utrzymujący kontakt z cywilnym świadkiem obserwował jednocześnie UFO jeszcze przez kilka minut. Świadek nagle poinformował, że UFO kieruje się w stronę Rapid City, co kontroler lotów stwierdził również na swoim ekranie. Obaj mężczyźni obserwowali niebo i widzieli duże biało błękitne światło zmierzające w kierunku Rapid City. UFO okrążyło miasto i wróciło do pierwotnego punktu. Wówczas oficer bezpieczeństwa wysłał w stronę celu pełniący w tej strefie służbę patrolową myśliwiec F-84 Thunderjet. Pilot wykrył światło i ruszył w jego kierunku. Gdy znalazł się w odległości trzech mil, zaczęło się ono poruszać, co zaobserwowali również wieża kontrolna i cywilny świadek. UFO przyśpieszyło i skierowało się na północ, zwiększając wysokość. Samolot podążył za nim. Pilot dostrzegł, że światło staje się bardziej jaskrawe. Przez pewien czas trwał pościg. Z zanotowanej przez Ruppelta relacji kontrolera wynika, że UFO chciało utrzymać stały dystans trzech mil (5 km) od samolotu. Samolot i UFO odleciały na odległość 120mil (193 km) na północ, po czym F-84 z powodu braku paliwa zmuszony był powrócić do bazy.&lt;br /&gt;Wieża kontrolna odnotowała w tym czasie, że UFO pojawiło się za samolotem w odległości 10-15 mil (16-24 km). Ale i to jeszcze nie wszystko! Inny gotowy do startu F-84 przejął pałeczkę, odnalazł UFO i zbliżył się do niego. Rozpoczęła się zabawa: UFO starało się utrzymać odległość trzech mil od nowego partnera. Pilot, weteran drugiej wojny światowej i wojny koreańskiej, zdecydował się na uruchomienie swego radaru celowniczego i prawie natychmiast jego sygnał świetlny wskazał na to, że ma przed sobą realny cel. I w tym momencie, jak zwierzył się później Ruppeltowi, ogarnął go strach. On, który miał do czynienia z myśliwcami niemieckimi i radzieckimi MIG-15 w Korei, poprosił o zezwolenie na przerwanie manewru przechwytywania. Tym razem UFO już nie powróciło. Radar widział, jak leciało ono w kierunku miasta Fargo w Dakocie Północnej, gdzie jeszcze jeden świadek dostrzegł przesuwające się szybko biało-błękitne jaskrawe światło. Wniosek Ruppelta: "Było to nieznane. Wspaniałe!" .&lt;br /&gt;Ten wyjątkowy przypadek jest tematem ostatniego autoryzowanego raportu zawierającego relację pilota wojskowego, ponieważ kilka dni później Siły Powietrzne wydały rozporządzenie Air Force Regulation 200-2 zabraniające pilotom składania publicznych zeznań z wyjątkiem sytuacji, które można wytłumaczyć racjonalnie. Rozporządzenie to zostało jeszcze zaostrzone w grudniu 1953 roku we wspólnym dokumencie szefów sztabów armii, marynarki i lotnictwa JANAP 146 (Joint-Army-Navy-Air Force-Publication), zawierającym ścisłe instrukcje, jak należy sporządzać każdy raport w sprawie "obserwacji ważnych zjawisk" (procedura CIRVIS) dotyczących samolotów, statków, łodzi podwodnych, rakiet i... nie zidentyfikowanych obiektów latających! W myśl tych nowych dyrektyw publikacja każdego raportu o UFO podpadała odtąd pod działanie ustawy o szpiegostwie i podlegała karze do dziesięciu lat więzienia oraz 10 000 dolarów grzywny .&lt;br /&gt;Krótkotrwała, ale jakże znacząca w skutkach działalność Ruppelta na amerykańskiej scenie ufologicznej zakończyła się bardzo nieciekawie. W 1959 roku ukazało się drugie .I wydanie jego książki opublikowanej po raz pierwszy w roku i 1956. Tekst tego wydania został złagodzony, a w trzech dodanych na końcu publikacji rozdziałach Ruppelt zamienia się w sceptyka. Po odejściu ze służby pracował jako inżynier w dużych zakładach lotniczych, które realizowały wiele zamówień dla wojska. Niewykluczone, że mógł być poddawany presji, ale nie ma na to żadnych dowodów. Zmarł w 1960 roku na zawał w wieku 37 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajny raport Instytutu Battelle&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki autorytetom naukowym komisja Robertsona dobrze przysłużyła się adresowanej do społeczeństwa polityce systematycznego dementowania obserwacji UFO. Jej raport pozostał jednak tajemnicą. Trzeba było więc, realizując tę politykę, szukać ewentualnie innego wsparcia, bardziej nadającego się do ujawnienia. W 1952 roku Siły Powietrzne zleciły przeprowadzenie tajnych badań nad UFO znanemu instytutowi badawczemu -Battelle Memorial Institute (o czym jeszcze w styczniu 1953 roku nie poinformowano komisji Robertsona). Chodziło o dokonanie analizy statystycznej zgromadzonych do tej pory około 4000 raportów z obserwacji. W 1955 roku armia opublikowała wyniki badań instytutu pod nazwą "Raport nadzwyczajny 14. komisji «Błękitna Księga»". W myśl ogłoszonych wyników obserwacje nie dostarczają dowodów istnienia UFO. "New York Times" prezentuje ten raport w następujący sposób:&lt;br /&gt;(...) Siły Powietrzne opublikowały wyniki inteligentnej, dociekliwej i wyczerpującej analizy wszystkich doniesień o zaobserwowaniu latających talerzy. Odwołały się do znanych uczonych i zastosowały nowoczesne środki. Konkluzja jest negatywna (...). Uczeni nie znaleźli żadnego dowodu, że rzadkie przypadki zakwalifikowane jako "nieobjaśnialne" mogłyby być pochodzenia kosmicznego.&lt;br /&gt;Doradca naukowy Sił Powietrznych, Allen Rynek, opublikuje później w książce wydanej w 1977 roku &amp;nbsp;prawdziwe wyniki tej analizy. Jak z nich wynika, Instytut Battelle wyeliminował przede wszystkim zbyt niejasne i powtarzające się przypadki, ograniczając ich próbę do 2199, co jest wielkością wystarczającą do badań statystycznych. Przypadki "nieobjaśnialne" w liczbie 433 nie są aż tak nieznaczne, gdyż stanowią 20% całości (22% jeśli odrzuci się 240 przypadków uznanych, jak podaje Rynek, za bezzasadne). Odsetek ten wzrasta do 33%, jeśli ograniczymy się do raportów uznanych za bardzo dobre. Największą rewelacją analizy statystycznej, zręcznie ukrytą w materiałach przeznaczonych dla prasy, jest fakt, że porównanie punkt po punkcie przypadków "objaśnialnych" i "nieobjaśnialnych" pokazuje ogromne różnice w ich cechach charakterystycznych. Prawdopodobieństwo, by te dwie kategorie zjawisk były tej samej natury, jest mniejsze niż jeden przypadek na miliard. Inaczej mówiąc, Instytut Battelle dostarczył analizę, która była całkowicie sprzeczna z polityką Sił Powietrznych. Nie przeszkodziło im to w wykorzystaniu tego materiału na swoją korzyść. Sceptycy do dziś sięgają bez zahamowań do tych spreparowanych wniosków.&lt;br /&gt;Badania statystyczne są wprawdzie dla przeciętnego odbiorcy nieco abstrakcyjne, ale powinny bezbłędnie trafiać do umysłów ludzi nauki. W tym miejscu ograniczymy się tylko do wzmianki o tym, że Jacques Va11ee, a następnie Claude Poher, kiedy odpowiadał jeszcze za badania nad UFO w Narodowym Centrum Badań Kosmicznych (Centre national d'etudes spatiales), dokonali w latach sześćdziesiątych analiz porównawczych. Potwierdziły one w pełni autentyczność UFO, które uważa się za zjawiska wykraczające poza zdolność percepcji umysłu ludzkiego. Analizy te były niejednokrotnie publikowane, co nie przeszkadza sceptykom głosić całkowicie odmienne poglądy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-8411499631411646722?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/8411499631411646722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/cia-komisja-robertsona-i-polityka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/8411499631411646722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/8411499631411646722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/cia-komisja-robertsona-i-polityka.html' title='CIA, komisja Robertsona i polityka &quot;debunkingu&quot;'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-443863720628678977</id><published>2011-10-02T14:39:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:39:20.202+02:00</updated><title type='text'>McDonald, Menze1, Hynek i raport Condona</title><content type='html'>McDonald, Menze1, Hynek i raport Condona&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie interesujący się tematyką UFO znają dobrze wspominaną już kilkakrotnie historię komisji "Błękitna Księga" z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, zakończoną opracowaniem naukowym uniwersytetu w Kolorado. Chodzi o osławioną komisję Condona, której opublikowany w 1969 roku raport położył kres gorączce medialnej w Stanach Zjednoczonych.&lt;br /&gt;W owym czasie zmniejszyła się zresztą liczba obserwacji. Po znaczącej jeszcze ich fali w latach 1966-1967 (która doprowadziła do utworzenia komisji Condona) zainteresowania zwróciły się w kierunku osiągnięć kosmonautów amerykańskich i radzieckich, osiągnięć uwieńczonych pierwszym lądowaniem na Księżycu w lipcu 1969 roku. t. Mieszkałem wówczas w Nowym Jorku i pamiętam imprezę zorganizowaną tamtego wieczoru w Central Park. Na ogromnym ekranie można było obserwować lądowanie kosmonautów amerykańskich. Przypominam sobie również, że kiedyś, we wczesnym okresie zajmowania się tematyką UFO, uwierzyłem, jak wielu innych, w konkluzje raportu Condona.&lt;br /&gt;Jednak okres względnego zapomnienia nie trwał długo. Opublikowana w 1972 roku (we Francji w 1973) pierwsza książka Allena Ryneka, tak pogardzanego przez ufologów byłego doradcy naukowego amerykańskich Sił Powietrznych, zatytułowana The UFO Experience ("Doświadczenie z UFO") , a także nowe, coraz częstsze obserwacje UFO obudziły opinię publiczną. Ograniczę się do przypomnienia dwóch szczególnie interesujących wydarzeń z tego okresu: po pierwsze, do zasługujących na uwagę badań znanego fizyka, profesora McDonalda, który poddał ostrej krytyce raport Condona, i po drugie, do batalii, jaka toczyła się w Stanach Zjednoczonych w latach siedemdziesiątych o ujawnienie oficjalnych dokumentów dotyczących UFO w związku z nową ustawą o wolności informacji.&lt;br /&gt;W 1966 roku Profesor James McDonald, znany specjalista w dziedzinie fizyki atmosfery i dziekan na uniwersytecie w Arizonie, zaczął poważnie interesować się UFO. W owym właśnie okresie w Stanach Zjednoczonych i innych częściach świata, w tym w Europie i Ameryce Południowej, pojawiły się fale najliczniej szych obserwacji. Po zapoznaniu się z materiałami komisji "Błękitna Księga" w Wright-Patterson był wstrząśnięty słabością "wyjaśnień" przypadków, które nie budziły jego wątpliwości, o czym powiedział bez ogródek doradcy naukowemu, Allenowi Rynekowi. O zdarzeniu tym pisze sam Rynek:&lt;br /&gt;Wpadł do mojego biura, walnął pięścią w stół i wrzasnął: "Allenie, jak pan mógł trzymać tę dokumentację przez osiemnaście lat pod suknem i nigdy nas o niej nie poinformować?". Broniłem się mówiąc: "Co?! O jaką dokumentację, na Boga, chodzi?! Przecież większość tych raportów to stek bzdur". Jednocześnie jednak odczułem ogromną ulgę. Miałem przed sobą zupełnie innego naukowca, pierwszego tak wybitnego w swojej dziedzinie, który naprawdę poważnie potraktował zagadnienie UFO .&lt;br /&gt;Było to na rękę Rynekowi, który czuł się coraz gorzej w roli "debunkera". W tym czasie pojawił się na horyzoncie Jacques Vallee, który zaczął z nim współpracować. Dzięki niemu Rynek zapoznał się z dokumentacją francuską i złożył wizytę Aime Michelowi. Z drugiej strony skompromitował się w 1966 roku w związku z "aferą gazu błotnego". Został wysłany do Dexter w stanie Michigan w celu wytłumaczenia interesującej obserwacji dokonanej przez kilku świadków, w tym policjantów. Widzieli oni błyszczący obiekt, który wylądował w bagnistym lesie. Rynek nie znalazł nic mądrzejszego na wytłumaczenie tego zjawiska niż błędne ognie. Wyjaśnienie to ośmieszyło go w oczach wszystkich. Sprawa narobiła dużo szumu w prasie.&lt;br /&gt;Po przestudiowaniu pewnej liczby przypadków obserwacji UFO profesor McDonald przedstawił ich analizę w dniu 22 kwietnia 1966 roku na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Wydawców Prasowych w Waszyngtonie. Jego referat nosił tytuł "Czy nie zidentyfikowane obiekty latające są największym problemem naukowym naszych czasów?". Dodajmy, że ten znakomity referat, jeden z najlepszych tekstów, jakie były kiedykolwiek opublikowane na temat UFO (i z którym powinni zapoznać się wszyscy sceptycy), został wówczas przetłumaczony na francuski przez Groupe d'etude de phenomenes aeriens (Grupa Studyjna do Spraw Zjawisk Powietrznych -GEPA) Rene Fouere. GEPA wprawdzie już nie istnieje, ale broszura jest wciąż dostępna .&lt;br /&gt;Na McDonaldzie szczególne wrażenie wywarł przypadek, o którym pisze na wstępie. Dzięki temu właśnie przypadkowi, który miał miejsce w kwietniu 1966 roku w hrabstwie Portage w stanie Ohio, zaczął interesować się UFO. Dwóch policjantów, Dale Spaur i W. L. Neff, ujrzało nagle podczas służby o godzinie 5.00 rano szybujący nad nimi, a następnie oddalający się duży błyszczący obiekt. Miał około 40 stóp (12 m) średnicy i rzucał jaskrawy blask. Z jego dolnej płaszczyzny wydobywało się stożkowate rozproszone światło. ,,I tutaj rozpoczyna się osobliwa, trwająca prawie półtorej godziny na przestrzeni 70 mil (110 km) pogoń, zakończona na granicy stanu Ohio". Obiekt poruszał się na wysokości od 100 do 2000 stóp (30 do 600 m). Do pościgu dołączyło, już w Pensylwanii, dwóch innych policjantów. Jak oświadczyła zgodnie cała czwórka, w końcu obiekt wzbił się z ogromną prędkością pionowo w górę i zniknął.&lt;br /&gt;NICAP, wówczas główna prywatna instytucja badawcza, opublikował na ten temat liczący 125 stron bardzo szczegółowy raport, a McDonald przesłuchał osobiście trzech policjantów. Natomiast dochodzenie komisji "Błękitna Księga" ograniczyło się do najprostszej czynności: do krótkiego telefonu do policjanta Spaura. Incydent ten potwierdza Allen Hynek . Szef "Błękitnej Księgi", major Quintanilla, rozpoczął rozmowę od razu z grubej rury: "Proszę opowiedzieć o tej waszej fatamorganie". Usiłował przekonać Spaura, że widział satelitę Echo (duży plastikowy balon, który wówczas był najbardziej widoczny), a następnie, że ścigał planetę Wenus. O Wenero, jakich to kłamstw nie wymyślono z twoim imieniem na ustach! McDonalda nie dopuszczono do pełnej dokumentacji w tej sprawie i zaczął on kąśliwie krytykować dochodzenie Sił Powietrznych. Z kolei Hynek twierdzi, że nawet z nim nie konsultowano wersji o "satelicie i Wenus". Wersja ta zresztą uzyskała rangę oficjalnego wyjaśnienia tego przypadku przez komisję "Błękitna Księga". Hynek pisze również o tym, że cała ta historia wywarła tragiczny wpływ na Życie głównego świadka, Dale'a Spaura: "Opinia publiczna doszła do wniosku, że jest to niezrównoważony psychicznie oficer, który padł ofiarą halucynacji. Spotkanie Quintanilla -Spaur wyraźnie to sugeruje. Spaur stał się powszechnym pośmiewiskiem, a rozgłos wokół tej sprawy miał dla niego katastrofalne skutki. Wszystkie te wydarzenia wywarły wpływ na jego Życie rodzinne: opuściła go żona, a także zrujnowały jego karierę zawodową i zdrowie" . Prezes Związku Racjonalistycznego, wybitny astrofizyk francuski i nie mniej wybitny sceptyk Evry Schatzman twierdzi, że badacz amerykański Robert Sheaffer (również zatwardziały sceptyk) przyznał, iż wersja z Wenus była pomyłką .&lt;br /&gt;Historie przedstawione przez profesora McDonalda tworzą tak imponującą kolekcję, że już ona sama powinna wystarczyć, aby skłonić do refleksji najbardziej nawet zajadłych sceptyków, zwłaszcza ze świata nauki. Prawdę mówiąc, , wielu spośród nich nie ujawnia swoich rzeczywistych przekonań, nie mogąc lub nie chcąc otwarcie przeciwstawić się dominującej aktualnie opinii na temat istnienia (a raczej nieistnienia) UFO, która nakazuje głęboką nieufność wobec wszystkiego, co wydaje się nieracjonalne. Gdyby nie było tych zahamowań, spotęgowanych jeszcze wielce intrygującymi aspektami samego w sobie zjawiska UFO, tak jak jawi się ono dziś, i gdyby nie tak natarczywa polityka "debunkingu" i oficjalnej tajemnicy, kwestia ta stałaby się już dawno' normalną częścią składową refleksji naukowej i kulturowej.&lt;br /&gt;Prace profesora McDonalda przyczyniły się w owym czasie do żywego zainteresowania sprawami UFO. Doprowadziło to do przesłuchań w parlamencie, w których: wyniku zapadła decyzja o przeprowadzeniu oficjalnych, ale I w zasadzie niezależnych badań naukowych nad UFO. t Badania te, prowadzone pod kierunkiem znanego fizyka Edwarda U. Condona na uniwersytecie w Kolorado, zakończyły się niepowodzeniem. Wkrótce okazało się bowiem, że są od samego początku ukartowane. Ujawnił to członek zespołu badawczego doprowadzony do furii, kiedy natrafił&lt;br /&gt;na notatkę sporządzoną przez członka rady administracyjnej uczelni Roberta Lowa. Notatka zawierała zalecenia, w jaki sposób można nadać badaniom pozory bezstronności! A mimo to zacytujmy w całości wniosek doktora Condona otwierający obszerny raport opublikowany w styczniu 1969 roku:&lt;br /&gt;Nasz generalny wniosek sprowadza się do tego, że w ciągu 2Ilat badań nad UFO nie wniesiono nic nowego do wiedzy naukowej na ten temat. Jeśli potraktować poważnie dostępną dokumentację, to można dojść do wniosku, że dalsze pogłębione badania nad UFO najprawdopodobniej nie rokują nadziei na postęp nauki w tej dziedzinie .&lt;br /&gt;Z tekstu raportu wynika jednak, że Condon nie zdaje sobie chyba sprawy z jego treści, zawiera on bowiem opis ciekawych faktów, w tym również pewną liczbę nie wytłumaczonych przypadków. Lektura raportu wzbudziła ponownie zainteresowanie niektórych uczonych problematyką UFO, między innymi Claude' a Pohera we Francji.&lt;br /&gt;Mimo niefortunnych opinii doktora Condona, kilku znanych uczonych, w tym astronomowie Carl Sagan i Thornton Page, który w 1953 roku uczestniczył w pracach komisji Robertsona, zorganizowało w roku ukazania się raportu sympozjum naukowe. W toku obrad doszło do ostrego starcia pomiędzy Menzelem i McDonaldem. McDonald powrócił do sprawy słynnej "karuzeli waszyngtońskiej", którą Menzel "wyjaśnił" wówczas prasie działaniem inwersji temperatury (jego interpretacja nie została nawet wzmiankowana w książce Ruppelta). McDonald przesłuchał wielu świadków i przeanalizował zarejestrowane za pomocą radiosondy dane o stanie atmosfery. Podał w wątpliwość oficjalne wyjaśnienie: "Przejrzałem dane radiosond z dwóch nocy, obliczyłem gradienty współczynników załamania i po uwzględnieniu wpływu przejścia samych sond stwierdziłem, że nie mogły nastąpić odbicia sygnału radarowego. Sugestia, że inwersja temperatury, podobna do inwersji wynikających z danych radiowych, mogła spowodować tego wieczoru w Waszyngtonie obserwowane efekty, jest absurdalna". W referacie opublikowanym w materiałach sympozjum Menzel ostro replikuje: "Co McDonald może wiedzieć o ogólnych warunkach propagacji w całym regionie Waszyngtonu? Absolutnie nic!" . Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z ewidentnym przypadkiem nierzetelności ze strony astronoma Menzela, który uzurpował sobie prawo do publicznego wyrażania krytycznego dnia autorytatywnych opinii o istocie zagadkowego zjawiska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Batalia" FOIA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomniana na pozór W efekcie raportu Condona i po rozwiązaniu komisji "Błękitna Księga" sprawa UFO pojawia się w mediach na początku lat siedemdziesiątych zaledwie od czasu do czasu. Mimo że faktycznie Siły Powietrzne położyły kres publicznym dochodzeniom, to jednak personel wojskowy był nadal zobowiązany do sporządzania raportów dotyczących każdego zjawiska mającego związek z bezpieczeństwem narodowym. Raporty te nigdy nie trafiały do rąk członków komisji "Błękitna Księga", która była zresztą tylko parawanem na użytek mediów. Świadczy o tym pewien dobrze znany ufologom amerykańskim "odtajniony" dokument. Chodzi o notatkę zastępcy szefa działu rozwoju Sił Powietrznych generała Bolendera z dnia 20 października 1969 roku. Zaleca on, by Siły Powietrzne położyły kres działalności komisji "Błękitna Księga".&lt;br /&gt;Ta niezwykle pouczająca notatka przypomina pokrótce wydarzenia ostatnich 20 lat. Wyjaśnia, że utrzymywanie komisji po opracowaniu raportu Condona jest bezcelowe:&lt;br /&gt;Raporty o nie zidentyfikowanych obiektach latających, które mogłyby zaważyć na bezpieczeństwie narodowym, są sporządzane zgodnie z dyrektywą JANAP 146 lub instrukcjami Sił Powietrznych zawartymi w dyrektywie 55-11 i nie stanowią części składowej systemu "Błękitna Księga".&lt;br /&gt;Ten rozdział zamknięto bez cienia protestu ze strony środków masowego przekazu. Mimo to kwestia UFO wkrótce odżyła na nowo. Żeby definitywnie skończyć ze sprawą komisji "Błękitna Księga" warto tu podkreślić, iż w jej dostępnych już dziś archiwach dociekliwi badacze znajdą cała kopalnię istotnych informacji, ponieważ archiwa te przechowują nie mniej niż 12618 raportów, z których 701 dotyczy nie wytłumaczonych obserwacji.&lt;br /&gt;W następnych latach prawo o wolności informacji stanie się efektywnym narzędziem, które stworzy możliwość zapoznania się z licznymi "odtajnionymi" dokumentami. Udostępnieniu będą podlegać dokumenty nie sklasyfikowane jako tajne i nie zagrażające prywatności obywateli Stanów Zjednoczonych. Począwszy od 1974 roku, od ubiegających się o dokumenty nie wymaga się ich dokładnego opisu, co nie zmienia faktu, że poważni badacze wybierający się na podbój archiwów amerykańskich nie uzyskają nawet niewielkiej cząstki poszukiwanych materiałów. Co więcej, sporą ich część wydaje się po ocenzurowaniu.&lt;br /&gt;Wielka gra o faktyczny dostęp do dokumentów dotyczących UFO rozpoczęła się tak naprawdę w 1977 roku. Wnioski w tej sprawie napływały do wszystkich niemal instytucji rządowych. Nowe materiały były ekshumowane jeszcze w 1996 roku. FBI i CIA początkowo zaprzeczały, że są w posiadaniu jakichkolwiek dokumentów dotyczących UFO. Jednak w obliczu uporczywych żądań, między innymi ze strony stowarzyszeń Ground Saucer Watch (Obserwacja Talerzy z Ziemi), w którym uczestniczy wielu naukowców, i CAUS (Citizens Against UFO Secrecy -Obywatele Przeciwko Tajemnicy UFO) obie agencje musiały skapitulować. Dwaj członkowie stowarzyszenia CAUS, Lawrence Fawcett i Barry Greenwood, opisują w ciekawej książce The UFO Cover-Up &amp;nbsp;("Ukrywanie prawdy o UFO") prawdziwą batalię prawną, jaką musieli stoczyć w tej sprawie.&lt;br /&gt;Wnioskami na podstawie FOIA zasypywane są amerykańskie instytucje rządowe: armie powietrzna, lądowa i morska, NORAD (North American Aerospace Defense Command -Północnoamerykańskie Dowództwo Obrony Przestrzeni Powietrznej), FBI, CIA, Departament Stanu, NSA (Nationa! Security Agency -Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) -jeszcze bardziej tajna od CIA agencja wywiadowcza specjalizująca się w nadzorowaniu światowej łączności, a także DlA (Defense Intelligence Agency -Agencja Wywiadu Obronnego).&lt;br /&gt;W 1978 roku fizyk z marynarki wojennej, Bruce Maccabee, otrzymał od FBI liczącą 800 stron pierwszą porcję dokumentów. Później ujawnione zostały inne. W ciągu 15 miesięcy FBI dostarczyło 1700 stron różnych materiałów. CIA była bardziej wstrzemięźliwa, ale wreszcie w 1979 roku przekazała prawie 900 stron. "New York Times" z dnia 14 stycznia 1979 roku anonsował wiadomość o tym fakcie następująco: "Dokumenty CIA ujawniają obserwowanie UFO", a" Washington Post" zapytywał: "Czym więc były te wszystkie zagadkowe aparaty?". Tytuł ten odnosił się do całej serii inwazji nie zidentyfikowanych pojazdów w przestrzeń powietrzną amerykańskich baz atomowych w 1975 roku. Potwierdziły się w ten sposób pogłoski, które krążyły na ten temat od 1977 roku. Dla ufologów pierwszym impulsem do domagania się na mocy FOIA poufnych dokumentów był artykuł opublikowany 13 grudnia 1977 roku w goniącym za sensacjami dzienniku "National Inquirer", zatytułowany: "UFO wykryte w bazach nuklearnych i na terenach dyslokacji rakiet".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-443863720628678977?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/443863720628678977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/mcdonald-menze1-hynek-i-raport-condona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/443863720628678977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/443863720628678977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/mcdonald-menze1-hynek-i-raport-condona.html' title='McDonald, Menze1, Hynek i raport Condona'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-2368388263301553242</id><published>2011-10-02T14:38:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:38:08.173+02:00</updated><title type='text'>UFO obserwują bombowce i rakiety atomowe</title><content type='html'>UFO obserwują bombowce i rakiety atomowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 1975 był obfitujący w obserwacje UFO, chociaż z ówczesnej prasy trudno byłoby się o tym dowiedzieć. Jesienią tego roku bazy bombowców i rakiet strategicznych Strategic Air Command (SAC -Strategiczne Dowództwo Powietrzne), rozmieszczone wzdłuż północnej granicy Stanów Zjednoczonych, od stanu Maine na północnym wschodzie do Montany na północnym zachodzie, odnotowały w ciągu piętnastu dni od wieczora do wczesnych godzin rannych liczne "wizyty" nie zidentyfikowanych pojazdów powietrznych. W wielu dokumentach opisujących te przypadki mówi się o śmigłowcach. Jednak wszystkie zbieżne relacje wyraźnie wskazują na to, że pojazdy te były niekiedy błyszczące, innym razem stawały się niewidoczne, kiedy indziej były nieruchome, a jeszcze innym razem oddalały się z dużą prędkością i zawsze były bezdźwięczne. Ładne mi śmigłowce!&lt;br /&gt;Pierwsza seria przypadków miała miejsce w bazie powietrznej Loring w stanie Maine 27 i 28 października 1975 roku w nocy. Obserwacji dokonano również w ciągu kilku następnych nocy. O godzinie 19.45 podoficer policji Danny Lewis, pełniący służbę wartowniczą przy magazynie bomb i głowic nuklearnych umieszczonych w izolowanych podziemiach w kształcie igloo, dostrzegł na wysokości około 100 m zbliżający się "samolot". Wieża kontrolna wykryła pojazd, ale wszelkie próby nawiązania kontaktu radiowego z nim spełzły na niczym. Nieznany obiekt zaczął zataczać kręgi w odległości mniejszej niż 300 m od magazynów. Uznano, że jest to śmigłowiec. W bazie ogłoszono stan pogotowia. Dowódca bazy zwrócił się do NORAD o zezwolenie na interwencję powietrzną, nie uzyskał jednak zgody. Po 40 minutach nieznany pojazd odleciał w kierunku granicy kanadyjskiej i znikł.&lt;br /&gt;"Helikopter" wrócił następnego dnia dokładnie o tej samej porze, o godzinie 19.45. Błyszczący aparat koloru bursztynu wyrzucał błyskawice białego światła. Był widoczny na końcu pasa startowego na wysokości 50 m, następnie stał się niewidoczny i pojawił się ponownie nad strefą magazynowania głowic! Sierżant Steven Eichner, członek załogi bombowca B-52, pracował właśnie na tym terenie wraz z sierżantem Jonesem i innymi członkami załogi. Eichner i Jones widzieli obiekt z bliska. Zeznali później, że przypominał on wydłużoną piłkę do footballu amerykańskiego. Pojazd był w zawieszeniu, po pewnym czasie wygasił wszystkie światła, ale ponownie wyłonił się dalej, poruszając się nierytmicznie. Eichner twierdzi, że z bliska wydawało się, iż emituje on światła we wszystkich pomieszanych z sobą kolorach. Obiekt sprawiał wrażenie materialnego i nie! wydawał żadnego dźwięku.&lt;br /&gt;Nagle baza została postawiona w stan pogotowia. Przybyły samochody policyjne wyposażone w reflektory. W tym momencie pojazd "zgasł", wykrył go jednak radar. Obiekt skierował się w stronę Nowego Brunszwiku w Kanadzie. Tym razem baza otrzymała wsparcie powietrzne w postaci śmigłowca Gwardii Narodowej Huey. Kiedy przyleciał on nad ranem, nastąpiło nowe wtargnięcie UFO. Członek załogi helikoptera, podoficer Bernard Poulin, zeznawał w rozmowie z Larrym Fawcettem, że radar zaprowadził go w pobliże UFO na odległość niecałych 30 m (100 stóp), ale niczego nie mógł dojrzeć! Wszystkie rozmieszczone na północnej granicy bazy SAC zostały postawione w stan, pogotowia . r&lt;br /&gt;Ujawnione od tego czasu dokumenty NORAD świadczą ł o tym, że identyczne przypadki wydarzyły się tej samej jesieni w kilku usianych bombowcami lub rakietami nuklearnymi bazach SAC, a mianowicie: 30 października w Wurtsmith Air Force Base (AFB) w Michigan; 7 i 9 listopada, a następnie 2 grudnia w Malmstrom AFB w Montanie; 4 listopada w Grand Forks AFB w Dakocie Północnej; 10 listopada w Minot AFB w Dakocie Północnej.&lt;br /&gt;W Wurtsmith radar wykrył nie zidentyfikowany obiekt nad magazynem z bronią jądrową. Kiedy pojazd skierował się na południowy zachód, wykrył go z kolei samolot zaopatrzeniowy KC-135 (wojskowa wersja Boeinga 707) równocześnie na aparacie radarowym i wizualnie. W raporcie wojskowym o tym incydencie stwierdza się, że pilot widział, jak UFO oddalało się z prędkością 1000 węzłów, czyli około 1850 km/godz. .&lt;br /&gt;W niektórych dokumentach wojskowych znajdują się wyraźne odniesienia do UFO. Dotyczy to na przykład listu szefa administracji Kwatery Głównej Dowództwa Obrony Powietrznej w Peterson w stanie Kolorado, pułkownika Jamesa, do Todda Zechela ze stowarzyszenia CAUS. Pułkownik odpowiada na opartą na FOIA prośbę o informację w sprawie przypadków związanych z UFO. W liście, w którym powołuje się na raporty NORAD dotyczące obserwacji z tego okresu, czytamy, że 7 listopada wieczorem w pobliżu bazy Malmstrom w stanie Montana zaobserwowano duży obiekt o zmieniających się kolorach, przechodzących od czerwonego i pomarańczowego do żółtego. Przez lornetkę można było również dostrzec małe światełka emitowane przez ten zagadkowy obiekt. W pewnym momencie wysunęło się z niego coś na kształt rury. UFO zniknęło o zachodzie słońca. 9 listopada "SAC CP połączyło się i poinformowało, że wszystkie załogi SAC na terenach L-1, L-6 i M-1 zaobserwowały UFO". Podobnie "SAC CP sygnalizuje w odległości 20 mil (32 km) na południowy wschód od Lewistown obiekt w kształcie dysku barwy pomarańczowo-białej". 10 listopada "zaobserwowano UFO na stanowisku radarowym Sił Powietrznych Minot. Błyszczący jak gwiazda obiekt przesuwał się w kierunku wschodnim, był mniej więcej wielkości samochodu. Pojazd przeleciał nad stanowiskiem radarowym na wysokości 300-600 m, nie wydając żadnego dźwięku. Obiekt widziało obecnych na tym terenie trzech wojskowych" .&lt;br /&gt;W odpowiedzi na szereg pytań zadanych w 1977 roku przez "National Inquirer" armia powietrzna przyznała, że tak naprawdę tajemnicze pojazdy nigdy nie zostały zidentyfikowane jako śmigłowce. Z jej odpowiedzi wynika, że interpretacja oparta była na percepcji dźwięku i światła przez świadków .&lt;br /&gt;A oto dający wiele do myślenia dokument wojskowy: ujawnia się w nim przypadkowo przyczyny, dla których bazy NORAD nie kwapiły się z organizowaniem pościgu za tymi "śmigłowcami". Chodzi o notatkę zastępcy szefa operacyjnego Narodowego Centrum Dowództwa Wojskowego (National Military Command Center -NMCC) w Waszyngtonie potwierdzającą faktycznie wobec wyższych czynników fakt istnienia UFO:&lt;br /&gt;W trakcie briefingu 10 listopada rano CJCS (szef połączonych sztabów) podkreśli/, że w momencie sygnalizowania i obserwacji UFO NMCC powinno zażądać gradientów temperatury w regionie (w przypadku ewentualnych inwersji na wysokości). CJCS zastanawia/ się także nad możliwością wysyłania samolotów w pościg za UFO .&lt;br /&gt;Zatrzymajmy się teraz nad sprawą imponującej serii obserwacji w bazie Malmstrom w stanie Montana. Na tym terenie było zlokalizowanych w silosach 20 rakiet Minuteman. Dla uniknięcia masowego zniszczenia w pierwszym uderzeniu jądrowym zostały one rozśrodkowane na dużej powierzchni. Jeden z tych silosów, K-7, położony był w znacznej odległości na południe od miasteczka Lewistown w regionie Judith Gap. W nocy z 7 na 8 listopada 1975 roku czujniki elektroniczne zasygnalizowały tam naruszenie obszaru bezpieczeństwa. Oficerowie podziemnej służby wartowniczej nie dysponowali środkami technicznymi umożliwiającymi obserwację na zewnątrz. Ogłoszono alarm i w kierunku miasteczka wyruszyła narychmiast "ekipa antysabotażowa". Dostrzegła w odległości jednej mili od silosu błyszczący pomarańczowy obiekt. Ekipa zbliżyła się na odległość pół mili i stwierdziła, że obiekt jest ogromny. Był to dysk wielkości boiska piłkarskiego, który oświetlał cały obszar. Oficerowie straży wartowniczej wydali ekipie rozkaz wkroczenia na ten teren, ale żołnierze odmówili wykonania. W tym czasie UFO zaczęło wznosić się w górę. Kiedy znalazło się na wysokości 300 m, wykrył go jeden z radarów NORAD. Tym razem z bazy Great Falls wystartowały dwa bardzo szybkie myśliwce Convair F-106. UFO nadal wznosiło się i w końcu zniknęło z ekranów radarowych na wysokości 20000 stóp (6600 m). Ładny mi śmigłowiec! F-106 nawet go nie dostrzegły. Zszokowanych członków "ekipyantysabotażowej" trzeba było skierować na obserwację lekarską.&lt;br /&gt;Oficjalna wersja nie podaje tylu szczegółów. Wiele informacji uzyskano w trakcie żmudnych przesłuchań rekrutujących się spośród personelu wojskowego świadków tego wydarzenia. Jednym z nich był pilot śmigłowca wysłanego w kierunku stanowiska K-7, James Moulton. Widział on UFO "bardziej błyszczące niż światło słońca" .&lt;br /&gt;Widocznie jednak UFO nie satysfakcjonują same wizyty na stanowiskach jądrowych. Z zeznań wiarygodnych świadków wynika, że również uszkadzają niektóre z chronionych obiektów. Ekipa specjalistów, która przybyła na stanowisko K-7 w Malmstrom w celu sprawdzenia między innymi oprogramowania celu rakiety, stwierdziła, że... zostało ono zmienione! Postanowiono więc wymienić powracający do atmosfery człon rakiety, a następnie cały pocisk. Niezależni badacze nie mogli uzyskać potwierdzenia, że identyczne zmiany dotyczyły również innych rakiet w Malmstrom. Znany ufolog Raymond Fowler zapewnia, że w bazie w Malmstrom nie był to przypadek odosobniony. Wiosną 1966 roku zostało jakoby jednocześnie przeprogramowanych dziesięć rakiet. Stwierdzono, że żadna z nich nie może być odpalona z powodu defektów w systemie naprowadzania i kontroli. Jest to o tyle dziwne, że dotyczy najbardziej chronionej części Minutemana. Fowler twierdzi, że podobny wypadek miał miejsce w Malmstrom rok później, 20 marca 1967 roku. W czasie kiedy radar wykrywał UFO nad tą strefą, uległo jakoby przeprogramowaniu kolejnych kilkanaście rakiet .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również w Związku Radzieckim...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po upadku Związku Radzieckiego światło dzienne ujrzało wiele informacji ujawniających fakty inwazji UFO na radzieckie bazy jądrowe. Zaczęli wypowiadać się świadkowie, między innymi ośmieleni pieriestrojką emerytowani wojskowi, a niezależni badacze ujawnili te przypadki. Jednym z wręcz nieprawdopodobnych zdarzeń w tym natłoku informacji była sprzedaż w 1993 roku przez pułkownika Borisa Sokołowa archiwów wojskowych dziennikarzowi amerykańskiemu George'owi Knappowi, który zajmował się w Moskwie dla sieci ABC sprawami UFO. Ufolog rosyjski Boris Szurinow pisze interesująco na ten temat w książce UFO w Rosji . Liczącą 124 strony dokumentację zatytułowaną "Przypadki obserwacji niespotykanych zjawisk na terenie ZSRR w latach 1982-1990" ujawniło faktycznie KGB. W książce opisany jest na przykład następujący przypadek:&lt;br /&gt;Zdarzył się on w nocy z 28 na 29 lipca 1989 roku nad bazą rakietową w rejonie Kapustin Jar w pobliżu ujścia Wołgi do Morza Kaspijskiego. Kapustin Jar jest poligonem doświadczalnym, takim jak poligon White Sands w Nowym Meksyku. Dokumentacja KGB zawiera zeznania siedmiu wojskowych (dwóch młodych oficerów, kaprala i czterech szeregowych), sporządzone przez świadków szkice obiektu i krótkie podsumowanie oficera KGB. Zgodnie z podsumowaniem pierwsza grupa świadków z centrum łączności widziała między godziną 22.12 a 22.55 trzy UFO w odległości około trzech do pięciu kilometrów. Świadkowie przebywający w tym czasie w innej części bazy widzieli między godziną 23.30 a 1.30 UFO z bliższej odległości. Opisują oni te obiekty jako dyski o średnicy około czterech, pięciu metrów, uwieńczone jaskrawo oświetloną półkulą. Przesuwały się szybko i bezgłośnie lub pozostawały w bezruchu na niewielkiej wysokości od 20 do 60 m. Dowództwo bazy wysłało myśliwiec, ale gdy zbliżył się on do jednego z UFO, obiekt wykonał manewr uniku, przy czym tak zręcznie, że pilot mimo dobrej widoczności nie był w stanie nic dostrzec.&lt;br /&gt;Ten lakoniczny opis KGB uzupełniają zeznania wojskowych. Widzieli oni UFO, które kierowało się w stronę położonego około 300 m od ich punktu obserwacyjnego magazynu rakiet. Najpierw uderzył ich potężny błysk światła, a następnie wyłonił się sam obiekt. Był to dysk o średnicy około czterech, pięciu metrów, uwieńczony kopułą. Zatrzymał się nad magazynem na wysokości 20 m. Obudowę obiektu otaczało fosforyzujące ciemnozielone światło. Spod UFO, z miejsca, z którego poprzednio wydobywał się błysk, wydostawała się skierowana ku ziemi wiązka intensywnego światła. Zataczała ona przez kilka sekund kręgi, a następnie zniknęła. UFO oddaliło się, wyrzucając z siebie błyski. Odnosiło się wrażenie, że pojazd może gwałtownie przyśpieszać lub zatrzymywać się, z lekka balansując. Przeleciał nad bazą, a potem powrócił nad magazyn rakiet i o godzinie 1.30 w nocy zniknął .&lt;br /&gt;W raporcie opublikowanym przez dziennik "Raboczaja Tribuna" 19 kwietnia 1990 roku zawarta jest synteza ponad stu obserwacji zgłoszonych przez dowódców jednostek wojskowych. Inny wojskowy, generał pułkownik lotnictwa Igor Malcew, również w ramach radzieckiej odwilży ujawnił dobrze udokumentowane dossier powołane przez Szurinowa i inne źródła. Generał Malcew w następujących słowach podsumowuje zeznania dotyczące radarowej i wizualnej obserwacji UFO w dniu 20 marca 1990 roku w rejonie Pieriejasławla Zalesskiego na wschód od Moskwy:&lt;br /&gt;Nie jestem specjalistą w dziedzinie UFO i mogę jedynie odnotować korelację danych oraz wyrazić swój osobisty pogląd. Z zeznań naocznych świadków wynika, że był to dysk o średnicy od 100 do 200 m. Po bokach miał pulsujące światła (...). Obiekt obracał się wokół osi i wykonywał manewry w kształcie litery S, zarówno w pozycji poziomej, jak i pionowej. Przebywał również w zawieszeniu nad ziemią, a następnie rozwijał prędkość dwu- lub trzykrotnie przewyższającą prędkość myśliwca.&lt;br /&gt;( ...) Obiekty latały na wysokościach wahających się od 100 do 7000 m. Poruszały się bezdźwięcznie i cechowała je zdumiewająca zdolność manewrowania. Mogło się wydawać, że UFO są całkowicie pozbawione inercji. Innymi słowy, miały właściwość niepodlegania prawom grawitacji, a znanym obecnie aparatom wytwarzanym na Ziemi bardzo daleko jeszcze do takich właściwości .&lt;br /&gt;Boris Szurinow przytacza inne interesujące szczegóły z relacji świadków. Pilot myśliwca, kapitan Birin, twierdzi, że światła po bokach UFO nasilały się, kiedy wzrastała jego szybkość, i prawie gasły, gdy pojazd nieruchomiał. Inni świadkowie potwierdzają to spostrzeżenie.&lt;br /&gt;Szurinow pisze, że dochodzenie po tych wydarzeniach prowadził sam i miał możliwość wysłuchania świadków ze stanowisk radarowych, którzy twierdzili, iż "obiekt zwalniał, przelatując nad jednostką". I jeszcze jeden szczegół, który skłania nas do refleksji nad ostentacyjnością pojawiania się UFO. Szurinow zwraca uwagę na pewną zastanawiającą zbieżność dat: po dziewięciu dniach, 30 marca, w Belgii miały miejsce słynne liczne obserwacje wizualne i radarowe z ziemi. Wówczas też dwóm myśliwcom F-16 udało się kilkakrotnie naprowadzić i zatrzymać radar na celu (patrz rozdział 1, str. 19). A oto dwa inne ważne fakty: po pierwsze, imponujące rozmiary UFO (od 100 do 200 m średnicy), po drugie, wrażenie, że nie podlegają one grawitacji -koncepcja lansowana od dawna, ale zawsze odrzucana, gdyż nie była oparta na żadnej znanej teorii fizyki.&lt;br /&gt;Szurinow przytacza inny ciekawy przypadek lotu nad bazą rakietową. 4 października 1983 roku UFO pojawiło się nad bazą rakiet balistycznych położoną w pobliżu wsi Biełokorowiczi na Ukrainie. Mieszkańcy wsi oceniają, że leciało na wysokości 400 m. Jak zeznał pułkownik Władimir Płatonow, który znajdował się wówczas w bunkrze dowodzenia, w tym momencie zapaliły się wskaźniki kontrolne rakiet jako "znak aktywizacji kodów odpalania tych rakiet". A normalnie coś takiego mogło się stać jedynie na bezpośredni rozkaz Moskwy. Ten przykry incydent trwał 15 sekund, w czasie których "nikt nie kontrolował sytuacji". Komisja dochodzeniowa, która następnego dnia przybyła z Moskwy, nie znalazła żadnego racjonalnego wytłumaczenia tej awarii .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-2368388263301553242?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/2368388263301553242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/ufo-obserwuja-bombowce-i-rakiety.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2368388263301553242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2368388263301553242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/ufo-obserwuja-bombowce-i-rakiety.html' title='UFO obserwują bombowce i rakiety atomowe'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-5592951132092644103</id><published>2011-10-02T14:36:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:36:51.825+02:00</updated><title type='text'>ROZDZIAŁ 5  Pogłoski i dezinformacja</title><content type='html'>ROZDZIAŁ 5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogłoski i dezinformacja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczna część zeznań zgromadzonych przez ufologów dotyczy supertajnych kontaktów, które rzekomo zostały nawiązane z kilkoma cywilizacjami pozaziemskimi. Wiele spośród tych rewelacji sprawia wrażenie mało prawdopodobnych. Inne natomiast, pochodzące chyba od tajnych służb, skłaniają do refleksji.&lt;br /&gt;Czyżby władze polityczne i wojskowe miały do ukrycia coś więcej niż zwykłą obecność -już samą w sobie niepokojącą -zagadkowych UFO? Czy można w nieskończoność uprawiać politykę otaczania tajemnicą problemu nie zidentyfikowanych obiektów latających? Czy przypadkiem nie uczestniczymy od lat w powolnym procesie przygotowywania opinii publicznej na nieuniknione rewelacje? Oto poważne pytania, jakie nasuwają się w trakcie lektury tych przedziwnych zeznań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa Rendlesham: spotkanie w pobliżu bazy nuklearnej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto niezwykle skomplikowany i niesamowity przypadek. Jego dokumentacja zawiera bardziej lub mniej wiarygodne relacje; całość wymaga jednak wnikliwej analizy, ponieważ sprawa ta może być brzemienna w skutki.&lt;br /&gt;Zacznijmy od najbardziej "oficjalnego" zeznania pułkownika Charlesa Halta, w czasie omawianego zdarzenia podpułkownika. W 1983 roku grupie CAUS udało się zdobyć jego notatkę z dnia 13 stycznia198l roku. Zdarzenie miało miejsce w lesie Rendlesham graniczącym z bazami Royal Air Force (RAF -Królewskie Siły Powietrzne) Woodbridge (wykorzystywana przez Siły Powietrzne USA i Wielkiej Brytanii) i Bentwaters (RAF) w Suffolk w Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;Pułkownik Halt informuje w swojej notatce, że 27 grudnia 1980 roku około godziny 3.00 w nocy patrol w składzie dwóch żołnierzy amerykańskich dostrzegł nietypowe światła nie opodal bramy wejściowej Woodbridge. Patrolujący zwrócili się o zgodę na udanie się na miejsce, sądząc, że rozbił się samolot. Wyprawiło się tam pieszo trzech mężczyzn. j Zeznali, że zobaczyli w lesie dziwny błyszczący obiekt, który&lt;br /&gt;opisali w sposób następujący: 1 (...) wyglądał na metalowy, miał kształt trójkąta, około dwóch-trzech metrów szerokości u podstawy i około dwóch metrów wysokości. Oświetlał białym światłem cały las. Wyposażony był w czerwone pulsujące światło na górze i cały szereg błękitnych świateł na dole. Pozostawał albo w zawieszeniu, albo opierał się na czymś w rodzaju nóg. Kiedy żołnierze zbliżyli się do niego, skrył się wśród drzew i zniknął. W tym momencie zwierzęta na pobliskiej farmie wpadły w popłoch. Niecałą godzinę później obiekt był jeszcze przez krótką chwilę widoczny w pobliżu bramy wejściowej.&lt;br /&gt;Następnego dnia -informuje pułkownik Halt -w miejscu, w którym obiekt widziany był na ziemi, odkryto trzy wgłębienia. Miały siedem cali (27,8 cm) średnicy i półtora cala (4 cm) głębokości. Wykryto też ślady promieniowania Ibeta i gamma o natężeniu 0,1 milirentgena. Najsilniejsze wystąpiło we wgłębieniach po śladach i w środku trójkąta. Tej samej nocy, nieco później, widziano wśród drzew światło przypominające "czerwone słońce ". Poruszało się i pulsowało. W pewnej chwili zaczęło emitować błyszczące cząsteczki, rozpadło się na pięć białych obiektów i zniknęło. Wkrótce po tym dostrzeżono na niebie trzy obiekty podobne do gwiazd -dwa na północy, jeden na południu, wszystkie około dziesięciu stopni nad horyzontem. Pojazdy przesuwały się zygzakiem z dużą prędkością, wydzielając czerwone, zielone i błękitne światło. Od ośmiu do dwunastu obiektów obserwowanych przez lornetkę na północy miało kształt elipsy. Następnie zamieniły się w regularne koła. Były widoczne na niebie przez godzinę lub więcej. Obiekt na południu był widoczny przez dwie, trzy godziny i rzucał od czasu do czasu snop światła w dół.&lt;br /&gt;Na zakończenie pułkownik Halt informuje, że świadkiem tych obserwacji było znaczne grono ludzi, w tym również on.&lt;br /&gt;Co można sądzić o relacji pułkownika Halta? Uderzający jest kontrast między powagą dokumentu firmowanego przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych a zawartym w nim dość osobliwym opisem. Jak zareagowała prasa na ujawnienie tej sprawy? Brytyjski ekspert Timothy Good twierdzi, że w Wielkiej Brytanii, gdzie dotychczas prawie nic na ten temat nie przeniknęło do wiadomości publicznej, została ona opublikowana w goniącym za sensacjami piśmie "News of the World" i natychmiast obrócona w żart w bardzo poważnym "Daily Telegraph" piórem jego komentatora naukowego Adriana Berry'ego:&lt;br /&gt;Wydarzyło się tylko tyle, że pewien pułkownik Sił Powietrznych w Woodbridge dojrzał nie wyjaśnione światło w pobliskim lesie. I to wszystko. Jego zabawną opowieść opublikowało jedno z pism, a dwa dni później miejscowy leśniczy dowiódł, że to dziwne światło okazało się obrotowym reflektorem odległej o 5 mil (8 km) latarni morskiej w Oxford Ness (l).&lt;br /&gt;Nick Pope wrócił do tej sprawy w latach 1991-1993, kiedy pracował w Ministerstwie Lotnictwa. Stwierdził, że ustalony przez pułkownika Halta poziom napromieniowania przewyższa dziesięciokrotnie normalny poziom na angielskiej wsi . Dowodzi, że cała ta historia utrzymywana była w tajemnicy.&lt;br /&gt;Rendlesham okrywa tajemnica. Personel bazy, na przykład porucznik Jim Penniston, zaobserwował w następnych dniach po wydarzeniach nietypową aktywność: odlatywały i przylatywały nie zapowiedziane samoloty. Pennistonowi polecono, aby milczał i zapomniał o tym, co widział. Nawet Halt o niczym nie wiedział. Zwierzchnicy polecili mu przekazać raport do Ministerstwa Obrony, co też zrobił. Moi poprzednicy nie zareagowali jednoznacznie, co Halt całkiem słusznie uznał za niezrozumiale.&lt;br /&gt;W zakamarkach ministerstwa nie pozostał nawet ślad po raporcie Halta. Zdumiony i zbulwersowany jego autor po piętnastu latach wciąż jeszcze czeka na jakąś reakcję . Opinię Nicka Pope'a podziela jeden z jego poprzedników w Ministerstwie Lotnictwa, Ralph Noyes, a także lord Hill-Norton, były szef sztabu brytyjskiego Ministerstwa Obrony .&lt;br /&gt;W 1994 roku, będąc już na emeryturze, Halt przyznał, że w swoim raporcie nie powiedział wszystkiego (w oczekiwaniu na pełny debriefing, który nigdy nie nastąpił) i z okazji konferencji w Leeds podał nowe informacje. Według niego, wkrótce po wydarzeniu wylądował w Bentwaters wojskowy samolot transportowy C-141 Starlifter z "grupą specjalną" na pokładzie. Grupa udała się natychmiast do strefy bramy! wschodniej. Nie wiadomo, czym się tam zajmowała i jakie były wyniki jej badań. Inny wojskowy, Larry Warren, , dowiedział się, że z Niemiec przybyła ekipa w celu sprawdzenia broni jądrowej. W Woodbridge i Bentwaters znajdowały się ważne magazyny broni nuklearnej, które wówczas stanowiły jeden z filarów obronnych NA TO (bazy te dziś już nie istnieją). Jak twierdzi wielu świadków, w bunkry z tą bronią uderzały snopy światła z UFO, być może uszkadzając ją w jakiś sposób .&lt;br /&gt;Ufolodzy amerykańscy i angielscy zgromadzili wiele innych relacji, tak że sprawa Rendlesham zaczyna wyglądać jak brytyjski Roswell, jak to określa Nick Pope. Jest jednak o tyle bardziej skomplikowana, że zarówno pierwszy, prymitywny opis pułkownika Halta, jak i pewne jej aspekty nadal pozostają niejasne.&lt;br /&gt;Pierwsze wydarzenia miały miejsce w nocy z 25 na 26 grudnia. UFO powróciło dwie noce później i wtedy właśnie reprezentatywna ekipa pod dowództwem pułkownika Halta udała się na miejsce i nagrała operację na magnetofonie. Z dwóch godzin tego nagrania ujawniono 18 minut. Ta część świadczy o panującym w ekipie dużym napięciu. Ludzie zabrali z sobą reflektory, które jednak, podobnie jak pojazdy, nie zadziałały. W trzech aparatach radiowych wystąpiły zakłócenia. Na miejsce wydarzenia ekipa dotarła już pieszo i wówczas pułkownik Halt dostrzegł na ziemi obiekt. Jego wygląd zgadzał się z opisami innych świadków, w tym porucznika Jima Pennistona, jednego z uczestników trzyosobowego patrolu, który pierwszy zetknął się z tajemniczym obiektem. Podczas audycji telewizyjnej Strange but True ("Dziwne, ale prawdziwe"), w której wziął udział wraz z pułkownikiem Haltem w 1994 roku, opowiadał, z jakim trudem posuwali się naprzód, jak gdyby mieli przed sobą niewidzialną barierę:&lt;br /&gt;Powietrze nasycone było elektrycznością. Odczuliśmy to na własnej skórze, zbliżając się do obiektu. Od spodu pojazdu wydobywało się bardzo intensywne białe światło w otoczce promieni na przemian czerwonych i błękitnych.&lt;br /&gt;Powierzchnia obiektu sprawiała wrażenie uformowanej z ciemnego i gładkiego szklistego dymnego materiału. Patrol obserwował go przez blisko 20 minut, po czym pojazd zaczął się poruszać, omijając drzewa, i oddalił się z dużą prędkością . Inni świadkowie zauważyli żółtą mgłę unoszącą się na wysokości dwóch-trzech stóp (60-90 cm) nad ziemią. Bardzo kontrowersyjną część zdarzenia zrelacjonowali Larry Warren i Adrian Bustinz, lecz nie znalazła ona potwierdzenia w innych zeznaniach. Twierdzą oni mianowicie, że na miejsce zdarzenia przybył dowódca bazy, pułkownik Gordon Williams (Halt był jego zastępcą), i nawiązał kontakt z istotami znajdującymi się wewnątrz statku kosmicznego! Jedno jest pewne: bardzo zbliżone obserwacje doniosły o przebywaniu UFO na ziemi i przypadek ten dziś jeszcze stanowi tajemnicę wojskową...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-5592951132092644103?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/5592951132092644103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-5-pogoski-i-dezinformacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/5592951132092644103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/5592951132092644103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-5-pogoski-i-dezinformacja.html' title='ROZDZIAŁ 5  Pogłoski i dezinformacja'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-5764622136383880821</id><published>2011-10-02T14:35:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:35:56.785+02:00</updated><title type='text'>Niedoszłe lądowanie w bazie Edwards</title><content type='html'>Niedoszłe lądowanie w bazie Edwards&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o sprawy związane z UFO, to zarówno NASA, jak i NSA należą do najbardziej dyskretnych instytucji amerykańskich, a to pobudza wyobraźnię. Na temat obserwacji UFO przez astronautów w kosmosie lub na Księżycu krąży wiele pogłosek, ale sami zainteresowani je dementują. Czy oznacza to, że niczego nie widzieli? Niektórzy z nich przyznają, że widzieli UFO jeszcze przed swoją kamerą kosmiczną, kiedy byli pilotami samolotów. Należy do nich pułkownik Gordon Cooper, który znajdował się wśród siedmiu pierwszych, starannie wyselekcjonowanych kosmonautów. Znany ze swej nieco nonszalancko demonstrowanej odwagi Cooper uczestniczył w ostatnim locie pierwszej kapsuły orbitalnej Mercury w maju 1963 roku, która I wykonała 22 okrążenia Ziemi. Dziś, już na emeryturze, kieruje niewielką firmą lotniczą. Cooper zaczął wypowiadać się publicznie w 1978 roku podczas debaty zorganizowanej przez Organizację Narodów Zjednoczonych. W wywiadzie dla "UFO Magazine" opowiada o niedoszłym lądowaniu talerza w 1957 roku na terenie poligonu Edwards, na wyschniętym jeziorze Rogers na pustyni Mojave w Kalifornii, gdzie był wówczas szefem zespołu sprawdzającego wiele&lt;br /&gt;prototypów. Owego dnia przebywała na tamtym terenie ekipa operatorów Sił Powietrznych z trzema kamerami w celu sfilmowania prób precyzyjnego lądowania. Cooper opowiada, że nagle do jego biura wpadli bardzo podekscytowani ludzie z wiadomością, iż operatorzy sfilmowali właśnie jakiś pojazd w kształcie talerza mającego podwozie wyposażone w trójnóg. Pojazd wylądował im niemal przed nosem, w odległości 50 m, wprost przed gotowymi do filmowania kamerami. Czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce na lądowanie? Oto jeszcze jeden piękny przykład inscenizacji! Kiedy ekipa zbliżyła się, UFO wzbiło się w powietrze i umknęło z dużą prędkością. Zgodnie z regulaminem w sprawie obserwacji UFO Cooper połączył się z Kwaterą Główną Sił Powietrznych. Jakiś pułkownik poinformował go, że wydano już dowodzącemu bazą pułkownikowi dyspozycję dostarczenia filmu do Waszyngtonu natychmiast po wywołaniu. "Nie sporządzajcie żadnej kopii" -dodał. Cooper wykonał polecenie, jednak przed wysłaniem obejrzał oryginał filmu i opisuje to, co widział: "Był to typowy talerz wykonany z dwóch odwróconych soczewek (o..). Jego podwozie opierało się na trzech nogach. ('0') Ekipa sfilmowała obiekt na ziemi i w momencie startu. Jego powierzchnia sprawiała wrażenie metalowej. Był wystarczająco duży, żeby pomieścić załogę składającą się z istot normalnego wzrostu (full-sized)". Zdaniem Coopera nie był to z pewnością żaden tajny prototyp, a ma on podstawy, żeby wypowiadać się na ten temat. Operatorzy byli niewątpliwie profesjonalistami. Zdumiewające, że Cooper nie otrzymał rozkazu zachowania milczenia w tej sprawie.&lt;br /&gt;Cooper sporządził również raport dla komisji "Błękitna Księga ", ale nie doczekał się żadnej reakcji z jej strony. Jeden z najbardziej zagorzałych sceptyków amerykańskich, negujący wszelkie relacje na temat UFO, James Oberg, robił wszystko, aby podać w wątpliwość relacje Coopera. Twierdził, że są one "pośrednie, przestarzałe o kilka dziesiątków lat i niesłychanie niespójne". Oberg zapewnia, że zapoznał się z dokumentacją komisji "Błękitna Księga". W dokumentacji wspomina się tylko o jednym lecącym UFO. Ponieważ materiały te są obecnie dostępne na mikrofilmach, informacja została sprawdzona przez "Ufo Magazine". Na liście przypadków udało się znaleźć zaledwie jedną ogólnikową wzmiankę popartą kilkoma niewyraźnymi zdjęciami lecącego UFO. Jednak wszyscy, którzy zapoznawali się z dokumentacją komisji "Błękitna Księga", poczynając od Hyneka, stwierdzali brak w niej "najbardziej gorących" przypadków. Przypomnijmy sobie notatkę generała Bolendera z 1969 roku, zalecającą personelowi wojskowemu dalsze meldowanie o takich przypadkach, ale poza obiegiem "Błękitnej Księgi". Oczywiście Oberg nie mógł o tym nie wiedzieć; i jak tu nie doszukiwać się złych intencji? Idzie on jeszcze dalej i twierdzi, że spotkał się z osobą odpowiedzialną za komisję oraz z operatorami, odmawia jednak podania ich nazwisk .&lt;br /&gt;W kontekście materiałów, które zniknęły z dokumentacji "Błękitnej Księgi", doradca naukowy komisji, Hynek, informuje o analogicznym przypadku. Donald Slayton, inny kosmonauta z pierwszej załogi statku orbitalnego Mercury, również jest niebagatelnym świadkiem. Przez kilka lat kierował zespołem kosmonautów w NASA, prowadził statek Apollo na pierwsze spotkanie z radzieckim Sojuzem w kosmosie, odpowiadał za próby lądowania promu kosmicznego w bazie Edwards, co było zadaniem szczególnie poważnym. Hynek zadaje pytanie, dlaczego "znaczna część naprawdę niepokojących obserwacji UFO dokonanych i przez osoby odpowiedzialne, zarówno cywilne, jak i wojskowe (obserwacji, o których dowiedział się z innych źródeł), nie figuruje w dokumentach «Błękitnej Księgi»?". Jako przykład przytacza przypadek Slaytona:&lt;br /&gt;Raport o UFO sporządzony przez kosmonautę Slaytona, kiedy był jeszcze pilotem doświadczalnym, nie figuruje w dokumentach "Błękitnej Księgi", a tymczasem w osobistym liście potwierdził mi on zarówno samo zdarzenie, jak również fakt napisania raportu i przekazania go kanałami oficjalnymi.&lt;br /&gt;W zamieszczonym w książce Hyneka liście Slayton pisze o tym, jak w czasie lotu zbliżył się do obiektu w kształcie dysku, który znalazł się 150 m pod jego samolotem, i jak obiekt ten przyśpieszył i wzniósł się po krzywej, omijając go ! z lewej strony .&lt;br /&gt;Fakt, że takie relacje budzą wątpliwości sceptyków, skłaniać nas będzie do podejrzewania czegoś gorszego, kiedy przejdziemy do bardziej szokujących tematów, jak na przykład relacje o katastrofach UFO czy tajnych kontaktach z tajemniczymi ufonautami. Tym bardziej że nasilają się nie kontrolowane pogłoski, których znaczna część sprawia wrażenie dezinformacji. Klasyczna metoda to rozpowszechnianie nieprawdopodobnych historii po to, żeby "upupić" autentyczne. Jeden z ufologów rozpowszechniających takie fałszywe pogłoski, William Moore, przyznał zresztą publicznie, że robił to dla służb wywiadowczych Sił Powietrznych w celu ośmieszenia prowadzonych w tej dziedzinie badań. Wreszcie jesteśmy w domu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katastrofy UFO: żarty i przypadki wątpliwe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do książki dziennikarza amerykańskiego Franka Scully'ego Behind the F/ying Saucers. "Ujawnił" on w 1950 roku przejęcie przez armię amerykańską tylko na terenie Stanów Zjednoczonych co najmniej czterech latających talerzy. Dwa lata później tygodnik "True" podał do wiadomości, że informatorzy Scully'ego byli oszustami. "Sprawa Scully'ego" stała się wstydliwym tematem, o którym żaden ufolog nie chciał więcej słyszeć. Ale jeśli przyjąć, że została ona zainscenizowana w tym właśnie celu, to trzeba przyznać, iż zakończyła się pełnym sukcesem. Jak już wiemy, taka sama wątpliwość dotyczy rzekomych zwłok z Roswell. Przypomnijmy sobie jednak wypowiedź profesora Sarbachera, który w rozmowie z kanadyjskim inżynierem Wilbertern Smithem stwierdził, że książka Scully'ego, jest jak najbardziej wiarygodna (patrz rozdział 3 str. 57). W tej niejasnej materii niełatwo o prawdę!&lt;br /&gt;Trzeba było czekać do końca lat siedemdziesiątych, żeby ufolodzy zaczęli na nowo poważnie traktować tę problematykę, mimo że kilka interesujących relacji pojawiło się już w latach sześćdziesiątych. Ale jak twierdzi najlepszy badacz sprawy Roswell, Kevin Randle, wszystkie te historie same strzegą swej tajemnicy, gdyż większość świadków woli milczeć, a gdy już mówią, chcą zachować anonimowość (Roswell jest wyjątkiem). Dotyczy to wielu relacji, które zebrał i opublikował sukcesywnie Leonard Stringfield na temat crashesJretrievals, czyli katastrof, po których znaleziono szczątki UFO i zwłoki.&lt;br /&gt;Podane przez Scully'ego dwa najbardziej znane fałszywe przypadki katastrof to wypadek w Paradise Valley w Kalifornii (październik 1947 roku) i w Aztec w N owym Meksyku (1948 rok). Ten ostatni jest wymieniony w osławionym dokumencie wątpliwego pochodzenia Majestic 12, który ukazał się w latach osiemdziesiątych i w którym dokłada się wielkich starań, żeby zbagatelizować dochodzenia dotyczące szeregu tajnych materiałów. Mówi się w nim o przypadkach nie opartych na poważnych dowodach lub też stanowiących jawne oszustwo, jak na przykład Spitzbergen (1952), wyspa Heligoland na północnym wybrzeżu Niemiec (1952), góra Sołowaja w ZSRR (1983) czy pustynia Kalahari (1989). Znani ufolodzy zadali sobie trud zweryfikowania tych przypadków. Chodzi konkretnie o Jerome'a CIarka z CUFOS, autora znakomitej encyklopedii UFO w trzech tomach (The UFO Encyklopedia), i Kevina Randle'a, autora A History oj UFO Crashes ("Historia katastrof UFO"). Są to dwa bardzo miarodajne źródła w dziedzinie, gdzie na każdym kroku czyhają zasadzki .&lt;br /&gt;Zatrzymajmy się też przez chwilę nad przypadkiem w Laredo w Teksasie (lipiec 1948 rok). Krążyło wtedy zdjęcie martwej istoty pozaziemskiej nazwanej "człowieko-pomidorem" z powodu jej ogromnej i okrągłej głowy. Niestety, na zdjęciu można było dostrzec okulary. W rzeczywistości chodziło o lotnika spalonego podczas awarii samolotu. Przypadek w Del Rio również zdarzył się w rejonie Laredo, lecz w grudniu 1950 roku. Nie było to wyraźne oszustwo, ale relacje nie wydają się na tyle wystarczające, by go w pełni uwiarygodnić.&lt;br /&gt;Warto, być może, porównać to z innym przypadkiem opisanym w kontrowersyjnym dokumencie Majestic 12. Zdarzył się on rzekomo 6 grudnia 1950 roku, w tym samym miesiącu co w Del Rio, ale w odległości około 100 mil na południe, obok wiosek El Indio w Teksasie i Guerrero w Meksyku. Zbyt dużo tych przypadków w tym samym niemal czasie i miejscu. Eksperci z MUFON, Dennis Stacy i Tom Deuley (były funkcjonariusz NSA!), odwiedzili ten region kilkakrotnie, nie znajdując najmniej szych śladów katastrofy. Zresztą cała sprawa jest podejrzana choćby dlatego, że figuruje w tym kontrowersyjnym dokumencie, o którym będziemy jeszcze mówić .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej wiarygodne przypadki katastrof&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzenie, które miało jakoby miejsce w 1953 roku w Kingman w stanie Arizona, wygląda na bardziej prawdopodobne. Ufolog Raymond Fowler rozpoczął dochodzenie w tej sprawie w 1973 roku, a w roku 1976 podał do wiadomości zebrane przez siebie materiały .Głównym świadkiem był Fritz Werner (pseudonim), kompetentny inżynier cieszący się dobrą opinią w swoim środowisku. Jego relacja zmieniała się jednak w kilku kolejnych zeznaniach. Przyznał się nawet, że zdarzało mu się fantazjować pod wpływem alkoholu. Czy należy więc odrzucić jego świadectwo? Nie, ponieważ częściowo potwierdzają je inni świadkowie.&lt;br /&gt;W rozmowie z Fowlerem Werner opowiada, że zawieziono go wraz z kilkoma innymi osobami na pustynię Arizona, w pobliże miasta Phoenix. Okna w autobusie były zasłonięte, aby pasażerowie nie mogli dokładnie zorientować się, gdzie się znajdują. Po przybyciu na miejsce jakiś oficer sprawdził listę obecności. W opinii Randle'a, byłego oficera wywiadu, jest to mało prawdopodobne, ponieważ uchybia podstawowym normom bezpieczeństwa. Zadanie polegało na zbadaniu na miejscu uszkodzonego UFO w kształcie "dwóch zlepionych talerzy". Średnica talerza wynosiła około 10 m (30 stóp) i był on opasany ciemną wstęgą. Powierzchnia była wyblakła, podobna do skorodowanego aluminium. Werner przypuszcza, że obiekt mógł ważyć około pięciu ton. Chodziło o określenie prędkości pojazdu i siły uderzenia, które, sądząc po głębokości wyrwy w piasku, musiało być bardzo potężne. Werner dostrzegł również zwłoki humanoida pod namiotem strzeżonym przez żandarmerię wojskową. Jego wzrost wynosił około 120 cm (4 stopy). Był w srebrzystym stroju. Odsłonięta twarz miała kolor ciemnobrązowy, co mogło być skutkiem wypadku. Po powrocie do autobusu wszyscy musieli złożyć przysięgę, że dochowają tajemnicy.&lt;br /&gt;Leonard Stringfield spotkał się z inną relacją, która częściowo pokrywa się z zeznaniami Wernera. Pewien "major Daly" (pseudonim) opowiedział badaczowi z Cincinnati, Charlesowi Wilhelmowi, że w kwietniu 1953 roku jego ojciec został wywieziony na pustynię w celu dokonania oględzin rozbitego latającego talerza. Relacja jest dość zbieżna z wersją Wernera, ale jest relacją z drugiej ręki, a więc nie do sprawdzenia. Inne pośrednie informacje pochodzą z bazy Wright-Patterson. Kobieta pracująca w sekcji spadochronów słyszała, jak pewien sierżant opowiadał w biurze, że właśnie brał udział w przejęciu rozbitego UFO. Nie przypomina ona sobie dokładnej daty, ale nie mogło chodzić o Roswell, ponieważ w bazie była zatrudniona dopiero od 1950 roku. Po godzinie w ich biurze zjawił się dowódca bazy, pułkownik Pratt Brown (późniejszy generał), informując, że opowiedziana przez sierżanta historia była zmyślona. Polecił wszystkim pracownikom podpisać dokument, który zabraniał im mówić na ten temat pod groźbą kary 20000 dolarów lub 20 lat więzienia.&lt;br /&gt;Inny przypadek katastrofy UFO, mimo jego dziwnych okoliczności, uważany jest przez Kevina Randle'a za autentyczny, ponieważ znajduje potwierdzenie w zeznaniach licznych świadków. Chodzi o wydarzenie, które miało miejsce w Las Vegas 18 kwietnia 1962 roku. Jerome Clark również uważa ten przypadek za wiarygodny: "Jest to ponad wszelką wątpliwość zdarzenie prawdziwe. Liczni świadkowie, a potwierdziła to także kontrola radarowa, zeznali, że widzieli przelot niezwykłego obiektu latającego". Komisja "Błękitna Księga" w swej oficjalnej wersji twierdzi, iż był to bolid, ale Clark uważa, że pewne aspekty sprawy obalają tę koncepcję. Wszystko zaczęło się od tego, że nad Oneidą w stanie Nowy Jork zaobserwowano lecący na zachód błyszczący czerwony obiekt. Pierwsi świadkowie widzieli go zaledwie przez kilka sekund, co pozwoliłoby przyjąć hipotezę o meteorze. Jednak w czasie lotu nad środkowymi i południowo-zachodnimi stanami USA obiekt był obserwowany za pomocą radaru. Dowództwo Sił Powietrznych powiadomiło bazy znajdujące się na trasie jego przelotu. Co najmniej jedna z nich, a mianowicie baza w Luke w pobliżu Phoenix, wysłała w pogoń myśliwiec. Kiedy obiekt -czy możemy nazwać go UFO? -przelatywał nad Nephi w stanie Utah, świadkowie słyszeli huk silników myśliwców, które wyruszyły za nim w pościg. W Eurece w stanie Utah świadkowie widzieli, jak obiekt ląduje -i niech mi będzie wolno nazwać go już teraz UFO! Jeden ze świadków opisuje go jako błyszczący pomarańczowy owal emitujący głuchy warkot. W tym momencie nastąpiła awaria w pobliskiej elektrowni. UFO wystartowało w kierunku Nevady i zniknęło z ekranów radarów na wschód od tego stanu. Jak podaje "Las Vegas Sun" z 19 kwietnia, świadkowie opowiadali, że obiekt podobny do "przerażającego miecza ognistego" -opis godny średniowiecznych wyobrażeń -zniknął po eksplozji na trasie do Mesquite w Nevadzie. Dokumenty "Błękitnej Księgi" potwierdzają zapis radarowy wykonany przez bazę w Nellis na północ od Las Vegas, w którym odnotowano zmianę prędkości (speed of object varied) -szczegół sam w sobie wystarczający, aby wykluczyć hipotezę o meteorze. Co więcej, rzecznik bazy tłumaczy, że w przypadku meteoru radar zarejestrowałby jedynie pozostawiony w atmosferze obszar jonizacji, a nie określony punkt, jak miało to miejsce w tym przypadku. Pilot Sił Powietrznych, kapitan Shields, wykonujący w Utah nocny lot na pokładzie C-119 (dwusilnikowy samolot transportowy) na wysokości 8500 stóp (2800 m) przy prędkości blisko 300 km/godz., widział, jak jego kabinę stopniowo wypełnia od góry światło. Jego natężenie było tak wielkie, że oświetlało ziemię w promieniu 15 km, a następnie dość gwałtownie się zmniejszało. W tym momencie pilot dostrzegł UFO w kształcie wydłużonego błyszczącego obiektu. Tylna jego część była intensywnie biała, podobna do światła spalanego magnezu, przednia zaś wyraźnie żółta. Nie możemy przytoczyć wszystkich zamieszczonych w książkach CIarka i Randle'a relacji świadków . W sumie UFO to było widziane przez 32 minuty nad trzema czwartymi terytorium Stanów Zjednoczonych, zdecydowanie zbyt długo jak na meteor!&lt;br /&gt;Zestawienie zeznań świadczy o tym, że UFO zmieniało kierunek lotu. Cywilny samolot transportowy lecący na wysokości 12000 stóp (3700 m) widział go nad sobą. Szeryf hrabstwa Clark w Nevadzie odebrał wiele telefonów i podjął poszukiwania w terenie, które nie przyniosły jednak rezultatów. Wszystko to skłania Randle'a do takiego oto podsumowania tego niezwykłego przypadku:&lt;br /&gt;18 kwietnia 1962 roku w nocy wydarzyło się coś niespotykanego. Siły Powietrzne podają serię wyjaśnień, które w obliczu faktów nie mają sensu. Ale świadkowie znają prawdę. Widzieli coś, co przybyło z kosmosu, i to coś to nie był meteor. Był to pojazd z innego świata .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-5764622136383880821?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/5764622136383880821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/niedosze-ladowanie-w-bazie-edwards.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/5764622136383880821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/5764622136383880821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/niedosze-ladowanie-w-bazie-edwards.html' title='Niedoszłe lądowanie w bazie Edwards'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-2225191031184571645</id><published>2011-10-02T14:34:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:34:33.962+02:00</updated><title type='text'>Autentyczne części UFO w Ubatuba?</title><content type='html'>Autentyczne części UFO w Ubatuba?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z argumentów, do których najchętniej uciekają się sceptycy, to powoływanie się na fakt, że badacze nie mieli nigdy w ręku najmniejszego materialnego dowodu na katastrofę UFO. Ale jak je zdobyć, jeśli są one niszczone za każdym razem, kiedy się pojawią? Istnieje co najmniej jeden godny odnotowania przypadek znalezienia szczątków UFO -w 1957 roku w pobliżu Ubatuba w Brazylii. Szczątki te były badane w kilku laboratoriach w Brazylii i Stanach Zjednoczonych, ale nie udało się ustalić definitywnie, czy pochodziły z Ziemi, czy z kosmosu. Okazało się, że najważniejsza próbka została zniszczona w jednym z laboratoriów armii brazylijskiej!&lt;br /&gt;14 września 1957 roku brazylijski dziennikarz Ibrahim Sued otrzymał list z nieczytelnym podpisem, zawierający trzy próbki substancji podobnej do metalu. Nadawca utrzymywał, że wraz z przyjaciółmi był świadkiem powietrznej eksplozji latającego talerza nad brzegiem oceanu. Rozżarzone szczątki pojazdu spadały do wody jak sztuczne ognie. Autorowi listu udało się zebrać na plaży kilka kawałków. Znany ufolog, lekarz Olavo Fontes, po zapoznaniu się z artykułem w tej sprawie poprosił dziennikarza o te próbki. Próbka nr l została zbadana w laboratorium kopalni państwowych. Po kilku testach ustalono, że jest to magnez w wyjątkowo czystej postaci. Było to intrygujące, wiadomo bowiem, że magnez, pierwiastek bardzo reaktywny, nie występuje w przyrodzie w postaci czystej i nigdy nie był używany do konstrukcji pojazdów. Astronom Donald Menzel, ojciec "debunkerów", zakłada, że była to część meteorytu. Jednak wersja o meteorycie z czystego magnezu jest zupełnie nie do przyjęcia i takie wytłumaczenie nie może nikogo przekonać.&lt;br /&gt;Zreasumujmy podstawowe fakty związane z tą długą historią biorącą początek w komisji Condona. Fizyk Paul Hill przeprowadził niezwykle klarowną i przekonującą analizę tego przypadku w znakomitej książce Unconventional Flying Objects. A Scientific Ana/ysis &amp;nbsp;("Niekonwencjonalne obiekty latające. Próba analizy naukowej"). Warto dodać, że cała kariera Paula Hilla związana była z NASA, gdzie pełnił szereg odpowiedzialnych funkcji. Problematyką UFO zainteresował się po zaobserwowaniu ich dwukrotnie w "obfitym" 1952 roku. Z poczuciem humoru opowiada, jak pracując jeszcze w NACA, otrzymał od zwierzchników instrukcję zalecającą przestrzeganie tajemnicy w sprawie własnych obserwacji i jak interesując się przez całe niemal życie zagadnieniem UFO, napisał swoją książkę o rozmyślaniach nad ich fizyką. Czytając Paula Hilla, można zrozumieć, w jaki sposób niektóre błędy doprowadziły w końcu do zasiania wątpliwości. Mówi on, że analiza pierwszej próbki dostarczyła zdumiewających wyników: magnez był nie tylko w najczystszej postaci (nie licząc nieznacznych śladów wodorotlenku, powstałego na skutek oddziaływania wody morskiej), ale gęstość tej próbki, wynosząca 1,861 grama na centymetr sześcienny, przewyższała o 6,7% gęstość zwykłego magnezu (1,741 grama na centymetr sześcienny). Z kolei odpowiada ona prawie gęstości izotopu 26, którą Paul Hill wyznacza dokładnie na 1,861 grama na centymetr sześcienny. Mamy tu więc do czynienia z niewielką rozbieżnością wynoszącą 0,005%, dopuszczalną -jeśli uwzględnić niedokładność pomiarową. Ten kawałek metalu -tłumaczy fizyk -można było otrzymać wyłącznie przez separację izotopową, a jest to proces, którego trudną technologię udało się dotychczas człowiekowi opanować jedynie dla uranu.&lt;br /&gt;Dalszy przebieg sprawy jest wręcz nieprawdopodobny. Laboratorium, skądinąd bardzo kompetentne, nie kwapiło się ze sprawdzeniem tego zdumiewającego rezultatu na pozostałych dwóch próbkach i zniszczyło pierwszą w trakcie innych, mniej istotnych badań. Doktor Fontes, który zachował kawałek pierwszej próbki, oddał go do laboratorium marynarki wojennej, zresztą na jej żądanie. Tam z kolei próbkę zniszczono! Dalszy tok badań został więc uniemożliwiony i nie sposób było między innymi przeprowadzić decydującego badania masy w spektrometrze masowym. Pozostałe dwie próbki dotarły w kilku częściach do laboratoriów amerykańskich dzięki pośrednictwu APRO, doskonałego ośrodka badawczego, którego współpracownikiem był doktor Fontes. Jak twierdzi Paul Hill, losy tych próbek są trudniejsze do prześledzenia. Analizy wykonane w Oak Ridge i Dow Chemical wykazują gęstość zbliżoną do normalnej i pewną ilość domieszek. Rezultat jest jednak mimo wszystko ciekawy: stwierdzono znaczną zawartość aluminium, nie występującą w typowych wyrobach. Należy tu zaznaczyć, że jeśli źródłem tych próbek było UFO po eksplozji, to musiały one ponad wszelką wątpliwość pochodzić z wielu fragmentów pojazdu wykonanych z różnych materiałów.&lt;br /&gt;Jedna z próbek, przekazana przez APRO Siłom Powietrznym, uległa, jak twierdzą, zniszczeniu przed uzyskaniem rezultatów badań (o naiwności pierwszych ufologów!). Ostatni fragment "utyka", jeśli/można tak powiedzieć, w komisji Condona. Zbadano go w laboratorium FBI po tym, jak został napromieniowany w reaktorze atomowym. Tym razem wykryto znaczną zawartość cynku i strontu. I komisja Condona odkryła nagle, że firma Dow Chemical przeprowadzała podczas wojny testy z magnezem w bardzo czystej postaci z domieszką strontu. To wystarczyło, by komisja zdyskwalifikowała cały ten przypadek, mimo że nie sposób było wytłumaczyć, jak taka próbka mogła dostać się do Brazylii. Oczywiście nie można całkowicie wykluczyć manipulacji, tym bardziej że nie udało się odszukać pierwszego świadka (a nie czerpał żadnych korzyści z tej sprawy). Przypadek Ubatuba pozostaje zagadką do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypadek godny uwagi: Shag Harbour, Kanada&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokaźna już dokumentacja dotycząca wypadków UFO wzbogaciła się w ostatnich latach. Mówiło się o prawdopodobnej katastrofie w. regionie Tarija w Boliwii w 1978 roku, ale brak na to wystarczających dowodów. Natomiast bardzo interesujące zdarzenie miało podobno miejsce w 1967 roku w Shag Harbour w Kanadzie. Przypadek ten stał się dopiero od niedawna, bo od 1993 roku, przedmiotem poważnych badań prowadzonych przez Kanadyjczyka Chrisa Stylesa, który przedstawił z nich sprawozdanie w 1996 roku na dorocznym sympozjum MUFON.&lt;br /&gt;Nocą 4 października 1967 roku, krótko po godzinie 23.00, w pobliżu rybackiej wioski Shag Harbour w Nowej Szkocji zaobserwowano lecące powoli nad wodą UFO. Rozmiar obiektu oceniono w przybliżeniu na 30 m średnicy. Miał cztery błyszczące światła rytmicznie emitujące błyski. Po upływie kilku minut UFO przechyliło się o 45 stopni i gwałtownie zniżyło do poziomu wody. Uderzenie spowodowało jaskrawy błysk, rozległ się huk wybuchu. Kilku świadków obserwowało katastrofę z pobliskiego posterunku kanadyjskiej policji konnej w Barrington Passage. Trzech policjantów natychmiast udało się na brzeg w pobliże miejsca wypadku, gdzie zebrał się już cały tłum ludzi, którzy widzieli jedynie pływające po wodzie w odległości kilometra bladożółte światło. Statek marynarki kanadyjskiej "Granby" przeszukał przy pomocy ekipy siedmiu nurków dno morskie. Akcja trwała do 8 października, ale nie przyniosła żadnych rezultatów. Wydarzenie to, szeroko w owym czasie komentowane w środkach przekazu, wkrótce zostało zapomniane. Cóż się więc stało z UFO o średnicy 30 m? Nikt na to pytanie nie udzielił odpowiedzi, ale zastosowano definicję "nie zidentyfikowany obiekt latający". Komisja Condona powierzyła zbadanie sprawy doktorowi Normanowi Levine'owi, inżynierowi elektrykowi z uniwersytetu w Arizonie. Po kilku telefonach do władz kanadyjskich doszedł on jednak do wniosku, że nie warto tam jechać, i utajnił sprawę, która przeleżała w ukryciu następnych 26 lat.&lt;br /&gt;Gdy w 1993 roku Chris Styles na nowo przystąpił do jej badania, odniósł wrażenie, że władze kanadyjskie są bardzo przychylnie nastawione do jego poczynań. Stwierdził, że przypadek wciąż był zakwalifikowany jako katastrofa UFO, co jest budujące w naszych czasach. Dotarł następnie do świadków i odszukał dokumenty. Sprawa wypływała na nowo, chociaż część dochodzenia była ukryta przed opinią publiczną. Przede wszystkim kilku świadków z Shag Harbour utrzymuje, że widzieli, jak marynarze podnosili kilka szczątków podobnych do kawałków aluminium. Jeden z nurków twierdzi, że organizowano powtórnie poszukiwania podwodne. Jego zdaniem, informacje zebrane przez wojskowych ze stacji Shelburne, ośrodka koordynacji i wykrywania łodzi podwodnych na Atlantyku, i z bazy powietrznej Greenwood, której samoloty zrzucały boje dźwiękowe podczas tych operacji, przekonały ich, iż uszkodzone UFO płynęło z Shag Harbour pod wodą i osiadło na dnie w pobliżu Government Point w hrabstwie Shelburne. Przypuszczalne miejsce spoczęcia UFO otoczyła flotylla statków, ograniczając się jednak do roli obserwatora, a w tym czasie inne UFO naprawiało pierwsze! Ta operacja morska trwała rzekomo siedem dni, a po ich upływie na miejsce przybyła jakoby radziecka łódź podwodna, naruszając dwunastomilowy (19 km) pas wód terytorialnych. Wkrótce potem widziano, jak oba UFO wyłoniły się z wody i oddaliły z ogromną prędkością. Ten sam nurek potwierdził również, że w Shag Harbour znaleziono szczątki, które poddano badaniom w pewnym wojskowym ośrodku badawczym w Dartmouth w Nowej Szkocji.&lt;br /&gt;Chris Styles odszukał następnie świadków, między innymi wojskowych, którzy dostarczyli argumentów przemawiających na korzyść tej niesamowitej historii. Dotarł do dokumentów w państwowych zasobach archiwalnych Kanady, a następnie w prywatnym archiwum ojca Michaela Burke-Gaffney'a,jezuity, astronoma i członka kanadyjskiej Narodowej Rady do Spraw Badań, który udostępnił mu materiały poufne. Ojciec Burke-Gaffney nie przyznaje się publicznie, że interesuje się UFO, ale jego korespondencja świadczy o czymś przeciwnym. Na przykład ciekawi go sprawa Shag Harbour, a także inny przypadek, który wydarzył się również w Nowej Szkocji, w Debert Mountain. Należy zaznaczyć, że region ten przez kilka lat obfitował w obserwacje UFO. W 1995 roku Chrisowi Stylesowi udało się zorganizować na niewielką skalę badania dna morskiego w Shag Harbour za pomocą sonaru. W badaniach tych wzięła udział sieć telewizyjna Paramount. Styles miał nadzieję, niewielką wprawdzie, że uda mu się znaleźć jakieś szczątki. Niestety, niczego nie znaleziono, a analiza zapisów sonaru nie została do tej pory przeprowadzona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-2225191031184571645?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/2225191031184571645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/autentyczne-czesci-ufo-w-ubatuba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2225191031184571645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2225191031184571645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/autentyczne-czesci-ufo-w-ubatuba.html' title='Autentyczne części UFO w Ubatuba?'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-3515747255331861951</id><published>2011-10-02T14:33:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:33:20.246+02:00</updated><title type='text'>Dziwny przypadek w Brazylii</title><content type='html'>Dziwny przypadek w Brazylii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W styczniu 1996 roku w regionie Minas Gerais w Brazylii, w pobliżu miasta Varginha, zdarzył się inny bardzo dziwny przypadek potwierdzony przez wielu świadków. Niektórzy z nich mówią o zabranych rzekomo przez wojskowych istotach o niezwykłym wyglądzie. Tylko dwie osoby wspominają o lecącym bardzo nisko nad tym regionem UFO, natomiast samej katastrofy nikt nie widział.&lt;br /&gt;Sceptycy lubią wskazywać na to, że pochodzące z Ameryki Południowej historie o UFO są bardzo często podkoloryzowane i udramatyzowane. Zauważono również, że podobne relacje w wykonaniu francuskich świadków są na ogół spokojne i zrównoważone. Za przykład może posłużyć przypadek Maurice'a Masse'a, który rzekomo spotkał na swoim polu lawendy sympatycznych maleńkich kosmitów zajętych zbieraniem ziół. Czy nie widzą Państwo, pytają sceptycy, że wszystko to jest efektem socjopsychologii? A tymczasem przypadek Maurice'a Masse'a, podparty wynikami dochodzenia żandarmerii i analizą próbek śladów na ziemi, jak w Trans-en-Provence, uważany jest za wiarygodny.&lt;br /&gt;Sprawę katastrofy w Varginha, nawet jeśli jest "podkoloryzowana", należy więc potraktować poważnie, tak ze względu na liczbę świadków (pod koniec 1996 roku około sześćdziesięciu, w tym kilkudziesięciu wojskowych, co jest faktem niebywałym), jak i z racji poziomu dochodzenia, które zresztą nie jest jeszcze zakończone. Odnotujmy, że gdyby chodziło w tym wypadku o zwykły żart, to jest w nim poważna luka: brak relacji o lądowaniu lub katastrofie UFO, mimo znacznej liczby świadków. A jednak trudno uwierzyć w tę historię nawet tym, którzy są do samej sprawy nastawieni przychylnie. Skoro już mamy uciec się do komentarza socjopsychologicznego, to niech brzmi on następująco: strzeżmy się wszelkich inscenizacji pozaziemskich! Oto wniosek, który pozwoli zrozumieć pożytek płynący z tego asekuranckiego wstępu.&lt;br /&gt;Rzucająca się przede wszystkim w oczy oryginalna właściwość tego przypadku polega na tym, że miał on miejsce w dość zaludnionym regionie, bardzo blisko liczącego 180 000 mieszkańców miasta Varginha, oddalonego o 240 km od Rio de Janeiro. Pierwsze opisały zdarzenie trzy młode dziewczyny uważane za ważnych świadków. W sobotę 20 stycznia 1996 roku, w gorący dzień brazylijskiego lata, około godziny 15.30 szesnastoletnia Liliane Fatima Silva, jej czternastoletnia siostra Valquiria Aparecida Silva i ich dwudziesto dwuletnia koleżanka Latia Andrade Xavier, pracujące jako służące, wracały do domu znajdującego się w podmiejskiej dzielnicy Jardim Andere. Gdy szły przez nie zamieszkaną okolicę, napotkały dziwną skuloną istotę opierającą się o ścianę opuszczonego garażu. Miała kształt podobny do ludzkiego: głowę, tułów, cztery kończyny. Niedużego wzrostu (około metra) postać była naga. Jej skóra była ciemna i błyszcząca, pozbawiona całkowicie owłosienia. Miała dość dużą, łysą, straszną głowę z dużymi czerwonymi oczami bez źrenic i trzema wypukłościami u góry czoła (nie były to rogi!). U nasady szyi widoczne były grube żyły. Ręce napotkanej istoty miały po trzy palce, a nogi były proporcjonalnie większe od ludzkich. Wydzielała silną woń przypominającą amoniak. Gdy dziewczyny zbliżyły się do niej, odwróciła głowę w ich kierunku. Uciekły przerażone, myśląc, że spotkały demona. Kilka osób usłyszało krzyki i zaalarmowano straż pożarną. Przybyła ona na miejsce bardzo szybko, razem z wojskowymi. Okoliczni mieszkańcy widzieli, jak złapano humanoida w sieć i załadowano na ciężarówkę. Wydarzenia rozwijały się błyskawicznie. Zawiadomiono jednego z badaczy, który dotarł na miejsce już następnego dnia. Franco Rodrigues, adwokat i wykładowca prawa, cieszył się opinią skrupulatnego badacza. Spotkał się z dziewczynami i matką sióstr, Luisą Heleną Silva, a następnie z innym ufologiem, Rodriguesem e Pacaccinim, który przybył do Varginha, by zbadać inny, podobny przypadek nie wiedząc nic o pierwszym. Koordynowali swoją pracę i nie ulega wątpliwości, że tylko dzięki szybkości działań udało im się uzyskać zeznania wojskowych, którzy kilka dni później mieli już polecenie zachowania milczenia pod groźbą więzienia.&lt;br /&gt;Streśćmy dalszy przebieg tej długiej już i skomplikowanej sprawy, która była szeroko komentowana w brazyliskich mediach i została szczegółowo opisana na kongresie ufologów w czerwcu 1996 roku, a w następnych miesiącach również w światowej prasie ufologicznej . Dysponujemy nawet kasetą wideo z nagranym podczas kongresu przez Amerykanina Johna Carpentera wywiadem z Pacaccinim z udziałem Stantona Friedmana i Anglika Grahama Birdsalla . Pacaccini, pełen życia i humoru młody człowiek, zasługuje na całkowite zaufanie. Inny świadek to znany psychiatra amerykański, doktor John Mack (prowadzący poważne badania relacji o porwaniach, patrz rozdział 6), który po dokładnym przesłuchaniu dziewcząt stwierdził, że ich zeznania były szczere i wiarygodne.&lt;br /&gt;Wypada wspomnieć, że na początku 1996 roku odnotowano w Brazylii wzmożoną falę obserwacji. Jedna z nich może mieć związek z interesującym nas przypadkiem, mianowicie relacja d' Afranio da Costa BrasiI. 13 stycznia widział on, jak nad jego domem w pobliżu Varginha szybował dziwny pojazd. Następnie, 20 stycznia w nocy, farmera Eurico de Freitasa i jego żonę zbudziły bardzo niespokojne zwierzęta. Widzieli oni szary, podobny do "łodzi podwodnej" obiekt przesuwający się powoli i bezdźwięcznie nad polem na wysokości około pięciu metrów. Wyrzucał trochę dymu i był jakby wstrząsany wibracjami. Raz jeszcze powtarzam: strzeżcie się burleskowych inscenizacji kosmitów! Relacja tych świadków pokrywa się dość dokładnie z obserwacją z poprzedniego tygodnia. A przecież farma Freitasa znajduje się w odległości zaledwie 10 km od przedmieścia Varginha, gdzie trzy dziewczyny widziały tego samego dnia humanoida.&lt;br /&gt;Co oznacza ta komedia? Można by założyć nieco szalony "eksperyment" trochę pomylonych kosmitów, rzucających w jakieś miejsca Ziemi kilka raczej odpychających okazów porwanych z innej planety o atmosferze przesiąkniętej amoniakiem, po to, by obserwować ich reakcje i reakcje ludzi! Prawda, że to zabawne? Chyba że chodzi raz jeszcze o wywołanie piekielnego zamieszania i skompromitowanie badań ufologicznych ku wielkiej radości sceptyków. Zachowujący wielką wstrzemięźliwość Kevin Randle napisał do mnie osobiście, że jego zdaniem lepiej będzie zaczekać i dowiedzieć się czegoś więcej o tej sprawie. Dokumentacja zawiera jednak sporo innych relacji wskazujących na kilka przypadków zatrzymania kosmitów. Pierwsze z nich, dokonane przez straż pożarną, miałoby miejsce o godzinie 10.00 rano w parku Jardim Andere. W tym kraju ogromnych przestrzeni strażaków szkoli się, by umieli chwytać w sieci dzikie zwierzęta. Świadek Henrique Jose obserwował całe zdarzenie ze swego domu. Istota podobna była do tej, którą widziały dziewczyny. Według innych zebranych przez Pacacciniego relacji stwór ten był ranny i z jego małych ust wydobywały się dźwięki podobne do brzęczenia roju pszczół. Ze szkoły podoficerów w Tres Coracos przybył wezwany przez strażaków oddział wojskowy. Żołnierze otoczyli park i po załadowaniu humanoida do ciężarówki szybko odjechali. Dalszy ciąg operacji jest mało znany. Według relacji złapaną istotę odwieziono rzekomo po południu do szpitala rejonowego w Varginha, a następnie do innego, lepiej wyposażonego szpitala Humanitus, gdzie zmarła 22 stycznia o godzinie 18.00. W autopsji uczestniczyło jakoby kilkunastu lekarzy. Jeśli to wszystko prawda, jak długo można utrzymać ją w tajemnicy? Podobno po zwłoki zgłosili się wojskowi w maskach i rękawicach. Ciało zabrano do Szkoły Kadetów w Campinasie w stanie Sao Paulo. Inni świadkowie widzieli rzekomo 20 stycznia na lotnisku w Sao Paulo, a 22 stycznia na lotnisku w Campinasie amerykański wojskowy samolot transportowy. Ta ponura historia kryje w sobie jeszcze jedną niespodziankę: uczestniczący w pojmaniu tajemniczej istoty młody policjant zmarł po dwóch dniach jakoby na zapalenie płuc (w środku lata!). Jego rodzinę proszono o zachowanie dyskrecji. Władze cywilne i wojskowe, w tym komendant Szkoły Kadetów, generał Coelho Lima, który dowodził całością operacji, negują oczywiście zgodnym chórem całą sprawę. Matka dwóch dziewczynek twierdzi, że oferowano jej sporą kwotę pieniędzy za odwołanie zeznań, a młody Pacaccini mówi na kasecie wideo Carpentera, że czuje się zagrożony. Życzmy mu sukcesu w dalszym badaniu wydarzenia, które nigdy nie miało miejsca!&lt;br /&gt;Atmosfera tajemnicy, która otacza tę bardzo świeżą sprawę, skłania nas do przestudiowania wszystkich pogłosek krążących co najmniej od ćwierć wieku na temat ściśle tajnych operacji. Czy uda się wydobyć coś pewnego z tego labiryntu, w którym tak dokładnie są wymieszane prawdy i kłamstwa?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-3515747255331861951?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/3515747255331861951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/dziwny-przypadek-w-brazylii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/3515747255331861951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/3515747255331861951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/dziwny-przypadek-w-brazylii.html' title='Dziwny przypadek w Brazylii'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-7285747020793132192</id><published>2011-10-02T14:32:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:32:07.120+02:00</updated><title type='text'>Relacje dotyczące ściśle tajnych operacji</title><content type='html'>Relacje dotyczące ściśle tajnych operacji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rewelacji w tej dziedzinie dostarcza nam ostatnio Edgar Mitchell, były astronauta i fizyk NASA, członek załogi Apollo 14. O ile NASA zachowuje milczenie, o tyle niektórzy astronauci mówią... 19 kwietnia 1996 roku w audycji telewizyjnej NBC zatytułowanej Dateline News Program Mitchell poruszył problem istnienia UFO. Na pytania dziennikarza Dennisa Murphy'ego poinformował, że zna osoby, które podczas wykonywania swej pracy spotkały istoty pozaziemskie, i domagał się, żeby ujawniono wreszcie prawdę i odrzucono śmieszną wersję o balonach w Roswell. Mitchell twierdzi, że jego informacje pochodzą od osób wysoko postawionych w rządach nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale także Belgii i Rosji.&lt;br /&gt;28 kwietnia, odpowiadając na pytania dziennikarki i producentki Lindy Moulton Howe, zadane podczas audycji radia Art Bell, sprecyzował nieco swoją wypowiedź, mówiąc, że osoby te "były obecne na spotkaniach lub tam, gdzie dochodziło do kontaktów między kosmitami i ludźmi". Dodał, że niektórzy, będący już w podeszłym wieku świadkowie, chcieliby się wypowiedzieć przed śmiercią. Mitchell uczestniczył w posiedzeniach, gdzie omawiano sposoby "odtajnienia" tych spraw, na przykład zwolnienie tych osób, które uczestniczyły w ściśle tajnych operacjach, z przysięgi przez prezydenta. Decyzja należy do niego . Oświadczenia Mitchella nie zostały zdementowane. Sekretarz obrony odmówił ich skomentowania.&lt;br /&gt;A oto przykład najzwyklejszej w świecie blokady stosowanej przez Siły Powietrzne. Były senator Barry Goldwater, którego zainteresowania problematyką UFO są powszechnie znane, oświadczył publicznie, iż nigdy nie mógł otrzymać żadnych informacji od armii. Opublikowano trzy jego listy z lat 1975, 1981 i 1983. Świadczą one o tym, że nie udało mu się uzyskać żadnej wiadomości, a był przecież przewodniczącym senackiej komisji do spraw wywiadu i członkiem komitetu do spraw zbrojeń. Jest to najlepszy dowód ukrywania przed władzą ustawodawczą informacji, jakimi dysponują wojskowi. Co więcej, Goldwater obraca się w kręgach wojskowych i jest osobiście zaprzyjaźniony z generałem Curtisem LeMayem, szefem SAC!&lt;br /&gt;W liście z dnia 28 marca 1975 roku do Shlomo Arnona z zakładu doświadczalnego uniwersytetu w Kalifornii senator Goldwater pisze:&lt;br /&gt;Jakieś dwanaście lat temu usiłowałem dowiedzieć się w bazie powietrznej Wright-Patterson czegoś więcej o tym, co znajduje się w gmachu, w którym przechowywane są informacje na temat tego, co zostało znalezione przez Siły Powietrzne. Spotkalem się z odmową. Dane te są wciąż ściśle tajne. Dowiedziałem się jednak, że dokumenty te zostaną podane do wiadomości w niedalekiej przyszłości.&lt;br /&gt;Zacytujmy jeszcze jego list z dnia 19 października 1981 roku do inżyniera Lee Grahama, specjalisty aeronautyki i ufologa:&lt;br /&gt;Prawdę mówiąc, Panie Graham, temat ten ma klauzulę tak ściślej tajności, że pomimo/aktu ujawnienia niemałej już ilości informacji nie sposób po prostu dotrzeć do czegokolwiek .&lt;br /&gt;Słowo "ujawnienie" jest w tym wypadku niewłaściwe, lepiej byłoby mówić o przeciekach, organizowanych lub nie. Warto również zwrócić uwagę na zmianę tonacji w listach. Cóż więc zaszło między rokiem 1975 a 1981? Zagadka... Spotykamy się obecnie z licznymi relacjami dotyczącymi&lt;br /&gt;tajnych operacji związanych z UFO. Możemy wymienić jedynie najbardziej znane źródła. Amerykanin Leonard Stringfield zaliczany jest do najpłodniejszych ufologów w tej dziedzinie. W latach 1978-1994 opublikował siedem pozycji zatytułowanych UFO Crash/Retrieval &amp;nbsp;("UFO: katastrofy i odzyskania"). Ponieważ większość powołanych, przez niego świadków chce zachować anonimowość, weryfikacja okazuje się niemożliwa.&lt;br /&gt;Amerykański ufolog Jerome Clark przytacza kilka ciekawych relacji we wspomnianej już trzytomowej Encyklopedii UFO. Dotyczy to także informacji zapisanej pod koniec lat pięćdziesiątych przez ufologa Isabel Davis, cieszącą się opinią poważnego badacza. Znajoma lekarka i biolog powiedziała jej, że zaprowadzono ją do tajnej instytucji w celu zbadania fragmentów zwłok, które natychmiast rozpoznała jako nie należące do człowieka. Nie podano jej żadnych szczegółów i zabroniono mówić o tym zdarzeniu.&lt;br /&gt;W 1962 roku inna znana ufolog, Coral Lorenzen, na którą powołuje się Jerome Clark i która wraz z mężem założyła APRO (Aerial Phenomena Research Organisation -Organizacja do Spraw Badania Zjawisk Powietrznych), opublikowała zadziwiającą relację młodego meteorologa. Przyjaciel pracujący dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych pokazał mu w 1948 roku w bazie Wright-Patterson (w owym czasie Air Development Center -Centrum Rozwoju Przestrzeni Powietrznej) cały zestaw przejętych po katastrofie ubrań kosmitów małych rozmiarów, a także schemat latającego pojazdu.&lt;br /&gt;Inna relacja opublikowana w 1964 roku przez APRO pochodzi z bazy Holloman w pobliżu Alamagordo w Nowym Meksyku -regionu zdecydowanie bogatego z punktu widzenia ufologii . 30 kwietnia 1964 roku pilot bombowca B-57 poinformował drogą radiową wieżę kontrolną, że widzi "białe UFO w kształcie jaja" ze znakami, jakie zaobserwowano na UFO ze Socorro. Pilot widział, że obiekt wylądował w bazie Holloman! Stało się to po dwunastu godzinach od rzekomego wylądowania UFO w pobliżu Socorro, bardziej na północ, w dolinie Rio Grande. Wydarzenie to należy do najbardziej wiarygodnych przypadków w historii UFO. Wówczas komisja "Błękitna Księga" natychmiast przystąpiła do dochodzenia. Jej szef, major Quintanilla, i doradca naukowy, astromom Allen Hynek, badali całkiem jeszcze świeże ślady na ziemi. Relacja policjanta Zamorry była przekonująca. Philip Klass, który prowadził badania po dwóch latach, przypuszcza, że to burmistrz upozorował całą tę historię w celu zdobycia rozgłosu, co ogromnie ubawiło gospodarza miasta.&lt;br /&gt;Należy również przytoczyć relację producenta filmowego z Los Angeles, Roberta Emeneggera. Twierdzi on, że w 1973 roku Siły Powietrzne poprosiły go wraz z partnerem, Allanem Sandierem, o przybycie do bazy Norton w Kalifornii w celu nakręcenia filmu dokumentalnego o pierwszych kontaktach z cywilizacją pozaziemską. Obiecano im 3200 stóp szesnastomilimetrowej taśmy (czyli materiał na półtorej godziny). Zakładano, że do pierwszego kontaktu doszło w 1971 roku w bazie Holloman. Obietnica nie została dotrzymana w związku z niesprzyjającą sytuacją polityczną (chodziło o aferę Watergate) -twierdzi Emenegger. Udało mu się jednak zrealizować film dokumentalny i w 1974 roku opublikować książkę . Zamieszczone w niej rysunki przedstawiające rzekomych kosmitów nie odpowiadają znanym opisom "małych szarych humanoidów" -łysych, o dużych głowach i wielkich czarnych oczach. W jego wersji i są oni normalnego wzrostu i mają duże nosy! Emenegger i Sandler opowiadają, że przyjęli ich dowódca bazy Norton (gdzie znajdują się archiwa filmowe Sił Powietrznych) i szef działu audiowizualnego Paul Shartle. Ten ostatni oświadczył, że widział wspomniany film przedstawiający trzy pojazdy w kształcie dysku, z których wylądował tylko jeden. Potwierdził opis przybyszów podany w książce Emeneggera: dziwna ciemna karnacja, obcisłe stroje i rodzaj kasku, który wydawał się służyć za aparat łącznościowy. W rękach trzymali coś, co przypominało dekodery. Byli to "naukowcy", którzy przybyli w celu wymiany informacji i odzyskania zwłok ofiar wypadku, jaki wydarzył się wcześniej.&lt;br /&gt;Później pojawiły się wątpliwości odnośnie do daty przypadku (1971 rok). Lepszy byłby rok 1964-wtedy zdarzył się wypadek w Socorro, który nastąpił rzekomo w wyniku błędnego manewru. Wszystko zakrawa na fantastykę naukową. A może to właśnie ten przypadek zainspirował Stevena Spielberga do zrealizowania filmu Bliskie spotkania trzeciego stopnia (1977 rok), w którym ukazuje się Allen Hynek. Chodziły słuchy, że przy pracy nad filmem asystował agent CIA. Czyżby film ten był częścią planu stopniowego ujawniania, o którym pisał senator Goldwater? Nikt nie jest w stanie tego potwierdzić. Tak czy inaczej, w następnych latach pogłoski będą urastać do niepokojących rozmiarów.&lt;br /&gt;Fizyk marynarki wojennej, Bruce Maccabee, w notatce zatytułowanej "Lądowania UFO w pobliżu bazy Sił Powietrznych Kirtland, czyli witamy w kosmicznym Watergate" porusza sprawę lądowania UFO nie opodal magazynu broni jądrowej . A oto streszczenie faktów przedstawionych w oficjalnym raporcie AFOSI (Air Force Office of Special Investigations -Zarząd Specjalnego Śledztwa Sił Powietrznych) bazy Kirtland, sporządzonym przez agenta Richarda Doty'ego i parafowanym przez jego przełożonego, majora Ernesta Edwardsa. Świadkami lądowań UFO na rozległym obszarze wokół bazy Kirtland i laboratoriów Sandia w pobliżu Albuquerque w Nowym Meksyku, gdzie znajduje się magazyn broni jądrowej w Manzano, było kilku wojskowych. W nocy z 8 na 9 sierpnia 1980 roku trzech żandarmów wojskowych widziało błyszczący obiekt, który wylądował w strefie Coyotte Canyon, następnie wystartował i oddalił się z bardzo dużą szybkością. Obserwacje te potwierdza zastrzegający sobie anonimowość ochroniarz z Sandii. Ujrzał na ziemi z bliskiej odległości jakiś obiekt w kształcie dysku. Chciał natychmiast przekazać tę wiadomość przez radio, ale przestało działać. Gdy zbliżył się z karabinem w ręku do pojazdu, wzniósł się on pionowo z dużą prędkością. Raport AFOSI uściśla, że ochroniarz ten, były mechanik pokładowy śmigłowców, twierdził, iż nie mógł to być helikopter. Inne, podobne lądowanie zaobserwował 10 sierpnia 1980 roku w strefie Manzano policjant ze stanu Nowy Meksyk, a świadkami jeszcze jednego, w dniu 22 sierpnia w Coyotte Canyon, byli trzej inni żandarmi wojskowi. Wypada jednak odnotować, że Richard Doty, autor tego raportu AFOSI, odegrał przy pomocy ufologa Williama Moore'a rolę dezinformatora w innych kwestiach dotyczących UFO. Już podczas dochodzenia w sprawie Manzano Maccabee podejrzewał, że Doty ukrywa przed nim pewne fakty związane z tym wydarzeniem, stąd ta aluzja do Watergate w tytule jego notatki.&lt;br /&gt;W latach osiemdziesiątych pojawiały się coraz bardziej nieprawdopodobne "informacje" na temat tajnych kontaktów i układów zawartych z kilkoma rasami kosmitów. Sprawy te wydają się bardziej niż wątpliwe, niemniej należy o nich wspomnieć, ponieważ i spod tych kłamstw może wyłonić się cząstka prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogłoski o tajnych paktach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas sympozjum zorganizowanego w 1989 roku przez MUFON ufolog William Moore wyznał, że w latach osiemdziesiątych uczestniczył wraz z agentem AFOSI Richardem Dotym w operacjach dezinformacyjnych. Operacje te miały na celu dyskredytację i doprowadzenie do choroby umysłowej inżyniera Paula Bennewitza. Ujawnił on jako jeden z pierwszych zmowę kosmitów, rządu amerykańskiego, ONZ i niektórych tajnych organizacji. Celem tego spisku miało być zniewolenie rasy ludzkiej. Temat ten staje się coraz bardziej popularny w kręgach amerykańskiej skrajnej prawicy. Do rewelacji tych nawiązali następnie William Lear i William Cooper.&lt;br /&gt;Moore i Doty są zamieszani w ujawnienie dokumentu noszącego nazwę "Briefing dla prezydenta Stanów Zjednoczonych". W dokumencie tym zostały przedstawione pierwsze lata tajnej historii UFO, poczynając od sprawy Roswell, w której wyniku prezydent Harry Truman utworzył rzekomo supertajną komisję badawczą nazwaną Majestic 12 lub "MJ 12". Richard Duty pierwszy pokazał ten dokument w 1983 roku w bazie Kirtland producentce Lindzie Moulton Howe. William Moore i Jaime Shandera mieli również w ręku analogiczny dokument. Ujawnili go w 1987 roku. Angielski ufolog Timothy Good, który także otrzymał i opublikował ten materiał, jest zdania, podobnie jak Linda Howe, że w historii o "MJ 12"jest sporo prawdy, nawet jeśli większość ich amerykańskich kolegów uważa go za falsyfikat .&lt;br /&gt;Wydaje się, że dokument, który Richard Doty pokazał Lindzie Howe, był późniejszy od dokumentu Moore'a. Nawiązywał on już do pierwszych kontaktów z kosmitami. Mówi się, że ten briefing paper został sporządzony dla prezydenta Jimmy'ego Cartera. Linda Howe mówiła mi, że tego tematu nie poruszano i że dokument jest bez daty. Ale dlaczego agent wywiadu przydzielony do bazy powietrznej miałby ujawniać producentce telewizyjnej taki dokument, który pochodzi z biura jego szefa z AFOSI? W opinii niektórych ufologów, w tym Kevina Randle'a, prawdziwym autorem tego tekstu jest sam Richard Doty, którego "upoważniono" do jego ujawnienia. Czy poznamy kiedyś prawdę o tej historii?&lt;br /&gt;Richard Doty nie pozwolił Lindzie Howe sporządzać żadnych notatek, zapamiętała jednak treść dokumentu. Do pierwszej katastrofy UFO doszło rzekomo w 1946 roku. Druga miała nastąpić w 1947 roku w Roswell. W roku 1949, a następnie w latach pięćdziesiątych miały jakoby zdarzyć się inne wypadki. Słabym punktem tego dokumentu jest wzmianka o katastrofie w Aztec w Nowym Meksyku. Przypadek ten zalicza się dziś do sfałszowanych. W dokumencie wspomina się również o bardziej wiarygodnym wydarzeniu w Kingman, a także o innym, w pobliżu granicy z Teksasem.&lt;br /&gt;Jakkolwiek było, warto opowiedzieć ciąg dalszy. Zwłoki kosmitów i latające dyski przewieziono rzekomo do Los Alarnos, a część szczątków przetransportowano do Wright Field (baza Sił Powietrznych Wright-Patterson). Znalezione istoty, które wówczas nazwano EBE (Extraterrestrial Biological Entities -pozaziemskie istoty biologiczne) miały od 100 do 120 cm wzrostu, szarą cerę i po cztery długie palce u rąk. Inna katastrofa miała się wydarzyć w 1949 roku w pobliżu Roswell. Znaleziono wówczas sześć istot, z których jedna jeszcze żyła. Była trzymana w Los Alamos do śmierci, która nastąpiła 18 czerwca 1952 roku. Za tę EBE, z którą nawiązano rzekomo kontakt werbalny i telepatyczny, "odpowiedzialny" był pewien pułkownik Sił Powietrznych. Cywilizacja, z której pochodziła, należała do gwiazdy podwójnej (Zeta Reticuli l i 2), położonej w odległości 37 lat świetlnych od Słońca. EBE znała jakoby naszą planetę od 25000 lat lub nawet więcej. W nieznanym miejscu na Ziemi znajduje się rzekomo ich tajna kolonia.&lt;br /&gt;W dokumencie wspomina się o kilku projektach badawczych: projekcie Gameta, zamkniętym już po uzyskaniu odpowiedzi na wszystkie pytania związane z pochodzeniem ludzkości (nasz DNA był manipulowany kilkakrotnie, -25000, 15000, 5000 i 2500 lat temu!); projekcie Sigma 1 -o łączności nawiązanej w 1964 roku w Holloman; projekcie j Snowbird -o badaniu dysków, które odbywa się we współpracy z przybyszami na terenie Groom Lake, alias "Strefa 51" (i S-4) na rozległych obszarach wojskowych Nellis na północ od Las Vegas w Nevadzie; i wreszcie o projekcie Aquarius, bardziej globalnym, dotyczącym badania wszystkich pozaziemskich form życia. Linda Howe zapamiętała takie zdanie: "Przed dwoma tysiącami lat kosmici stworzyli istotę, która została umieszczona na Ziemi, by nauczać ludzkość miłości i niestosowania przemocy" .&lt;br /&gt;W 1988 roku informacje te zostały podane w czasie największej oglądalności w audycji telewizyjnej zatytułowanej UFO Cover-up/Live ("Zatajanie UFO -Na Żywo"). Bohaterami audycji byli dwaj zamaskowani agenci nazwani Sokół i Kondor. W jednym z nich rozpoznano bezpośredniego zwierzchnika Richarda Doty'ego, kapitana Roberta Collinsa z AFOSI. Audycja obróciła jednak cały problem w cyrk: kosmici zostali przedstawieni jako ogrodowe krasnoludki, które lubią muzykę tybetańską i... lody truskawkowe!&lt;br /&gt;Należy tu wspomnieć o niedawnym zdarzeniu dotyczącym sagi o "MJ-l2". Oto pojawił się nowy dokument, wysłany pocztą do ufologa Dona Berlinera. Nosi tytuł MJ-12 Operation Manua/ ("Instrukcja obsługi MJ-l2"). Stanton Friedman przystąpił raz jeszcze do dochodzenia. W pracy Top Secret Majic &amp;nbsp;("Ściśle tajna magia"), którą opublikował w 1996 roku, zamieszcza treść tego nowego dokumentu. Jest to dokładny opis czynności związanych z zapakowaniem, oznakowaniem i transportem szczątków latającego talerza. Jeden z zagorzałych krytyków pierwszego dokumentu, Kevin Randle, nie omieszkał zakwestionować autentyczności i tego ostatniego, twierdząc między innymi, że znalazł jego kopię u... pewnego handlarza bronią .&lt;br /&gt;Spróbujmy teraz przeanalizować coraz bardziej fantastyczne teorie krążące na obrzeżach ufologii w amerykańskim lunatic Jringe (koła ekstremalne). Najbardziej znana jest teoria konspiracji autorstwa Johna Leara, pilota pracującego dla CIA. Pojawiła się w 1988 roku. Według Leara na początku lat sześćdziesiątych zawarte zostało tajne porozumienie z przybyszami z kosmosu. W zamian za udostępnienie informacji o swojej technologii mieli oni otrzymać bazy podziemne (chodzi zwłaszcza o "Strefę 51" na pustyni Nevada i inną, w regionie Dulce, na północ od Nowego Meksyku), a także zezwolenie na przeprowadzanie doświadczeń na dyskretnie uprowadzanych ludziach. Porozumienia te tłumaczyłyby również liczne przypadki okaleczania zwierząt z równoczesnym pobieraniem ich krwi. Wskutek przekroczenia uzgodnionej liczby porwań w 1973 roku wybuchł konflikt, który pociągnął za sobą ofiary wśród naukowców i wojskowych. Później współpraca rozkwitła na nowo.&lt;br /&gt;Przejdźmy do szczegółów związanych z tym makabrycznym obrazem ilustrującym teorie skrajnej prawicy o ponurych spiskach rządowych. Dysponujemy z jednej strony solidnym dochodzeniem w sprawie porwań i okaleczeń, z drugiej zaś zeznaniami o tajnych operacjach "Strefy 51 ", nazywanej także "Dreamland" i "Groom Lake". Dziennikarz George Knapp z Las Vegas twierdzi, że zebrał pewną ilość takich relacji. Jeden ze świadków ujawnił swoje nazwisko: to młody inżynier Bob Lazar, sprawiający wrażenie uczciwego, ale był raczej manipulowany. Wkrótce po swoim zeznaniu został zamieszany w proces, który poderwał zaufanie do niego. Istnienie "Strefy 51" nie wzbudza dziś wątpliwości. Lokalne władze nazwały prowadzącą wzdłuż niej drogę "Szosą Kosmiczną"! Natomiast armia amerykańska nadal neguje istnienie tej strefy. Ostatnio rodziny pracujących tam ludzi, którzy zatruli się materiałami toksycznymi, skierowały skargę do organów sprawiedliwości. Nie mogą one jednak interweniować, dopóki nie zostanie uznany sam fakt istnienia bazy. Czyżby był to jedyny powód, dla którego utrzymywana jest tajemnica? Na mocy rozporządzenia prezydenta z dnia 29 września 1995 roku strefa "Groom Lake" została całkowicie zwolniona z obowiązku ochrony środowiska, co stawia ją poza wszelkim prawem .&lt;br /&gt;Pod koniec 1988 roku były podoficer służb wywiadowczych Floty Pacyfiku Milton William Cooper przelicytował "rewelacje" Johna Leara. W przedstawionym w 1989 roku na konferencji w Las Vegas wstrząsającym dokumencie Cooper odsłania na 25 stronach czarny spisek "tajnego rządu" uknuty przez agentów FBI bez wiedzy legalnych władz. Jego inspiratorzy utrzymują rzekomo kontakty z genewską grupą "Bilderbergers" i z "Trilateral" (której logo wzięte zostało ze sztandaru kosmitów!). Według Coopera w pierwszych szeregach tych spiskowców znajdują się "szaraki z dużymi nosami", te, które wylądowały w Holloman. Do zmowy należy 35 członków elity z Jason Society powiązanych z Radą Spraw Zagranicznych, w której zasiadają tak znane osobistości jak Henry Kissinger i Nelson Rockefeller! Postanowili oni rzekomo nie ujawniać tej sprawy Kongresowi.&lt;br /&gt;Cooper odgrywał zarazem rolę proroka. Twierdził, że w roku 1992 dziecko zjednoczy świat pod sztandarem fałszywej wiary, a w 1995 roku ludzkość zda sobie sprawę z tego, że jest to Antychryst. W tym samym roku Arabowie opanują Izrael i wybuchnie trzecia wojna światowa. Wojnę atomową przewiduje w 1.999 roku. Po niej mają nastąpić cztery lata klęsk i powrót Chrystusa w 2011 roku .&lt;br /&gt;Przykro jest stwierdzić, że taka literatura traktowana jest poważnie i upowszechniana nawet za pośrednictwem Internetu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-7285747020793132192?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/7285747020793132192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/relacje-dotyczace-scisle-tajnych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/7285747020793132192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/7285747020793132192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/relacje-dotyczace-scisle-tajnych.html' title='Relacje dotyczące ściśle tajnych operacji'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-3020985571582093542</id><published>2011-10-02T14:30:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:30:45.564+02:00</updated><title type='text'>ROZDZIAŁ 6  Czy kosmici preferują Amerykanów? Przypadek Barneya i Betty Hillów</title><content type='html'>ROZDZIAŁ 6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy kosmici preferują Amerykanów?&lt;br /&gt;Przypadek Barneya i Betty Hillów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się pewnego jesiennego wieczoru na małej górskiej drodze, dokładnie 19 września 1961 roku. Tego właśnie dnia, gdy Hillowie wychodzili z restauracji w Colebrook, miejscowości odległej o pół godziny jazdy od granicy Stanów Zjednoczonych i Kanady, zegar nad bufetem wskazywał dokładnie 22.05. Barney Hill obliczał, że w domu w Portsmouth położonym na wybrzeżu, 250 km na południe, będą najwcześniej za cztery godziny.&lt;br /&gt;Po czterech dniach urlopu w Kanadzie -Betty po raz pierwszy oglądała Niagarę -Hillowie postanowili skrócić pobyt i wrócić nieco wcześniej ze względu na niekorzystne prognozy meteorologiczne. N a następny dzień zapowiadano burzę. Lepiej było jechać w nocy, niż ryzykować utknięcie w Górach Białych.&lt;br /&gt;Hillowie to para zwyczajnych ludzi. Barney jest Murzynem i życie nauczyło ich nie reagować na nieprzyjazne niekiedy gesty otoczenia. Związek ich cementuje wspólne zaangażowanie w Ruchu na rzecz Praw Obywatelskich, zapoczątkowanym przez pastora Martina Luthera Kinga. Jedno jest pewne: twardo trzymają się ziemi i nic nie wskazywałoby na to, że mogą stać się bohaterami lub ofiarami historii z kosmitami i latającym talerzem.&lt;br /&gt;Droga nr 3 pnie się w górę i robi się coraz węższa. Barney ostrożnie pokonywał każdy zakręt, a Betty obserwowała gwiazdy. Nagle dostrzegła szczególnie błyszczącą gwiazdę, trochę w lewo od księżyca. To chyba jakaś planeta -pomyślała. Kilka minut później, dokładnie nad pierwszą, stwierdziła obecność innej, większej i bardziej błyszczącej. Czyżby jeszcze jedna planeta? Zaintrygowana poprosiła Barney'a, by zwolnił i spojrzał na niebo. Po latach Barney opowie, że "gwiazda" się poruszała. "Myślałem, że to satelita".&lt;br /&gt;Hillowie uważnie obserwowali tajemniczy błyszczący punkt, który zresztą wydawał się do nich zbliżać. "Można by pomyśleć, że podążał za nami" -powie Betty. Zatrzymali się na parkingu. Betty wyjęła ze schowka lornetki, które wzięli ze sobą nad Niagarę. Początkowo wydawało im się, że widzą korpus samolotu. Po bokach pojazdu migotały żółte, czerwone, zielone i błękitne światła, nie dostrzegli jednak skrzydeł. "To prawdopodobnie śmigłowiec -zasugerował Barney. -Szum śmigieł zniósł chyba wiatr w przeciwnym kierunku". "Ale przecież zupełnie nie ma wiatru" -zaoponowała Betty.&lt;br /&gt;"Samolot" wykonywał dziwne manewry, zmierzając przez cały czas w ich kierunku. Hillowie postanowili ruszyć w dalszą drogę. Wychodząc z jednego z wiraży, Barney zobaczył obiekt wprost przed sobą kilkadziesiąt metrów nad drogą. Wydawał się olbrzymi. Betty chwyciła lornetkę i zaczęła ponownie obserwować pojazd. Widziała podwójny rząd oszklonych otworów. Po lewej stronie pojazdu zapalało się czerwone światło, a po chwili inne po prawej.&lt;br /&gt;Barney nie zadał sobie nawet trudu skierowania swojego chevroleta na pobocze. Zostawił włączony silnik i wyszedł z samochodu, by obserwować przez lornetkę ten dziwny obiekt. Nie przeszkadzał mu już ruch auta. Mógł przyjrzeć się dokładnie kształtowi pojazdu. Był to wielki, potężny dysk szerokości kilkudziesięciu metrów. Zafascynowany Barney zrobił kilka kroków w stronę obiektu. Zawieszony w powietrzu bezdźwięczny talerz skłonił się w jego kierunku, a następnie zaczął powoli się opuszczać. Betty krzyknęła, żeby wracał. Barney zdążył zauważyć jakieś pół tuzina twarzy za oświetlonymi iluminatorami. Miały wielkie migdałowe oczy, jakich nigdy nie widział. Przerażony pobiegł do samochodu i ruszył jak burza.&lt;br /&gt;Betty otworzyła okno, wysunęła głowę i próbowała odszukać talerz, ale nadaremnie. Wysunęła głowę dalej, ale nie widziała już nic, nawet gwiazd, które jeszcze przed chwilą lśniły na bezchmurnym niebie. W tym momencie usłyszała dochodzący z tyłu samochodu dźwięk przypominający sygnał pagera. Oboje ogarnęła senność, a dalej to już "czarna dziura".&lt;br /&gt;Przez kilka miesięcy po tym wydarzeniu, które zakłóciło ich życie, Barney i Betty Hillowie usiłowali przypomnieć sobie, co się stało. Bezskutecznie. Jest to słynne zjawisko missing time, "luki czasowej", klasyczny komponent wszystkich niemal scenariuszy uprowadzenia. Pamiętają jedynie, że obudzili się dwie godziny później w swoim samochodzie, w trakcie jazdy drogą nr 3, z głową ciężką jak po przepiciu i zdrętwiałymi kończynami. Wszystko inne zostało całkowicie wymazane z ich pamięci.&lt;br /&gt;Kiedy dobili do Portsmouth, był już dzień. Barney spojrzał na zegarek, ale okazało się, że nie chodzi, podobnie jak zegarek Betty. Zegar kuchenny wskazywał godzinę piątą. "Można powiedzieć, że wróciliśmy nieco później, niż przewidywaliśmy" stwierdza Barney. '&lt;br /&gt;Hillom skradziono z życia dwie godziny. Kto i w jakim celu? Co naprawdę stało się na drodze nr 3? Barney i Betty Hillowie nie byli w stanie udzielić odpowiedzi na te pytania. Dopiero po kilku latach zrozumieli, że byli być może porwani przez istoty z innej planety, przybyłe na pokładzie dziwnego błyszczącego dysku, który obserwowali pewnej jesiennej nocy na małej górskiej drodze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-3020985571582093542?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/3020985571582093542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-6-czy-kosmici-preferuja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/3020985571582093542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/3020985571582093542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-6-czy-kosmici-preferuja.html' title='ROZDZIAŁ 6  Czy kosmici preferują Amerykanów? Przypadek Barneya i Betty Hillów'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-4195870171260611615</id><published>2011-10-02T14:29:00.003+02:00</published><updated>2011-10-02T14:29:29.282+02:00</updated><title type='text'>Rewelacje pod hipnozą</title><content type='html'>Rewelacje pod hipnozą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba było lat, żeby Betty i Barney zrekonstruowali bieg wydarzeń. Nigdy nie udałoby się im tego osiągnąć bez pomocy psychiatry i wykorzystania hipnozy.&lt;br /&gt;19 grudnia 1963 roku, czyli dwa lata po zdarzeniu, Hillowie odwiedzili znanego lekarza praktykującego w Bostonie, doktora Benjamina Simona. Stwierdził od razu u swoich pacjentów depresję. Od wielu miesięcy oboje cierpieli na stany lękowe. Barney był wyjątkowo nerwowy, Betty narzekała na powracające nocne koszmary. Ich wspólne lęki miały to samo podłoże: pamiętną noc 19 września 1961 roku, a konkretniej te dwie godziny, o których, mimo wysiłków, nic nie mogli sobie przypomnieć. Jedynym wyjściem było uchylenie kurtyny ich pamięci. Zdaniem doktora Simona należało uciec się do hipnozy i taką decyzję wspólnie podjęli. Uzgodniono, że wszystko, co powiedzą, zostanie nagrane na magnetofon.&lt;br /&gt;Pierwszy seans odbył się 4 stycznia 1964 roku. Doktor Simon poddawał Hillów hipnozie kolejno, nie udostępniając im nagrań, do czerwca 1964 roku. Rezultat był zdumiewający: ich osobne opisy pokrywały się co do joty. Betty i Barney identycznie scharakteryzowali humanoidów napotkanych owej nocy w miejscu w pobliżu drogi nr 3, z którego zostali zabrani. Byli mali, bardzo szczupli, mieli duże głowy i wielkie migdałowe oczy, szarą karnację. Hillowie dokładnie przypominają sobie jaskrawo oświetlone puste pomieszczenie, do którego zostali zaproszeni przez małych szarych ludzików w celu przeprowadzenia badań medycznych. To te badania wydają się głównym epizodem niezwykłego spotkania dwojga przedstawicieli rasy ludzkiej z przybyszami z kosmosu.&lt;br /&gt;Betty Hill opowiada, że kosmici zmusili ją do położenia się na czymś, co przypominało sofę, i wbili jej długą i cienką igłę w pobliżu pępka. Sądzi, że zrozumiała, iż chodziło o rodzaj testu ciążowego. Zaczęła protestować, narzekać na ostry ból, krzyczała. Jeden z obecnych przy zabiegu kosmitów, którego identyfikuje jako "lekarza", umieścił rękę przed jej oczami i ból natychmiast znacznie złagodniał.&lt;br /&gt;Zeznania Bamey'a Hilla nie są tak istotne jak jego małżonki. Wystraszony obecnością humanoidów przez całe spotkanie zachowywał się jak lunatyk. Jednak pod hipnozą przypomniał sobie zabieg pobrania spermy za pomocą urządzenia przymocowanego do penisa. Najbardziej niepokojące było to, że kilka lat po tych wydarzeniach wciąż były widoczne ślady tej interwencji: w pachwinie pojawiały się brodawki, które trzeba było usuwać.&lt;br /&gt;Podczass jednego z seansów u doktora Simona Betty poprosiła w transie hipnotycznym o papier i ołowek i naszkicowała "przestrzeń międzygwiezdną". Tłumaczyła, że jeden z przybyszów, wyglądający na ich przywódcę, pokazał jej na mapie trasy, które przebywają statki pozaziemskie z planety na planetę. Ten sam przybysz zapytał Betty (Hillowie i kosmici porozumiewali się bez słów, za pomocą oczu), czy mogłaby na tej mapie wskazać położenie Słońca. Ponieważ nie była w stanie tego zrobić, śmiejąc się, odmówił wskazania gwiazdy, z której pochodzi, a potem zabawiał się zadawaniem swojej ofierze podchwytliwych pytań na temat istoty czasu.&lt;br /&gt;Warto w tym miejscu powiedzieć kilka zdań o podejściu doktora Simona do tego przypadku. Wybitny praktyk, uważany w owym czasie za jednego z najlepszych psychoterapeutów amerykańskich, próbował w trakcie każdego seansu przekonywać swoich pacjentów, że wszystko to było tylko snem, oni jednak nie przyjmowali tego do wiadomości. Mimo że Benjamin Simon był przekonany o ich szczerości, nie mógł uwierzyć, iż rzeczywiście widzieli UFO i spotkali kosmitów. Według psychiatry zdarzenie to przyśniło się Betty Hill, której udało się następnie przekonać męża do tego stopnia, że Bamey sam w to w końcu uwierzył. Takie odstępstwa od zasady tradycyjnej neutralności terapeuty dowodzą ograniczonego wpływu, jaki może on wywrzeć na swoich pacjentów, wobec których stosuje hipnozę: mimo że Hillowie przeżywali głębokie rozterki, nie odstąpili od własnej wersji zdarzeń.&lt;br /&gt;Jak dalece wiarygodne są opowiadania Hillów? Betty opisuje nieco osobliwe reakcje kosmitów. Po wykonaniu kilku precyzyjnych zabiegów chirurgicznych na jej ciele odkryli naraz ze zdumieniem, że Barney ma sztuczną szczękę. Z drugiej jednak strony epizod z "mapą międzygwiezdną" mocno trąci inscenizacją. Młoda ufolog Marjorie Fish po zapoznaniu się z relacją Betty Hill skonstruowała trójwymiarowy model bliższych gwiazd, dobierając te spośród nich, które były najbardziej podobne do naszego Słońca. Model ten, oglądany pod pewnym kątem, stosunkowo precyzyjnie odzwierciedla mapę naszkicowaną przez Betty. Jednak astronom Carl Sagan, stosując obliczenia komputerowe, doszedł do wniosku, że o niczym to nie świadczy.&lt;br /&gt;Jacques Vallee, bardzo sceptycznie nastawiony do opowieści o uprowadzeniach, a nawet do samej obecności kosmitów w naszym ziemskim środowisku, twierdzi z całym przekonaniem, że opisany przez Betty Hill zabieg mógł być wykonany jedynie przez nieudolnych lekarzy, opóźnionych w stosunku do wiedzy medycznej, jaką dysponowali ludzie lat sześćdziesiątych. Ale przecież operacja ta przypomina laparoskopię, zabieg przeprowadzany dziś jeszcze za pomocą endoskopu dużego kalibru. Natomiast opis Betty Hill ("długa i cienka igła") świadczyłby o wyprzedzeniu dzisiejszej technologii! W 1961 roku mogło to dotyczyć techniki doświadczalnej, o której Betty niewątpliwie nie mogła wiedzieć.&lt;br /&gt;Philip Klass podaje w wątpliwość wiarygodność Hillów i doktora Simona, twierdząc w książce UFO Abductions. A Dangerous Game ("Uprowadzenia przez UFO. Niebezpieczna gra"), że istniały między nimi nieporozumienia odnośnie do podziału praw autorskich do książki, dzięki której cała historia wypłynęła na światło dzienne (l). Byłoby to bardzo dziwne, jeśli wziąć pod uwagę wstrzemięźliwość Hillów, którzy dopiero po latach wyrazili zgodę na opublikowanie swoich przeżyć.&lt;br /&gt;Sprawę Hillów ujawnił dziennikarz John G. Fuller w 1966 roku w książce The Interrupted Journey &amp;nbsp;("Przerwana podróż"), czyli po upływie pięciu lat od wydarzeń. Ich przypadek jest jednym z najlepiej udokumentowanych opisów uprowadzeń istot ludzkich przez przybyszów z kosmosu. Jest to zasługa tej znakomitej pracy Fullera, ale także niezmordowanej aktywności Betty Hill, która po śmierci męża w 1969 roku wciąż występowała na konferencjach i w programach telewizyjnych, opowiadając o swoich niesamowitych przeżyciach.&lt;br /&gt;Jest faktem, że relacja Hillów naprowadza nas na najciemniejsze strony dokumentacji dotyczącej uprowadzeń. Po co te zagadkowe zabiegi ginekologiczne? Skąd te wszystkie bolesne wspomnienia, które powracają najczęściej podczas hipnozy? Przecież byłoby najprościej, gdyby kosmici usypiali swoje ofiary przed wykonaniem tych dziwnych manipulacji. Skąd wreszcie te poszlaki uzgodnionej inscenizacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbiorowa psychoza czy rzeczywistość?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu Hillów dokumentacja uprowadzeń rozrosła się! do, tego stopnia1 że relacje o porwaniach ludzi przez przybyszów z kosmosu stały Się ulubionym celem tych wszystkich,&lt;br /&gt;którzy marzą o ośmieszeniu całego problemu UFO. Te nieprawdopodobne opowieści nie mogły nie stać się dla sceptyków wymarzoną pożywką. Świadkowie nie tylko opowiadają historie sprawiające wrażenie absurdalnych, ale, co gorsza, większość z nich nie może sobie przypomnieć okoliczności wydarzenia bez pomocy hipnozy. A hipnoza jest metodą kontrowersyjną w tym sensie, że pozwala wpływać na świadka bez jego wiedzy (na przykładzie Hillów przekonaliśmy się jednak, że argument ten ma ograniczoną wartość). Wszelako opowieści ofiar porwań są do tego stopnia zbieżne, iż stają się coraz mniej podważalne. Czy służą one do podtrzymywania pogłosek o zagrażającym ludzkości spisku?&lt;br /&gt;Nawet jeśli szereg informacji odnośnie do porwań pochodzi od wiarygodnych badaczy, to jednak trzeba liczyć się z możliwością dezinformacji. Do obiegu mogły być wprowadzone fałszywe opisy mające na celu dyskredytacje wszystkich pozostałych zeznań dotyczących autentyczności UFO. Z drugiej strony często niepokojące opowieści ofiar zawierają również aspekty pozytywne. Niektórzy spośród świadków w efekcie spotkania z przybyszami z kosmosu przeszli autentyczną transformację duchową. Znaleźli się wśród nich tacy, którzy zdobyli dar uzdrawiania, inni zupełnie nieoczekiwanie wyleczyli się z poważnych chorób. Publikacja ich relacji przyczyniła się, nawiasem mówiąc, do powstania dwóch przeciwstawnych tendencji w środowisku ufologów. Zwolennicy interpretacji pesymistycznej są przeświadczeni o złych intencjach przybyszów w stosunku do nas. Optymiści uważają, że kosmici zdają sobie sprawę z zagrożeń dla Ziemi i jej mieszkańców i uważają za swoją misję powiadomienie nas o tym lub nawet ocalenie ludzkości.&lt;br /&gt;W Stanach Zjednoczonych przypadki uprowadzeń przez kosmitów stały się tak częste, że nasuwają podejrzenie epidemii. "Inwazja kosmitów na Amerykę" -oto tytuł widniejący na okładce "Le Figaro" z dnia 31 sierpnia 1996 roku. Czy chodzi o zbiorową psychozę rozpętaną przez media? Sprawa nie jest taka prosta. Wielu psychiatrów i psychologów przeanalizowało pokaźną liczbę przypadków. Wszyscy doszli do przekonania o szczerości większości świadków.&lt;br /&gt;Zanim jednak przejdziemy do najbardziej znaczących relacji o uprowadzeniach, warto sobie przypomnieć jeden z wcześniejszych etapów historii UFO. Relacje osób mających kontakt z UFO ("skontaktowanych") w latach pięćdziesiątych mają wiele wspólnego z opisami ofiar porwań, które określa się terminem "uprowadzonych".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od "skontaktowanych" do "uprowadzonych"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te dwa rodzaje relacji sprawiają na pozór wrażenie całkowicie odmiennych. Niemniej akta "uprowadzonych" w ostatnich latach w szczególny sposób upodabniają się do dokumentacji "skontaktowanych", i to do tego stopnia, że celowe będzie przypomnienie sobie niektórych dawnych historii. Jerome Clark ujmuje w następujący sposób typowy scenariusz relacji "skontaktowanych":&lt;br /&gt;Osoby te wierzą lub udają, że wierzą, iż pozostają w stałym kontakcie z pozaziemskimi rozumnymi, życzliwymi istotami, nazywanymi często "braćmi z kosmosu". Są to anioły w kombinezonach kosmicznych, noszące się dumnie (są wśród nich kobiety, ale wydaje się, iż określenie "siostry z kosmosu" nigdy się nie przyjęło), z reguły z długimi blond włosami, rozumne i cierpliwe. Tłumaczą one, że przybyły na Ziemię, ponieważ nasza planeta znalazła się "poza prawem ". Wojownicza postawa ludzkości niepokoi członków "Federacji Galaktycznej", sojuszu dobrych kosmitów zwalczających obecne we wszechświecie złe siły. Ziemia, jak twierdzą "bracia z kosmosu", przeżyje wielkie kataklizmy zapoczątkowane wstrząsami geologicznymi. Zginie duża część mieszkańców planety, a ci, którzy przeżyją, wkroczą w złoty wiek pod opieką "braci z kosmosu" i ich ziemskich przedstawicieli ("skontaktowanych") .&lt;br /&gt;Spośród znanych "skontaktowanych" można wymienić George'a Adamsky'ego, który w 1952 roku spotkał na Pustyni Kalifornijskiej mieszkańca Wenus Orthona; Howarda Mengera i jego piękną wenusjankę Marlę; Orfeo Angelucciego, mistyka, którego przypadek badał Carl Gustav Jung; przyjaciela Richarda Nixona, Daniela Frya, który opowiadał, że zetknął się z UFO w White Sands; i Trumana Bethuruna, który spotkał piękną Aurę Rhanes z planety Clarion. Prasa europejska donosiła o przypadkach angielskiego taksówkarza George'a Kinga, który założył w Stanach Zjednoczonych coś w rodzaju Kościoła, a także Włocha Siragusy i Francuza Guy Monneta. Z późniejszych przypadków głośny był Eduarda (Billy) Meiera, Szwajcara, w związku z fotografiami UFO, nieco zbyt wypieszczonymi, żeby mogły nie budzić podejrzeń.&lt;br /&gt;"Skontaktowani" byli poddawani rozległym badaniom socjologicznym i psychologicznym. Dotyczy to na przykład Amerykanki Dorothy Martin, znanej w Kalifornii jako siostra Thedra, która przepowiadała kataklizm na dzień 20 grudnia 1954 roku i zgromadziła wokół siebie grono zwolenników. Niespełnienie się tego proroctwa nie oznaczało bynajmniej końca sekty. Oto -mówią sceptycy -doskonały przykład irracjonalnej wiary w istnienie UFO. Jednak lune Parnell, która zbadała 200 przypadków "skontaktowanych", stwierdziła u swoich badanych brak patologii umysłowej . A jeśli "skontaktowani" nie byli ani wariatami, ani mistyfikatorami? Czy byli manipulowani? A jeśli tak, to przez kogo i w jakim celu? Oto pytania, na które nadal nie możemy udzielić odpowiedzi.&lt;br /&gt;Inna zagadka wymagająca wyjaśnienia polega na podobieństwie pomiędzy przesłaniami otrzymywanymi przez "skontaktowanych" i niektórymi objawieniami religijnymi, jak na przykład Matki Boskiej Fatimskiej. Czy trzeba przypominać, że "słońce" Fatimy mocno przypomina coś, co dziś nazwalibyśmy UFO? .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-4195870171260611615?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/4195870171260611615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rewelacje-pod-hipnoza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4195870171260611615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4195870171260611615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rewelacje-pod-hipnoza.html' title='Rewelacje pod hipnozą'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-2812573035577128241</id><published>2011-10-02T14:27:00.001+02:00</published><updated>2011-10-02T14:27:31.113+02:00</updated><title type='text'>Pierwsze relacje uprowadzonych</title><content type='html'>Pierwsze relacje uprowadzonych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do lat siedemdziesiątych prasa ujawniła niewielką liczbę przypadków "skontaktowanych". Należy do nich przygoda Barney'a i Betty Hillów. W owym czasie każda nowa relacja przyciągała uwagę mediów, na przykład przypadek dwóch rybaków, Hicksona i Parkera, w Pascagoula w stanie Missisipi w 1973 roku, drwala Travisa Waltona w Arizonie w 1975 roku i wreszcie bardzo skomplikowana historia Betty Andreasson-Luca w stanie Massachusetts w 1979 roku. Czy rosnącą od tamtego czasu falę relacji o uprowadzeniach można tłumaczyć opisami tych wydarzeń w środkach masowego przekazu? Takie wyjaśnienie, do którego niektórzy eksperci dodają wpływ opowiadań i filmów z zakresu fantastyki naukowej, na pozór może wydawać się uzasadnione. Mielibyśmy więc do czynienia ze zjawiskiem psychozy zbiorowej. Wystarczy jednak wnikliwie zbadać relacje, aby odczuć nieodpowiedniość takich wniosków. Przypomnijmy najpierw fakty.&lt;br /&gt;Mimowolnym bohaterem pierwszego odnotowanego przypadku uprowadzenia był młody chłop brazylijski Antonio ViIlas Boas, którego zmuszono rzekomo do uprawiania miłości z kosmitką na pokładzie UFO. Zdarzyło się to w 1957 roku. ViIlas Boas opowiedział, że podczas nocnej pracy na polu zobaczył lądujące, raczej nietypowe, błyszczące UFO, wyposażone z przodu w trójząb. Wyszło z niego kilka istot w maskach i zabrało go na pokład pojazdu. Tam przybysze rozebrali go, przemyli ciało nieznaną substancją, niewątpliwie antyseptyczną, a następnie wprowadzili do pomieszczenia, w którym poczuł dziwną woń, wywołującą u niego mdłości. Pojawiła się kosmitka. Naga. Po odbyciu stosunku ta istota o wielkich migdałowych oczach wskazała palcem na swój brzuch i na niebo, a następnie opuściła pomieszczenie. Cała ta historia wydawała się ufologom tak niepoważna, że została ujawniona dopiero po latach w czasopiśmie brytyjskim "Flying Saucer Review". Przypadek jednak dokładnie zbadano. Stwierdzono, że u ViIIasa Boasa wykryto w następnych miesiącach objawy choroby popromiennej .&lt;br /&gt;Komisja Condona, której prezydent Gerald Ford zlecił oficjalnie przeprowadzenie dochodzenia dotyczącego zjawiska UFO, rozpatrzyła między innymi przypadek Herberta Schirmera. Psycholog Leo Sprinkle z uniwersytetu w Wyoming przepytywał Schirmera pod hipnozą. Zbulwersowany tym, co przeżył 3 grudnia 1967 roku w nocy w pobliżu Ashland w Nebrasce, świadek opowiedział, jak został uprowadzony przez kosmitów. Przekazali mu przesłanie zbliżone w treści do przesłań, które relacjonowali "skontaktowani" z lat pięćdziesiątych. Sprinkle jest przekonany o autentyczności relacji Schirmera, odmiennego zdania jest jednak ekipa badaczy pod przewodnictwem profesora Edwarda Condona.&lt;br /&gt;Inny znany przypadek wydarzył się w 1973 roku w niewielkim porcie Pascagoula nad Missisipi. Pewnego wieczoru na posterunku miejscowej policji zjawiło się dwóch zszokowanych wędkarzy. Charles Hickson i Calvin Parker opowiedzieli policjantom, że byli świadkami lądowania latającego obiektu emitującego błękitnawe światło. Z pojazdu wysiadły trzy niezwykłe istoty i ruszyły w ich kierunku. Zagadkowi przybysze mieli pomarszczoną cerę, migdałowe oczy oraz szpiczaste uszy i nosy. Humanoidzi odstawili wędkarzy na pokład UFO. Tam zostali oni poddani czemuś w rodzaju badań lekarskich. Doktor James Harder z uniwersytetu w Kalifornii, który natychmiast przybył, żeby zbadać ten przypadek, przepytał świadków pod hipnozą i stwierdził, że chodzi o "prawdziwe przeżycie". Allen Hynek, który dołączył do doktora Hardera, podzielał tę opinię. "Stało się coś, co wykracza poza zdrowy rozsądek" -oświadczył. Szeryf w miasteczku, Fred Diamond, zeznaje na korzyść wędkarzy: "Są szczerzy. Tylko ludzie z Hollywood byliby zdolni wymyślić coś podobnego". Mężczyźni byli przerażeni tym, co przeżyli. Młodszy z nich, Parker, w czasie uprowadzenia stracił przytomność, a doktor Harder zmuszony był skrócić seans hipnotyczny z Hicksonem, ponieważ pewne sceny, które odtwarzał, doprowadzały go do stanu skrajnego podniecenia .&lt;br /&gt;Sprawa Travisa Waltona jest jednym z najbardziej spektakularnych, potwierdzonych przez wielu świadków, przypadków uprowadzenia. Przez całe dwadzieścia lat od tego zdarzenia ani Walton, ani jego towarzysze nie zmienili swoich zeznań, które nie były też podważane przez innych świadków. Travis Walton był młodym drwalem, członkiem siedmioosobowej brygady pracującej w Arizonie. W 1975 roku, wracając pewnego wieczoru z pracy, robotnicy zauważyli duże błyszczące UFO złocistego koloru z kopułą. Pojazd zawisł nad polaną. W regionie tym zarejestrowano już znaczną liczbę obserwacji UFO. Travis, który pasjonował się opowiadaniami na ten temat, wyskoczył z samochodu i mimo ostrzeżeń współpasażerów ruszył w stronę obiektu. Nagle koledzy zobaczyli, jak uderza go wiązka światła i powala na ziemię. Ciężko wystraszeni rzucili się do ucieczki. Kiedy szef zespołu opanował się, wrócił na miejsce zdarzenia. Travis Wal ton zniknął. Podjęte natychmiast poszukiwania nie przyniosły rezultatów. Początkowo policja podejrzewała zabójstwo, ponieważ w brygadzie istniały nieporozumienia na tle opóźnień w pracy. Zeznania świadków zdarzenia poddanych badaniom na wykrywaczu kłamstw pokrywały się jednak z sobą.&lt;br /&gt;Waltona odnaleziono po pięciu dniach błąkającego się nieprzytomnie po jakiejś drodze. Stopniowo wracała mu pamięć. Przypomniał sobie, że obudził się w małym pomieszczeniu na jakimś łóżku. Zbliżyły się do niego dwie małe odrażające istoty z wielkimi głowami i dużymi oczami, lecz uciekły, gdy je brutalnie odepchnął. Postanowił rozejrzeć się po UFO. Przeszedł krętym korytarzem i znalazł się w okrągłej sali, w środku której stał fotel. W miarę jak zbliżał się do ! niego, zmniejszała się intensywność światła. Ujrzał nad i głową usypane gwiazdami sklepienie. Siadł w fotelu naprzeciw czegoś, co przypominało pulpit kontrolno-pomiarowy, i próbował nim manipulować. Wtedy wszedł humanoid raczej wysokiego wzrostu i zaprowadził go do innej części statku, która okazała się znacznie większa, niż Travit mógł przypuszczać. Widząc kilka "talerzy" znajdujących się w obszernym pomieszczeniu doszedł do wniosku, że przebywa na "statku macierzystym". W końcu znalazł się w jeszcze innej, mniejszej sali, w której zgromadzone były istoty o ludzkim wyglądzie. Była wśród nich kobieta. Wszyscy byli bliźniaczo do siebie podobni. W tej sali przybysze z kosmosu uśpili Travisa, który już nigdy nie przypomni sobie, co było dalej. Travis Walton opisał swoje przeżycia w książce Fire in the Sky &amp;nbsp;("Pożar w niebie"). Na podstawie tej książki nakręcono film pod tym samym tytułem, który oddaje dość wiernie relację Travisa, z wyjątkiem sceny porwania, zrobionej w czysto hollywoodzkim stylu.&lt;br /&gt;Bohaterem innego znamiennego przypadku jest Carl Higdon. 25 października 1975 roku ten czterdziestojednoletni technik od odwiertów naftowych wyruszył samotnie na polowanie na łosia do lasu Medecine Bow na południe od Rawlins w stanie Wyoming. Tylko dzięki temu, że miał nadajnik radiowy, znaleziono go już po pięciu godzinach w środku jakiegoś trzęsawiska. Był w szoku i mówienie sprawiało mu trudność. Nie pamiętał swojego imienia, nie poznawał żony, krzyczał: "Zabrali mojego łosia!". Po pobycie w szpitalu był wreszcie w stanie opowiedzieć swoją przygodę. Tamtego dnia wytropił pięć łosi. Oddał strzał, ale bez skutku: kula z głuchym dźwiękiem upadła 15 m od niego, jak gdyby napotkała niewidoczną barierę. W lesie zapanowała nagle absolutna cisza. Wspomnienia Higdona są niespójne, pamięta jednak, że pojawiła się dziwna istota podobna do kosmonauty, zmusiła go do połknięcia pigułek i zaprowadziła do jakiejś kabiny. Higdon opowiada, że kosmici włożyli mu na głowę kask, tłumacząc, że zabierają go w miejsce odległe o 262000 km. Wkrótce przybyli na wieżę wyposażoną na szczycie w coś, co przypominało obrotową restaurację. Światło było tak intensywne, że raziło w oczy. Humanoidzi mówili Higdonowi, że identycznie razi ich światło naszego słońca. Poddany hipnozie Higdon odtworzył inne szczegóły (zabieg przeprowadzał Leo Sprinkle, pionier badań tego typu, który miał już do czynienia ze "skontaktowanymi"). Przypomniał sobie między innymi, że ,&lt;br /&gt;pod drzewem w pewnej odległości od łosi stał humanoid o wzroście 180 cm. Jego twarz wyglądała na ludzką, poza tym, że pozbawiona była podbródka, nos miał płaski i chyba nie miał ani uszu, ani brwi. Włosy sterczały mu jak badyle. Ubrany był w czarny kombinezon i czarne buty. Na piersi miał dwa krzyżujące się pasy. Talia przewiązana była innym pasem ze sprzączką ozdobioną emblematem przypominającym gwiazdę .&lt;br /&gt;Przygodę Higdena można porównać z przypadkiem, który przydarzył się chilijskiemu wojskowemu Armando Valdesowi. 25 kwietnia 1977 roku Va1des, kapral wojsk lądowych, dowodził patrolem w Andach na północy kraju. Tam, niemal na oczach swoich ludzi, został porwany przez UFO. Jego nieobecność trwała krótko, około kwadransa. Towarzysze znaleźli go nieprzytomnego... z pięciodniowym zarostem! Co więcej, Valdes stwierdził, że jego zegarek, który zatrzymał się dokładnie w chwili powrotu, śpieszy się o pięć dni, jak gdyby spędził on ten okres w jakimś równoległym świecie, w którym czas biegnie szybciej niż&lt;br /&gt;w naszym. j Następny przypadek. Akcja rozegrała się na brzegu jeziora Champlain w stanie Vermont w obozie dla dziewcząt w Buff Ledge. W środę 7 sierpnia 1968 roku około godziny 18.10, tuż po zachodzie słońca, dwoje młodych ludzi siedziało na końcu pomostu, obserwując jezioro. Szesnastoletniego, Michaela Lappa i dziewiętnastoletnią Janet Cornell (nazwiska fikcyjne) dzieliło od obozu zalesione na szczycie zbocze pięciometrowej wysokości. Dostrzegli nagle w oddali jaskrawe światło, które zatoczyło długi tor i zawisło nieruchomo na niebie. Michael i Janet zobaczyli kontury obiektu w kształcie bardzo wydłużonego, liczącego ponad 10 mil (16 km) cygara. Michael opowie później, że w dolnej części UFO zapaliły się trzy białe światła. Pojazd zwrócił się w kierunku, z którego przybył, i po kilku sekundach zniknął. Trzy małe UFO wykonały kilka ewolucji, zbliżając się do siebie. Po chwili przypominały uwieńczone kopułą dyski. Pięć minut później ustawiły się w poziomy trójkąt. Następnie dwa odleciały -jeden w kierunku północnym, drugi południowym. W tym momencie Michael i Janet usłyszeli dziwny dźwięk, "jakby naraz rozbrzmiały tysiące kamertonów". Trzeci dysk zbliżył się do świadków na odległość półtora kilometra, wydając również jakiś dziwny odgłos. Michaela i Janet zaczął ogarniać strach. UFO o rozmiarach niedużego domu pozostawało przez minutę w bezruchu. Otaczały go migocące kolorowe światełka. Nagle pojazd wzbił się, zniknął na kilka sekund, bardzo szybko się opuścił i zanurzył w jeziorze, czemu towarzyszyło wycie wszystkich psów w okolicy. W końcu UFO wypłynęło i zajęło pozycję w pobliżu dwojga młodych ludzi na wysokości pięciu metrów nad wodą. Wówczas Michael i Janet dostrzegli w przezroczystej kopule pojazdu dwie twarze z wielkimi owalnymi oczami i małymi ustami. Widoczni do pasa przybysze z kosmosu byli niskiego wzrostu. Mieli na sobie srebrzyste stroje. Michael zwrócił się w stronę Janet. Była przerażona. Zapytał intruzów, kim są. Ich odpowiedź rezonowała w jego głowie: "Nie mamy zamiaru was skrzywdzić". Głos tłumaczył mu, że jemu podobni postanowili wrócić na Ziemię po pierwszych wybuchach atomowych. Weszli w konflikt z innymi członkami ich rasy, których zaliczają do "złych". Michael, którego nagle uderzyła absurdalność sytuacji, zaczął się śmiać, uderzając się po udach. I w tym momencie zobaczył, że jeden z przybyszów robi to samo, drugi zaś naśladuje sparaliżowaną strachem Janet. Pojazd zbliżył się i znalazł się na wysokości zaledwie trzech metrów nad młodymi ludźmi. Padł na nich stożek jaskrawego światła. Michael odniósł wrażenie, że opuszcza swoje ciało, i stracił świadomość. Gdy ją odzyskał, znajdował się nadal na pomoście wraz z Janet. Dostrzegli na zboczu kilkoro zaintrygowanych UFO obozowiczów. Obiekt wysłał w ich kierunku kilka błyszczących promieni i bardzo szybko się oddalił. Młodzi ludzie poczuli się bardzo znużeni i udali się na odpoczynek.&lt;br /&gt;W efekcie tego wydarzenia Michael popadł w mistycyzm. W 1978 roku, po jedenastu latach, nawiązał kontakt ze znanym ufologiem Walterem Webbem. Na wstępie Webb upewnił się, że oboje świadkowie od czasu pamiętnego wydarzenia nigdy się nie widzieli. Mimo to poddani hipnozie oboje opowiedzieli to samo, tyle że wersja Michaela zawierała więcej szczegółów. Seanse hipnotyczne (pięć w wypadku Michaela i trzy Janet) prowadziło dwoje znanych specjalistów: doktor Harold Edelstein i Claire Hayward. Michael pamiętał, że znalazł się wraz z przybyszami wewnątrz UFO. Na górnym "pokładzie" statku dostrzegł przez przejrzystą kopułę inny pojazd w kształcie ogromnego cygara, a także Ziemię, Księżyc i gwiazdy. Mógł też obserwować dolne piętro UFO, na którym znajdowała się leżąca na stole Janet w otoczeniu dwóch humanoidów. Inny znajdował się przy pulpicie pod dużą kwadratową tablicą z ekranami, które rejestrowały różne fazy badania. Po stole zabiegowym i po podpierającym go stożku poruszały się promienie barwnego światła. Kosmici, wzrostu od 150 do 165 cm, mieli wydłużone głowy z wielkimi owalnymi oczami i szerokimi czarnymi źrenicami, szczupłe ciała i po trzy palce u każdej ręki. Michael przypomniał sobie, że obserwował z bliska badanie Janet. Z sufitu opuścił się aparat w kształcie odwróconego serca i za pomocą elastycznych rurek pobrał płyny ustrojowe, a następnie ponownie się uniósł. Przewodnik wyjaśnił zaniepokojonemu Michaelowi, że właśnie asystują przy "poszerzaniu świadomości" Janet! Przyszła też kolej na niego, lecz stracił przytomność i nie przypominał sobie żadnych szczegółów przeprowadzonych na nim badań. Kiedy się ocknął, UFO znajdowało się najwidoczniej wewnątrz większego statku. Przewodnik sprawił, że zaczął "pływać" w "kanale świetlnym". Zorientował się wówczas, że znajdują się w obszernym hangarze. Przecięli go, jak gdyby ciągnęła ich ta smuga światła, i przepłynęli przez sprawiający wrażenie nie istniejącego mur! W końcu znaleźli się w dużej sali uwieńczonej kopułą. Znajdowało się tam bardzo wielu kosmitów. Michaela posadzono na krześle i włożono mu na głowę kask. Humanoidzi wpatrywali się uważnie w ekran, którego on nie widział. Następnie przewodnik zaprowadził go do innego pomieszczenia. Dotknął jego rąk i Michael znalazł się w przedziwnym krajobrazie z drzewami i murawą pod purpurowym niebem. Przechadzali się tam ludzie sprawiający wrażenie zahipnotyzowanych. Spotkał płaczącą, przerażoną Janet, po czym ponownie stracił przytomność i ocknął się już na pomoście obok niej. Usłyszał jeszcze ostatnie, uspokajające przesłanie: jesteśmy przyjaciółmi i wszystko jest w porządku. Janet pamięta dobrze pojawienie się "dużego światła". W tym momencie oboje znaleźli się na ziemi.&lt;br /&gt;Uzyskane pod hipnozą wspomnienia Janet, która nie znała relacji Michaela, nie są tak precyzyjne, ale zbieżne z nimi. Pamięta, że leżała na stole w otoczeniu badających ją humanoidów. Była tak przerażona, że bała się na nich spojrzeć. Potrafiła jednak scharakteryzować te istoty kosmiczne. Charakterystyka ta pokrywała się z opisem Michaela. Ten szczególny przypadek był badany przez Waltera Webba i został opisany w jego książce Encounter at Buff Ledge: A UFO Case History &amp;nbsp;("Spotkanie w Buff Ledge: historia przypadku UFO").&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-2812573035577128241?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/2812573035577128241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/pierwsze-relacje-uprowadzonych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2812573035577128241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2812573035577128241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/pierwsze-relacje-uprowadzonych.html' title='Pierwsze relacje uprowadzonych'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-8249445123421620696</id><published>2011-10-02T14:23:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:23:53.922+02:00</updated><title type='text'>Badania Budda Hopkinsa</title><content type='html'>Badania Budda Hopkinsa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Etnolog Thomas E. Bullard podaje, że w latach 1967-1972 odnotowano na całym świecie 26 przypadków uprowadzeń przez kosmitów. Punktem zwrotnym stał się rok 1975. W roku tym telewizja amerykańska ujawniła w filmie zatytułowanym The UFO lncident ("Incydent z UFO") przypadek Barneya i Betty Hillów. Czyżby ten film sprawił, że zaczęły napływać zeznania? W następnych miesiącach liczba ich wyniosła 24. Rekord padł w latach 1980 i 1981: nie mniej niż 40 relacji rocznie!&lt;br /&gt;Do tego czasu kilku badaczy, w tym psycholog Leo Sprinkle, specjalista w dziedzinie hipnozy, przeanalizowało już dużą liczbę przypadków. Największy jednak wkład do badań nad uprowadzeniami wniósł nowojorski artysta, publikując rezultaty swoich poszukiwań. Budd Hopkins sam wyznał, co go skłoniło do zainteresowania się UFO. Stało się to na skutek pewnej obserwacji, a następnie przypadkowego odkrycia niedoszłego lądowania w New Jersey.&lt;br /&gt;W znakomitej książce Missing Time &amp;nbsp;("Luka czasowa ") Hopkins opisuje serię badań prowadzonych pod hipnozą z udziałem psychoterapeutki, doktor Klamar. W posłowiu do książki potwierdza ona poważny charakter pracy Hopkinsa. Stwierdza, że dwanaścioro prowadzonych przez nią w ciągu dwóch lat pacjentów (pięć spośród tych przypadków opisano w Missing Time) były to osoby całkowicie zdrowe psychicznie. A jednak w stanie hipnotycznym opowiadały przerażające historie o uprowadzeniu ich na pokłady UFO oraz o całej serii, niekiedy bolesnych, a zawsze pozostawiających urazy badań. Czy doświadczenia te są prawdziwe, czy urojone? "Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie -tłumaczy doktor Klarnar. -A jednak... Wydarzenia opisane przez te osoby z różnych stron kraju są bardzo zbieżne, co pozwala przypuszczać, że może to być coś więcej niż zwykły zbieg okoliczności".&lt;br /&gt;Najbardziej fascynujący, być może, spośród przypadków ujawnionych przez Budda Hopkinsa dotyczy Virginii Horton. Młoda mężatka na odpowiedzialnym stanowisku pamięta, że dwukrotnie przeżyła stan osławionego missing time. Pierwszy raz zdarzyło się to, kiedy miała zaledwie sześć lat, a następnie po dziesięciu latach. Pod hipnozą opowiedziała o swoich kontaktach z tajemniczymi "przybyszami". Virginia przypomina sobie ich rewelacje i opisy innych światów: "Zademonstrował mi zagadkowy obraz, w którym działo się mnóstwo niesłychanych rzeczy. Były to rzeczy piękne i niesamowite (...), które nie miały końca. Można by długo szukać, daleko chodzić i nie znaleźć kresu". Virginia wspomina również o niepokojących zabiegach chirurgicznych. Kiedy miała sześć lat, obudziła się z szerokim i głębokim cięciem na łydce. Podczas drugiego doświadczenia krwawiła z nosa -najprawdopodobniej wskutek ekstrakcji implantu. Z tego, co opowiedziała o swoim drugim spotkaniu z kosmitami podczas spaceru w lesie, można wyciągnąć wniosek, iż była pod wpływem zjawiska określanego jako "pamięć ekranowa": wydawało się jej, że widzi patrzącego na nią jelenia, który telepatycznie z nią się żegna!&lt;br /&gt;Bardziej dramatyczna jest przygoda Stevena Kilbuma. W stanie hipnozy przeżywał on na nowo swoje uprowadzenie na skraju mało uczęszczanej drogi, a także bardzo bolesne badania lekarskie. Po seansie prowadzonym przez doktor Klarnar Kilbum spotkał się z neurologiem, doktorem Paulem Cooperem. Podzielił się on z Hopkinsem zdumieniem wywołanym opisanym przez Kilbuma badaniem: pokrywało się ono dokładnie z testem na nerwy ruchowe. "Musiałby dużo wiedzieć, żeby to zmyślić -oświadczył doktor Cooper. -Jestem pewien, że nie jest to ktoś, kto mógłby kłamać. Kilbumjest uczciwy i wywarł na mnie duże wrażenie. Cała ta sprawa jest zdumiewająca". Kilburn podaje interesujący szczegół: podobnie jak Virginii Horton i innym świadkom wydawało mu się, że kosmici byli w maskach lub w kombinezonach ochronnych -być może, aby uchronić się przed zarazkami.&lt;br /&gt;Opisany przez Hopkinsa w drugiej książce Intruders &amp;nbsp;("Intruzi") przypadek Kathie Davis (pseudonim) to długa historia kilkakrotnych uprowadzeń kilku członków (z kilku pokoleń!) jednej rodziny. Tym razem tajemnicze zabiegi ginekologiczne dokonywane przez kosmitów na ludziach nie ograniczały się do pobierania komórek jajowych, ale polegały również na wszczepianiu embrionów i pobieraniu zarodków! Przybysze z kosmosu pokazali Kathie Davis małą, bardzo ładną, ale wątłą dziewczynkę o bladej cerze i dużych oczach. Powiedzieli jej, że to jej dziecko-hybryda! Philip Klass zwraca uwagę na fakt, że młoda kobieta była bardzo słabego zdrowia, a więc raczej źle wybrana do tego rodzaju manipulacji. Chyba że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż przypuszcza Klass. W tym wypadku mogłoby to znaczyć, że historia Kathie Davis i innych uprowadzonych ciągnęłaby się od kilku pokoleń.&lt;br /&gt;Hopkins wspomina też o zabiegu pobrania spermy od pewnego uprowadzonego, którego nazywa Edem Duvallem, za pomocą jakiegoś aparatu ssącego umieszczonego na penisie. "Lekarze" nie robili nic, aby uśmierzyć ból, i wykonali trzy takie zabiegi z rzędu. Zabiegi tego rodzaju są tak upokarzające, że wielu świadków, w tym także Kilburn, woli raczej je przemilczeć, nawet pod hipnozą.&lt;br /&gt;Przypadki opisane przez Budda Hopkinsa szokowały wielu czytelników. Zarzucano mu sfabrykowanie przerażających scenariuszy i próby wywierania presji na świadków. Prawda jest inna: po zapoznaniu się z pracami Hopkinsa nie ulega wątpliwości, że uprowadzonych przesłuchiwano z dużym taktem. Jakość badań prowadzonych z udziałem kilku psychologów i lekarzy została zweryfikowana w badaniach wykonanych innymi metodami.&lt;br /&gt;W 1981 roku Hopkins i doktor Klamar zwrócili się do doktor Elizabeth Slater z prośbą o przeprowadzenie szczegółowych badań psychologicznych dziewięciu osób, nie informując jej, że były świadkami lub ofiarami uprowadzeń przez kosmitów. Chodziło o zbadanie podobieństw i różnic zachodzących między różnymi przypadkami, a także ewentualnych wskaźników stopnia nieodporności psychicznej. W pierwszym swoim sprawozdaniu z 1983 roku doktor Slater stwierdziła, że pacjenci są zdrowi psychicznie. Wszyscy jednak sprawiają wrażenie, że mają za sobą trudne przeżycia. Była niezmiernie zdziwiona, kiedy Hopkins i doktor Klamar zapoznali ją z relacjami pacjentów o porwaniach. W końcowym sprawozdaniu opublikowanym w 1985 roku &amp;nbsp;wprowadziła pewne uściślenia:&lt;br /&gt;Pierwszy, kluczowy problem polega na tym, by wiedzieć, czy relacje pacjentów można wytłumaczyć za pomocą psychopatologii, czyli zaburzeń umysłowych. Taka możliwość jest absolutnie wykluczona. Gdyby te historie o porwaniach miały być produktem czystej wyobraźni mającej swe podłoże w tym, co wiemy o zaburzeniach psychicznych, mogłyby być wyłącznie wytworem patologicznych kłamców, paranoidalnych schizofreników, ludzi z poważnymi zaburzeniami z tendencją histeryczną, dotkniętych przypadłością rozdwojenia jaźni. A trzeba wyraźnie stwierdzić fakt, że na podstawie wyników testów ani jeden z pacjentów nie kwalifikuje się do żadnej z tych kategorii. Dlatego też, mimo że testy te nie mogą udowodnić prawdziwości relacji uprowadzonych, właściwy jest wniosek, iż rezultaty badań nie wykluczają możliwości, że opisane przypadki miały rzeczywiście miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do akcji wkracza etnolog&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku lat osiemdziesiątych etnolog Thomas Bullard przystąpił do skrupulatnych badań statystycznych 271 przypadków uprowadzeń, które wydarzyły się na całym świecie, ale przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych (47%). 15 przypadków (18%) dotyczyło innych krajów anglojęzycznych, 69 (24%) Ameryki Łacińskiej i 29 (II %) krajów europejskich. Thomas Bullard nie zdołał znaleźć poważnie udokumentowanego przypadku odnoszącego się do Afryki i Azji. Dziś już wiemy, że fala uprowadzeń nie ominęła również tych części świata. Opublikowana w 1987 roku praca Bullarda jest jedną z najpoważniejszych pozycji z interesującego nas zakresu tematycznego .&lt;br /&gt;Bullard stwierdził przede wszystkim, że świadkowie wywodzą się z różnych warstw społecznych. Wbrew rozpowszechnionej opinii dwie trzecie z nich to mężczyźni. W przeważającej większości są to ludzie młodzi. Największa liczba przypadków odnosi się do wieku: siedmiu, dwunastu lub trzynastu, szesnastu lub siedemnastu i dwudziestu lat. "Uprowadzenia -konkluduje Bullard -są groźne dla ludzi w młodym wieku. Powyżej trzydziestu lat nie ma już większych obaw". Główny efekt tej ważnej pracy sprowadza się do analizy obiektywnej realności porwań.&lt;br /&gt;Badania porównawcze tego zjawiska prowadzą do wniosku, że relacje te są zbieżne w formie i treści, czego nie można racjonalnie wytłumaczyć zbiegiem okoliczności. W różnych przypadkach powracają te same wydarzenia. Na opisanie swych doświadczeń świadkowie używają własnych słów, ale słowa te, mimo ich różnorodności, mają identyczne znaczenia. Zdumiewająca większość przykładów sprowadza się do wspólnego mianownika. Prawidłowość ta obala hipotezę, iż opowiadania o porwaniach są wytworem indywidualnej wyobraźni lub spontanicznych mistyfikacji. Odzwierciedlają one pewne logiczne zjawisko -i niech sceptycy wezmą to pod uwagę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-8249445123421620696?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/8249445123421620696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/badania-budda-hopkinsa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/8249445123421620696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/8249445123421620696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/badania-budda-hopkinsa.html' title='Badania Budda Hopkinsa'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-391910708639065852</id><published>2011-10-02T14:22:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:22:45.398+02:00</updated><title type='text'>Krytyczne interpretacje zjawiska</title><content type='html'>Krytyczne interpretacje zjawiska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usiłowano lansować opinię, że przyczyną wzrostu liczby zeznań było nagłośnienie w środkach masowego przekazu pierwszych relacji uprowadzonych. Wydana w 1987 roku książka Whitleya Striebera Communion &amp;nbsp;("Wspólnota") rozeszła się prawie w milionowym nakładzie i wywarła znaczny wpływ na społeczeństwo amerykańskie. Warto jednak podkreślić, że wszystkie przypadki analizowane przez Bullarda poprzedzały wydanie tej książki.&lt;br /&gt;Żaden aspekt ufologii nie był tak wykpiwany jak opowiadania ofiar uprowadzeń kosmicznych. Philip Klass utrzymuje, że "uprowadzeni" to ludzie przeciętni, pragnący zdobyć tą drogą rozgłos. Trudno o większe oszczerstwo. Przeciwnie, uprowadzeni z reguły bardzo niechętnie mówią o swoich przeżyciach, przerażają ich seanse hipnotyczne i nie do rzadkości należą sytuacje, kiedy sami wręcz nie dają wiary własnym przejściom. I dopiero po upływie jakiegoś czasu uznają je i godzą się na ich ujawnienie.&lt;br /&gt;W opublikowanej pod pseudonimem Debbie Jordan książce Abducted! &amp;nbsp;("Porwana!") Kathie Davis opisuje ten proces na własnym przykładzie. Opowiada o tym, jak zbuntowana i niespokojna nastolatka dochodzi do harmonijnej, nacechowanej religijnością wizji świata. Jest wdzięczna Buddowi Hopkinsowi i doktor Klamar za ich nieocenioną rolę w tej ewolucji. Odpowiada również na krytykę Jacques'a Vallee, który zarzucił Hopkinsowi igranie ze zdrowiem psychicznym pacjentów.&lt;br /&gt;Większość badaczy uniwersyteckich we Francji, zdecydowanie wrogo nastawionych do wszystkiego, co choćby trochę wykracza poza wydeptane ścieżki "racjonalnej" nauki, opowiada się za interpretacją socjopsychologiczną. Jak twierdzą Pierre Lagrange, Bertrand Meheust i Michel Meurger, wszystko da się wytłumaczyć wpływami science fiction na wyobraźnię współczesnych nam ludzi.&lt;br /&gt;Przez pewien czas rozważano również inne wyjaśnienia. Profesor literatury Alvin Lawson zaproponował przypadkowym ochotnikom wymyślanie pod hipnozą scenariuszy przebiegu porwania. Eksperyment ten nie pozwolił jednak na wyciągnięcie żadnych wniosków: opisy kosmitów różniły się w sposób zasadniczy, pacjenci wykazywali zupełny brak emocji i trzeba było nieustannie pobudzać ich opowiadania bardzo ukierunkowanymi pytaniami. Supozycja Lawsona polega na tym, że rzekome ofiary uprowadzeń przeżywają w rzeczywistości stres narodzin. Teoria ta utrzymywała się przez dłuższy czas. Bullard wskazał jednak na różnicę między "obrazkami z narodzin" a typowym scenariuszem uprowadzenia.&lt;br /&gt;Lekarz kanadyjski Michael Persinger zaproponował inne, zdecydowanie bardziej przekonujące wytłumaczenie: świadek przeżywa halucynacje zrodzone w mózgu pod wpływem zjawisk elektromagnetycznych. Persinger twierdzi, że potwierdzają to przeprowadzone przez niego doświadczenia laboratoryjne. Opracowana 'przez Anglika Paula Devereux teoria tak zwanych "naprężeń tektonicznych" (TST -Tectonic Strain Theory) tłumaczyłaby urojenia porwań, a także mistyczne przeżycia i "opuszczanie ciała". Leżące u podstaw trzęsienia ziemi ziemskie siły tektoniczne mogą być również zdolne sprowokować perturbacje elektromagnetyczne, które z kolei prowadzą do zakłóceń w funkcjonowaniu płata skroniowego. Ta bardzo nagłośniona w środkach przekazu teoria , jeśli nawet nie była zdolna wyjaśnić scenariuszy uprowadzeń, to jednak zasłużyła się tym, że poruszyła problem manipulacji psychicznych na odległość, i to nie za sprawą mało prawdopodobnych efektów naturalnych, lecz raczej za pomocą nauki, która znacznie wyprzedza naszą aktualną wiedzę.&lt;br /&gt;Wszystkie te interpretacje nie uwzględniają wielu ważnych aspektów zjawiska. Nie biorą pod uwagę ani jakości badań, ani tych przypadków, kiedy wielu świadków widziało UFO, ani też materialnych śladów, znaków i cięć powstałych na ciele ofiar. W ogrodzie Kathie Davis znaleziono okrągły ślad na ziemi. W tym przypadku sąsiedzi widzieli przez drzewa jaskrawy błysk, gdy UFO wystartowało, a po kilku sekundach usłyszeli warkot przelatującego nad nimi pojazdu (UFO nie zawsze są bezgłośne, zwłaszcza w fazie startu).&lt;br /&gt;W tym momencie w domu nastąpiła awaria elektryczności. Po chwili światła zapaliły się ponownie. Przewody elektryczne nie zostały uszkodzone.&lt;br /&gt;A oto dwa przypadki zbieżnych zeznań dotyczące następujących wydarzeń: jednego w Allagash w stanie Maine w 1976 roku, który dokładnie zbadał Raymond Fowler , oraz drugiego w 1993 roku w Dandenong w Australii.&lt;br /&gt;20 sierpnia 1976 roku wieczorem czwórka studentów łowiła ryby w łodzi na jeziorze w Allagash na północy stanu Maine w Stanach Zjednoczonych. Noc była ciemna, rozpalili więc na brzegu duże ognisko. Jeden z nich nagle poczuł, że jest obserwowany. Dostrzegł dużą błyszczącą kolorową kulę zawieszoną w pewnej odległości w powietrzu. Nie było słychać żadnego dźwięku. Dał znak swoim towarzyszom, którzy zobaczyli unoszący się nad drzewami ogromny owalny błyszczący obiekt. Jeden z nich wpadł na pomysł wysłania w jego kierunku sygnału latarką. Obiekt natychmiast zaczął się powoli przybliżać. Wysłał jednocześnie wiązkę światła, która uderzyła w wodę, tworząc błyszczący krąg zbliżający się w ich stronę. Przerażeni młodzi ludzie zaczęli z całej siły wiosłować w kierunku obozowiska, ale błyszcząca wiązka dosięgła ich i otoczyła. Od tej chwili ich wspomnienia różnią się, jest jednak jasne, że żaden z nich nie przypomina sobie wszystkiego, co się wydarzyło. Pamięć powróciła podczas seansu hipnotycznego: nie ulega wątpliwości, że zostali porwani na pokład UFO, a następnie poddani badaniom medycznym (patrz: wkładka fotograficzna).&lt;br /&gt;W przypadku, który wydarzył się do w Dandenong Foothius w Australii UFO zatrzymało na drodze trzy samochody. Najistotniejsze zeznanie złożyła Kelly Cahill, która wraz z mężem zauważyła UFO w polu. Następnie rozegrała się klasyczna scena uprowadzenia z utratą pamięci, odzyskanej częściowo podczas hipnozy. Pasażerowie dwóch innych samochodów, których nie bez trudu udało się odnaleźć, potwierdzili relacje pierwszych świadków .&lt;br /&gt;Oba te przypadki, nie stanowiące wprawdzie bezspornych "dowodów", mogą być jednak uznane co najmniej za poszlaki wskazujące na autentyczność porwań. Zagadnienie to zostało dokładnie przestudiowane w trakcie sympozjum zorganizowanego w 1994 roku przez CSICOP (Committee Jor the Scientific Investigation of Claims of the Paranormai -Komitet do Spraw Naukowego Badania Obserwacji Paranormalnych). Zaproszony na obrady etnolog Thomas Bullard zwrócił uwagę na zdumiewającą zbieżność opisów i ich odmienność od stylu science fiction: "Małe szare ludziki nie są częstym zjawiskiem w filmach kosmicznych i w folklorze. A jednak mimo możliwości dużego wyboru innych opisów, lepiej nadających się do urojeń i oszustwa, świadkowie zawsze z monotonną wręcz regularnością powracają do tego tak mało atrakcyjnego modelu małych szarych istot" .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenariusz genetyczny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eddie Bullard opisał fazy typowego scenariusza uprowadzenia. Prawie zawsze następują one po sobie w tym samym porządku: porwanie, badania medyczne, spotkania z kosmitami, zwiedzanie statku, podróż do innego świata, przesłanie niebiańskiej istoty, powrót, komplikacje zdrowotne i osobliwe zdarzenia, które trwają krócej lub dłużej po porwaniu.&lt;br /&gt;Eddie Bullard dowodził, a Budd Hopkins wsparł to przykładem Kathie Davis, że uprowadzenie rzadko bywa przypadkiem odosobnionym. Wpisuje się ono zwykle w całą serię wydarzeń, poczynając od dzieciństwa (niekiedy od trzeciego roku życia), obejmujących czasem nawet kilka pokoleń, jak świadczą o tym niektóre wnikliwe badania.&lt;br /&gt;W 1992 roku scenariusz Bullarda i Hopkinsa uzupełnił David Jacobs w książce Secret Life &amp;nbsp;("Tajne życie"). Historyk ten w ciągu pięciu lat przestudiował ponad sześćdziesiąt przypadków. Jego badania potwierdzają ujawniony przez Hopkinsa scenariusz ginekologiczny i genetyczny. Nowym elementem jest "przegląd psychiki" (mindscan): "naczelny lekarz", wyższy od innych, wpatruje się intensywnie w oczy pacjenta, sprawiając wrażenie, że czyta w jego myślach. Wytwarza się między nimi więź emocjonalna. Ta dominująca istota jest w stanie wywołać u swojej ofiary bardzo żywe uczucia: "Odnoszę wrażenie, że następuje jednoczenie się z tą istotą. Przeżywa się chwile szczęścia. Jest to jak więź symbiotyczna" -mówi jeden ze świadków Jacobsa. Zabiegi reprodukcyjne opisywane są bardziej szczegółowo: pobieranie komórek jajowych przez pochwę (za pomocą cienkiej rurki) lub na poziomie pępka (podłużną cienką igłą z użyciem czegoś w rodzaju strzykawki), wszczepianie embrionu, pobieranie żywego zarodka powodujące przerwanie ciąży. Trzeba jednak podkreślić, że żaden z tych przypadków nie został zweryfikowany medycznie. Dalej następują testy psychologiczne, po których odbywa się&lt;br /&gt;"prezentacja dziecka". W trakcie uprowadzenia matka proszona jest o otoczenie matczyną opieką istoty wyglądającej na hybrydę, zwykle słabej i mizernej. Matkom, które odmawiają, demonstruje się na ekranie obraz pięknego dziecka.&lt;br /&gt;Konkluzja Davida Jacobsa jest bardzo alarmująca: Jesteśmy zdominowani. Stwierdzamy istnienie niepokojącego programu jawnej okupacji jednego gatunku przez inny. Nie wiemy, jak to się zaczęło i jak się skończy. Ale musimy stanąć twarzą w twarz ze zjawiskiem uprowadzeń i zacząć zastanawiać się nad tym, co jesteśmy w stanie zrobić.&lt;br /&gt;A oto inny, bardzo nagłaśniany aspekt problematyki uprowadzeń: sondaż przeprowadzony wśród ponad sześciu tysięcy osób przez instytucję specjalistyczną, organizację Roper, wskazywałby na to, że ofiarami uprowadzeń przez kosmitów było kilka milionów Amerykanów. Badania jednak opierały się na sześciu pytaniach typu: czy odnosił(a) pan (pani) wrażenie czyjejś obecności w sypialni? Nie ulega wątpliwości, że do wyników takiego badania opinii publicznej należy podchodzić z rezerwą.&lt;br /&gt;Również Budd Hopkins wyraża pesymistyczną opinię, aczkolwiek bardziej wyważoną niż David Jacobs. We wstępie do książki Debbie Jordan (Kathie Davis) &amp;nbsp;pisze on:&lt;br /&gt;Relacja Debbie ujawnia główną przyczynę interakcji między przybyszami i ludźmi. Mimo głębokiego zainteresowania przybyszów ludzkim seksualizmem, naszymi instynktami macierzyńskimi i ojcowskimi oraz sposobami nawiązywania stosunków międzyludzkich, tym, co przyciąga ich największą uwagę, wydaje się nasza konstrukcja genetyczna.&lt;br /&gt;Hopkins reasumuje swoje badania w sposób następujący: Na przestrzeni lat dowiedziałem się wiele o zjawisku&lt;br /&gt;uprowadzeń. Wiem, że współdziała z nami jakiś nieludzki rozum, ale na warunkach określonych przez niego. Ujawnia nam jedynie to, co chce ujawnić, i z zimnym wyrachowaniem nami manipuluje. Wiem również, że część naszych rządów jest świadoma tej ingerencji i związanych z nią szkód. Jednak z powodów wyłącznie im znanych rozmyślnie negują one te fakty wobec społeczeństw. Mamy tu do czynienia ze smutnym i przygnębiającym zjawiskiem: rząd kłamie i przybysze kłamią. Każda ze stron ukrywa oczywiście coś w zanadrzu. Nie możemy im ufać.&lt;br /&gt;Zostały wreszcie ogłoszone długo oczekiwane wnioski z wieloletnich badań Budda Hopkinsa w niezwykle kontrowersyjnej sprawie rzekomego uprowadzenia Lindy Cortile (pseudonim) w pobliżu mostu Brooklyńskiego w centrum Nowego Jorku w dniu 30 listopada 1989 roku. Do badania tego przypadku Hopkins przystąpił już wiosną 1989 roku. Cortile zwróciła się do niego w związku z wcześniejszymi wspomnieniami. Hopkins przez siedem lat zajmował się sprawą wyglądającą na powieść szpiegowską z udziałem tajemniczych bohaterów, których prawdziwa tożsamość nie została ujawniona, w tym wysokiego funkcjonariusza ONZ. Opowiadanie Lindy, która pamięta, jak błyszczące UFO uprowadziło ją w środku nocy przez okno na dwunastym piętrze domu w pobliżu mostu Brooklyńskiego, potwierdzają świadkowie. Po zapoznaniu się z materiałami badań odnosi się wrażenie, że chodziło o jakiś skomplikowany eksperyment mający na celu dociekanie postaw ludzkich. Przesłanie ekologiczne mające na celu uwiarygodnienie tezy, że przybysze z kosmosu są życzliwi i zjawiają się po to, by chronić Ziemię, sprawia wrażenie pretekstu:&lt;br /&gt;Wszystko, czego się dowiedziałem przez dwadzieścia lat badań zjawiska uprowadzania ludzi na pokłady UFO -pisze Hopkins -pozwala mi na wyciągnięcie wniosku, iż główny cel przybyszów polega nie na tym, aby nauczyć nas lepiej traktować nasze środowisko. Wiele natomiast przemawia za tym, że przeprowadzają oni skomplikowane doświadczenie z reprodukcją ludzi. Na tej podstawie chcą stworzyć rodzaj hybrydy łączącej w sobie cechy ludzi i kosmitów .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-391910708639065852?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/391910708639065852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/krytyczne-interpretacje-zjawiska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/391910708639065852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/391910708639065852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/krytyczne-interpretacje-zjawiska.html' title='Krytyczne interpretacje zjawiska'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-4132471932869279044</id><published>2011-10-02T14:21:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:21:33.753+02:00</updated><title type='text'>John Mack, czyli "optymistyczny" punkt widzenia</title><content type='html'>John Mack, czyli "optymistyczny" punkt widzenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wszyscy badacze podzielają pesymistyczną wizję Budda Hopkinsa i Davida Jacobsa. Najbardziej znanym przedstawicielem tendencji optymistycznej jest psychiatra John Mack. Opowiada on, jak, bardzo sceptyczny na początku, po spotkaniu z Buddem Hopkinsem w 1990 roku zainteresował się relacjami o uprowadzeniach. Przez cztery lata zbadał 76 przypadków.&lt;br /&gt;Zaangażowanie się znanego profesora psychiatrii w sprawy ufologii zaowocowało kontrowersyjnymi konsekwencjami. Mach wniósł do niej spektakularny wkład, dokonując wyłomu w murze "naukowego" sceptycyzmu. I rzeczywiście: po raz pierwszy renomowany uczony traktuje poważnie, relacje o uprowadzeniach, bada osobiście całą serię przypadków i posuwa się do publikacji obszernej książki Abductions ("Uprowadzenia"), potwierdzając w niej autentyczność porwań . Jednak w momencie ukazania się książki jej autor, profesor instytutu medycznego w Harvardzie, znany lewicowy intelektualista i laureat Nagrody Pulitzera, stał się obiektem tak wściekłej nagonki prasowej, że był bliski utraty swojej pozycji. Dziennikarz Edward Behr nakreślił jego upokarzający portret w cieszącej się powodzeniem książce Ameryka, która straszy. Co gorsza, w trakcie jednego z badań zastawiono na niego obrzydliwą pułapkę: podstawiono mu fałszywą "uprowadzoną" w osobie dziennikarki Donny Bassett. Mack zbadał jej przypadek, ale go nie zamieścił w swojej pracy. Na kilka dni przed ukazaniem się książki sprawę ujawnił w dużym artykule tygodnik "Time" w intencji ośmieszenia karygodnej łatwowierności Macka .&lt;br /&gt;Jako rzecznik ruchów pacyfistycznych i ekologicznych Mack skupia uwagę na przesłaniach, które potwierdzają jego przekonania. Z relacji świadków wyłania się jakiś ich duchowy i ezoteryczny wymiar przypominający zeznania Betty Andreasson-Luca. Nie nakłaniani przez Johna Macka potwierdzają niepokojący scenariusz ginekologiczny i genetyczny. Opisywane przez niego relacje wydają się pod niektórymi względami wręcz złowieszcze: oszukańcze inscenizacje, bolesne zabiegi bez znieczulenia, ostrzeżenia przed groźbą zagłady gatunku ludzkiego... A jednak tak niepokojące opisy nie zdołały zniechęcić Macka do zdecydowanie optymistycznej wizji współdziałania istot ludzkich i pozaziemskich.&lt;br /&gt;Mack uważa, że powinniśmy wsłuchiwać się w przesłania "przybyszów". Poszerzają one pole naszej świadomości i podnoszą nasz poziom duchowy. Miałem okazję spotkać go osobiście w towarzystwie Joela Mesnarda podczas jednej z jego wizyt w Paryżu. Po półtoragodzinnej rozmowie skinął twierdząco głową, gdy zwróciłem uwagę na mroczną stronę wszystkich zeznań.&lt;br /&gt;Jaka jest treść zagadkowych przesłań kosmitów? W pierwszym opisanym przez Johna Macka przypadku pewna istota tłumaczy Edowi, czterdziestoletniemu technikowi, że ludzkość wybrała destrukcyjną drogę, zgubną dla planety. Istota pozaziemska zapewnia Eda, że nie będzie już narażony na cierpienia w związku z wizytami wrogich przybyszów. Jednak pod hipnozą ten sam świadek przypomniał sobie o późniejszym upokarzającym przeżyciu pobierania spermy, kiedy został uwiedziony przez piękną kosmitkę. Inny świadek, czterdziestoczteroletnia pracownica pomocy społecznej, opowiedziała pod hipnozą o "potwornym ucisku" na brzuch, wywołanym przez jakiś kwadratowy przedmiot, o igłach wbijanych w czoło, o "intensywnym bólu" w prawym boku, spowodowanym jakimś narzędziem. Odniosła wrażenie, że "przybysze nas nie lubią". Mack i w tym wypadku usiłuje dostrzec pozytywny aspekt sprawy:&lt;br /&gt;Program uprowadzania ludzi przez kosmitów stanowi potencjalne źródło informacji służącej lepszemu zrozumieniu nas samych oraz otaczającego nas wszechświata, którego częścią jesteśmy.&lt;br /&gt;Trzeci przypadek to opis zarodka w butelce. Świadek znajduje się w grocie skalnej -jest to jeszcze jeden powtarzający się element relacji o uprowadzeniach. Dowiaduje się, że kosmici są w trakcie przygotowań do zainstalowania się na Ziemi, kiedy przebywanie na ich planecie stanie się niemożliwe. Sprowadzą się na naszą planetę otwarcie, kiedy liczba jej mieszkańców ulegnie zmniejszeniu w wyniku działania nowego wirusa HIV, znacznie groźniejszego od znanego dotychczas. Wirus ten mają zaszczepić nam właśnie oni! Zamierzają żyć na Ziemi bez nas, chyba że uda im się radykalnie zmniejszyć liczebność naszej populacji. Nawet z tych przerażających rewelacji Mack stara się wydobyć pozytywne przesłanie: kosmici uświadamiają nam, w jakim stopniu zagrożone są wszystkie formy życia ziemskiego. Inne przypadki ujawniają jeszcze bardziej niepokojący aspekt sprawy: ofiary współpracujące, które w końcu zaczynają solidaryzować się z porywaczami -zjawisko nienowe, jeśli chodzi o zakładników.&lt;br /&gt;Przypadek pięćdziesięciopięcioletniego nauczyciela zakrawa na absolutnie ezoteryczny. Podobnie jak Betty Andreasson-Luca Carlos spotkał błyszczące istoty i sam zamienił się w błyszczącą energię. Opowiada, że zetknął się z kilkoma rodzajami przybyszów. Mali, błyszczący oprowadzali go po statku kosmicznym. Mieli błękitne lśniące oczy (charakterystyka niezgodna z klasycznym opisem dużych czarnych oczu), nosili maski i okulary ochronne! Niektóre postacie były faktycznie robotami, inne, bardzo brzydkie, miały twarze jaszczurek. "Płazy" te zaczynają zresztą stanowić część klasycznego arsenału opisu kosmitów obok imponujących rozmiarów "modliszek". Ale i takie ponure obrazy nie zniechęcają Johna Macka. W długim omówieniu tego przypadku zwraca uwagę na zdolność jasnowidzenia świadka, który doznaje niesamowitych przeżyć duchowych, porównywalnych do stanów niektórych ludzi w chwili śmierci klinicznej.&lt;br /&gt;Nie tylko Mack spogląda optymistycznie na ponure opowiadania o uprowadzeniach. Powstała cała szkoła, której najwybitniejszymi przedstawicielami są Sprinkle i Richard Boylan . Ta nowa wizja porwań spotkała się z ostrą krytyką weterana ufologii amerykańskiej Richarda Halla, w którego opinii przesłania kosmitów są zwodnicze i niespójne. Jeśli natomiast chodzi o relacje na temat postępowania z ofiarami -porwań, gwałtów, zabiegów medycznych bez zgody pacjentów -to są one zrozumiałą reminiscencją zbrodni popełnianych na Ziemi .&lt;br /&gt;Gwoli sprawiedliwości należy w tym miejscu wspomnieć o innym aspekcie kontaktów z przybyszami z kosmosu. Chodzi mianowicie o przypadki uzdrowienia przez nich, a także o zdolność uzdrawiania, jakiej nabyły niektóre ofiary porwań. A oto co na ten temat pisze John Mack:&lt;br /&gt;Niektóre spotkania są zatrważające, bolesne i zagadkowe. Inne wydają się świadczyć o zamiarze opieki i uświadamiania. (...) Pewna liczba uprowadzonych przekonała się na własnym ciele lub obserwowała wyleczenie niewielkich ran, zapalenia płuc, białaczki dziecięcej. W jednym z przypadków, który badałem osobiście, opisano nawet ustąpienie objawów zaniku mięśni nogi spowodowanego chorobą Heinego-Medina .&lt;br /&gt;Jak twierdzi Preston Dennett, który zajmował się tym mało znanym aspektem ufologii i opisał ponad sto przykładów, z takim faktami spotkali się wszyscy badacze. Dotyczą one jednak niewielkiej stosunkowo części uprowadzonych -zaledwie 13 spośród 270 ujawnionych przez Thomasa Bullarda, czyli 4% ogólnej liczby. Wygląda na to, że uzdrowienia są wynikiem świadomych działań przybyszów.&lt;br /&gt;Warto wreszcie wspomnieć o darze uzdrawiania, jakiego nabywają niektórzy uprowadzeni. Marie-Therese de Brosses potwierdza autentyczność przypadku, z którym zetknęła się osobiście. Chodzi o Sarah Smith, która, mając dar uzdrowicielski, wyleczyła nie zoperowany pęknięty pęcherz moczowy .&lt;br /&gt;A więc dobroczyńcy czy doktorzy Mengele? Anioły czy demony? A może ani jedni, ani drudzy, jak sugeruje Budd Hopkins, który zetknął się z kilkoma przypadkami uzdrowień i który miał również do czynienia z uprowadzonymi nie wyleczonymi chorymi. Uważa on, że zamiary kosmitów w stosunku do nas pozostają zagadką:&lt;br /&gt;Nie dysponujemy żadnymi dowodami wrogiego i szatańskiego spisku przygotowywanego w niebie przeciwko nam. Jestem nastawiony bardzo optymistycznie, jeśli chodzi o rozstrzygnięcie tej sprawy. Przybysze z kosmosu interesują się przede wszystkim tym, co ja uznaję za najlepsze strony istoty ludzkiej. (...) Jednak nie mamy żadnej pewności, że są tutaj, by nam pomóc .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagadnienie implantów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to jedno z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień związanych z uprowadzeniami. Czy w ciałach ofiar porwań znaleziono implanty pochodzenia nieziemskiego? Podobnie jak stwierdzono liczne ślady, znaki i cięcia na ciałach uprowadzonych, wydaje się, że znaleziono również małe obiekty wszczepione do ich ciał. Niektóre z nich skierowano do analizy w laboratoriach, ale udowodnienie ich nieziemskiego pochodzenia okazało się niemożliwe.&lt;br /&gt;Profesor fizyki w Instytucie Technologicznym w Massachusetts, David Pitchard, przedstawił na konferencji odbytej w tym instytucie w 1992 roku bardzo wnikliwe opracowanie na temat zbadanego implanta. Ten domniemany implant, długości 4 cm i średnicy 1 mm, został odkryty pod skórą penisa młodego chłopca.&lt;br /&gt;Na początku swoich badań, w 1989 roku, Pitchard dał do zrozumienia, że chodzi o szczególny, osobliwy obiekt. Dlatego jego informacja, że był to kawałek zwykłej bawełnianej nitki, przyjęta została z dużym rozczarowaniem. Jego doniesienie znajduje się w materiałach konferencji . Komentując ten przypadek, John Mack stwierdził na przykładzie implanta w nosie, jaki badał wspólnie z inżynierem chemikiem, że niezmiernie trudno udowodnić nieziemski skład jakiejś substancji. Pozwolił sobie jednak wyrazić zdziwienie, że wybitny fizyk, mający do dyspozycji najnowocześniejszy sprzęt, potrzebuje trzech lat, żeby zidentyfikować bawełnianą niteczkę.&lt;br /&gt;Inny przypadek. W sierpniu 1995 roku doktor Roger Lair wykrył dwa dziwne obiekty w ciałach dwóch domniemanych ofiar uprowadzeń. Jego diagnozę uwiarygodniają dokładne sprawozdania z zabiegu wykonanego w obecności licznych świadków i zarejestrowanego na kasecie wideo . Opisane przez niego obiekty były jakby przymocowane do zakończeń nerwowych i zabieg nie był możliwy do wykonania przy miejscowym znieczuleniu. Nie było śladów zapalenia, niewątpliwie dzięki warstwie keratyny otaczającej zagadkowe implanty. Brak jest dowodów ich pozaziemskiego pochodzenia, ale zespolenie z nerwami jest interesującym argumentem na rzecz hipotezy o jakimś powiązaniu implantów z mózgiem. Ustalenie celu tego powiązania nie jest obecnie możliwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-4132471932869279044?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/4132471932869279044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/john-mack-czyli-optymistyczny-punkt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4132471932869279044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4132471932869279044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/john-mack-czyli-optymistyczny-punkt.html' title='John Mack, czyli &quot;optymistyczny&quot; punkt widzenia'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-4175232818789092489</id><published>2011-10-02T14:20:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:20:14.630+02:00</updated><title type='text'>Czy uprowadzeni są obserwowani?</title><content type='html'>Czy uprowadzeni są obserwowani?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paranoja czy rzeczywistość? Od lat niektóre ofiary uprowadzeń mają pewność, że są obserwowane. Twierdzą, że nad miejscem ich zamieszkania latają nie oznakowane śmigłowce,&lt;br /&gt;często bezpośrednio po uprowadzeniu, jak gdyby pewni ludzie wiedzieli o fakcie porwania. Można w tym kontekście wymienić między innymi przypadki Betty Andreasson-Luca, Whitleya Striebera i Kathie Davis. I tu znów stykamy się z zagadnieniem, czy i co wiedzą pewne wyspecjalizowane służby o sprawach dotyczących UFO. Kilka odnotowanych w ostatnich latach zbieżnych relacji skłania nas do ponownego rozważenia pogłosek o tajnych kontaktach i współpracy tych służb z przedstawicielami cywilizacji pozaziemskich.&lt;br /&gt;Karla Turner, nauczycielka angielskiego, mężatka, matka i babcia, jest zarówno badaczką przypadków uprowadzeń, jak i ich ofiarą. W swojej pierwszej książce Into the Fringe &amp;nbsp;("Na krawędzi") relacjonuje historię, która zaczyna się w 1988 roku od obserwacji UFO i całej serii "spotkań" z przybyszami. Uczestniczyło w tym kilkoro członków rodziny: mąż, syn, synowa, nie licząc kolegi syna. Jej klasyczna opowieść obejmuje wtargnięcie nocnych przybyszów, którzy się materializują (lub przenikają przez mury).&lt;br /&gt;Są to słynni "sypialniani goście" (bedroom visitors) opisywani także przez Betty Andreasson-Luca i Whitleya Striebera. Karla Turner opowiada o obserwacjach UFO, których część potwierdzają liczni świadkowie, wspomina o materialnych śladach na ziemi, znakach na ciele po uprowadzeniu, awarii elektryczności przed lub po przybyciu zagadkowych gości kosmicznych. Dowiaduje się, że "dobrzy" przybysze są pozawymiarowi i nie ukazują się fizycznie. Inni są "realni" i niebezpieczni dla ludzi, których traktują niemal jak zwierzęta doświadczalne. Nasz umysł -tłumaczą jej przybysze z kosmosu -może opuścić nasze ciało i przejść do innego. "Dobrzy" przybysze potrafią dokonać takiej przemiany. Informują ją, że mają zamiar zrobić to dla niej i jej rodziny i że są właśnie w trakcie przygotowywania dla nich nowych powłok cielesnych .&lt;br /&gt;W 1991 roku kolega ich syna, James, został powiadomiony przez "chór głosów" o zbliżającej się katastrofie w postaci szoku psychicznego, który będzie miał olbrzymie konsekwencje dla ludzkości. Głosy informowały: "Jesteśmy pod kontrolą, a ten światowy kataklizm zaprogramowali nasi mocodawcy. Wtedy ujawnią całemu światu swoje istnienie i swoją obecność" .&lt;br /&gt;W swojej książce autorka pierwsza występuje z wersją o przelatujących po kilka razy nad jej domem, wkrótce po uprowadzeniach, tajemniczych śmigłowcach bez znaków rozpoznawczych.&lt;br /&gt;W innej książce, Taken &amp;nbsp;("Porwanie"), zawierającej zeznania ośmiu kobiet -ofiar uprowadzeń, Karla Turnet powraca do kwestii interwencji tajnych służb w związku z porwaniami. Pierwsza kobieta, Pat, pamięta pewne wydarzenie z dzieciństwa, które miało miejsce w 1954 roku na farmie w stanie Indiana. Jej brat i siostra, świadkowie tej przygody, potwierdzają wiele fragmentów relacji. Pewnego dnia Pat ujrzała opuszczającą się z nieba pomarańczową kulę ognistą. Przybysze -małe szare istoty, oraz inne, białe i większe -przeniknęli na farmę. Wkrótce po tym wpadli wojskowi. Pat pamięta, że uprowadzono ją na pokład UFO. Było to pierwsze z długiej serii uprowadzeń, którym towarzyszyły badania lekarskie i pobieranie różnych tkanek. Powiedziano jej, że została "wybrana" i że otrzyma nowe ciało. Podobnie jak w wypadkach wielu innych uprowadzonych, od tego czasu Pat poczuwa się do solidarności z kosmitami. Ukazał jej się Jezus w smudze światła przenikającej przez sufit w jej pokoju. Powiedział: "Nie bój się, moje dziecko, oni należą do mnie". To groźna manipulacja umysłem dziecka! Natychmiast po wyjściu przybyszów wojskowi otoczyli farmę. Oddelegowane dwie lekarki usiłowały przeprowadzić wywiad z dzieckiem, dziewczynka odmówiła jednak udzielenia im wszelkich odpowiedzi.&lt;br /&gt;Jaką wiedzą dysponowali wojskowi w latach pięćdziesiątych? Pytanie takie jest w pełni uzasadnione w świetle późniejszych zeznań (podobnych początkowo do snów lub ujawnionych częściowo pod hipnozą) dotyczących wcześniejszych uprowadzeń, których sprawcami były mieszane ekipy kosmitów i ludzi! Karla Turner przytacza wyjaśnienia udzielone Amy, jednej z ofiar takiego "mieszanego" uprowadzenia, przez kosmitkę, której twarz była ukryta pod białą maską:&lt;br /&gt;Kosmitka powiedziała mi, że jej gatunek wyczyniał z ludźmi coś, czego nie powinien był robić. Ona i kilka ugrupowań z jej gatunku chcą powstrzymać to zło wyrządzane ludziom. Wraz z niektórymi reprezentantami Ziemi pracują nad położeniem kresu temu procederowi. Obecni w tym pomieszczeniu ludzie to piloci, oficjalni przedstawiciele, wojskowi i inni eksperci. Pracują wspólnie nad powstrzymaniem obcych ingerencji kosmicznych .&lt;br /&gt;Z zeznań tych wyłania się problem naszych stosunków z cywilizacjami pozaziemskimi. Powraca hipoteza, w myśl której nasz gatunek jest od dawna przedmiotem manipulacji genetycznych. Przypomnijmy, że chodzi o jedną z "rewelacji" rzekomego briefingu dla prezydenta, przekazanych w 1983 roku dziennikarce Lindzie How przez bardzo specjalnego agenta Richarda Doty'ego. Był to dokument pochodzący z Biura Dochodzeń Specjalnych Amerykańskich Sił Powietrznych w bazie Kirtland w Nowym Meksyku. Czy był to dokument autentyczny, czy też falsyfikat zawierający pewne prawdziwe rewelacje? W każdym razie informacje, jakie w nim się znalazły, potwierdzają relacje zebrane przez Karlę Turner.&lt;br /&gt;Beth, urodzona w 1942 roku w Portoryko, gdzie nadal spędza część roku, pamięta, jak w dzieciństwie doświadczyła missing time. Przypomina sobie również, że widziała UFO (w Portoryko widzi się ich dużo i od dawna) i że w latach pięćdziesiątych doświadczyła bardzo dziwnego przeżycia. Ujrzała na niebie dużą kulę ognistą, która znikła za pobliskim wzgórzem. Powiedziała o tym ojcu, który pracował w amerykańskiej marynarce wojennej. Ojciec obiecał, że dowie się, co to było, ale gdy po kilku dniach wróciła do tematu, nakazał jej nigdy więcej o tym nie wspominać.&lt;br /&gt;W 1987 roku Beth, a także trzy osoby z jej rodziny widziały UFO. Następnego dnia nad miejscem jej zamieszkania przeleciały nie oznakowane śmigłowce. Po tygodniu ujrzała jakiś pojazd podobny do śmigłowca, ale poruszający się bezgłośnie. Na początku 1988 roku poddała się czterem seansom hipnozy, aby spróbować dowiedzieć się czegoś więcej o pewnym wspomnieniu z 1978 roku. Widziała siebie wraz z mężem, dzieckiem i trzema nieznanymi osobami w okrągłym pomieszczeniu. Przypomniała sobie, że została uprowadzona ze swojego pokoju przez kilku przybyszów, którzy wprawili ją w przerażenie. W drodze do UFO jeden z nich uspokajał ją. Została umieszczona w małym pokoju, w którym znajdował się stół z narzędziami, a następnie doprowadzona krętymi korytarzami do sali operacyjnej, gdzie "otwarto" jej mózg. Zabieg ten "wypełnił ją nowymi pojęciami o Bogu i wyjątkowości życia na łonie tego najwyższego źródła". Poddano ją badaniom lekarskim w celu dokonania "poprawek" kilku narządów i przygotowania jej w ten sposób do "służenia ludzkości", do czego została wybrana.&lt;br /&gt;Po kilku kolejnych seansach hipnotycznych Beth przypomniała sobie szczególnie osobliwe zdarzenie. Znajdowała się na pokładzie małego dysku, który przez tunel w szerokiej grocie dotarł do podziemnego miasta. Widziała tam kilka UFO i kosmitów pracujących wraz z ludzkim personelem wojskowym! Pamięta także ogromne UFO wyłaniające się z jeziora .&lt;br /&gt;Mamy tu jak żywe wszystkie składniki bredni ze sfery fantastyki naukowej. Karla Turner zwraca z uporem uwagę na ryzyko manipulacji psychicznej ze strony przybyszów, zdolnych do wmontowywania w umysł ludzki fałszywych wspomnień, które nazywa "scenariuszami rzeczywistości wirtualnej". Whitley Strieber zetknął się z tym samym problemem, pamięta bowiem, że był świadkiem strzelaniny w miasteczku uniwersyteckim Austin w stanie Teksas, a ma absolutną pewność, że nigdy tego miejsca nie odwiedził. Zadziwiająca jest zresztą zbieżność relacji świadków, którzy się nie znają. Spośród ośmiu kobiet występujących w książce Karli Turner pięć: Amy, Angie, Lisa, Pat i Beth, przypominają sobie w swoich przeżyciach obecność personelu wojskowego. W większości przypadków pracował on razem z kosmitami.&lt;br /&gt;Jednym z najbardziej niepokojących przeżyć Angie stała się prawdziwa wojna implantów. Angie, młoda mężatka, właścicielka farmy w stanie Tennessee, wydaje się kumulować wszystkie przeżycia, jakie mogą być związane z UFO. Jej wspomnienia z całej serii uprowadzeń zaczynają się w 1988 roku od klasycznego porwania z pokoju przez istoty typu "małe szare humanoidy" o dużych oczach i trzech palcach u rąk. Spotkała także kierujących operacjami "dużych blondynów". Angie, która nie może mieć dzieci, dowiedziała się o przyczynach swojej bezpłodności: jest manipulowana genetycznie! Jej krew, jej system immunologiczny i reprodukcyjny zostały "lekko skorygowane", tak by jej komórki jajowe mogły być użyte do uzyskania nowej rasy!&lt;br /&gt;Angie pamięta, jak uprowadzono ją do podziemnego pomieszczenia. Towarzyszyli jej wojskowi, od których uzyskała informację, że znajdują się na północy Arizony i że podobne instalacje istnieją w Nowym Meksyku, na biegunie północnym i w Afryce. Operacje, w których uczestniczą wojskowi, są kierowane przez kosmitów. Dowiedziała się też, że implanty służą rozlicznym celom: rejestrują dane, przekazują instrukcje, a nawet mogą stymulować "specjalne zmysły" uprowadzonych, by umożliwić im nawiązanie wzajemnych kontaktów poprzez sny. W trakcie jednego z uprowadzeń przez ludzi w mundurach lekarki badały Angie, używając jakiegoś niezwykłego materiału. Wyrażały zdumienie, stwierdziły bowiem, że wszczepiony jej implant został "zdeprogramowany". Powiedziały, że "z czymś takim jeszcze się nie spotkały". Tłumaczyły jej, że ich grupa wojskowa współpracuje z ugrupowaniami przybyszów, lecz nie z tymi, którzy ją porwali i wszczepili drugi implant. Implanty wszczepione przez wojskowych umożliwią im rejestrowanie porwań i odnajdywanie miejsc pobytu uprowadzonych. Tym właśnie można wyjaśnić tajemnicze balety helikopterów. Ale lekarki odkryły, że obcy implant "zdeprogramował" ich. Mamy więc do czynienia z wojną implantów! Angie odniosła wrażenie, że współpraca między ludźmi i kosmitami nie odbywa się bez tarć.&lt;br /&gt;Od wielu lat mówi się o tajnych badaniach nad techniką manipulowania umysłem ludzkim. Prowadzi się między innymi doświadczenia z takimi narkotykami jak LSD. Ujawnienie tych doświadczeń spotkało się z określoną reakcją w Stanach Zjednoczonych. Przy okazji wykonano także "dobrą robotę", jeśli chodzi o implanty: brytyjskie czasopismo "Fortean Times" uchyliło w tej sprawie rąbka tajemnicy w nacechowanym niepokojem artykule poświęconym właśnie technikom kontrolowania umysłu. Artykuł cytuje oficjalny dokument opublikowany w 1996 roku przez Scientific Advisory Board (Naukowe Biuro Doradcze) amerykańskich Sił Powietrznych . Najbardziej znany program leżący u podstaw tych badań nosi nazwę MKULTRA (MK -skrót od Mind Kontrol -kontrola umysłu). Powstał w 1953 roku pod auspicjami CIA. W jego ramach prowadzono badania nad użyciem narkotyków, a także napromieniowania, elektrowstrząsów itd. Długa lista metod cytowanych przez "Fortean Times" nie pozostawia wątpliwości: znajduje wśród nich swoje miejsce również technologia implantów.&lt;br /&gt;Mimo że -jak twierdzi Karla Turner -niektóre sceny mogły zostać relacjonującym wszczepione, to jednak szereg świadomych epizodów wskazywałby na udział ludzi w tych wydarzeniach. Angie została źle potraktowana przez osobników w mundurach, którzy zatrzymali ją na drodze na kilka godzin przed porwaniem z udziałem wojskowych. Pamięta, że w czasie tego porwania zabroniono jej o tym mówić i zażądano, aby zaniechała współpracy z Karlą Turner .&lt;br /&gt;Turner opisuje inne znamienne wydarzenie, którego sama była świadkiem. Była u hipnoterapeuty, który właśnie zakończył seans z Amy, kiedy zjawił się nieoczekiwanie wysokiej rangi oficer marynarki, krewny lekarza. Zwrócił się do nich z następującym oświadczeniem: Armia zupełnie nie intertesuje się UFO, przybyszami z kosmosu i uprowadzonymi, którzy nie powinni eksponować publicznie swoich przeżyć, dopóki nie będą dysponowali "naukowymi dowodami" na to, co im się rzekomo przydarzyło. Na pytania Karli Turner oficer odpowiedział, że ze względu na interesy bezpieczeństwa narodowego nie może nic więcej dodać .&lt;br /&gt;Owocną pracę badawczą Karli Turner przerwała jej przedwczesna śmierć w dniu 9 stycznia 1996 roku w wieku 49 lat. Oddaje jej hołd przysięgła księgowa Leah Haley w książce Lost Was the Key &amp;nbsp;("Utracony klucz"). W czasie kilku seansów hipnotycznych z psychoterapeutą Johnem Carpenterem ujawniła ona również całą serię uprowadzeń, z których część sięga dzieciństwa. Jeden z epizodów pokrywa się z relacjami Karli Turner. Leah pamięta, jak znalazła się przed wejściem do jakiegoś pomieszczenia wydrążonego w pagórku. Wejście było wielkości bramy garażu. Na zewnątrz widziała ludzi w mundurach wojskowych, jeep i śmigłowiec na niebie. Przy wejściu stał człowiek obok dziwacznej kreatury niskiego wzrostu. Podczas hipnozy Lea broniła się przed powrotem pamięci, jak gdyby nie miała prawa zapamiętać tej sceny. Carpenter jednak nalegał. Przypomniała sobie w rezultacie, że leżała na stole i była agresywni a indagowana: chciano dowiedzieć się, co robili z nią przybysze na pokładzie ich statku kosmicznego. Wyznała Carpenterowi, że przez lojalność dla przybyszów niczego nie powiedziała. Tłumaczyła się tym, że nie zezwalają jej oni na pełne zapamiętanie przebiegu uprowadzeń. Rzekomo powiedzieli jej: jest pani zbyt dokładnie obserwowana przez naszych przeciwników. Pani wspomnienia mogłyby zniweczyć naszą misję.&lt;br /&gt;Zeznania te uchylają, być może, rąbka tajemnicy otaczającej kompromitującą tajną działalność. Dały początek dramatycznym pogłoskom, jakie pojawiły się pod koniec lat osiemdziesiątych na temat "zmowy" pomiędzy kosmitami i służbami specjalnymi. Relacje Karli Turner i Leah Haley dotyczą złożonej sytuacji, która budzi wiele wątpliwości. Jaką wiedzą dysponują wojskowi i agenci służb specjalnych? Czy utrzymują kontakty z niektórymi "przyjaznymi" przybyszami? Czy współpracują z nimi? Czy uprowadzenia stwarzają zagrożenia dla ludzkości? Aktualnie nie mamy odpowiedzi na żadne z tych pytań. Jak długo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-4175232818789092489?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/4175232818789092489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/czy-uprowadzeni-sa-obserwowani.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4175232818789092489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4175232818789092489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/czy-uprowadzeni-sa-obserwowani.html' title='Czy uprowadzeni są obserwowani?'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-1211548887065652445</id><published>2011-10-02T14:18:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:18:58.244+02:00</updated><title type='text'>ROZDZIAŁ 7  Zagadkowe okaleczenia zwierząt</title><content type='html'>ROZDZIAŁ 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagadkowe okaleczenia zwierząt&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lady była trzyletnią klaczą. 9 września 1967 roku znaleziono ją martwą w dolinie San Luis w stanie Kolorado w odległości 800 m od rancza jej właścicielki, Nelly Lewis. Zwierzę było okrutnie okaleczone, z szyi usunięto mu skórę i mięso do kości. Reszta była nietknięta. Najbardziej zdumiał właścicielkę brak jakichkolwiek oznak walki. Ślady kopyt wskazywały na to, że Lady galopowała w kierunku farmy, lecz coś lub ktoś jej w tym przeszkodził. Dziwne było to, że zwłoki znajdowały się o jakieś 100 m od ostatnich śladów. W pobliżu brak było odcisków opon. Uszkodzone, jak gdyby zgniecione, były jedynie dwa krzaki. Obok jednego z nich znajdowało się osiem regularnie rozmieszczonych dwunastocentymetrowych wgłębień. Nieco dalej odkryto piętnaście czarnych znaków, których nie udało się zidentyfikować. Nelly Lewis dostrzegła zwisający z krzaka pęk włosów z grzywy Lady w jakiejś miękkiej substancji w kształcie kieszonki. Wydzielała się z tego zielonkawa lepka ciecz, która sparzyła jej rękę. Pierwsi obecni na miejscu świadkowie poczuli dziwną mdławą woń nie przypominającą odoru rozkładającego się ciała.&lt;br /&gt;Śmierć Lady pozostaje zagadką. Kto mógł w taki sposób okaleczyć zwierzę? I w jakim celu? Nelly Lewis wezwała szeryfa hrabstwa, który jednak odmówił przybycia. Jego zdaniem, wobec braku innych dowodów jest jasne, że klacz zginęła od uderzenia pioruna. Chodzi jednak o to, że w dniach poprzedzających zdarzenie w okolicy nie było żadnej burzy, a trawa na miejscu znalezienia zwłok nie była spalona.&lt;br /&gt;Zwłokami Lady zainteresował się leśniczy Duane Martin. Wokół śladów na ziemi wykrył znacznie podwyższony poziom promieniowania, co później zostało zakwestionowane. Po piętnastu dniach przybył na farmę lekarz John Altshuler i również zbadał szczątki. Jego kompetencje zawodowe nie mogą budzić wątpliwości: jest doktorem patologii i hematologii, pracownikiem naukowym w Ośrodku Studiów Medycznych Uniwersytetu Colorado w Denver. W trakcie badania zwłok Lady stwierdził, że pobrane zostały organy wewnętrzne: serce, płuca i tarczyca. Śródmoście było zupełnie puste i suche. Jak jest możliwe, pyta Altshuler, wyjęcie serca bez przelania kropli krwi? Co więcej, pobrane u Lady i poddane badaniom laboratoryjnym tkanki wykazały nietypową patologię: oznaki poparzenia i brak krwi.&lt;br /&gt;Od razu wykluczono możliwość, że sprawcami mogłyby być drapieżniki: wiadomo, iż nie pozostawiają one tak napoczętego tułowia i rzucają się przede wszystkim na miękkie części podbrzusza. Nelly Lewis pisała do gazet i oskarżała... UFO. Sprawa nabrała szybko rozgłosu. Rozpoczęło się dochodzenie prowadzone przez dwie ekipy: ekipę komisji Condona i zespół NICAP (National Investigations Commitee on Aerial Phenomena -Komitet do Spraw Badań Zjawisk Powietrznych). Obydwa raporty odrzucają możliwość związku zdarzenia z UFO: uznano, że okaleczenie Lady jest "najprawdopodobniej wynikiem złośliwości wobec Lewisów"! NICAP nie ma zaufania do zbyt spektakularnych zjawisk związanych z UFO, takich na przykład jak "bliskie spotkania". Jeśli zaś chodzi o ekipę ekspertów, która badała wydarzenie na miejscu, to w jej skład wchodził pewien oficer z NaRAD, którego bezstronność można podać w wątpliwość .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-1211548887065652445?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/1211548887065652445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-7-zagadkowe-okaleczenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1211548887065652445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1211548887065652445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-7-zagadkowe-okaleczenia.html' title='ROZDZIAŁ 7  Zagadkowe okaleczenia zwierząt'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-776684564291048870</id><published>2011-10-02T14:17:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:17:24.310+02:00</updated><title type='text'>Znaczny zasięg zjawiska</title><content type='html'>Znaczny zasięg zjawiska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co się stało w dolinie San Luis, było pierwszym z długiej serii podobnych zdarzeń. Dziś nie sposób już zliczyć wszystkich książek i filmów wideo poświęconych przypadkom zdumiewających okaleczeń krów i innych zwierząt gospodarskich w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Autentyczność tego zjawiska nie może budzić wątpliwości, jeśli wziąć pod uwagę liczbę i rangę badaczy oraz świadków, a także ilość zgromadzonej dokumentacji fotograficznej. Dziennikarka Linda Moulton Howe opublikowała część tych materiałów w dwóch książkach i zrealizowała na ten temat cztery filmy wideo . Jeden z nich, A Strange Harvest ("Zadziwiający urodzaj"), pokazany w 1980 roku w telewizji amerykańskiej, spotkał się z dużym zainteresowaniem.&lt;br /&gt;Zjawisko okaleczeń zwierząt, którego początki sięgają lat sześćdziesiątych, urosło do znacznych rozmiarów w latach siedemdziesiątych. Od tamtego czasu sprawa nie utraciła aktualności, sygnały na ten temat nadal napływają z całego świata. W Stanach Zjednoczonych do dziś oficjalne wyjaśnienie sprowadza się do wersji o drapieżnikach. Urąga ono zdrowemu rozsądkowi i stanowi wyzwanie dla farmerów, którzy ponoszą konsekwencje tych niewytłumaczalnych szkód. Rozważano również hipotezę o sektach satanistów, ale i takie przypuszczenie trzeba było odrzucić. Rodzaj okaleczeń nie tylko nie odpowiada praktykom stosowanym przez te sekty, ale przecież na ziemi nie znaleziono żadnych śladów. A ponadto mimo zapowiadanych przez policję i farmerów nagród nie udało się znaleźć winnych.&lt;br /&gt;Nie ulega wątpliwości, że omawiane zdarzenia wiążą się z pojawianiem się UFO. Od 1967 roku świadkowie zauważają je w pobliżu miejsc znalezienia zmasakrowanych zwierząt. Tak było w przypadku wspomnianego już doktora Altshulera tuż przed rozpoczęciem przez niego badań w regionie Parku Narodowego Great Sand Dunes w stanie Kolorado. Słyszał on o obserwacjach UFO na tym terenie, postanowił więc udać się tam i czuwać przez kilka nocy. Jednej z tych nocy między godziną 2.00 i 3.00 ujrzał zbliżające się powoli bardzo jaskrawe białe światła przesuwające się nieco poniżej szczytów gór Sangre de Christo. "Wiedziałem, że na szczycie tych skalistych gór nie ma żadnych dróg -powiedział podczas spotkania z ufologiem brytyjskim Timothym Goodem -światła nie mogły więc być reflektorami samochodów. W pewnej chwili pomyślałem, że zbliżają się do mnie, ponieważ stawały się coraz większe. Ale nagle wzbiły się z ogromną prędkością w górę i zniknęły". Obraz ten zbulwersował doktora Altshulera, podobnie jak przypadki okaleczeń zwierząt w tym regionie, o których zbadanie poproszono go nieco później. Zabronił nawet podawania swojego nazwiska w prasie. "Byłem przerażony -zwierzał się Timothy'emu Goodowi -nie mogłem jeść ani spać. Bałem się, że mnie odkryją i zostanę zdyskredytowany, utracę wiarygodność w świecie medycznym. Przeżycie z 1967 roku tak mną wstrząsnęło, że kompletnie wykreśliłem je ze świadomości" .&lt;br /&gt;Do końca lat siedemdziesiątych odnotowano ponad tysiąc niewytłumaczalnych przypadków okaleczeń zwierząt gospodarskich. Mimo to ćwierć wieku później trudno powołać się na statystykę. Władze systematycznie i konsekwentnie negują fakty i nadal nie są one rejestrowane. Największe nasilenie tego zjawiska wystąpiło w połowie lat siedemdziesiątych. Szczyt przypadł na rok 1975, w którym UFO pojawiły się nad bazami rakiet jądrowych. W ciągu lata 1975 roku w 28 zachodnich stanach Ameryki odnotowano blisko 1600 przypadków okaleczeń zwierząt.&lt;br /&gt;Bardzo wiele podobnych faktów stwierdzono w tych stanach również w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, głównie w Nowym Meksyku i Kolorado, ale także w stanach wschodnich, zwłaszcza w Tennessee i Alabamie.&lt;br /&gt;Trzeba oddać hołd odwadze i niezależności umysłu licznych badaczy, zwłaszcza Toma Adamsa, który przejawił ogromną aktywność już przy okazji pierwszych przypadków okaleczeń. Dotyczy to także części szeryfów i oficerów lokalnej policji, na przykład kapitana Keitha Wolvertona z Montany, który zarejestrował wiele takich faktów w swoim regionie . Jedno tylko biuro szeryfa w hrabstwie Cascade zinwentaryzowało od sierpnia 1975 do maja 1976 roku ponad setkę przypadków okaleczenia zwierząt. Kapitan Wolverton wraz ze swoimi pomocnikami Arne'em Sandem i Kenem Andersonem patrolował przez wiele nocy podległy mu region, reagując na liczne telefony zaniepokojonych farmerów, którzy znajdowali zmasakrowane zwłoki swoich zwierząt w tym samym czasie, gdy na niebie obserwowali błyszczące światła, a nawet stwierdzali obecność dziwacznych małych stworzeń w pobliżu swoich rancz. Badania komplikował dodatkowo fakt, że prowadzący je specjaliści odnosili wielokrotnie wrażenie, iż mają do czynienia ze zjawiskami wykraczającymi poza zdolność ich percepcji. Uderzająca jest szczerość i uczciwość licznych świadków i badaczy, którym z całą pewnością nie chodziło o autoreklamę.&lt;br /&gt;Keith Wolverton pierwszy ujawnił szczególną cechę niektórych ząbkowatych cięć odkrytych na zwierzętach. Na dowód tego dysponuje on dokumentacją fotograficzną.&lt;br /&gt;16 października 1975 roku biuro szeryfa zostało wezwane do zbadania okoliczności śmierci okaleczonej krowy przebywającej w zamkniętym pomieszczeniu. Nie udało się stwierdzić w pobliżu żadnych śladów, mimo że przyległy teren jest podmokły i pokryty był warstwą śniegu. Górna żuchwa zwierzęcia pozbawiona była skóry, obcięty był język, prawe oko pobrane z przebiciem górnej kości. Weterynarz stwierdził ukłucia igłą w górnej części lewej nogi, co sugerowałoby wstrzyknięcie narkotyku. Jednak podczas sekcji zwłok nie stwierdzono śladów żadnego środka znieczulającego. Laboratoryjna analiza tkanek wykazała, że brzegi cięć są nie tylko ząbkowate, ale i spalone jak po cięciu laserem.&lt;br /&gt;Opis szokujących okaleczeń powtarzał się. Ten sam ich rodzaj stwierdzono w najbardziej oddalonych od siebie regionach. Wszędzie zwierzęta były pozbawione krwi, wszędzie brak było w pobliżu śladów, w tym śladów pojazdów lub stóp. Niektóre ofiary miały przetrącone nogi, jak gdyby zrzucono je z pewnej wysokości. Niekiedy znajdowano je na drzewach z połamanymi gałęziami. Rogi części okaleczonych krów były wbite w ziemię. Z reguły pobierano od ofiar oczy, język, żuchwę, uszy, odbyt, genitalia, wewnętrzne narządy rozrodcze. Skórę zdejmowano niezwykle precyzyjnie, niemal geometrycznie. Były także przypadki pobrania narządów wewnętrznych w taki sposób, że normalnie nie mogłyby przejść przez ujawnione na ciele otwory.&lt;br /&gt;Wszystkie cięcia były wyjątkowo dokładne, wykonane z chirurgiczną precyzją. Jedyną znaną ludziom metodą uzyskania takiej precyzji jest chirurgia laserowa. John Altshuler zauważył, że mniej więcej w trzydziestu przypadkach tkanki były podgrzewane do wysokiej temperatury . Dziennikarka Linda Howe demonstruje w filmie A Strange Harvest, jak działa ciężka aparatura laserowa w tradycyjnej sali operacyjnej: cięcie laserem, który zwęgla ciało, nie jest tak precyzyjne jak cięcia na okaleczonych zwierzętach.&lt;br /&gt;Jeden z licznych niezależnych badaczy, Howard Burgess, były inżynier laboratoriów Sandia w Albuquerque, wraz z oficerem policji Gabe Valdezem z Dulce w Nowym Meksyku (innej miejscowości dobrze znanej ufologom, położonej w pobliżu San Luis), dokonali zaskakującego odkrycia. Valdez dostrzegł w pobliżu zmasakrowanych zwłok okrągłe lub trójkątne ślady. Burgess podejrzewał, że UFO znakują z góry wybrane przez siebie zwierzęta farbą widoczną w promieniach ultrafioletowych, a następnie w nocy dokonują pobrań. Przekonali Manuela Gomeza, farmera, który wskutek okaleczeń stracił sporo bydła, by którejś nocy poddał swoje stado naświetlaniu lampą ultrafioletową. Ze 120 sztuk skontrolowanego w ten sposób w dniu 5 lipca 1978 roku bydła pięć miało na grzbiecie fosforyzujące znaki .&lt;br /&gt;I Na jednej z klisz utrwalającej typowy przypadek okaleczenia, który zdarzył się w 1989 roku w Idaho, sfotografowano krowę; jej głowa była odcięta jak brzytwą (patrz: wkładka fotograficzna). Tego nie mógł zrobić żaden drapieżnik. Na innej kliszy utrwalona jest głowa byczka okaleczonego w 1992 roku w stanie Kansas. I w tym wypadku na uwagę zasługuje niezwykle precyzyjne cięcie skóry wokół żuchwy. O tym odkryciu zameldował szeryf z Chuck Pine, badacz z MUFON, któremu udało się pobrać próbki tkanek wokół ran na głowie, genitaliów i odbytnicy . Był to jeden z przypadków badanych przez doktora Altshulera, który stwierdził, że na linii cięć została zwarzona w wysokiej temperaturze hemoglobina. Z dwoma innymi przypadkami zwarzenia hemoglobiny, które badał po niespełna 36 godzinach od śmierci zwierząt, spotkał się Altshuler w 1994 roku.&lt;br /&gt;Warto przytoczyć jeszcze jedno niesamowite odkrycie, o którym Linda Howe poinformowała w 1995 roku podczas sympozjum MUFON. Biolog, doktor Levengood, zbadał próbki trawy pobrane w stanach Kansas, Nowy Meksyk i Kolorado. Część komórek wykazała zasadnicze zmiany biologiczne, które mogłyby być wynikiem naświetlania intensywną wiązką mikrofal . Jest to konkluzja zbliżona do efektów przeprowadzonych przez profesora Bouniasa badań próbek z Trans-en-Provence, w których zmiany mogłyby, jego zdaniem, mieć podobne podłoże .&lt;br /&gt;W pobliżu okaleczeń odnotowano liczne i zbieżne obserwacje UFO. Z reguły były to błyszczące, często pomarańczowe kule, wyposażone w dwa pulsujące ognie, rzucające snopy światła w kierunku ziemi. Wiosną 1975 roku szeryf Richards z hrabstwa Cochran w Teksasie znalazł pośrodku idealnie zarysowanego koła zmasakrowaną jałówkę. Zwłoki nie były tknięte przez drapieżniki i nie stwierdzono nigdzie śladów krwi. W odległości dziesięciu metrów znaleziono w środku koła okaleczonego byczka -tym razem trawa była spalona. Szeryf Richards wykrył słabe napromieniowanie potwierdzone przez zespół bazy powietrznej w Reese.&lt;br /&gt;Linda Howe zwraca uwagę na ciekawą serię obserwacji UFO w pobliżu miejsc okaleczeń zwierząt w regionie Sterling nieopodal Denver w stanie Kolorado. W okresie od listopada 1976 roku do wiosny roku następnego obserwacje były tak liczne, że wielu farmerów organizowało warty nocne. Zaobserwowali oni duże białe światło przesuwające się po niebie, a nawet dostrzegli, jak od tego błyszczącego obiektu oddalały się i wracały do niego małe światełka. Nadali obiektowi nazwę "Big Mama". Szeryf Tex Graves z hrabstwa Logan jest przekonany, że istnieje związek między tymi światłami i okaleczeniami. W swoim samolocie próbował bezskutecznie zbliżyć się do dużego światła. "Widzieliśmy wielokrotnie -relacjonuje Tex Graves -jak oddzielały się od niego małe światełka i opuszczały na ziemię. Natomiast to ogromne błyszczące światło pozostawało zawieszone w powietrzu, a następnie ruszało gwałtownie zygzakiem w górę i w dół, w przód lub w tył. Wkrótce po tym dołączały do niego małe światełka i wszystko znikało". Reporterowi Billowi Jacksonowi ze "Sterling Journal Advocate" udało się nawet sfotografować "Big Mamę" za pomocą teleobiektywu. W trakcie jednej z prób fotografowania, w chwili gdy wyjmował aparat z bagażnika, natarł na niego snop białego światła, które uderzyło w ziemię i przeszło z poświstem tuż obok niego . Bill Jackson nieźle najadł się strachu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-776684564291048870?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/776684564291048870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/znaczny-zasieg-zjawiska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/776684564291048870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/776684564291048870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/znaczny-zasieg-zjawiska.html' title='Znaczny zasięg zjawiska'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-1736910509722119545</id><published>2011-10-02T14:15:00.003+02:00</published><updated>2011-10-02T14:15:55.919+02:00</updated><title type='text'>Przypadki odnotowane w Europie i Ameryce Łacińskiej</title><content type='html'>Przypadki odnotowane w Europie i Ameryce Łacińskiej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okaleczenia zwierząt nie są już dziś specjalnością północnoamerykańską. Oprócz Kanady i Meksyku zjawisko to dotknęło inne kraje, zarówno w Ameryce Południowej, jak i w Europie. Co więcej, ofiarami są tam nie tylko byczki i konie.&lt;br /&gt;W Szwecji pewnej liczby podejrzanych odkryć nie można było wytłumaczyć przyczynami naturalnymi. Badacz Jan-Ove Sundberg przeanalizował 132 przypadki, które wydarzyły się w latach 1988-1991 w słabo zaludnionych terenach leśnych, takich jak Hunneberg. Pewnej sierpniowej nocy w 1988 roku w pobliżu miasta Vanersborg znaleziono martwego łosia leżącego na brzuchu z połamanymi nogami. Było zbyt daleko od drogi, by można było sądzić, że to efekt zderzenia z samochodem. Oficer policji Lennart Karlson twierdzi, że w zwierzę uderzył piorun, ale mieszkańcy regionu nie widzieli żadnych błysków na niebie, w poprzedzających dniach nie było też burzy w okolicy. Za to w pobliżu odległej o dwa kilometry od tego miejsca wsi Vargon zauważono nie zidentyfikowane światła .&lt;br /&gt;Znaczny rozgłos uzyskały okaleczenia zwierząt w Wielkiej Brytanii. W 1991 roku farmerzy mieszkający w pobliżu małej szkockiej wioski znajdowali dużo okaleczonych owiec. Według badań przeprowadzonych przez brytyjskie czasopismo "UFO Magazine" &amp;nbsp;"bestia" -w danym wypadku mówi się o "wampirze" -zrobiła im zastrzyk w okolicach ucha. Weterynarza uderzył fakt, że cięcia były niezwykle precyzyjne i że ofiary pozbawiono krwi. Na Wyspach Brytyjskich odnotowano również inne osobliwe przypadki, porównywalne z okaleczeniami amerykańskimi. 26 października 1994 roku w pobliżu lasku Newry w Irlandii Północnej znaleziono martwą okaleczoną krowę. Jej odbyt i wymię były precyzyjnie odcięte. Skóra z żuchw i łba była zdjęta do samych kości. Jak zwykle ani kropli krwi, ani żadnego śladu na ziemi.&lt;br /&gt;Na jednej z plaż na Orkadach znaleziono około 30 fok z odciętymi z chirurgiczną precyzją głowami, w każdym wypadku -rzecz zdumiewająca! -na tej samej wysokości między dwoma kręgami. Inspektor szkockiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Mike Lynch dzieli się swoimi rozterkami: "Gubimy się w domysłach. Nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego".&lt;br /&gt;Inna znana ufologom sprawa: pojawienie się w latach siedemdziesiątych na wyspie Portoryko tajemniczych "wampirów", które oskarża się o zabijanie kóz i wypijanie z nich krwi. Portorykańczycy nazywają je chupacabras -"kozimi pijawkami". Te nieznane istoty dobierają się również do innych zwierząt. Autentyczność okaleczeń w Portoryko potwierdziło wielu godnych zaufania badaczy. Oficjalnie nie neguje się już tych faktów, tłumaczy się je jednak albo obecnością dzikich psów, albo ogromnych nietoperzy. W artykule opublikowanym w 1991 roku &amp;nbsp;badaczka Magdalena DeI Amo Freixedo relacjonuje długi wywiad z szefem portorykańskiej obrony cywilnej, pułkownikiem Nollą. Po "wnikliwych badaniach" doszedł on do wniosku, że sprawcami były dzikie psy.&lt;br /&gt;Pewnego poranka mieszkaniec Isla Verde Buenaventura Bello stwierdził, że na podwórzu jego obejścia padły wszystkie gęsi. Ich całkowicie pozbawione krwi zwłoki ułożone były w krąg. Bello wezwał policję. Wkrótce przed jego dom zajechał mikrobus. Dom otoczyła ekipa "techników" wyposażonych w nie znany mu sprzęt. Członkowie ekipy zaczęli badać teren przyrządami wyglądającymi na liczniki Geigera. Kilku z nich włożyło kombinezony ochronne i weszło na podwórze. Inni pozostali na zewnątrz, broniąc dostępu do domu. W chwilę później odbyła się dziwna rozmowa telefoniczna. Ktoś z jakiegoś uniwersytetu z południa Stanów Zjednoczonych prosił o przysłanie mu jednego martwego ptaka. Twierdził, iż interesuje się badaniami dotyczącymi okaleczeń zwierząt. Po pewnym czasie zjawiła się jakaś osoba i zabrała ptaka w plastikowym worku. Buenaventurę Bello poproszono o opuszczenie domu. Dano mu do zrozumienia, że chodzi o jego zdrowie. Bello podporządkował się tej sugestii. Po osiemnastu dniach zdechła jego młoda suka -stwierdzono u niej złośliwy nowotwór. Niewykluczone, że chorobę wywołało napromieniowanie, któremu zwierzę było poddane owej nocy. Sekcja gęsi wykazała podwójną perforację, która zniszczyła narządy wewnętrzne. Krew została całkowicie wytoczona bez pozostawienia jakichkolwiek śladów. Rany wyglądały na kauteryzowane za pomocą tego samego narzędzia, które je zadało.&lt;br /&gt;Magdalena DeI Amo Freixedo opowiedziała tę historię pułkownikowi Nolli. Oficer oświadczył, że nie wie nic o tej sprawie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-1736910509722119545?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/1736910509722119545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/przypadki-odnotowane-w-europie-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1736910509722119545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1736910509722119545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/przypadki-odnotowane-w-europie-i.html' title='Przypadki odnotowane w Europie i Ameryce Łacińskiej'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-1888804840190520511</id><published>2011-10-02T14:14:00.003+02:00</published><updated>2011-10-02T14:14:50.209+02:00</updated><title type='text'>Kontrowersje i oficjalne zaprzeczenia</title><content type='html'>Kontrowersje i oficjalne zaprzeczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczynając od 1974 roku, liczba przypadków okaleczeń zwierząt w niektórych regionach Stanów Zjednoczonych rosła w takim tempie, że wściekli i przerażeni hodowcy organizowali warty nocne, strzelając do wszystkiego, co latało. Doszło do tego, że trzeba było zabronić samolotom i śmigłowcom lądowania w tych regionach. Przeciążona tymi sprawami policja domagała się uporczywie dochodzenia, spotykała się jednak z kategorycznymi odmowami. Bill Clinton, w owym czasie senator z Arkansas, odmówił nadania sprawie biegu . Obojętne pozostało również FBI, posługując się argumentem, iż chodzi o sprawy lokalne. Jedynie republikański senator Harrison Schmitt z Nowego Meksyku, z wykształcenia fizyk i były kosmonauta, członek załogi Apollo 17, zwołał 20 kwietnia 1979 w Albuquerque konferencję prasową w celu "uczulenia" FBI na ten problem. W rezultacie przystąpiono do dochodzenia i powierzono je Kurtowi Rommelowi, który właśnie przeszedł na emeryturę. Po roku złożył on pięciuset stronicowy raport, w którym potwierdził wersję o drapieżnikach.&lt;br /&gt;Jeśli zadamy sobie trud bliższego zapoznania się z relacjami świadków, to dojdziemy do wniosku, że wszystkie wyjaśnienia ze strony władz były niezwykle powierzchowne. Jednak również wśród ufologów nie ma w tej sprawie jednomyślności. W przeciwieństwie do MUFON rywalizująca z nim ekipa CUFOS jest nastawiona sceptycznie do udziału UFO w okaleczeniach . Skąd ten sceptycyzm?&lt;br /&gt;Po pierwsze chodzi o sprawę przerażającą, budzącą odruch odrazy. Po drugie, okaleczenia stały się jednym z koronnych argumentów na poparcie równie sensacyjnej, jak kontrowersyjnej wersji o spisku kosmitów i tajnych służb. Na jej rzecz przytaczane są następujące racje:&lt;br /&gt;-polityka systematycznej negacji faktów, przyjęta przez czynniki oficjalne i policję postawa, która pozwala przypuszczać, że próbuje się coś ukryć.&lt;br /&gt;-nie można wykluczyć zalecanej przez komisję Robertsona polityki uspokajania opinii publicznej.&lt;br /&gt;-obecność na miejscu nie zidentyfikowanych śmigłowców nadlatujących tuż po okaleczeniach, jak gdyby w ślad za UFO.&lt;br /&gt;W tym wypadku możliwe są dwie interpretacje: albo "śmigłowce" te są jedynie atrapą wykonaną przez zagadkowych przybyszów po to, byśmy sądzili, że to sprawka ludzi, na co wskazywałyby niektóre opisy tych milczących "helikopterów"; albo są to rzeczywiście śmigłowce należące do tajnych służb, które usiłują śledzić operacje kosmitów lub przeciwstawić się im. Na podstawie zeznań nie można wykluczyć współistnienia obu tych hipotez.&lt;br /&gt;Czy jest możliwe, że okaleczenia mogłyby być dokonywane przez ludzi na pokładzie tych śmigłowców? Takie podejrzenia można z łatwością obalić. Po pierwsze, pojazdy te nadlatują tuż po rzezi, po drugie, zaobserwowane latające modele nie byłyby w stanie unieść okaleczonych byczków, a tym bardziej przetransportować ciężkiej aparatury laserowej wraz z bateriami służącymi do ich elektrycznego ładowania. Wiele wskazuje na to, że świadkowie i badacze przypadków okaleczeń zwierząt znajdują się pod obserwacją.&lt;br /&gt;18 września 1980 roku profesor nauk przyrodniczych w jednym z miasteczek w Kolorado, Iona Hoepner, wraz z szeryfem HaroIdem Andrewsem w trakcie pobierania tkanek dokonali pod mikroskopem niesamowitego odkrycia: cięcie biegło wzdłuż komórek, nie naruszając ich! Szeryf wysłał część próbek do uniwersytetu w Kolorado, gdzie jednak "zaginęły" .&lt;br /&gt;Niektóre relacje pozwalają powiązać okaleczenia z wydarzeniami wspomnianymi w rozdziale 6. Dwie ofiary uprowadzeń, Judy Doraty i Myma Hansen, przypomniały sobie pod hipnozą, że były świadkami okaleczeń na pokładzie UFO. Obie kobiety twierdzą, że widziały, jak dokonywano tych operacji na żywych jeszcze zwierzętach! Co najmniej te dwie przerażające relacje można odnieść do rzędu wspomnianych już inscenizacji, które Karla Turner określa jako wydarzenia "rzeczywistości wirtualnej". Linda Howe sfilmowała seans hipnotyczny prowadzony przez doktora Leo Sprinkle'a z Judy Doraty. Scena ta została opisana w A Strange Harvest. Należy podkreślić, że szczerość Judy Doraty, która jest wyraźnie poruszona tym, co widzi, nie może budzić wątpliwości.&lt;br /&gt;Gdyby jedyną troską kosmitów była możliwość "spokojnego" pobrania krwi i tkanek zwierząt, mogliby z powodzeniem spowodować zniknięcie szczątków, a tymczasem są one pozostawiane na widoku, często w pobliżu dróg i siedzib ludzkich. Wszystko wskazuje więc na to, że ta inscenizacja obliczona jest na wzbudzenie grozy. Można by i ją odczytać w następujący sposób: "Wiedzcie, że robimy na waszej planecie, co nam się żywnie podoba!". Na potwierdzenie tego kilku autorów sygnalizuje pewne wydarzenie. Jest wśród nich Jacques Vallee, który bardziej wierzy w okaleczenia niż w uprowadzenia. 6 lipca 1975 roku przed wejściem do biur NaRAD w Kolorado (Cheyenne Mountain) znaleziono zmasakrowane zwłoki byka. Wyglądało na to, że został zrzucony z góry. Jego szyja była tak wyciągnięta, jak gdyby zwierzę transportowano zawieszone za łeb . "Niezależnie od tego, kto jest sprawcą okaleczeń, są one obliczone na to, by siać postrach" -konkluduje Jacques Vallee .&lt;br /&gt;Dziś nadal spotyka się niewytłumaczalne przypadki okaleczeń zwierząt, choć są one mniej liczne niż dawniej. O nowych przykładach tego zjawiska donosi między innymi prasa amerykańska.&lt;br /&gt;W 1995 roku Terry i Gwen Shermanowie, którzy zawsze mieszkali w mieście, postanowili przenieść się na wieś. Po długich poszukiwaniach znaleźli w stanie Utah niedrogie ranczo, które przypadło im do gustu. Region ten słynie z pokaźnej liczby obserwacji UFO. Przyzwyczajeni do tego mieszkańcy przestali już nawet rozmawiać między sobą na ten temat. Dziwnym trafem ranczo Shermanów stało nie zamieszkane przez siedem lat. Zanim nowi lokatorzy zdążyli zainstalować się w nim na dobre, zaczęły dziać się zdumiewające rzeczy. Terry zauważył na polu nieopodal farmy okrągłe ślady. Były to odciski metrowej szerokości, głębokie na 30-35 cm. Wyglądało na to, że ziemia w tym miejscu poddana została dużemu uciskowi. Po pewnym czasie Shermanowie zobaczyli UFO i znaleźli okaleczone krowy. Od początku 1995 roku do września widzieli trzy rodzaje UFO: mały pojazd w kształcie pudełka dwuipółmetrowej długości, pojazd długości 12 m i ogromny obiekt wielkości boiska piłkarskiego. Terry odebrał ten ostatni jak coś "z piekła rodem". Najbardziej zdumiały ich światła wydobywające się z "okrągłych drzwi", które sprawiały wrażenie, że wyłaniają się z nieba.&lt;br /&gt;Po znalezieniu w pobliżu domu pewnej liczby okaleczonych krów Shermanowie, mając już wszystkiego dość, postanowili jak najszybciej pozbyć się farmy. W tym czasie prasa doniosła o ich perypetiach. Farmę postanowił nabyć biznesmen z Las Vegas, Robert Bigelow, znany z finansowania licznych badań UFO. Zażądał on od Shermanów przyrzeczenia na piśmie, że nigdy więcej nie będą ujawniać swoich przeżyć. Od tamtej pory na ranczo zainstalowała się ekipa badaczy. Ma ona za zadanie stałą obserwację UFO i okaleczonych zwierząt oraz bronienie wszystkim bez wyjątku wstępu na byłą farmę Shermanów. Niektórzy podejrzewają biznesmena o współpracę z tajnymi służbami .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-1888804840190520511?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/1888804840190520511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/kontrowersje-i-oficjalne-zaprzeczenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1888804840190520511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1888804840190520511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/kontrowersje-i-oficjalne-zaprzeczenia.html' title='Kontrowersje i oficjalne zaprzeczenia'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-1412848648527104769</id><published>2011-10-02T14:12:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:12:53.875+02:00</updated><title type='text'>ROZDZIAŁ 8    Nadfizyka UFO</title><content type='html'>ROZDZIAŁ 8&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadfizyka UFO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Loty nie zidentyfikowanych pojazdów powietrznych o nadzwyczajnych osiągach, pojawianie się nieznanych istot, zbieżne relacje o uprowadzeniach przez przybyszów, masowe okaleczenia zwierząt domowych zbiegające się z pojawianiem się UFO, wyraźne oznaki tajemnicy otaczającej powyższe zjawiska... Te obserwowane od ponad pięćdziesięciu lat fakty stanowią wyzwanie rzucone naszej potrzebie zrozumienia świata.&lt;br /&gt;Kim są osobliwe istoty, które najwyraźniej nas obserwują i manipulują nami, nie kryjąc swojej obecności? Skąd przybywają? Czego chcą? W ciągu półwiecza sformułowano wiele hipotez, z których najbardziej prawdopodobna zakłada, że mamy do czynienia z przybyszami należącymi do cywilizacji zrodzonych na innych gwiazdach.&lt;br /&gt;Fizycy zakładają, że pozaziemskie cywilizacje dysponują : wiedzą znacznie bardziej rozwiniętą od naszej, co jest więcej i niż prawdopodobne, gdy ma się świadomość, że wszechświat liczy sobie kilkanaście miliardów lat. Astrofizycy zdają sobie ponadto sprawę z dużych różnic wieku "sąsiednich" gwiazd. Bliskie nam przestrzennie systemy słoneczne mogą być starsze od naszego o dziesiątki, a nawet setki milionów lat!&lt;br /&gt;Od niedawna wiemy także, że układy planetarne są we wszechświecie dość rozpowszechnione.&lt;br /&gt;Współczesna nauka narodziła się na Ziemi 200 lat temu i zdążyła już przejść podwójną rewolucję związaną z teorią względności i teorią mechaniki kwantowej. Konsekwencje tych odkryć nie są jeszcze do końca znane. Te dwie teorie znalazły zastosowanie, każda swoje, odpowiednio -do grawitacji i do opisu cząstek elementarnych. Pozostaje jeszcze połączyć je w zunifikowaną całość. Realizacja tego zadania związana jest ze znacznymi trudnościami. Nauka jednak stale posuwa się do przodu. Kiedy nastąpi kolejna rewolucja? Pytanie to ma bezpośredni związek z hipotezą istnienia "nadfizyki" nie zidentyfikowanych obiektów latających.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-1412848648527104769?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/1412848648527104769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-8-nadfizyka-ufo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1412848648527104769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1412848648527104769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/rozdzia-8-nadfizyka-ufo.html' title='ROZDZIAŁ 8    Nadfizyka UFO'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-929518957218914668</id><published>2011-10-02T14:11:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:11:35.872+02:00</updated><title type='text'>Jak to lata?</title><content type='html'>Jak to lata?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akrobacje powietrzne statków pozaziemskich są na gruncie naszej wiedzy nieobjaśnialne. Statki te są zdolne w ciągu chwili przejść ze stanu zawieszenia do bardzo wysokich prędkości lub dokonać gwałtownego zwrotu pod kątem prostym. W 1990 roku Belgijska Armia Powietrzna zmierzyła za pomocą radaru przyśpieszenia rzędu 80 g (to znaczy 80 razy wyższe od przyśpieszenia ziemskiego), których nie byłby w stanie wytrzymać żaden organizm ludzki. UFO potrafią także całymi godzinami trwać w zawieszeniu na niewielkiej wysokości nad ziemią, nie wydając przy tym żadnych dźwięków. W czasie ich przemieszczania się świadkowie słyszą często lekki warkot. Niekiedy są one hałaśliwe, na przykład UFO z Socorro (patrz rozdz. 5). Jednak nawet przy dużych prędkościach nie wywołują charakterystycznego huku. Szczegół ten już w latach pięćdziesiątych posłużył astrofizykom Fritzowi Zwicky'emu i Ewry Schatzmanowi do negowania istnienia UFO. Dzisiaj już wiemy, że można takiego huku uniknąć...&lt;br /&gt;Fizyk Jean-Pierre Petit zasugerował model napędu MHD (magnetohydrodynamiczny), tłumaczący także obserwowane wokół UFO efekty świetlne (l). Zgodnie z jego teorią wytwarzane przez UFO pola elektryczne jonizują powietrze wokół niego. Zjonizowane powietrze staje się przewodnikiem i jest odrzucane od przodu do tyłu pojazdu dzięki odpowiednio zorientowanemu polu magnetycznemu (zjawisko Halla), stając się czynnikiem napędzającym go.&lt;br /&gt;Jean-Pierre Petit wykazał, że model MHD objaśnia możliwość osiągnięcia w atmosferze obserwowanych wysokich prędkości poprzez eliminację smugi i sprężenia powietrza. Zjonizowane cząsteczki z przodu pojazdu zostają "poinformowane" -z prędkością światła -o konieczności bocznego przemieszczenia. Następuje to znacznie wcześniej, niż pojazd do nich dociera. Stąd też brak fali uderzeniowej.&lt;br /&gt;Sam autor wskazuje jednak na ograniczenia swojego modelu: ten rodzaj napędu jest niezwykle energochłonny i nie ma zastosowania do lotów pozaatmosferycznych. Ponadto niektóre z obserwowanych w ziemskiej atmosferze ewolucji pozostają nadal niewytłumaczalne. Dotyczy to zwłaszcza niesamowitych przyśpieszeń i braku intensywnego strumienia powietrza, który powinien towarzyszyć napędowi MHD. Z drugiej strony, liczne zgodne obserwacje wskazują na to, że UFO potrafią neutralizować pole grawitacyjne, a przynajmniej wytwarzają pole sił przeciwstawnych grawitacji za pomocą nie znanych nam metod. Tak więc model napędu magnetohydrodynamicznego nie w pełni objaśnia ewolucje UFO zarówno w przestrzeni kosmicznej, jak i w atmosferze ziemskiej.&lt;br /&gt;Jeden z bardziej wiarygodnych przypadków francuskich pozwala oszacować rozmiar problemu. Chodzi o obserwację, która została poddana wnikliwej analizie technicznej GEPAN: "badanie 86/06" z dnia 21 marca 1983 roku . Młody anonimowy biolog zeznał, że zaobserwował w swoim ogrodzie jajowaty obiekt szerokości 1,80 m i grubości 80 cm, o wyglądzie metalicznym ("jak wypolerowany beryl" -sprecyzował świadek), który zszedł z nieba. Obiekt pozostawał przez 20 minut w zawieszeniu na wysokości jednego metra nad ziemią, nie wydając żadnego dźwięku. Jak podaje załączony do notatki technicznej GEP AN raport żandarmerii, świadek nie stwierdził "żadnej emisji dymu, ciepła, zimna czy promieniowania. Około godziny 12.56 pojazd gwałtownie wzbił się pionowo i zniknął. Świadek zbliżył się do pojazdu na odległość 0,50 m. Próbował też zrobić zdjęcie, ale zablokował mu się aparat". Ciekawy szczegół: trawa w ogródku nie była ani zwęglona, ani przygnieciona, na chwilę podniosła się, a następnie, gdy pojazd się oddalił, powróciła do normalnej pozycji. Jak uznano w notatce GEPAN, mogło to być spowodowane bardzo silnym polem elektrycznym. Stwierdzono ponadto, że liście rosnącego w pobliżu krzewu amarantu uległy całkowitej dehydratacji, co również, zgodnie z notatką GEPAN, mogło być spowodowane przez pole elektryczne. Ośrodek fizjologii roślin Uniwersytetu Paul-Sabatier w Tuluzie, w którym zbadano te rośliny, stwierdził, że zaszły w nich niewytłumaczalne zmiany biochemiczne. Opisany przypadek raz jeszcze przywodzi na myśl zaplanowaną przez tajemniczych przybyszów inscenizację, jakby przez taką zagadkę rzucali nam wyzwanie intelektualne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-929518957218914668?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/929518957218914668/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/jak-to-lata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/929518957218914668'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/929518957218914668'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/jak-to-lata.html' title='Jak to lata?'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-2411554990375253941</id><published>2011-10-02T14:08:00.003+02:00</published><updated>2011-10-02T14:08:44.266+02:00</updated><title type='text'>Antygrawitacja</title><content type='html'>Antygrawitacja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł jest atrakcyjny, choć nie opiera się na żadnej znanej czy nawet wyobrażalnej teorii fizycznej. Oddziaływanie grawitacyjne jest najsłabsze ze znanych czterech oddziaływań fundamentalnych i tylko masywne obiekty w rodzaju gwiazd i planet są w stanie wytwarzać mierzalne pola grawitacyjne. Jak więc w takich warunkach można wytworzyć "antygrawitację"? Pisarz Herbert George Wells wyobraził sobie substancję nazwaną "cavorite", którą wystarczyłoby pokryć pojazd kosmiczny jak farbą, a baron Muenchhausen ciągnął za siodło swego konia i w ten sposób unosił się w powietrzu. Czy można wyobrazić sobie jeszcze inne, nie wymienione wyżej pomysły?&lt;br /&gt;Mimo wielu wątpliwości dotyczących tego zagadnienia ! niektórzy uczeni interesowali się antygrawitacją. Jeden z prekursorów astronautyki, Hermann Oberth, sformułował tę hipotezę już w 1954 roku. Założył on, że UFO poruszają się, wykorzystując pole grawitacyjne i zamieniając grawitację w energię użyteczną.&lt;br /&gt;Zanim przejdziemy do innych teorii, warto wymienić bardziej konkretne poczynania. Fizyk z NASA, Paul Hill, próbował modelować działanie UFO dysponującego siłą odpychającą . Hill sam dwukrotnie obserwował UFO. Amerykańska agencja kosmiczna pozwoliła mu badać problem, nakazując mu jednak nieujawnianie tego faktu. Jak to dowcipnie komentuje, został skazany na pozostanie tak samo nie zidentyfikowanym jak obiekty latające, które badał.&lt;br /&gt;Głównym walorem badań Paula Hilla jest drobiazgowa analiza obserwacji świadczących o istnieniu pola sił wokół UFO. Na podstawie ośmiu przypadków wyeliminował hipotezę pola magnetycznego i elektrycznego. Pozostaje więc możliwość odpychającego pola antygrawitacyjnego nieznanej natury. Tłumaczyłoby to, na przykład, wrażenie niektórych świadków, że człowiek zostaje przy przelocie UFO powalony na ziemię lub że uginają się konary drzew nie w wyniku bezpośredniego kontaktu, lecz jakby przez działanie czarów.&lt;br /&gt;Jeśli nawet pochodzenie takiego odpychającego pola : pozostaje zagadką, to analiza wypowiedzi świadków pozwoliła fizykowi rozpoznać sposób pojawienia się, takiej siły. Zwraca on uwagę na wiele relacji opisujących część wirującą UFO i wskazujących na charakterystyczny odgłos wirującego silnika, którego moc gwałtownie rośnie tuż przed startem.&lt;br /&gt;Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że pole odpychające jest wytwarzane właśnie przez obracające się urządzenie. Pozwala to ponadto objaśnić obserwowane czasami starty bardzo głośne; ich przyczyną mogą być fale stojące, usytuowane blisko powierzchni Ziemi i zanikające po oddaleniu się pojazdu. Według Paula Hilla hipoteza generatora obrotowego zainteresowała w 1968 roku Roberta Wooda, doktora fizyki na Uniwersytecie Cornell i długoletniego dyrektora ośrodka badawczego McDonell-Douglas.&lt;br /&gt;Paul Hill przeanalizował również inne zjawiska zaobserwowane przez świadków. Wydaje się na przykład pewne, że UFO emitują promieniowanie elektromagnetyczne, w tym nawet niebezpieczne w bliskiej odległości promienie X i gamma. Zjawisko jonizacji powietrza, które stwarza błędne wrażenie świecenia pojazdu, może być wywołane przez to właśnie promieniowanie (a nie przez napęd MHD). Wokół UFO bywa obserwowane świetlne halo, najlepiej widoczne w nocy, zacierające nawet kontury pojazdu. Przy pewnej prędkości pojawia się z tyłu obiektu smuga lub "pióropusz", brane często za gazy wylotowe, gdy tymczasem chodzi tu zapewne o zimną plazmę. Hill podał także swoją interpretację zmiany kształtu halo, przekształcającego się w pewnych konfiguracjach w stożek plazmy, a w innych pochylającego się lub rozwijającego w wachlarz. Wyciąga stąd wniosek, że UFO ma możliwość kierowania i ogniskowania swego pola odpychającego. Pozwala mu to na manewry i na lot w poziomie.&lt;br /&gt;Inna bardzo istotna właściwość pola sił to ochrona załogi przed wielkimi przeciążeniami, pod warunkiem odpowiedniego wyregulowania wewnętrznej geometrii wiązki (lub wiązek). Polu sił zawdzięcza się również przepływ powietrza bez sprężenia i fali uderzeniowej, nawet przy prędkościach naddźwiękowych, podobnie jak przy napędzie MHD. Ponieważ pole sił rozchodzi się z prędkością światła, wyprzedza zawsze pojazd i rozpycha przed nim powietrze. Paul Hill proponuje dla UFO w kształcie cygara z trzema generatorami pól sił najprostsze wyposażenie: z przodu i z tyłu po jednym odpychającym, w środku zaś przyciągający dla polepszenia opływu powietrza wokół pojazdu.&lt;br /&gt;Jak widzimy, "model" proponowany przez Paula Hilla ma atrakcyjne cechy, nawet jeśli antygrawitacja nie ma na razie żadnej podbudowy teoretycznej. Jednak, podobnie jak w przypadku MHD, niektóre aspekty obserwowanych z udziałem UFO zjawisk pozostają nie wyjaśnione. Dotyczy to pojawiania się i znikania pojazdów, zmian kierunku lotu pod kątem prostym bez dostrzegalnej zmiany szybkości, a także gwałtownych przemieszczeń, które nie dają się ostatecznie wytłumaczyć nawet za pomocą osiąganych przez UFO ogromnych przyśpieszeń.&lt;br /&gt;Drugie UFO obserwowane przez Hilla zainspirowało go do dokonania niezwykle ciekawej interpretacji. Pewnego wieczoru dostrzegł on UFO w kształcie cygara, lecące powoli wzdłuż zatoki Cheasapeake. W pewnej chwili pojazd lekko się nachylił i gwałtownie przyśpieszył. Uwzględniwszy odległość i czas Hill był w stanie oszacować przyśpieszenie: miało ono ogromną wartość, rzędu 100 g. Wydedukował z tego, że wytworzona przez UFO i osiągająca ogromne moce siła antygrawitacji wykorzystuje w jakiś sposób grawitację ziemską, jak gdyby "opierała się" na niej.&lt;br /&gt;Przejdźmy teraz do zasadniczego problemu związanego z pozaziemskim pochodzeniem UFO -do podróży międzygwiezdnych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-2411554990375253941?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/2411554990375253941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/antygrawitacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2411554990375253941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2411554990375253941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/antygrawitacja.html' title='Antygrawitacja'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-631044084218455268</id><published>2011-10-02T14:07:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:07:12.993+02:00</updated><title type='text'>Jak przybywają z gwiazd?</title><content type='html'>Jak przybywają z gwiazd?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odległości pomiędzy gwiazdami, nawet najbliższymi, są ogromne. By dać przybliżony obraz odległości międzygwiezdnych przypomnijmy, że światło, "podróżując" z prędkością 300 000 km/sek, potrzebuje aż czterech lat, by dotrzeć do nas z najbliższej gwiazdy, natomiast droga ze Słońca na Ziemię zajmuje mu zaledwie osiem minut.&lt;br /&gt;Tymczasem koronny argument o zbyt dużych odległościach między gwiazdami, by można było brać pod uwagę jakąkolwiek podróż międzygwiezdną, zaczął być w ostatnich latach podważany. Pojawiła się pewna liczba nowych koncepcji i spekulacji, zakładających, że fizyka naszych czasów nie jest jeszcze gotowa do wydania ostatecznego werdyktu w tej sprawie.&lt;br /&gt;Warto tu wspomnieć o słynnym scenariuszu tak zwanych statków powolnych, dobrze znanym miłośnikom fantastyki naukowej. Występują w nim ogromne statki wyruszające w długie, trwające setki lat podróże międzygwiezdne. Najbardziej rozwinęli tę koncepcję (mającą tę zaletę, że nie wykracza poza obecny stan wiedzy) tacy astrofizycy, jak Jean-Claude Ribes czy Guy Monnet . Przyjęli oni, że pojazdy takie można by skonstruować w pasie planetoid między Jowiszem a Marsem, gdzie nietrudno o surowce, w tym o metale. Ta część systemu słonecznego byłaby także dobrym miejscem przylotowym dla cywilizacji przybywającej z zewnątrz.&lt;br /&gt;Wyobrażano sobie również, że badanie kosmosu można powierzyć zautomatyzowanym statkom, zdolnym do samonaprawiania się i samopowielania. Moglibyśmy w ten sposób w ciągu kilku milionów lat zbadać całą Galaktykę. Autorzy tych spekulacji wyciągnęli nawet z tego wniosek, że jesteśmy sami we wszechświecie, inaczej mielibyśmy już, według nich, odwiedziny.&lt;br /&gt;Dzisiaj żywo dyskutowane są inne pomysły. Odwołują się one do zaawansowanych koncepcji fizycznych.&lt;br /&gt;Wydawać by się mogło, że teoria względności wyklucza podróże międzygwiezdne w związku z nieprzekraczalną barierą, jaką jest prędkość światła. I właśnie na podstawie tej teorii zrodziły się spekulacje, pozwalające, być może, na obejście owej przeszkody.&lt;br /&gt;Pierwsza z nich, dość już stara, polega na wykorzystaniu spowolnienia biegu czasu przy prędkościach podświetlnych. Teoretycznie rzecz biorąc, dotarcie do najbliższych gwiazd byłoby możliwe w ciągu kilku lat, jeśli uwzględni się relatywistyczne spowolnienie czasu dla podróżnych. Trzeba by jednak umieć osiągnąć prędkość zbliżoną (co najmniej 90%) do prędkości światła. Taki osiąg stawia ogromne problemy, w tym problem źródła energii. Istnieje ponadto duże prawdopodobieństwo napotkania przeszkód. Przy tej prędkości nawet atomy zachowują się jak pociski, a przestrzeń międzygwiezdna nie jest idealną próżnią.&lt;br /&gt;Paul Hill zajmował się także zagadnieniem podróży z prędkościami podświetlnymi. Wyszedł z koncepcją, że, pojazd kosmiczny powinien przy starcie wyzyskać do rozpędzenia się pole grawitacyjne macierzystej planety lub gwiazdy. Jako źródło energii na pozostałą część podróży Hill proponuje, podobnie jak inni teoretycy, wykorzystanie szczególnie wydajnych reakcji jądrowych. Dodajmy, że wszystkie rozwiązania tego typu grzeszą jedną poważną wadą: spowolnienie biegu czasu dla podróżnych nie oznacza tego samego dla pozostających na planecie, okażą się oni znacznie starsi od podróżników po ich powrocie. Oto drastyczny przykład podany przez Paula Hilla: podróż na odległość stu lat świetlnych, przy przyśpieszeniu 140 g dla osiągnięcia prędkości 99,9% prędkości światła, trwałaby jedynie cztery i pół roku dla kosmonauty , gdy tymczasem na jego planecie upłynęłoby aż sto lat, nie licząc nawet czasu potrzebnego na powrót. Podróżnicy wyruszający na taką wyprawę musieliby pożegnać się na zawsze ze znanym sobie światem. Warto także zastanowić się nad tym, co mogłoby skłonić jakąkolwiek cywilizację do sfinansowania takiej niewątpliwie bardzo kosztownej ekspedycji, z której ewentualne korzyści byłyby dość odległe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-631044084218455268?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/631044084218455268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/jak-przybywaja-z-gwiazd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/631044084218455268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/631044084218455268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/jak-przybywaja-z-gwiazd.html' title='Jak przybywają z gwiazd?'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-2362449724830493854</id><published>2011-10-02T14:05:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T14:05:19.509+02:00</updated><title type='text'>Skróty w czasoprzestrzeni?</title><content type='html'>Skróty w czasoprzestrzeni?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na gruncie teorii względności powstała myśl o możliwości znalezienia "skrótów" w czasoprzestrzeni i obejścia w ten sposób bariery stawianej przez prędkość światła. Z koncepcją tą wystąpili po raz pierwszy w 1988 roku dwaj fizycy amerykańscy: specjalista w zakresie teorii względności Kip Thorn i Michael Morris z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego w Pasadenie. Badali oni tę hipotezę na prośbę astrofizyka Carla Sagana, który będąc wrogiem koncepcji UFO, jest zarazem płomiennym zwolennikiem poszukiwania życia pozaziemskiego. Sagan pracował w owym czasie nad książką Contact &amp;nbsp;("Kontakt"), w której zamierzał wyłożyć naukowe podstawy podróży międzygwiezdnych z prędkością większą od prędkości światła.&lt;br /&gt;Według obu fizyków czarne dziury (których istnienie ciągle nie jest pewne) mogłyby być punktami wejścia do "skrótów" czy zwarć w czasoprzestrzeni. W takiej sytuacji byłoby możliwe pokonywanie całych lat świetlnych w ciągu kilku godzin naszego czasu, na podobieństwo bohaterów Wojen Gwiezdnych.&lt;br /&gt;Gdy bardzo masywna gwiazda wyczerpie zapasy paliwa jądrowego, może zapaść się i przeobrazić w czarną dziurę, w której znika zarówno materia, jak i czasoprzestrzeń. Nawet światło zostaje uwięzione w zakrzywionej przestrzeni! Hipoteza czarnych dziur wypływa z ogólnej teorii względności. Jej geneza nie jest prosta. "W grudniu 1915 roku, w miesiąc po ogłoszeniu przez Einsteina teorii względności -pisze Jean-Pierre Luminet w książce Les Trous noirs ("Czarne dziury") -niemiecki astrofizyk Karl Schwarzschild dochodzi do rozwiązania opisującego pole grawitacyjne sferycznej masy otoczonej próżnią" . Z rozwiązania tego wynika, iż jeśli wyobrazimy sobie masę skoncentrowaną w jednym punkcie, to w pobliżu tego punktu, w obrębie pewnego "promienia progowego" czy "promienia Schwarzschilda ", czas i przestrzeń są na tyle zaburzone, że pojęcia te przestają mieć sens. W kilka lat po sformułowaniu tej teorii mechanika kwantowa pozwoliła opisać możliwości "kolapsu grawitacyjnego" masywnej gwiazdy z doprowadzeniem do skrajnie gęstych stanów materii.&lt;br /&gt;Astrofizycy doszli do wniosku, że czarna dziura powinna jak w zwierciadle mieć swój symetryczny obraz -"drugą stronę" czasoprzestrzeni połączoną z nią "mostem", tak zwanymi wrotami Schwarzschilda lub mostem Einsteina-Rosena. Po drugiej stronie czarnej dziury, w innym obszarze czasoprzestrzeni lub w innym odgałęzieniu wszechświata, istniałaby "biała dziura", z której wylatywałaby materia pochłonięta przez dziurę czarną. W modelu sferycznie symetrycznej czarnej dziury most ten jest jednak nie do przebycia! Jak więc można sobie wyobrazić scenariusz podróży międzygwiezdnej, jeśli pojazd skazany byłby na zgniecenie?&lt;br /&gt;Temat podjęto po opracowaniu innego, bardziej skomplikowanego modelu czarnej dziury, powstałej z gwiazdy obracającej się wokół własnej osi. Fizyk nowozelandzki Roy Kerr podał w 1962 roku dokładne rozwiązanie, opisujące pole grawitacyjne wirującej czarnej dziury. Jest to coś w rodzaju "kosmicznego maelstroemu" o bardzo skomplikowanej geometrii wewnętrznej. W modelu tym, tłumaczy Jean-Pierre Luminet, "centralna osobliwość, miejsce, w którym krzywizna osiąga nieskończoność, nie jest już punktem, lecz pierścieniem ułożonym w płaszczyźnie równikowej. Pierścień ten nie jest węzłowym punktem w czasoprzestrzeni, do którego obowiązkowo dąży cała materia. Możliwe staje się podróżowanie wewnątrz obracającej się czarnej dziury bez stykania się z pierścieniem; można przelecieć nad nim lub przez jego środek" . Most Einsteina-Rosena staje się w tej sytuacji czymś w rodzaju tunelu łączącego dwa regiony czasoprzestrzeni, nazwanym "korytarzem kornika" (worm-hole) przez analogię z korytarzami, jakie drążą korniki w drzewie.&lt;br /&gt;Czy taki "korytarz kornika" mógłby służyć za skrót dla podróży pomiędzy odległymi punktami czasoprzestrzeni, a może nawet dla podróży w czasie? Takie jest właśnie jedno z "rozwiązań" zaproponowanych w 1988 roku przez Thorne'a i Morrisa. By je uzasadnić, niezbędne są dodatkowe karkołomne założenia. Okazuje się, że "wszelka materia, która dostaje się do takiego korytarza, uzyskuje wskutek oddziaływania z jego polem grawitacyjnym tak wysoką energię, że grawitacja tej materii modyfikuje właściwości czasoprzestrzeni i powoduje zatkanie się korytarza" . Thorne i Morris proponują w swoim rozwiązaniu wprowadzenie "egzotycznej" materii, zdolnej do wytwarzania "ujemnego ciśnienia", co sprawiałoby, że "korytarz" pozostawałby otwarty! Materia taka istniała ponoć w początkowych fazach rozwoju wszechświata, tuż po Wielkim Wybuchu; to właśnie dzięki niej miałaby nastąpić pierwsza faza inflacji. Nie wiadomo jednak, czy istnieje ona jeszcze dzisiaj. "Wszystko to -konkluduje Jean-Pierre Luminet -sprowadza się jednak do spekulacji. Nikt nie wie, czy taka «ujemna» materia istnieje w przyrodzie. Dla sprawnego wykonania skrótów w czasoprzestrzeni trzeba by umieć tworzyć ujemne korytarze, może przez hodowanie mikroskopijnego korytarzyka. I nawet osiągnięcie tak niesamowitego efektu nie daje gwarancji, że zbudowany ze zwykłej materii statek przebędzie bez zagrożenia obszar materii ujemnej" .&lt;br /&gt;Mimo tak ogromnych trudności pomysł podróży międzygwiezdnej przez "korytarz kornika" ciągle zaprząta umysły ludzkie. W czasopiśmie "New Scientist" z dnia 23 marca 1996 roku dokonano przeglądu nowych spekulacji powstałych na gruncie pomysłu "skonstruowania" sztucznego "korytarza kornika" -czegoś, co, być może, potrafią cywilizacje bardziej zaawansowane od naszej. Włoski fizyk Claudio Maccone sugeruje możliwość osiągnięcia tego za pomocą pól magnetycznych. Inni uczeni rozwijają wątek ujemnej masy czy energii, która miałaby bardzo ciekawą możliwość wytwarzania odpychającej grawitacji. Zwracają oni uwagę na to, że próżnia ukrywa ogromne zasoby energii. Jest to tak zwany efekt Casimira opisany już w 1948 roku przez holenderskiego fizyka Henrika Casimira. Jak widać, aktualny stan wiedzy fizycznej nie pozwala na ostateczne rozstrzygnięcie tej kwestii. Niektórzy teoretycy odwołują się bez wahania do "teorii Wszystkiego", czyli do unifikacji dwóch filarów dzisiejszej fizyki: teorii względności i mechaniki kwantowej. Ostatnie próby znane pod nazwą "super-strun" zakładają, że przestrzeń ma więcej niż trzy wymiary. I Bylibyśmy więc zanurzeni, nic o tym nie wiedząc, w "hiperprzestrzeni". Innym wywodzącym się z tych zuchwałych spekulacji pomysłem jest koncepcja istnienia równoległego wszechświata; otwiera ona niesamowite perspektywy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-2362449724830493854?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/2362449724830493854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/skroty-w-czasoprzestrzeni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2362449724830493854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/2362449724830493854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/skroty-w-czasoprzestrzeni.html' title='Skróty w czasoprzestrzeni?'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-847752509694357753</id><published>2011-10-02T11:08:00.003+02:00</published><updated>2011-10-02T11:08:41.914+02:00</updated><title type='text'>Technika czujnego relaksu</title><content type='html'>&amp;nbsp; Technika czujnego relaksu - jest to umiejętność, jaką psycholodzy i lekarze sportowi od dawna już uznają za skuteczną przy zmniejszaniu napięcia i wzmaganiu koncentracji. Technika ta umożliwia twojemu ciału osiągnięcie głębokiego relaksu, podczas gdy twój umysł pozostaje świadomy i czujny. Kiedy stajesz się coraz bardziej odprężony, twoje ciało wydaje się tracić stopniowo na znaczeniu, a większość twojej uwagi przyciągana jest przez świat zewnętrzny. Stąd ucząc się pozostawania czujnym w stanie głębokiego relaksu fizycznego możesz rozwinąć umiejętność koncentrowania swojej świadomości na odległych miejscach bez uczucia nadmiernego ograniczenia płynącego ze strony twojego ciała lub warunków fizycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Na początek usiądź w wygodnym fotelu, napnij mięśnie i weź głęboki oddech. Następnie wyobraź sobie przepływające powoli w górę twojego ciała ciepłe prądy energii psychicznej. Postępuj bardzo powoli, zezwalając każdej grupie mięśni na pełny relaks zanim poślesz wyimaginowane prądy do kolejnej sekcji swojego ciała. Poczuj, jak w miarę przepływu tych prądów przez twoje stopy stają się one coraz cieplejsze i bardziej rozluźnione. Wyobraź sobie, jak prądy wędrują stopniowo w górę twoich łydek, płyną przez uda, biodra i pośladki, a następnie wpływają do dalszej części brzucha. Poczuj jak mięśnie twoich nóg stają się coraz cieplejsze i bardziej rozluźnione. Następnie wyobraź sobie, że prądy krążą zgodnie z ruchem wskazówek zegara dookoła twojego brzucha, potem płyną w górę kręgosłupa i poprzez klatkę piersiową wpływają aż do ramion. Poczuj, jak w trakcie ich przepływu mięśnie twojego brzucha i krzyża uwalniają się od napięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Kiedy dolna połowa twojego ciała jest już rozluźniona wyobraź sobie, że prądy płyną teraz w górę twojej klatki piersiowej i ramion, ogrzewając i rozluźniając górną część twojego ciała i pozostawiając twoje plecy i pierś ciepłymi i wolnymi od śladu jakiegokolwiek napięcia. Teraz wyobraź sobie, że prądy zakręcają i spływają w dół twoich ramion ku palcom, krążą w obrębie twoich palców i dłoni, a potem płyną z powrotem przez ramiona i szyję w kierunku szczytu twojej głowy. Teraz poczuj, jak w miarę przepływu prądów mięśnie twojej szyi i twarzy stopniowo stają się coraz cieplejsze i bardziej rozluźnione. Wyobraź sobie, że wpływają do twojej głowy pozostawiając całe ciało przyjemnie ciepłym, ociężałym i zrelaksowanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Pozwól, aby twoje ciało zapadło się w fotel, na którym siedzisz. Możesz wtedy poczuć, jak pewne twoje wewnętrzne części stają się coraz lżejsze, podczas gdy samo ciało jest coraz cięższe i cięższe. Możesz nawet zacząć odnosić nieznaczne wrażenie unoszenia się nad własnym ciałem. Jeżeli istotnie doznasz takiego uczucia, to nie analizuj go ani nie staraj się na nie wpływać. Po prostu pozwól, aby rozwijało się samoistnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest osiągnięcie głębokiego relaksu fizycznego przy zachowaniu czujnej świadomości. Nie przejmuj się jednak, jeżeli praktykując to ćwiczenie stwierdzisz, że zapadasz w sen. W chwili, w której się przebudzisz i uświadomisz sobie, co zaszło, po prostu kontynuuj dalej ćwiczenie od momentu, w którym je przerwałeś. A ponieważ będziesz już nieźle odprężony, kluczem będzie tu osiągnięcie głębszego nawet relaksu bez ponownego zapadania w sen. Pomocnym w zachowaniu czujności może być wyobrażenie sobie, że krążące po ciele prądy posiadają różne kolory i formy. Równie pomocnym może być praktykowanie tego ćwiczenia jedynie wtedy, gdy jesteś fizycznie i emocjonalnie odprężony, co pozwoli ci wykonać je bez zapadania w sen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Kiedy osiągnąłeś już stan głębokiego relaksu przy czujnym umyśle, powinieneś spróbować go utrzymać przez piętnaście do trzydziestu minut. Dla większości ludzi stan czujnego relaksu kończy się po takim właśnie czasie. Jeżeli pozostaniesz w tym odmiennym stanie dłużej niż trzydzieści minut sugerujemy, abyś raczej zakończył to ćwiczenie. (Oczywiście, jeżeli stwierdzisz, że w jakiejkolwiek chwili czujnego relaksu doświadczasz spontanicznego doznania poza ciałem, to po prostu rozkoszuj się tym doznaniem nie przejmując się upływem czasu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Istnieją dwa podstawowe sposoby na przerwanie stanu czujnego relaksu: pierwszy polega na staniu się mniej czujnym, drugi na zredukowaniu odprężenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Stanie się mniej czujnym oznacza po prostu, iż w końcu pozwalasz sobie na odpłynięcie w sen. Sposób ten ma sporo zalet - przez przeszło dziewiętnaście lat prowadzonych na tym polu prac badawczych stwierdziliśmy, że ludzie często doświadczają spontanicznych doznań poza ciałem właśnie w fazie snu następującego bezpośrednio po regularnych ćwiczeniach stanu czujnego relaksu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Aby przetrwać stan czujnego relaksu bez zapadania w sen sugerujemy, abyś poruszył palcami dłoni i stóp, powoli napinał mięśnie, a następnie usiadł i rozejrzał się po pokoju. Zanim wstaniesz dotknij poręczy fotela, umożliwiając sobie solidny kontakt z rzeczywistością jawy. Poruszaj rękami i nogami, i wczuj się w masę własnego ciała. Jeżeli stwierdzisz, że metoda ta jest zbyt wyszukana jak na zwykłe wstawanie z fotela po udanym relaksie, to pamiętaj jednak, iż stanowi ona dobrą zaprawę przed późniejszymi wygodnymi i stopniowymi powrotami do rzeczywistości jawy po doznaniu OBE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Jeżeli chcesz opanować tę technikę najlepiej i najszybciej jak to tylko możliwe, proponujemy żebyś - przynajmniej w początkowym okresie - poprosił o pomoc przyjaciela, który powoli i spokojnie odczyta zamieszczoną powyżej instrukcję relaksacyjną. Możesz też nagrać ją na taśmie magnetofonowej, tak abyś po tej wstępnej sesji mógł dalej ćwiczyć już samodzielnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Uzyskawszy niezbędne doświadczenie prawdopodobnie będziesz w stanie osiągnąć ten stan coraz szybciej, bez potrzeby jakichkolwiek formalnych instrukcji. Wraz z doskonaleniem techniki czujnego relaksu możesz też stwierdzić, że pozostawanie czujnym przy głębokim relaksie całego ciała może wywołać wrażenie iż twój umysł w jakiś sposób oddziela się od ciała. Wrażenie to może być subtelną i wstępną formą pełnego doznania poza ciałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy tekst pochodzi z książki "Doznania poza ciałem", Keitha Harary i Pameli Weintraub&lt;br /&gt;("Have an Out-Of-Body Experience in 30 Days")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metoda Roberta Monroe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedną z głównych przeszkód z którymi spotykają się ludzie uczący się projekcji jest strach. Wielu obawia się, że mogą umrzeć lub ponieść uszczerbek na zdrowiu w wyniku projekcji. Jest to całkowicie niemożliwe. W Canterbury Institute, znanym ze swoich okultystycznych badań, przeprowadzono eksperyment z udziałem ponad 2000 osób. Żadna z nich nie ucierpiała w wyniku projekcji. Co więcej, nawet dziś, po trzech latach od eksperymentu, żadna z nich nie zgłosiła żadnych dolegliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już wiesz, że nic złego nie może ci się stać, możesz rozpocząć praktykowanie technik Monroe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok pierwszy:&lt;br /&gt;Odpręż się. Rozluźnij ciało. Monroe twierdzi, że zdolność do odprężenia jest warunkiem niezbędnym do projekcji. Oznacza to zarówno fizyczne jak i psychiczne odprężenie. Monroe nie podaje żadnej metody prowadzącej do odprężenia, ale stopniowe rozluźnianie mięśni kolejnych partii ciała połączone z głębokim oddychaniem (wdech 1, wydech 2, wdech 3... aż do 50 lub 100) zazwyczaj odnosi pożądany skutek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok drugi:&lt;br /&gt;Wejdź w stan z pogranicza jawy i snu. Jest on określany jako stan hipnotyczny (org. hypnagogic state). I w tym wypadku Monroe nie zaleca konkretnego sposobu. Jedną z metod jest trzymanie podniesionego przedramienia w czasie gdy ramię spoczywa na łóżku bądź ziemi. Gdy zapadasz w sen, przedramię opada a ty się budzisz. Po przećwiczeniu tego nauczysz się kontrolować ten stan bez używania przedramienia. Innym sposobem jest skoncentrowanie się na dowolnym przedmiocie. Gdy inne obrazy zaczynają przychodzić ci do głowy, oznacza to, że osiągnąłeś ten stan. Biernie przyglądaj się tym obrazom. To pozwoli ci na utrzymanie stanu z pogranicza snu. Monroe nazywa go Stanem A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok trzeci:&lt;br /&gt;Pogłęb ten stan. Zacznij oczyszczać swój umysł. Obserwuj swoje pole widzenia zza zamkniętych powiek. Nic nie rób przez chwilę. Po prostu patrz nie otwierając oczu i obserwuj ciemność. Po chwili możesz dostrzec jaśniejsze wzory. Są to zwykłe wyładowania nerwowe (org. neural discharges). Nie mają one specjalnego znaczenia. Zignoruj je. Gdy znikną - osiągnąłeś Stan B. Teraz musisz jeszcze bardziej pogłębić stan odprężenia w którym się znajdujesz - przejdź do Stanu C, w którym jesteś tak odprężony, że tracisz świadomość ciała i bodźców do ciebie docierających. Prawie osiągnąłeś stan, w którym jedynym źródłem odczuć będą twoje myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idealnym stanem do opuszczania ciała jest Stan D. Jest to pogłębiony Stan C dobrowolnie wywoływany przez wypoczęty i odświeżony umysł. Nie osiągniesz go w wyniku zwykłych działań. W celu uzyskania Stanu D, Monroe sugeruje praktykowanie wcześnie rano lub też po krótkiej drzemce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok czwarty:&lt;br /&gt;Wejdź w stan drgań. Jest to najważniejsza część technik, jak również najmniej wyraźna. Wiele z osób ćwiczących projekcję astralną zauważyło te wibracje na początku projekcji. Mogą być odczuwalne jak delikatne łaskotanie lub jak prąd elektryczny przepuszczany przez ciało. Nie wiadomo czym są wywoływane, ale mogą być wynikiem opuszczania prze ciało astralne ciała fizycznego. W celu osiągnięcia wibracji powinieneś:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjąć wszystką biżuterię i inne przedmioty dotykające skóry.&lt;br /&gt;Zmniejsz ilość światła w pokoju, tak żebyś przez zamknięte powieki nie widział światła, ale nie zaciemniaj całkowicie pomieszczenia.&lt;br /&gt;Połóż się na linii północ-południe, głową w stronę północy.&lt;br /&gt;Poluźnij ubranie, lecz nie rozbieraj się - powinno być ci ciepło.&lt;br /&gt;Upewnij się, że nic i nikt ci nie będzie przeszkadzać.&lt;br /&gt;Odpręż się.&lt;br /&gt;Wypowiedz zdanie o treści podobnej do "Zapamiętam wszystko co zdarzy się podczas projekcji".&lt;br /&gt;Powtórz je pięć razy, koncentrując się na jego znaczeniu.&lt;br /&gt;Oddychaj przez półotwarte usta.&lt;br /&gt;Gdy oddychasz skoncentruj się na pustce przed tobą.&lt;br /&gt;Wybierz punkt w odległości 30 cm, a następnie "przenieś" ten punkt na dwa metry przed tobą.&lt;br /&gt;"Obróć" ten punkt o 90 stopni do góry. Skoncentruj się na nim. Staraj się osiągnąć wibracje na tym punkcie. Przenieś je do swojego ciała.&lt;br /&gt;Nie przejmuj się, jeżeli dotychczas nie wiesz, jak "wyglądają" te wibracje. Na pewno zorientujesz się, że to one gdy tylko ich doświadczysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok piąty:&lt;br /&gt;Naucz się kontrolować wibracje. Kontroluj je umysłem. "Przepchnij" je od głowy do palców stóp. Spraw by płynęły przez twoje ciało powodując drgania w całym tobie. By osiągnąć ten efekt skoncentruj się na wibracjach. Wyobraź sobie falę wychodzącą z twojej głowy i poprowadź ją w dół swojego ciała. Ćwicz to tak długo, aż będziesz mógł wytwarzać drgania bez większego wysiłku. Gdy nauczysz się kontrolować ten stan jesteś gotów do opuszczenia ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok szósty:&lt;br /&gt;Zacznij od częściowego rozdzielenia. Najważniejsza tutaj jest kontrola myśli. Bądź silnie skoncentrowany na opuszczeniu ciała. Nie pozwól na to, żebyś się rozproszył. Przez to utracić możesz kontrolę nad tym stanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już wszedłeś w stan drgań, zacznij przeprowadzać projekcję oddzielając najpierw dłoń lub stopę "drugiego ciała". Monroe proponuje byś przesuwał tą (astralną) kończynę aż nie dotkniesz znanego przedmiotu takiego jak choćby ściana koło łóżka. Następnie włóż do niej rękę. Teraz wycofaj ją i dotknij fizycznej ręki. Zmniejsz częstotliwość wibracji i przerwij eksperyment. Leż spokojnie dopóki całkowicie nie powrócisz do rzeczywistości. To ćwiczenie ma na celu przygotowanie cię do całkowitego oddzielenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok siódmy:&lt;br /&gt;Całkowicie oddziel się od ciała. Monroe sugeruje dwa sposoby. Jednym z nich jest podniesienie się z ciała. Pomyśl o tym, że stajesz się coraz lżejszy po wejściu w stan drgań. Wyobraź sobie jak wspaniale byłoby się unieść w powietrze. Jak najsilniej trzymaj się tego wyobrażenia i nie pozwól sobie by inne myśli przyszły ci do głowy. OBE powinno się zaraz rozpocząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym sposobem jest "metoda rotacyjna". Gdy osiągniesz stan drgań spróbuj się obrócić, tak jakbyś przewracał się na łóżku. Z drobną różnicą - nie rób tego ciałem fizycznym. Spróbuj obrócić swoje "drugie ciało" tak, by wyjść z ciała fizycznego. Po wykonaniu tego powinieneś znaleźć się obok swojego "zwykłego ciała". Pomyśl o unoszeniu się. Znajdziesz się nad swoim ciałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Monroe proponuje rozpoczęcie od metody podnoszenia się z ciała, ale obie te techniki są równie skuteczne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-847752509694357753?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/847752509694357753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/technika-czujnego-relaksu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/847752509694357753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/847752509694357753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/technika-czujnego-relaksu.html' title='Technika czujnego relaksu'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-290507822966639797</id><published>2011-10-02T10:58:00.002+02:00</published><updated>2011-10-02T10:58:47.104+02:00</updated><title type='text'>Technika relaksacyjna</title><content type='html'>Technika relaksacyjna&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Relaksacja jest to bardzo ważna rzecz podczas medytacji i w ogóle przy wchodzeniu w odmienne stany świadomości. Dlatego najlepiej stosować ją przed wywoływaniem zjawiska eksterioryzacji (OOBE) lub przed świadomym wejściem w sen. Jeśli technikę tę będziesz stosował regularnie to Twój organizm stanie się bardziej odporny na stres, zwiększy się odporność na choroby, a także szybkość leczenia ran. Te zmiany będą zachodzić powoli i stopniowo dlatego nie spodziewaj się, że jeśli zrelaksujesz się dwa razy to od razu będziesz zdrowszy itp. Relaksacja jest także bardzo pomocna do wchodzenia w stan alfa. Mniej więcej już wiesz co da ci relaksowanie się, więc przejdźmy do samej techniki. Najlepiej gdybyś nagrał ją sobie na kasetę, ponieważ tego trochę jest i może być ciężko zapamiętać. W miejscach gdzie będą takie znaczki: (...) należy zrobić krótką przerwę od kilku do kilkunastu sekund w zależności od Twoich indywidualnych potrzeb. jest to wersja dla chłopców, więc wszystkie panie powinny zamienić kilka zdań z tej relaksacji na bardziej odpowiadające ich budowie anatomicznej :)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Połóż się wygodnie, jak najwygodniej. (...) Ułóż się tak, aby ciało było jak najbardziej rozluźnione i swobodne. Weź parę głębokich oddechów. (...) Powoli zamknij oczy. (...) Oddychaj głęboko, wczuj się w oddech, (...) wędruj świadomością za wdechem i wydechem. Głęboki wdech - Twój umysł obserwuje nozdrza, jamę nosową, gardło, tchawicę, płuca. (...) teraz zrób głęboki wydech, powietrze opuszcza płuca, tchawicę, gardło, nos - podążaj za swoim umysłem. (...) Zrób kilka głębokich świadomych oddechów. (...) poczuj bicie swojego serca. (...) Wsłuchaj się w jego rytm. (...) &amp;nbsp; &amp;nbsp;Porusz ustami i policzkami, wydymaj je i wciągaj. napręż wszystkie mięśnie wokół ust. (...) Napnij je z całej siły i puść napięcie. (...) Poczuj, jak mięśnie wokół Twoich ust stają się rozluźnione i swobodne. (...) Porusz mięśniami wokół gałek ocznych, (...) a następnie oczyma pod zamkniętymi powiekami. Spójrz w lewo, jak najdalej potrafisz, (...) w prawo, (...) do góry, (...) na dół, (...) po skosach. (...) Zatocz wzrokiem kilka obrotów w prawo, (...) w lewo, (...) Wyobraź sobie przed oczyma doskonałą, aksamitną czerń. (...) Zmarszcz parokrotnie mięśnie czoła. (...) Poczuj, jak cała Twoja twarz jest rozluźniona, (...) staje się lekko ciepła, (...) zaś Twoje czoła jest przyjemnie chłodne. (...) Poczuj miły chłód rozchodzący się od czoła. (...) Wyobraź sobie, jak rozluźnienie przenika do twojego mózgu. (...) Twój mózg jest coraz bardziej rozluźniony. (...) Twój mózg jest całkowicie rozluźniony. (...) Następnie "przekaż" rozluźnienie językowi, podniebieniu i żuchwom. (...) Poczuj, jak się rozluźniają. (...) Cała Twoja głowa jest w pełni, przyjemnie rozluźniona. (...) &amp;nbsp; &amp;nbsp;Porusz delikatnie szyją, (...) napnij lekko mięśnie szyi i puść napięcie. (...) Poczuj szyję, (...) skoncentruj się na jej ciężarze. (...) Twoja szyja staję się ciężka, (...) coraz cięższa. (...) jest tak ciężka, że nic nie jest jej w stanie podnieść. (...) Jest ciężka, jakby wykonana była z ołowiu. (...) Poczuj temperaturę szyi. &amp;nbsp;(...) Temperatura Twojej szyi podnosi się. (...) Szyja jest coraz cieplejsza, (...) bardzo ciepła. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę. (...) Twoja szyja jest całkowicie odprężona i zrelaksowana. (...) Obserwuj płynące z niej odczucia. (...)"Prześlij" to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz szyi: tchawicy, przełykowi, naczyniom krwionośnym, kręgom szyjnym. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. Twoja szyja jest całkowicie rozluźniona. (...) Porusz delikatnie barkami. (...) napnij mięśnie barków i puść napięcie. (...) Poczuj ciężar barków. (...) Barki stają się ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) Twoje barki są tak ciężkie, że nic nie jest w stanie ich unieść. (...) Są tak ciężkie, jakby wykonano je z marmuru. (...) poczuj temperaturę barków. (...) Temperatura Twoich barków podnosi się. (...) Barki są coraz cieplejsze, (...) bardzo ciepłe. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę Twoich barków. (...) Twoje barki są całkowicie odprężone i zrelaksowane. (...) Obserwuj odczucia płynące z barków. (...) "Prześlij" to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz barków: naczyniom krwionośnym, układowi kostnemu. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. Twoje barki są całkowicie rozluźnione. (...) porusz delikatnie tułowiem, porusz nim, jakbyś był wężem, w prawo, w lewo. (...) Napnij i rozluźnij mięśnie klatki piersiowej, (...) pleców. (...) Poczuj klatkę piersiową, (...) poczuj jej ciężar. (...) Klatka piersiowa staje się ciężka, (...) coraz cięższa. (...) Twoja klatka piersiowa jest tak bardzo ciężka, że nic nie jest w stanie jej unieść. (...) Jest ciężka, jakby zrobiona była z ołowiu. (...) Odczuj plecy, (...) poczuj ich ciężar. (...) Plecy stają się ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) Twoje plecy są tak ciężkie, że nic nie jest w stanie ich podnieść, (...) tak jakby wykonane były z ołowiu. (...) Poczuj temperaturę klatki piersiowej. (...) Twoja klatka piersiowa jest całkowicie odprężona i zrelaksowana. (...) Obserwuj odczucia płynące z klatki piersiowej. Poczuj temperaturę pleców. (...) Temperatura Twoich pleców podnosi się. (...) Plecy są coraz cieplejsze, (...) bardzo ciepłe. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę Twoich pleców. (...) Zarejestruj odczucia płynące z pleców. (...) Twoje plecy są całkowicie odprężone i zrelaksowane. (...) "Prześlij" to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz tułowia: naczyniom krwionośnym, sercu, płucom, kręgosłupowi. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. Twój tułów jest całkowicie rozluźniony. (...) Porusz delikatnie brzuchem. (...) Napnij mięśnie brzucha i puść napięcie. (...) Odczuj brzuch, (...) poczuj jego ciężar. (...) Brzuch staje się ciężki, (...) coraz cięższy. (...) Twój brzuch jest tak ciężki, że nic nie jest w stanie go podnieść. (...) Jest ciężki, jakby wykonano go z marmuru. (...) Poczuj temperaturę brzucha. (...) Temperatura twojego brzucha podnosi się. (...) Brzuch jest coraz cieplejszy, (...) bardzo ciepły. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę brzucha. (...) Twój brzuch jest całkowicie rozluźniony. (...) Poczuj swój splot słoneczny. (...) Odczuj wrażenia, które z niego płyną. (...) Poczuj, jak Twój splot słoneczny staje się przyjemnie ciepły, (...) coraz cieplejszy. (...) porusz lewą ręką, ramieniem, przedramieniem, dłonią, palcami. (...) Napnij lekko mięśnie całej ręki i dłoni, a następnie puść napięcie. (...) Odczuj rękę i dłoń, (...) poczuj ich ciężar. (...) Twoja ręka i dłoń stają się ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) Twoja ręka jest tak bardzo ciężka, że nic nie jest w stanie jej podnieść, (...) jakby wykonana była z ołowiu. (...) Poczuj temperaturę całej ręki. (...) Temperatura Twojej ręki podnosi się. (...) Ręka jest coraz cieplejsza, (...) bardzo ciepła. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę Twojej lewej ręki. (...) Twoja lewa ręka jest całkowicie odprężona i zrelaksowana. (...) Poczuj odczucia płynące z lewej ręki. (...) "Prześlij" to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz niej: naczyniom krwionośnym i kościom. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. Twoja lewa ręka jest całkowicie rozluźniona. (...) Porusz prawą ręką, ramieniem, przedramieniem, dłonią, palcami. (...) Napnij lekko mięśnie całej ręki i dłoni, a następnie puść napięcie. (...) Odczuj rękę i dłoń, (...) poczuj ich ciężar. (...) Ręka i dłoń stają się ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) Twoja ręka jest tak ciężka, że nic nie jest w stanie jej podnieść. (...) Jest ciężka, jakby wykonano ją z ołowiu. (...) Poczuj temperaturę całej ręki. (...) Temperatura Twojej ręki podnosi się. (...) Ręka jest coraz cieplejsza, (...) bardzo ciepła. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę Twojej prawej ręki. (...) Twoja prawa ręka jest całkowicie odprężona i zrelaksowana. (...) Obserwuj odczucia płynące z ręki. (...) "Prześlij" to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz niej: naczyniom krwionośnym i kościom. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. twoja prawa ręka jest całkowicie rozluźniona. (...) Porusz delikatnie podbrzuszem, napnij mięsnie wokół genitaliów, mięśnie pośladków i całego podbrzusza. (...) następnie puść napięcie. (...) Odczuj podbrzusze, genitalia, pośladki. (...) Poczuj ich ciężar. (...) podbrzusze, genitalia i pośladki stają się ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) Twoje podbrzusze, genitalia i pośladki są tak ciężkie, że nic nie jest w stanie ich podnieść. (...) Są ciężkie, jakby wykonano je z betonu. (...) Poczuj temperaturę podbrzusza, genitaliów i pośladków. (...) Temperatura Twojego podbrzusza, genitaliów i pośladków. (...) Twoje podbrzusze, genitalia i pośladki są całkowicie odprężone i rozluźnione. (...) Zarejestruj płynące z nich odczucia. (...) "Prześlij" to rozluźnienie narządom wewnętrznym: narządom rozrodczym, nerkom, układowi wydalniczemu, naczyniom krwionośnym, kościom, kręgosłupowi, miednicy. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. Twoje podbrzusze, genitalia i pośladki są całkowicie rozluźnione. (...) poczuj ich ciężar. (...) Noga jest coraz cieplejsza, (...) bardzo ciepła. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę Twojej lewej nogi. Twoja lewa noga jest całkowicie odprężona i zrelaksowana. (...) Obserwuj odczucia z niej płynące. &amp;nbsp;(...) "Prześlij to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz nogi: naczyniom krwionośnym i kościom. (...) Poczuj rozluźnienie tych narządów. Twoja lewa noga jest całkowicie rozluźniona. (...) Porusz prawą nogą, udem, podudziem, stopą, palcami. (...) napnij lekko mięśnie całej nogi i stopy, a następnie puść napięcie. (...) Odczuj nogę i stopę. (...) poczuj ich ciężar. (...) Noga i stopa stają się ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) Twoja noga jest tak ciężka, że nic nie jest w sranie jej podnieść. (...) Jest ciężka, jakby wykonana była z marmuru. (...) Poczuj temperaturę całej nogi. (...) Temperatura Twojej nogi podnosi się. (...) Noga jest coraz cieplejsza, (...) bardzo ciepła. (...) Odczuj przyjemną ciepłotę Twojej prawej nogi. (...) Twoja prawa noga jest całkowicie odprężona i zrelaksowana. (...) Obserwuj odczucia z niej płynące. (...) "Prześlij" to rozluźnienie narządom znajdującym się wewnątrz nogi: naczyniom krwionośnym i kościom. (...) poczuj rozluźnienie tych narządów. Twoja prawa noga jest całkowicie rozluźniona. (...) Poczuj ciężar całego ciała. (...) poczuj, jak całe Twoje ciało jest bardzo ciężkie, (...) coraz cięższe. (...) nic nie jest w stanie go podnieść. (...) Poczuj przyjemny bezwład swojego ciała. (...) poczuj gorąco całego twojego ciała. (...) Całe Twoje ciało jest przyjemnie gorące. (...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Teraz Twoje ciało jest całkowicie rozluźnione. (...) Poczuj stan, w jakim się znajdujesz. (...) Jest spokojnie, przyjemnie, bezpiecznie. (...) Zatop się w ten stan Twojego ciała. (...) Postaraj się go zapamiętać. Niech każda część Ciebie, każda komórka Twojego organizmu zapamięta stan relaksu, abyś później w dowolnym momencie mógł sobie go przypomnieć i przywołać. (...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;W tym błogostanie pozostań tak długo jak chcesz. kiedy będziesz chciał zakończyć ćwiczenie, odczuj, jak temperatura całego twojego ciała wraca do normy. (...) Poczuj, jak ciężar całego twojego ciała wraca do właściwej Tobie wagi. Zrób parę głębokich oddechów. Porusz palcami prawej ręki. (...) Pomyśl i wyobraź sobie cyfrę "1" *&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Wyobrażanie sobie cyfry "1" na końcu tego ćwiczenia pomaga wyrobić pewną reakcję ciała na tę cyferkę i jeśli w momencie ćwiczenia coś Ci zacznie przeszkadzać i będziesz gwałtownie musiał wyjść z tego stanu, wyobrażaj sobie cyfrę jeden, a wtedy całe ciało natychmiast wykona powrót do normalnego stanu świadomości.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Podczas tej relaksacji najbardziej pożądanym stanem jest całkowity zanik odczuwania ciała. Dlatego jeśli ci się to uda to zapamiętaj ten stan dokładnie, a za każdym razem łatwiej Ci będzie go przywołać Jeśli zasypiasz podczas tego ćwiczenia staraj się utrzymać czoło najchłodniejszą częścią ciała, a to powinno pomóc.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-290507822966639797?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/290507822966639797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/technika-relaksacyjna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/290507822966639797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/290507822966639797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/technika-relaksacyjna.html' title='Technika relaksacyjna'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-365208741881465731</id><published>2011-10-01T16:42:00.000+02:00</published><updated>2011-10-01T16:42:45.684+02:00</updated><title type='text'>Chomiczówka 1985r</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: red; font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;align left=""&gt;&lt;u&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Chomiczówka 1985r&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;align&gt;&lt;/align&gt;&lt;/align&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;span style="color: teal;"&gt;&lt;b&gt;CHOMICZÓWKA to nazwa północno zachodniej części Warszawy a zarazem część dzielnicy Żoliborz. We wrześniu roku 1985 pan Dariusz C., jeden z członków nie istniejącej już "Grupy Badań UFO"" wykonał na słajdzie do światła sztucznego dwa kolejne zdjęcia terenu, nad kórym ostatnio zauważał dziwne krótkotrwałe błyski na nocnym niebie. Tego co uchwycił na tych zdjęciach&amp;nbsp;&lt;u&gt;nie widział wzrokowo&lt;/u&gt;.Sa to typowe "niewidzialne UFO", o których jest coraz bardziej głośno w ufologii polskiej.&lt;br /&gt;Zjawiska te są trudne do wyjaśnienia , nawet ma gruncie dotychczasowych hipotez ufologicznych, znacznie łatwiej natomist jest tego rodzaju "niewidzialność" wyjaśnić za pomocą hipotez mieszczących się w obrebie "Sieci Wilka" i strumieni informacji płynącej tą siecią, która w określonych warunkach może "dekodować " się do różnych faz istnienia w naszej przestrzeni : od zjawisk zachodzacych w obrębie świateł wzrokowo niewidzialnych, poprzez obrazy w zakresie światła widzialnego, struktur sub-materialnych aż do struktur nie tylko materialnych ale nawet nad-materialnych, takich w których ich gęstośc przekracza wszystkie rodzaje materii istniejacej w nasztym świecie.&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&amp;nbsp;Czym on był ? Jak na "UFO" wydaje się za mały...ale gdzie jest powiedziane, że UFO musi być duże ?&amp;nbsp;&lt;/center&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-365208741881465731?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/365208741881465731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/chomiczowka-1985r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/365208741881465731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/365208741881465731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/10/chomiczowka-1985r.html' title='Chomiczówka 1985r'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-5222793133356568812</id><published>2011-09-25T21:44:00.000+02:00</published><updated>2011-09-25T21:44:02.778+02:00</updated><title type='text'>WIEDZA UNITARNA WNĘTRZA WSZECHŚWIATA</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; font-size: 14px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;div style="margin-top: 0.4em; text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #e0004b; font-family: Verdana;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;WIEDZA UNITARNA WNĘTRZA WSZECHŚWIATA&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;span style="color: #ff00aa; font-size: x-large;"&gt;&lt;b&gt;SERIA 1&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;span style="color: #ff00aa; font-size: x-large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;ISTOTA LUDZKA WE WSZECHŚWIECIE&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;1. Kim jesteśmy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy istotami wewnętrznej jedności, przeniesionymi na plan niższy przez operacje międzywymiarowości, mające na celu połączenie planu mocy z planem wiedzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Istoty, które połączyły ten system z wyższym wymiarem, zmaterializowały się w formie układu substancjalnego, którego elementy są uzgodnione z innymi, mniej skondensowanymi wehikułami; ciało zaś jest pośrednikiem niezbędnym do miażdżenia figur materii na kawałki.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Organ życia jest energetycznym pośrednikiem, który pozwala na ożywienie układu substancjalnego i daje mu konfigurację uzgodnioną z najsubtelniejszymi wymiarami. Systemy psychiczne odpowiadają energiom eteru 3, 4 i 8, które dają porządkowi istoty międzywymiarową konfigurację. Dają jej możliwości rezonowania z wieloma paralelnymi wymiarami. Mentalny eter figury - czyli ciało wewnętrznej numeracji - który ma możliwość transferu na wiele sygnatur jedności syntezy, ma transformację, która pozwala na połączenie wszystkich systemów świadomości istoty aż po najbardziej wzniesione poziomy świadomości.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;2. Dlaczego zostaliśmy stworzeni na tej planecie - Ziemi?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Zostaliśmy stworzeni na tej planecie, dlatego że istoty ludzkie zboczyły z wymiaru sumeryjskiej esencji, który pracuje na planach materii. Ciało, które człowiek posiada na tej planecie, jest funkcją energetycznych stanów tego świata. Gdyby ta planeta była mniej skondensowana, bylibyście w innym stanie energetycznym - w bardziej wzniesionym stanie transferu. Wasza kodyfikacja nie byłaby tak skondensowana.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;3. Skąd pochodzi ten świat?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ziemski świat formalny wywodzi się z energetycznej planety, której elementy są o wiele subtelniejsze. Organ życia jest jednym z elementów, który przewodził formowaniu się tej planety. Był to system energetyczny, którego możliwości transferu istnieją obecnie na subtelnym planie tej planety; ale miał on o wiele mniej skondensowaną kodyfikację. Planeta została utworzona począwszy od elementów, które były uzgodnione z jej układem. Kondensacje utworzyły się stopniowo, w związku z transformacjami realizującymi się w czasoprzestrzennym polu, w którym istniał ten świat.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Wszystkie planety uformowały się z energii subtelnych, które zbaczają w zależności od energii, które były uzgodnione z tym układem i które się łączą z tym systemem w związku z transformacjami odbywającymi się w czasoprzestrzennym polu, w którym są sformalizowane. Ciało niższości jest więc funkcją systemu świata, na którym jest utworzone.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;4. Jak zaczęło się to wszystko?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jest to komunikacja, która powstała między planem unitarnej formy i układami zewnętrznego wyłonienia, które zostały przemieszczone w ciągu wielu milionów lat. Utworzone wówczas ciało numeracji nie miało wewnętrznej kodyfikacji. Stopniowo, w trakcie sukcesywnych transformacji, ciało formy zostało zrealizowane na planie pozornym. Ciała formalne pojawiają się stopniowo na planie form, gdyż sieci wewnętrznej energii skupiają się tylko w związku z tworzącymi się kodyfikacjami.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;To wszystko rozpoczęło się od wewnętrznej transformacji układu, który zaczął się integrować do programu wyłonienia na planie zewnętrznym. Gdy ten system został utworzony na tej zewnętrznej operacji, zostały zrealizowane pierwsze zmaterializowane konfiguracje energetyczne i pojawiły się pierwsze formalne sygnatury.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Konfiguracja systemu powiększała się, w miarę jak towarzysze zewnętrznego transferu umieszczali się na tej figurze i zaczęli tak kondensować układy, że zaczęły się pojawiać w sposób coraz mocniejszy. Materia jest kondensacją energii, a energią kieruje świadomość.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Istoty, które utworzyły tę planetę, połączyły się, jedne - poczynając od sygnatur metalijnych, inne - od zewnętrznych sygnatur wyłonionych, i jeszcze inne - od sygnatur numeracji syntezy. Ci, którzy przemieścili się z anten mocy, są nadal w jądrze Ziemi. Natomiast ci, którzy przybyli z zewnętrznych, wyłaniających się sygnatur, połączyli figury kondensacji, które pochodziły z różnych kierunków i które były rejestrowane przez tę planetę w miarę jej tworzenia się. Ci, którzy wywodzili się z numeracji unitarnej syntezy, sformalizowali istoty, które były zaaplikowane na powierzchni tej planety.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Większość istot, zaaplikowanych na powierzchni tej planety, nadaje się do ponumerowania przez systemy numeracji syn­tezy. Oto dlaczego materia cielistości nie wywodzi się bezpośrednio z systemu planetarnego. Jest to materia, która została utworzona z systemem jedności syntezy, na drodze transformacji dokonywanych z jednego stworzenia na drugie. Organ życia nie jest organem zmetalizowanym; jest on ponumerowany począwszy od sygnatur sumeryjskiej esencji. Ten, kto ma kontrakt z niebem, ma zawsze numeratora, który może dać mu informacje na temat jego pochodzenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;5. Czy istnieją życia gdzie indziej?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tak, istnieją życia gdzie indziej. Większość z nich jest uzgodniona z systemem planetarnym, w którym się znajdują. Życia najbardziej imperialne to te, które są uzgodnione z systemami, których materie są najcięższe. Ziemia nie jest planetą ekstremalnie subtelną. Materia ciała fizycznego jest dość skondensowana. Najlżejsze ciała wywodzą się z gwiezdnych, czyli z tych, którzy mają kadry numeracji bezpośrednio uzgodnione z systemem gwiezdnym. Ale najbardziej skondensowane planety mają zawsze program numeracji uzgodniony ze szczególną transformacją układów materii wszechświata. Gdy macie ekstremalnie skondensowane motory życia, organ integralności nie zawsze jest za bardzo przebudzony. Dlatego drzwi jedności nie zawsze są otwarte dla tych, którzy znajdują się na planetach bardzo skondensowanych. Potrzeba im około kilku milionów lat, by mogli znaleźć rozwiązanie dla swego stanu skondensowania.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Większość ciał, które zostały utworzone na planetach skondensowanych, jest zaprzysiężona na planecie wewnętrznej. Kiedy zbaczacie z waszej bardziej skondensowanej planety, kierujecie się na tę bardziej wewnętrzną - czyli mniej skonden­sowaną i będącą w bardziej subtelnym stanie. Po pewnym czasie transferu na tej pośredniej planecie powracacie na bardziej unitarne i o wiele mniej skondensowane anteny transferu. Większość ciał, które są niestworzone na planie niższych, ma program transferu w kilku etapach. Dlatego mają miejsce włączenia systemów na planety skondensowane - co nazywacie reinkarnacją - dopóki układ wewnętrznej energii istoty nie jest wystarczający, by uwolnić ten układ od grawitacji niższego systemu formalnego. Dlatego ćwiczenie życia na niższej planecie polega głównie na opanowywaniu sił kondensacji i materii, gdyż jest to warunek sine qua non wznoszenia istoty i jej powrotu ku jednościom wewnętrznej syntezy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;6. Czy jesteśmy jedynym przypadkiem na tej ziemskiej planecie?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie mamy czegoś szczególnego, co powoduje nasze zboczenie ze strefy unitarnej syntezy. Mamy po prostu cechę metalizacji imperialnej z racji planetarnego jądra magnetyczne­go. Mamy również dużą materializację naszych systemów wewnętrznego wyłonienia. Zatem nasze systemy numeracji zazwyczaj nie są zbyt przebudzone w początkach istoty. Dlatego ma miejsce ścisła selekcja na tym poziomie. Istnieją istoty, które nie od razu odpowiadają na impuls wyższych sygnatur. Potrzebują pomocy od zewnętrznych wysłanników, by powtórnie nadać sobie pojęcie ciągłości. Ów stan jest stanem nie uzgodnionym z innymi wymiarami. Nie ma komunikacji z pewnymi figurami z innych światów, które od początku mają komunikację z kręgiem wewnętrznej jedności.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Ta planeta ma ekstremalnie skomplikowany system numeracji, stąd bardzo trudno wejść z nim w kontakt. Jest konieczne posiadanie łączników między wszystkimi figurami. Ta kodyfikacja została zrealizowana w najwyższym stopniu na tej plane­cie, ale istnieją setki planet, które mają mniej więcej takie same kodyfikacje i których świadomości nie są zbyt rozwinięte, jeśli chodzi o komunikację z wnętrzem wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Umarli mocy - czyli ci, którzy pozostają przyczepieni do systemu planetarnego, bowiem rozprzestrzenili swoją egzy­stencję przede wszystkim w planie mocy - są to systemy, które nie jest łatwo pozostawić, gdyż kodyfikacje zatrzymują je na antenie o bardzo dużej mocy. Ci, którzy chcą się oswobodzić ze światów niższych, muszą oderwać się od tych sił, które są ekstremalnie duże i które nie dąją jednostkom zbyt wiele szansy na przemieszczenie się na anteny subtelniejsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;7. Czy jesteśmy sami?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie nie. Nie jesteśmy sami na planie planetarnym. Plan ten nie jest ukierunkowany począwszy od jednego wymiaru. Wprost przeciwnie, jest wiele wymiarów, które interweniują na plan planetarny. Istnieją formy niewidzialne dla ciał fizycznych, a które istnieją w innych wymiarach. Środowisko istoty ludzkiej jest bardzo złożone. Jest ona otoczona ogromną ilością układów, których nawet nie widzi, ani nie dotyka. Większość ciał ma conajmniej dziesięć układów energetycznych, które czuwają nad nimi i dają im wprowadzenia energii w trakcie ich egzystencji. Posiadamy ciała, które mają pięćset lub pięć tysięcy kodyfikacji na zewnątrz. Wszystko zależy od konfiguracji, która się toczy w ich systemie.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Ciało podpisane może mieć sześć tysięcy kodyfikacji na antenach wewnętrznego wyłonienia i dwa tysiące na antenach wyłonienia zewnętrznego. Porządek kontroli, uzgodniony z jego układem, jest wówczas bardzo złożony. Nie wszystkie motory życia są uzgodnione z tym samym sygnałem transferu. Nad portykiem wyłonienia tego typu systemu powinien czuwać organizator sumeryjskiej esencji, który jest transferatorem jedności syntezy, czuwającym nad całością schematu organizacyjnego dotyczącego tego typu ciała. Motor życia musi być uzgodniony również z emanacją wystarczającą do tego, by wejść w kontakt z tymi wszystkimi powiązanymi ciałami energetycznymi. Ciało wewnętrznej numeracji jest zawsze uzgodnione z tego typu zewnętrzną i piekielną kodyfikacją.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;8. Dlaczego utworzona jest kondensacja?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Kondensacja jest rezultatem przetransformowania energii poprzez sukcesywną spiralizację. Tworzące się ciało imperial­nej figury jest ciałem wewnętrznej numeracji, które zostało przemieszczone do wnętrza tego systemu kondensacji. Kontrakty numeracji zaczynają funkcjonować w zależności od tego, czy kondensacja traktuje operacje, aby zająć się nowym sektorem wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Ciało imperialnej figury nie tworzy się, jeśli nie ma peryferyjnej kondensacji oraz numeratora wprowadzenia unitarnego, który traktuje wewnątrz. To ciało unitarnej numeracji, które tworzy się wewnątrz systemu kondensacji, odcina od swoich figur najsubtelniejsze i najbardziej natychmiastowe telepatyczne sygnały; w przeciwnym wypadku system numeracji nie chciałby żyć w tym ekstremalnie sprężonym stanie kondensacji. Dlatego istoty wcielone do systemów kondensacji tracą po części świadomość ciągłości z systemem uniwersalnej teledyfuzji. Nie traktują swoich figur tak samo, jak robią to ci, którzy zostali w systemie subtelnym, gdyż ich świadomość musi być zmniejszona, by móc wykonywać plany wewnątrz systemów kondensacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Po co używa się we wszechświecie systemów kondensacji? Dlatego że te układy są nierozłącznie związane z polami energii, które potrzebują układów kondensacji dla ochrony, tak jak skafandra. Ten, kto ma traktować w bardzo dużych strefach mocy, musi koniecznie wcielić się w systemie kondensacji, w przeciwnym wypadku jego układ subtelny nie wytrzymałby szoku tych pierwotnych mocy, które należy kontrolować. Tworzący się wówczas organ imperialnej figury jest systemem związanym jednocześnie z wymiarem unitarnej numeracji i z systemem kondensacji wraz z walkami i bojami, które należy toczyć, aby panować nad pewnymi polami energii.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Temu, kto traktował z tego typu konfiguracją, wystarcza to na jakiś czas. Jest to jak zaangażowanie się w trudną służbę. Numeruje on sygnatury w miarę jak przybywają do jego kondensacji. Aby przeżyć, musi je organizować, numerować, integrować, podporządkowywać, ujarzmiać i wskrzeszać. Musi on traktować te konfiguracje aż do końca swej drogi - tzn. cykl egzystencji jest zdeterminowany przez zmiany numeracji, które realizują się wewnątrz danej istoty.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;9. Czy ten świat jest szkołą? I czy musi on pozostać na poziomie szkoły, czy też wyższe interwencje mogą istotnie przyczynić się do jego ewolucji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Gdyby ten świat był tylko szkołą, organ życia nie byłby systemem funkcjonującym wraz z układem kosmicznym, ponieważ system kosmiczny jest systemem w trakcie transformowania i integrowania nowych figur, w nieskończoność. Gdyby świat nie był systemem żyjącym i w trakcie ewolucji, jego forma byłaby ciągle taka sama. Otóż miały miejsce transformacje w formie tego świata. Wszystkie ruchy orogeniczne pochodzą z transformacji kodyfikacji, które odbywały się, gdy ten system transformował się w swoich korelacjach z wszechświatem. Dlatego ten świat jest systemem w trakcie ewolucji. Lecz jego forma nie modyfikuje się łatwo. Stąd jednostka, której życie jest krótkie w porównaniu z ewolucją świata, nie będzie mogła docenić w trakcie swojej egzystencji znaczenia swojej interwencji lub jej braku.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Jeśli chcecie potraktować konfigurację daleko i w bardzo dużym planie, trzeba będzie wziąć pod uwagę nie tylko materię, czyli pozorny aspekt figur, ale i przestrzeń, czyli korelacje między światami, oraz czas, który musi dokonać swojego dzieła i który będzie wymagał czasu na ważne operacje, ponieważ korelacja między wymiarami będzie się tworzyła powoli. Dlatego może wydawać się temu, kto ma przemijającą wizję, że świat nie porusza się. Lecz dla tego, kto ma wizję globalną, interwencje wysłanników na planetach są skoordynowane.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Niektóre układy - winne destrukcji - używają tych interwencji do tego, by móc odbudować pewne sygnatury, które są do potraktowania, aby następnie mogły być zintegrowane do globalnej ewolucji. Dlatego te interwencje mają sens. Pozwalają na połączenie pewnych figur, które nie mogłyby być połączone inaczej.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Ten udział w równowadze całości jest ekstremalnie ważny dla postępu planety. Ci, którzy wykonują tego typu plany, mają zawsze wewnątrz siebie wymiar uzgodniony z postępem, gdyż mają w swym wnętrzu poczucie transformacji i wznoszenia. Lecz jako że ciężko jest przemieścić świat, forma tego układu przemieszcza się bardzo wolno po przekazaniu impulsów przez wysłanników. Dlatego właśnie wysłannicy są bardzo trudno uznawani za życia. Ze względu na swoją inercję, świat podąża za nimi dużo później. Na początku figura światła nie jest przyjmowana przez ciemność. Ściśnięta w swojej kondensacji i inercji, ciemność nie podąża natychmiast za impulsami oświe­cenia, które są jej zaproponowane. Ale skoro tylko impuls zostaje wysłany, systemy imperialne transformują się w swoim rytmie i odbywają się zmiany. Drzwi jedności nie tworzą się w ciągu jednego dnia - ani dla światów unitarnych, ani dla światów imperialnych. Potrzeba czasu, aby konfiguracje zostały wprowadzone w działanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;A dlaczego konieczna jest stopniowa ewolucja? Dlatego że porcje czasoprzestrzeni, które jest najtrudniej potraktować, niosą ze sobą ciężkie konsekwencje. I istnieje ryzyko eksplozji oraz poważnych zniszczeń, dlatego że te energie są w stanie pierwotnym. Jeśli nie macie systemów inercji, mogących kontrolować wyłonienie tych sygnatur mocy, stajecie przed ryzykiem zniszczeń ekstremalnie niebezpiecznych dla bardziej subtelnych i bardziej wzniesionych światów. To powód, dla którego te inercyjne moce, które mogą być krępujące dla układów chcących przejść na inny wymiar, są w rzeczywistości niezbędne do kontrolowania pewnych figur.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;&lt;b&gt;10. Czy dla człowieka takiego, jakim jest obecnie, możliwym będzie osiągnięcie cywilizacji o wyższym stopniu ewolucji, opartej na wartościach duchowych?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Życie jest kontynuacją przemieszczeń z jednego planu na inny, ponieważ muszą zostać utworzone procesy, aby następowała wymiana między różnymi królestwami. Życie ma zdolność zmiany na wszystkich poziomach, dlatego że może wchodzić w międzywymiarowe związki z różnymi poziomami, gdyż życia istnieją w wielu typach różnych stworzeń. Stąd utworzenie bardziej rozwiniętej cywilizacji na planecie jest związane z prądem życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Ten, kto ma bardzo wzniesiony program, może przetransformować ogromną ilość figur. Ale ten, kto chciałby utworzyć wątek konfiguracji systemu mającego istnieć później, w przyszłości, powinien przebudzić w sobie możliwość kontrolowania sytuacji energetycznej i międzywymiarowej przez przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Dlatego ciała wewnętrznej numeracji nie mogą określić, czy między istotami będą miały miejsce komunikacje odbywające się z takimi wymiarami, czy zewnętrzna i przyszła konfiguracja danego systemu będzie uzgodniona z sytuacją numeracji, która odgrywa się na innych wymiarach. Można powiedzieć, że ci, którzy się zgromadzili, aby słuchać tych informacji, mają unitarną kodyfikację, która zostanie im powierzona, w miarę jak będą podążać na spotkanie z niebiosami.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Ten, kto chce traktować z sygnałem jedności syntezy, ma zdolność przyłączania tych wszystkich układów. Dlatego, jeśli ludzkość jest nauczana w ten sposób i jeśli da się jej środki do tego, by zanalizowała dolę swojej egzystencji w związku z informacjami dotyczącymi światów międzywymiarowych, to będzie pierwszy stopień ku nowemu typowi cywilizacji, gdzie świadomość będzie o wiele lepiej uzgodniona z percepcją sub­telnych i z respektowaniem międzywymiarowości.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;To, co powoduje wszelkie nieszczęścia ludzi, to utrata poczucia energetycznych i subtelnych elementów, które ich otaczają. To pogrąża ich w kompletnie niezrównoważonych sytuacjach, bo nie biorą pod uwagę tego, że człowiek może być elementem w o wiele bardziej złożonych operacjach i że substancjalny i sformalizowany system nie jest ostatnim kontraktem, który może istnieć w życiu całości istoty. Ciało energetyczne jest o wiele ważniejsze od ciała fizycznego, gdyż istnieje ono ponad formą fizyczną. Może kontaktować się z tysiącami sygnatur. Dlatego ciało energetyczne było zawsze stawiane za cel egzystencji.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: medium; margin-top: 0.4em;"&gt;Trzeba zgromadzić wokół siebie ogromnie dużo elementów, aby odbudować kodyfikację, która mogłaby być zintegrowana do pola jedności syntetycznych. Ta cywilizacja przyszłości będzie musiała brać pod uwagę przede wszystkim istnienie wymiaru najwyższego w stosunku do życia formalnego. Trzeba będzie stworzyć instytucje i rytm życia, które byłyby korzystne do tego, aby istoty mogły natychmiast uwrażliwiać się na tego rodzaju konfigurację.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-5222793133356568812?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/5222793133356568812/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/wiedza-unitarna-wnetrza-wszechswiata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/5222793133356568812'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/5222793133356568812'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/wiedza-unitarna-wnetrza-wszechswiata.html' title='WIEDZA UNITARNA WNĘTRZA WSZECHŚWIATA'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-4923770589717144119</id><published>2011-09-25T21:41:00.002+02:00</published><updated>2011-09-25T21:41:55.374+02:00</updated><title type='text'>SERIA 2 STWÓRCA  STWORZENIE KREACJA</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;SERIA 2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;STWÓRCA&lt;br /&gt;STWORZENIE&lt;br /&gt;KREACJA&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;1. Czy istnieje inteligencja, która stworzyła rzeczy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W energii istnieje część sektora figur, która realizuje się w światach formy (forma jest w rezonansie ze światem esencji). To powoduje, że w kręgach&amp;nbsp;&lt;i&gt;éternel&lt;/i&gt;&amp;nbsp;3, które traktują na światach pośredniej energii, istnieją porcje czasoprzestrzeni przykryte przez ducha i inne - przez formy. Inteligencja jest figurą znajdującą się między tymi dwoma ekstremami, a siostrą inteligencji jest subtelność. Jeśli poza inteligencją nie macie subtelności, wówczas wasza świadomość jest niedoskonała i nie możecie pojąć całości gry.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Czy istnieje przypadek w tworzeniu materii?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jeśli matka byłaby stworzona przez przypadek, wtedy ojciec nie miałby żadnej użyteczności, żadnego sensu w tworzeniu. Otóż jeśli nie byłoby ojca w tworzeniu podczas tej operacji, która zwie się kreacją, miałaby miejsce destrukcja kreacji, dokonana przez nią samą, gdyż kontrola operacji może być dokonana tylko przez koordynacje między różnymi składowymi materii. W przeciwnym wypadku, elementy te zderzyłyby się czołowo i zniszczyłyby siebie same.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Czy można otrzymywać informacje z wyższych wymiarów przez zmysły inne niż zmysły ciała fizycznego?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Persé&lt;/i&gt;&amp;nbsp;został zakodowany, aby wejść do ciała formalnego. Daje on tym, którzy są na świecie form, świadectwo swojej osobowości. Zgnić w świecie form jest rzeczą słodką dla tych, którzy mają zbyt dużo twardości. Wykonać plan w formie niższej jest operacją złożoną, która daje każdemu możliwość wysłuchania przekazu albo jego zlekceważenia. Człowiek może otrzymywać komunikacje z bardziej wzniesionego porządku pod warunkiem, że wzmacnia w sobie siłę do tego, by móc je otrzymać.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Czy można zrozumieć zasadę rzeczy i dostrzec jej cud?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Człowiek jest zdolny zrozumieć wszystko pod warunkiem, że reprezentuje w sobie elementy, które będą odpowiadać częściom tego zrozumienia. Jeśli nie wykonuje swojego planu poprawnie, wtedy jego ojciec wyższy może pomóc mu uporządkować rozproszone pojęcia.&lt;br /&gt;A dlaczego by nie rozwinąć w sobie możliwości patrzenia na świat jasnym umysłem? Człowiek nie ma siły destrukcji, która byłaby szczególna dla jego układu; ma on siłę konstrukcji i destrukcji przystosowaną do swojego typu figury. Istnieją rzeczy, które są całkowicie odwrotne w stosunku do obecnej sytuacji i które mogą wyrwać ze swojej figury pewne sygnatury i patrzeć na nie oraz badać je. Pewnego dnia, kiedy człowiek zakończy swoją drogę eksterioryzacji, będzie mógł być wewnątrz i patrzeć wokół siebie na to, co jest ukryte w nim samym.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Czy dzięki współczesnym technikom naukowym można odkryć sekrety materii?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Co do wiedzy, trzeba mówić o prawdziwej nauce, nie o pseudonauce. Ci, którzy mają prawdziwą władzę nad wewnętrzną esencją natury, są istotami, które uzgodniły swoją świadomość z jej wewnętrznymi prawami. Ten, kto chce pogwałcić tę energię, musi przedsięwziąć środki ostrożności, gdyż odwróci się ona przeciwko niemu. Człowiek nie jest całkowitą figurą imperialną, a po prostu częściową mocą. Opuścić świat form, spotkać świat sumeryjskich esencji i przejść do wnętrza ich figury, aby zrozumieć rzeczywistość rzeczy: to najlepsza droga. Ten, kto używa środków najbardziej zewnętrznych lub najmocniejszych, podlega ryzyku, że siły te odwrócą się przeciwko niemu.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6. Czy można odkryć pochodzenie świata w wewnętrznych własnościach materii?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mistrzowie powiedzieli, że materia jest podproduktem energii. Jaki podprodukt może być zatem początkiem systemu? Mistrzowie powiedzieli, że materia została otwarta przez ducha, by móc zrobić tak, żeby stworzenia zostały związane z ostateczną esencją. Ponieważ jesteście w materii i jesteście sformalizowani, otwórzcie się na ostateczną esencję, a odnajdziecie prawdziwą świadomość ducha wyższego.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;7. Jaka jest rola stworzenia w stosunku do stwórcy i kreacji?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a) Ciało wewnętrzne i niższa-zewnętrzna-wewnętrzna-wyższa ciągłość&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Istota, która łączy swoje sygnatury na wielu wymiarach, ma również możliwość sprecyzowania swojej obecności bardziej w jednym wymiarze niż w innym. Zatem wewnętrzna świadomość stworzenia może rzeczywiście stać się stanem niezwykle ważnym w stosunku do innych wymiarów - wymiarów stwórcy i kreacji. Drzwi życia trzymają złożone porcje czasoprzestrzeni. Mogą one pozwolić na przetransferowanie figur z jednego systemu na drugi. Mają centrum transferu, jakim jest wewnętrzne ciało mające komunikację z innymi wymiarami. Wewnętrzne ciało jest swojego rodzaju sygnaturą wprowadzenia na wiele wymiarów. Pozwala ono tej wewnętrznej figurze na połączenie kręgów transferu z wyższymi wymiarami, które, normalnie, nie zostałyby wprowadzone w ruch, gdyby nie było tej formalizacji, jaką jest stworzenie. Ciała zewnętrznej energii, znajdujące się wokół stworzenia - czyli systemy numeracji, które traktują z tym stworzeniem - nie odcinają swojej figury od tego stworzenia, jeśli jest ono w stanie uzewnętrznionego transferu - tzn. jeśli straciło kontrakt transferu, który dotyczy jego spotkań z zewnętrznymi poziomami.&lt;br /&gt;Stworzenie może wznosić się w systemie, który nie jest już w kontakcie z zewnętrznymi układami, bo może ono być w kontakcie z niższymi, zewnętrznymi i wyższymi układami unitarnymi. Zatem Jeśli to stworzenie wznosi się do bardziej wzniesionego planu, jego energetyczne ciało odrywa niższe-zewnętrzne sygnatury od figur, które pozwalają mu na połączenie się z jego poziomami wyższymi. Stąd istnieje ciągłość kontaktu między imperialnymi elementami tego stworzenia oraz elementami wewnętrznymi, zewnętrznymi i wyższymi. Jeśli traktujecie bardzo skomplikowaną konfigurację i jednocześnie zewnętrzne, niższe, wewnętrzne i wyższe ciała oraz kodyfikacje zewnętrznej energii, które gromadzą się wokół tej strefy transferu, wówczas zewnętrzne ciała komunikują się z innym systemem transferu niż ten, który istnieje w jednym stworzeniu. Istnieją porcje czasoprzestrzeni, które nie wprowadzają swojej figury do kontaktu ze stworzeniem, jeśli to stworzenie nie łączy się z własnymi wymiarami unitarnymi.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;b) Połączenie ekstremalnych systemów energetycznych między stwórcą i kreacją&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wewnętrzne ciało, które zachowuje figury na wielu wymiarach, posiada odpowiadający mu wymiar zewnętrzny. Jeśli traktujecie z ciałem wewnętrznym, traktujecie również z ciałami zewnętrznymi. Dlatego mistrzynie jedności, które traktują z ciałami i które chcą również traktować z systemami wyłaniającymi się z kompletnej istoty kosmicznej zawierającej stwórcę, stworzenie i kreację, matki ekstremalnego transferu, które podpisują z kontraktami jedności syntezy, otwierają drzwi, aby traktować z tymi sieciami, lecz tylko wtedy, gdy stworzenie prosiło o transfer tej sygnatury.&lt;br /&gt;Dlatego ekstremalne ciała istoty, mające porcje czasoprzestrzeni, które są zbyt dalekie, by je traktować, odcinają od siebie najbardziej oddalone sygnatury, by móc połączyć się z wewnętrzną sygnaturą unitarną. Lecz jeśli ciało wewnętrznej jedności tworzy się w dużo silniejszy sposób, a kolegowanie się systemów wewnętrznej numeracji zaczyna funkcjonować w sposób bardzo ciągły, stopniowo dokonuje się połączenie ekstremalnych układów, a zsynchronizowane ciała energii, świetliste i transferujące, opuszczają swoją strefę imperialnej numeracji, by przybyć do stref wewnętrznej numeracji.&lt;br /&gt;Ciała ekstremalnej energii - które znajdują się po stronie kreacji i które mogą traktować z konfiguracjami numeracji przybywającymi aż do krańców stwórcy - gromadzą swoje konfiguracje w dwóch częściach: te, które są uzgodnione ze stwórcą, i te, które są uzgodnione z kreacją. Ten, kto ma transfer syntetycznej energii między tymi dwiema konfiguracjami, ma transfer numeracji pozwalający mu na uformowanie nowej konfiguracji, niezwykle ważnej dla skontaktowanej figury, która będzie istniała między kreacją i stwórcą. Dlatego w pewnym aspekcie stworzenia znajduje się aspekt Boga, który funkcjonuje w zależności od tego, czy to stworzenie łączy się ze stwórcą, czy z kreacją.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;c) Trójkąt: stwórca-stworzenie-kreacja i uczestnictwo w boskości&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli stworzenie jest ponumerowane tylko przez systemy ekstremalnej matrycy, matki ekstremalnego wyłonienia pracują nad ciałem fizycznym i wznoszą je aż do strefy, gdzie jest zdolne zintegrować się z grą transferów odbywających się między kreacją i stwórcą. Ale wewnątrz tego stworzenia powinna utworzyć się unitarna kodyfikacja. Wewnętrzna istota stworzenia powinna zintegrować pojęcie unifikacji, ponieważ to właśnie pojęcie pozwala jej na związanie się ze stwórcą. Jedynie podążając ku jedności, stworzenie integruje się coraz bardziej do gry, która pozwala na komunikację między kreacją, stworzeniem i stwórcą. Jeśli porcje czasoprzestrzeni, zunifikowane z tym stworzeniem, również zaczynają funkcjonować w korelacji z możliwością transferu między kreacją i stwórcą, wówczas kontrakty transferu odbywają się na obwodzie tego stworzenia, a motory wewnętrznej numeracji, zgromadzone wewnątrz stworzenia, zwiększają się. Odchylenie energetyczne tego stworzenia - w stosunku do bezustannej komunikacji odbywającej się między kreacją, stworzeniem uzgodnionym z wyższymi wymiarami i stwórcą - ta odległość, istniejąca w początkach istoty w stosunku do tego złącza energetycznego, tworzy się powoli przez kreacje dokonujące się wokół stworzenia.&lt;br /&gt;Jeśli istota nie przemieszcza się przez swoją własną wolę, aby wejść w połączenie z trójkątem: stwórca-kreacja-stworzenie, łapie się na lep nowych stworzeń, które pojawiają się dookoła i które są zawsze związane z ekstremalnymi matkami tej strefy. Te ekstremalne matki fabrykują stworzenia, z których względnie niewielu udaje się połączyć z trójkątem: stwórca-kreacja-stworzenie, ponieważ ich energetyczne warunki nie zawsze są wystarczające do tego, aby mogły przybyć aż do chwili "zorganizowanej", w której następuje połączenie między kreacją, stwórcą i stworzeniem. Zatem energetyczny stan stworzenia jest potencjalnym stanem uczestniczenia w boskości jako jednej z części trójcy boskości. Ale jego sygnał nie jest natychmiast integrowany do tej trójcy. Musi nastąpić zmiana zachowania tego stworzenia, aby mogło zintegrować się do trójkąta: stwórca-stworzenie-kreacja.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;d) Kontakt z eutektycznym punktem syntezy: stwórca-stworzenie-kreacja&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dokładny kontrakt tej sygnatury wymaga istotnie wielu operacji. Wewnętrzne ciało figury jest ciałem wewnętrznej numeracji unitarnej, która pozwala na zmianę warunków niższych i zewnętrznych systemów oraz na podpisanie numeracji kontraktów syntezy z siecią numeracji unitarnej, uzgodnioną ze wszystkimi możliwymi częściami tego kontraktu unitarnej numeracji. Jeśli chcecie przemieścić swój system wewnętrznej świadomości aż do chwili, w której stworzenie jest połączone z kreacją i ze stwórcą, to stworzenie będzie musiało przetransferować dużą część swoich konfiguracji na antenę transferu, której elementy są ekstremalnie zbliżone.&lt;br /&gt;Jednocześnie z transformacją stworzenia, mającą na celu jego spotkanie z całkowitą jednością: kreacja-stworzenie-stwórca, musi nastąpić transmutacja kreacji i swego rodzaju hipostatyczne zejście stwórcy ku kreacji, jak również wzniesienie stworzenia w kierunku punktu spotkania. Rzeczywiście, istnieje moment, w którym stwórca, kreacja i stworzenie są w połączeniu, dokładnie tak samo, jak istnieje eutektyczny punkt, w którym lód, woda i para są połączone. Ta możliwość transferu między wymiarami jest miejscem fizycznym, energetycznym i jedynym.&lt;br /&gt;Wówczas wymiar syntezy może być osiągnięty przez stworzenie. Jest to punkt spotkania z Bogiem - Bogiem absolutnym, który sytuuje się na skrzyżowaniu stwórcy, kreacji i stworzenia. Jeśli stworzenie przybywa aż do tego eutektycznego punktu, istnieje możliwość komunikacji i harmonizacji wszystkich elementów, które wchodzą w połączenie stwórcy, kreacji i stworzenia. Wówczas stworzenie będzie mogło otrzymywać informacje dotyczące programu stwórcy i będzie mogło wywołać pojawienie się bardzo precyzyjnych pomocy, korelacji zbliżenia lub wsparcia pochodzących z kreacji, dlatego że będzie miała miejsce korelacja unitarna: w tym szczególnym miejscu stwórca, kreacja i stworzenie są tym samym.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;e) Śmiertelny, formalny plan stworzony oraz nieśmiertelny, nieformalny plan stworzony&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dystans i zróżnicowanie między stworzeniem, stwórcą i kreacją tworzy się przez oddalenie się od tego punktu. Ale jeżeli stworzenie naprawdę decyduje się na wibracyjne wznoszenie się - to znaczy na dokonywanie mutacji wszystkich części swojego systemu imperialnego mutanta, uzgodnionej mocy i systemów eksterioryzacji - i na życie na bardziej wzniesionym poziomie, bliżej ciągłości z pozostałymi częściami całości, stopniowo będzie miało jaśniejszą percepcję myśli i obecności stwórcy, a jego stosunek do kreacji będzie o wiele bardziej harmonijny.&lt;br /&gt;Będzie istniała zatem percepcja interrelacji między figurami. W ten sposób bardzo szybko dojdziemy do tego, iż rzeczy bolesne, które narzuca się naturze, kreacji, w rzeczywistości narzuca się cząstce nas samych, a obraza, jaką czyni się stwórcy, jest czyniona cząstce nas samych. Powoli, poprzez to wznoszenie, wchodzi się do pola normalnego i automatycznego respektu. Integrujemy się z prawem, ponieważ zasada, która kieruje tymi wszystkimi operacjami, jest wspólna wszystkim aspektom stwórcy, kreacji i stworzenia. Stwierdzamy, że stworzenie może w ten oto sposób kierować się ze śmiertelnego, formalnego stanu stworzonego do stanu stworzonego, lecz być może mniej formalnego, a zatem - bardziej nieśmiertelnego. Ta wewnętrzna świadomość, wznosząca się ku świadomości stwórcy, która może być nieśmiertelnym, nieformalnym biegunem stworzonym, będzie polaryzowała się w układzie pozwalającym na utworzenie relacji z kreacją, która będzie śmiertelnym, formalnym planem stworzonym. Ewolucja stworzenia będzie więc stopniowym przejściem ze śmiertelnego, formalnego stanu stworzonego, związanego z kreacją, do nieśmiertelnego, nieformalnego stanu stworzonego, dużo bardziej związanego z nieśmiertelnym, nieformalnym stwórcą niestworzonym.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;f) Ciągłość między stworzeniem formalnym i niewidzialnym - strefa połączenia: stwórca-kreacja&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wewnętrzna świadomość stworzenia powinna numerować się w związku z energetycznymi porywami, które się z nią łączą. Można powiedzieć, że istnieją dwa typy stworzeń: stworzenia związane z kreacją, które są ekstremalnie formalne, ale które mogą zaangażować się do programu prowadzącego je w kierunku stworzeń niewidzialnych w stosunku do formalnego planu, przy czym stworzenia niewidzialne są raczej po stronie stwórcy. Sytuacja ta powoduje, że formalne stworzenie raczej podlega prawom kreacji, a stworzenie niewidzialne - prawom stwórcy.&lt;br /&gt;Istota formalna, która kieruje się coraz bardziej ku kontaktowi z wehikułami subtelnymi i wyższą świadomością, będzie znała jednocześnie prawa kreacji i prawa stwórcy. Człowiek może więc wznosić się do stanu, w którym również staje się boski, tak że to formalne stworzenie może być w bardzo precyzyjnej korelacji ze swoim niewidzialnym odpowiednikiem. Istnieje zatem miejsce, w którym może nastąpić połączenie ciągłości między stworzeniem formalnym i stworzeniem niewidzialnym. Właśnie na tym szczególnym poziomie istnieje ciągłość stwórcy z kreacją. Poprzez część niewidzialną stworzenie może uzgodnić się z istotą stwórcy, a przez swoją formalną część - z kreacją. W tym bardzo szczególnym stanie, jakim jest rezultat dobrowolnego postępowania formalnego stworzenia w kierunku odpowiadającemu mu stworzeniu niewidzialnemu oraz postępowania niewidzialnego stworzenia ku odpowiadającemu mu stworzeniu formalnemu, to połączenie powoduje, że w takiej chwili związek między formalnym stwórcą i niewidzialnym stworzeniem jest w rezonansie z bezpośrednim związkiem istniejącym między stwórcą i kreacją.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;g) Zbliżenie się do strefy połączenia: stwórca-kreacja&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dlatego w miarę jak stworzeniu formalnemu udaje się wejść w połączenie z jego odpowiednikiem niewidzialnym, pożywienie i wzmocnienie tego połączenia mogą być zrealizowane począwszy od dostępu do strefy permanentnego połączenia między stwórcą i kreacją - do ogniskowego punktu kontaktu między stwórcą, stworzeniem i kreacją. Ta oto transformacja związku z całością powoduje, że połączone ze sobą stworzenie formalne i stworzenie niewidzialne, dostępują do zupełnie niesłychanej strefy, gdzie kreacja odpowiada natychmiast na polecenia stwórcy. Ale jak widać, tego typu interwencja na kreację może dokonać się tylko wtedy, gdy ma miejsce zbliżenie stworzenia formalnego i stworzenia niewidzialnego, ponieważ stworzenie formalne może mieć dostęp do zastosowania praw w kreacji, ale to stworzenie niewidzialne jest dokładnie świadome nakazów stwórcy.&lt;br /&gt;Z drugiej strony można stwierdzić, że ta korelacja między stworzeniem widzialnym i stworzeniem niewidzialnym może zaaplikować swoje możliwości interwencji w związku stwórca-kreacja tylko w strefie, gdzie rzeczywiście odbywa się kontakt między emanacją stwórcy i kreacją lub jej początkami. Jest to zatem strefa, w której stworzenie widzialne, któremu powiodło się utworzenie kontaktu ze stworzeniem niewidzialnym, może interweniować, by zrealizować w kreacji warunki pożądane przez stworzenie, w zgodzie z prawami stwórcy. Te prawa stwórcy przybywają do świadomości stworzenia formalnego za pośrednictwem stworzenia niewidzialnego, które jest jego odpowiednikiem - to znaczy za pośrednictwem wehikułów subtelnych lub energetyczno-świadomych wymiarów uzgodnionych z tym stworzeniem formalnym. Stopniowa unifikacja stworzenia formalnego zbliża je do eutektycznego punktu połączenia: stwórca-kreacja-stworzenie. Ale musi również istnieć związek z jego niewidzialnym odpowiednikiem, bo to on właśnie dostarcza mu zrozumienia praw, pozwalających stwórcy działać na kreację - kreację, która ma swoją własną tożsamość w Bogu absolutnym.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;h) Uświadomienie sobie przez stworzenie myśli stwórcy -Powrót syna marnotrawnego&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Aby wprowadzić transformacje na poziomie kreacji i stworzenia, należy zrobić tak, aby część Boga, która jest w stwórcy, część Boga, która jest w kreacji, i część Boga, która jest w stworzeniu, zbliżyły się wystarczająco do siebie, tak aby powstało uzgodnienie nowej konfiguracji, która rozprzestrzeni się ku kreacji i stworzeniu, ale zawsze w harmonii z duchem stwórcy. Jeśli stworzenie zbliża się do tego eutektycznego punktu, po dokonaniu stopniowej mutacji swojej sytuacji do takiego stopnia, że znajdzie się w połączeniu ze swoim odpowiednikiem subtelnego stworzenia niewidzialnego, następuje chwila, kiedy to stworzenie, będące w połączeniu ze swoim niewidzialnym odpowiednikiem, może uświadomić sobie to, czym jest twórcza myśl - myśl stwórcy.&lt;br /&gt;To stworzenie może również obserwować sposób, w jaki pierwotna kreacja przyjmuje tę myśl. Istota jest matrycowana przez kreację w swoich stanach niższych i formalnych, ale jest inspirowana przez wymiar stwórcy dzięki niewidzialnym i subtelnym pośrednikom. Stwórca stanowi więc w pewnym sensie ojca, a kreacja jest aspektem boskiej matki, która manifestuje się przez kreację i stworzenie. Oto dlaczego stworzenie może wpływać na kreację w zależności od tego, czy za pośrednictwem niewidzialnych i subtelnych układów dochodzi do punktu, w którym stwórca interweniuje w kreację od wewnątrz.&lt;br /&gt;W ten sposób stworzenie rzeczywiście może poprzez swoją interwencję zdeterminować transformacje w kreacji, jeśli jest ono wystarczająco wzniesione i jego świadomość jest dość precyzyjna, aby wejść do strefy zastosowania ducha stwórcy w pierwotnej energii kreacji. Ta sytuacja może być pojęta w sposób bardziej precyzyjny w tym sensie, że Bóg twórczy jest niejako Bogiem nieruchomym, który myśli lub nie myśli, zgodnie ze swoimi stanami energii, podczas gdy stworzenie znajduje się w polu Boga doświadczalnego, który żyje w środku rezultatu swoich emanacji i odpowiedzi, jaką daje na to kreacja. Wśród tego pola doświadczeń, zrealizowanego przez kreację, stworzenie będzie dostarczało informacji. Poprzez swoje wznoszenie, modlitwę, koncentrację lub prośbę, będzie ono przynosiło w kierunku stwórcy informacje pochodzące z doświadczenia. Począwszy od tych informacji stwórca będzie kierował swoje tworzenie do warunków pożądanych dla lepszego połączenia stworzenia ze stwórcą i kreacją.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Summum&lt;/i&gt;&amp;nbsp;ewolucji stworzenia to najpierw wznosić się, aby wejść w kontakt ze swoim niewidzialnym odpowiednikiem - niewidzialnym stworzeniem, potem, w korelacji z odpowiadającym mu stworzeniem niewidzialnym - kierować się ku eutektycznemu punktowi, gdzie następuje połączenie stwórca-stworzenie-kreacja, i w końcu, do tego miejsca przynieść jednocześnie rezultat swojego doświadczenia - to znaczy w pewnym sensie powrót syna marnotrawnego pochodzącego z kreacji, który powraca do stwórcy - i kwintesencję swojego doświadczenia. Ta kwintesencja w formie refleksji lub figury wzniesionej i syntetycznej świadomości - przyniesie, w polu refleksji stwórcy, rezultaty doświadczenia, które dokonało się poprzez to stworzenie w celu lepszego przystosowania elementów kreacji do innych ewolucyjnych doświadczeń.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;i) Eutektyczny punkt kontaktu - odpowiedź kreacji na stworzenie uzgodnione z wyższym wymiarem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli stworzenie, związane ze swoim niewidzialnym odpowiednikiem subtelnym, ma dostęp do tego eutektycznego punktu korelacji stwórca-kreacja-stworzenie, może ono nie tylko przynieść do tego miejsca rezultat własnego doświadczenia, ale również scentralizować ogół innych doświadczeń, które będą się przeobrażały aż do tego punktu komunikacji. W ten oto sposób stworzenie formalne, bardziej wzniesione od innych, centralizuje inne, formalne lub niewidzialne stworzenia, ponieważ ma, dzięki swojej szczególnej ewolucji lub determinującej woli, dostęp do kontaktu z tym eutektycznym punktem. Jeżeli w tym eutektycznym punkcie skupiają się rezultaty doświadczeń wielu stworzeń mających dostęp do tej strefy kontaktu, nasłuch tej syntezy doświadczeń przy stwórcy będzie dużo większy. W rezultacie zostanie zrealizowanych wiele doświadczeń oraz ich kwintesencja w kierunku tego punktu szczególnego kontaktu. To zdeterminuje, ze strony stwórcy, interwencję na kreację, która będzie miała większą szansę, aby wspomagać wznoszenie ogółu stworzeń, którym udało się dokonać emisji kwintesencji ich doświadczeń w kierunku stwórcy.&lt;br /&gt;Lecz jak można stwierdzić, czas reakcji kreacji i stworzenia nie jest taki sam, ponieważ poziomy kondensacji i świadomości są różne. Stworzenie może mieć potrzebę, która wydaje mu się natychmiastowa, ale kreacja tworzy warunki wymagane przez to stworzenie dopiero po tym, jak stwórca utworzy elementy pozwalające kreacji na zrealizowanie tego, co było wymagane na skutek doświadczenia stworzenia i o czym stwórca zadecydował, że to jest reakcja na doświadczenie. Im dalej stworzenie żyje od punktu eutektycznego, tym więcej wymaga to czasu. Jeśli zaś żyje bardzo blisko tego punktu, jest oczywiste, że kreacja, z którą jest związane, jest bardzo bliska tego punktu. Reakcja tej kreacji będzie więc bardzo szybka. Można by powiedzieć, że jeżeli jego pragnienia są uzgodnione z wolą stwórcy, staną się niemal rozkazami w stosunku do kreacji. Kreacja odpowie bardzo szybko i życie stanie się jak cud, bo kiedy zostanie wyrażona pewna potrzeba do polepszenia połączenia ze stwórcą, będzie ona zaspokojona, ponieważ kreacja zareaguje szybko na tę prośbę. Ale stworzenie będzie musiało mieć dość mądrości, aby żyć w wysubtelnionym i wysublimowanym - niejako abstrakcyjnym - aspekcie kreacji.&lt;br /&gt;Można wziąć pod uwagę fakt, że istota, chcąca zrealizować doświadczalne pole połączenia między różnorodnymi elementami, będzie prosiła wyższy wymiar o zrealizowanie tego. Jeśli ta realizacja ma dokonać się w bardzo trudnym środowisku - na przykład środowisko wojen, czy starć, zniekształceń i oddaleń w stosunku do źródła-pochodzenia - jej pragnienie zrealizowania połączenia harmonii i piękna będzie bardzo trudne. Jeśli natomiast znajduje się ona w środowisku kreacji, gdzie istnieje harmonia i elementy materialne są w pewnym połączeniu, będzie potrzebny pewien czas do zrealizowania na przykład pragnienia danego stworzenia: posiadania basenu, pięknego domu lub korzystnego dla niego środowiska...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;j) Permanentna cyklologia miedzy kreacją, formalnym stworzeniem, niewidzialnym stworzeniem i stwórcą&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli stworzenie wznosi się jeszcze bardziej do świata abstrakcji, będzie mogło znajdować się wraz z bardziej schematycznym i pierwotnym aspektem kreacji. Wówczas może ono, jeśli do tego dotrze, dokonać swojego cyklu doświadczalnego w bardziej teoretycznym świecie i stworzyć swój idealny świat -nie na planie formalnym, ale na planie o wiele bardziej abstrakcyjnym. Wówczas istota fabrykuje świat poprzez obrazy komputerowe i dźwięki syntezy. Na większą lub mniejszą skalę tworzy z tymi elementami otoczenie, które pozwoli jej na wewnętrzne zrealizowanie doświadczalnego rezultatu kontaktu z tymi elementami. Szybkość tych doświadczalnych realizacji poprzez stworzenie zależy od wibracyjnego poziomu, na którym ono się znajduje.&lt;br /&gt;Im bliżej znajduje się ono eutektycznego punktu, tym bliższa będzie obecność elementów kreacji, elementów widzialnego stworzenia, elementów niewidzialnego stworzenia oraz elementów stwórcy. Jest oczywiste, że jeśli to niewidzialne stworzenie nie jest obecne, stworzenie formalne, które będzie skupione jedynie na aspektach formalnej kreacji, będzie w dość beznadziejnym stanie. W rzeczywistości to, co nada intensywności związkowi z aspektem kreacji, to obecność niewidzialnego stworzenia. Właśnie kiedy istnieje w nim ten zrównoważony stosunek między obecnością stworzenia niewidzialnego i formalnymi realizacjami, stworzenie formalne znajduje się w sytuacji polaryzacji najbardziej zbliżającej je do związku istniejącego między stwórcą i formalną kreacją.&lt;br /&gt;Oto dlaczego prawdziwym szczęściem stworzenia jest zbliżenie się do strefy, gdzie, pozostając cały czas stworzeniem formalnym, może dialogować z niewidzialnym aspektem stworzeń i traktować swój związek z kreacją w sposób ekstremalnie wysublimowany. W takim momencie ma miejsce permanentna cyklologia między kreacją, stworzeniem formalnym, stworzeniem niewidzialnym i stwórcą oraz bardzo przyspieszoną spiralą ewolucyjną, która powoduje, że udaje się nam rozwiązać dużą liczbę doświadczeń we względnie ograniczonym czasie, z coraz większym intensyfikowaniem kontaktów między wysublimowaną kreacją - w formie abstrakcji, schematów, obrazów, linii sił, itd. - stworzeniem formalnym, które jest punktem skrzyżowania-podpory, stworzeniem niewidzialnym i stwórcą.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;k) Połączenie między Bogiem nieruchomym i Bogiem doświadczalnym - Nadanie wymiaru boskości stworzeniu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Z energetycznego punktu widzenia, jeśli stworzenie formalne wznosi się poprzez panowanie nad swoimi mocami i zewnętrznościami w uwewnętrzniającej kwintesencji i realizuje swoje doświadczalne pole wewnątrz bardziej abstrakcyjnych systemów, jak na przykład tworzenie na komputerze - tworzenie, które nie oddala go zbyt daleko od sytuacji zasady - jeżeli więc udaje mu się zrealizować tego typu połączenie, przy zachowaniu poziomu energetycznego, który pozwala mu na uzgodnienie się ze swoim subtelnym odpowiednikiem, w takim momencie obecność stwórcy może stać się dużo ważniejsza, ponieważ istnieje pole energii będące miejscem komunikacji między stwórcą i kreacją. W tym miejscu może szybko zrealizować się połączenie między Bogiem nieruchomym i Bogiem doświadczalnym, bo wysublimowane stworzenie - które jest w kontakcie z eutektycznym punktem poprzez transmutację figur wewnątrz swojego systemu będącego w połączeniu z układem niewidzialnym za pośrednictwem gry zrealizowanej przez swoje ciało - może natychmiast dostarczyć kwintesencji doświadczenia.&lt;br /&gt;Bóg twórczy będzie więc mógł zintegrować tę doświadczalną kwintesencję, by dokonać nowego zastosowania w systemie kreacji będącym w korelacji z tym stworzeniem. W tym polepszaniu ciągłości z eutektycznym punktem, stworzenie będzie stopniowo kierowało się do stanu stworzenia formalnego i zarazem niewidzialnego. Jeśli stworzenie chce przejść ze stanu formalnego do stanu nieformalnego, to dlatego, że znajduje się ono w danej chwili w takiej sytuacji przyczepienia do punktu eutektycznego i w takiej korelacji między stwórcą i kreacją, że siły kreacji opuszczają siłę formalizacji nad stworzeniem i powodują, że wchodzi ono na nowy poziom możliwości.&lt;br /&gt;To formalne stworzenie, które pozostaje spójne, może wówczas przejść z formalnego do niewidzialnego i odwrotnie, ponieważ istnieje strefa, w której stwórca skręca z niewidzialnego do źródeł kreacji formalnej. W tym oto szczególnym momencie, kiedy niewidzialny może przejść do kreacji i stworzenia formalnego, stwórca również może przeniknąć do kreacji i stworzenia. Zatem nadanie boskiego wymiaru stworzeniu odbywa się w chwili, gdy ma miejsce komunikacja między niewidzialnym, kreacją, stwórcą i stworzeniem. Stworzenie, które chce kierować swoim przejściem z widzialnego do niewidzialnego, powinno zintegrować w sobie świadomość i prawo stwórcy. Poprzez swoją decyzję przenosi myśl i konceptualizację do stanu formalizacji.&lt;br /&gt;Myśl stwórcy powinna działać na stworzenie w inny sposób. Trzeba zaprowadzić pole kreacji do stanu dużo bliższego, dużo bardziej skupionego i dużo bardziej syntetycznego. I zamiast tego, żeby energio-świadomość stwórcy została wciągnięta przez oddalenie kreacji, powinna ona przemknąć do kreacji, a także do stworzenia w taki sposób, aby to stworzenie było jak najbliższe temu punktowi połączenia. W tym momencie wszystko wzajemnie się zbliża. Stwórca, stworzenie niewidzialne, stworzenie widzialne i kreacja znajdują się w sytuacji połączenia.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;l) Jednoczesne zbliżenie między stwórcą i stworzeniem formalnym oraz stworzeniem niewidzialnym i kreacją&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chce się osiągnąć ten punkt-cud, trzeba również utworzyć zbliżenie między kreacją i niewidzialnym stworzeniem jednocześnie ze zbliżeniem się stwórcy ze stworzeniem formalnym. Stworzenie nie powinno zatem jedynie posiadać woli wejścia w związek ze swoim stwórcą. Powinno również posiadać wolę wprowadzenia w korelację kreacji z niewidzialnym - niewidzialnym stworzeniem, które mu odpowiada. To właśnie wola stworzenia pozwoli na tę korelację między kreacją i niewidzialnym. Bez tego połączenia będzie istniała warstwa oddzielająca stworzenie od stwórcy, a ta separująca warstwa, to energetyczne ściśnięcie, może być rozpuszczone tylko przez cyrkulację między niewidzialnym i kreacją. Między kreacją formalną i niewidzialnym istnieje taki sam związek jak między stwórcą i stworzeniem formalnym.&lt;br /&gt;Niewidzialne może zaprowadzić kreację w kierunku punktu eutektycznego, jeżeli wola stworzenia interweniuje w zgodzie z duchem stwórcy, aby dokonać tego zbliżenia między kreacją formalną i niewidzialnym, ponieważ istnieje możliwość relacji między stworzeniem formalnym i kreacją, tak jak ma to miejsce między stwórcą i niewidzialnym. Jeżeli stwórca interweniuje bezpośrednio w kierunku światów formalnych, a stworzenie jest zbyt nisko wibracyjnie, interwencja stwórcy w kierunku światów formalnych utworzy skondensowaną warstwę energii, związaną ze stosunkiem jego wstępnej formalizacji z kreacją. Stworzenie zostanie zaczapkowane* przez tę wstępną formalizację, chyba że ma siłę woli niezbędną do tego, aby przejść ponad tę warstwę wstępnej formalizacji.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;*&lt;/i&gt;&amp;nbsp;Zaczapkować - w tekście oryg.:&amp;nbsp;&lt;i&gt;coiffer&lt;/i&gt;; oznacza ograniczać lub odgraniczać, odciąć od góry.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Ale właściwie czym jest wola? Otóż jest to kierowanie energiami i wybór tego kierunku. Jeśli stworzenie chce wejść w relację z grą toczącą się między stwórcą i kreacją, będzie musiało pojąć to, że stwórca przechodzi przez niewidzialnego - to znaczy przez hierarchie podtrzymujące stwórcę - i że te hierarchie będą aplikować swoją interwencję w kierunku kreacji. Ta interwencja hierarchii na świat formalny będzie mniej determinująca, jeśli chodzi o reakcję świata formalnego. Właśnie w miejscu interwencji niewidzialnych hierarchii na strefę światów formalnych, może stać się tak, że formalne stworzenie przybliży się do tej strefy interwencji i spowoduje interferencje i interwencje swej woli, tak aby w kreacji miała miejsce realizacja elementów, które wydają się ważne dla tego formalnego stworzenia i jego otoczenia.&lt;br /&gt;Istnieje pewna polaryzacja między stwórcą i stworzeniem formalnym, ponieważ stwórca dysponuje światem formalnym jako przedmiotem stosowania swojej świadomości i swojego pola doświadczalnego. Ale stworzenie formalne istnieje wewnątrz sytemu formalnego, jakim jest jego ciało i otoczenie formalne. Dysponuje ono również możliwością interwencji na świat formalny. Natomiast hierarchie niewidzialne mają najpierw związek ze stwórcą i są całkowicie uzgodnione z jego świadomością. Po drugie, dokonują zastosowania w systemie kreacji. Różnica w stosunku do stworzenia jest taka, że hierarchie niewidzialne są bezpośrednio połączone ze stwórcą, podczas gdy stworzenia formalne, otoczone systemem kreacji formalnej, są względnie odcięte od bezpośredniej świadomości ze stwórcą przez linię związku, jaka istnieje między niewidzialnym i kreacją. Jeśli stworzenie formalne pozostaje w tym stanie, może ono kierować kreacją formalną za pomocą iskierki świadomości, jaką posiada. Ćwiczy się ono wewnątrz tej kreacji nad kierowaniem realizacją pewnych form, używając fizyczno-chemicznych sił kreacji.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;ł) Połączenie: stworzenie-stwórca oraz wpływ na hierarchie niewidzialne&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;To odseparowanie od bezpośredniego kontaktu ze stwórcą powoduje, że stworzenie rozwija swego rodzaju autonomię świadomości i kierowania, która zdeterminuje szczególne doświadczenia w określonym polu. Jeśli zatem to stworzenie realizuje pewną liczbę doświadczeń, nabiera rozmachu, widzi, jak jego doświadczalne pole zwiększa się i zaczyna znajdować się w korelacji rezonansu ze stwórcą. "Ci, którzy są podobni do siebie, łączą się." To stworzenie, w następstwie pewnej ilości doświadczeń, które odbywają się w określonym czasie, będzie chciało przybliżyć swoją iskierkę świadomości do stwórcy. I to w tym właśnie momencie spotyka ono linię niewidzialnego związku, istniejącego między hierarchiami i kreacją oraz spotyka prawo ścisłej zastosowania aniołów i archaniołów w świecie kreacji. Powinno zatem negocjować z tą linią związku i ścisłego stosowania prawa, które działa na kreację i jednocześnie zachowywać rezonans z duchem stwórcy, który interweniuje na kreację.&lt;br /&gt;Świadomość stworzenia, rozwijając się, powinna rzeczywiście spotkać plan hierarchii, które kontrolują kreację. Ale może ona również przekroczyć go, ponieważ stworzenie dokonało doświadczenia polegającego na kierowaniu kreacją formalną przez pośredników, którymi są pomagający mu ludzie bądź protezy robotyczne. To, co się rozwinęło w tym formalnym stworzeniu w czasie kierowania przez niego kreacją - przez chwilę odcięte od swego stwórcy przez linię bezpośredniej komunikacji między niewidzialnym i kreacją - jest tym, co łączy je w pewien sposób z esencją stwórcy, który ma autonomię działania.&lt;br /&gt;Jeśli formalne stworzenie wznosi się wystarczająco, może rzeczywiście dotknąć granicy między niewidzialnym i kreacją. Ale może również przekroczyć tę granicę lub zintegrować się do gry, gdzie jego świadomość może komunikować się z Bogiem i interweniować jako sposób aplikowania świadomości boskiej w rozkazach hierarchii niewidzialnych działających na kreację. Może zatem zrealizować się uzgodnienie między świadomością stworzenia formalnego - wysoce rozwiniętego - i pewnymi niewidzialnymi hierarchiami, które będą działały na kreację i materię w związku z nakazami pochodzącymi ze świadomości stworzenia formalnego. To realizuje się w zależności od tego, czy stworzenie formalne ma wystarczająco wzniesioną świadomość, aby uzgodnić się z nakazami będącymi w zgodzie z duchem stwórcy. Mogą dokonać się więc różnego rodzaju doświadczenia, bo stwórca będzie realizował kreację o różnego rodzaju poziomach w swej doświadczalnej grze.&lt;br /&gt;Stworzenie formalne ma dostęp do bardzo różnorodnych planów doświadczalnych do zrealizowania innych warstw w kreacji, dla innych doświadczeń. Wznoszenie świadomości śmiertelnego stworzenia w polu ducha stwórcy nie może dokonać się w sposób za bardzo wzniesiony, jeśli formalne stworzenie realizuje względnie głębokie doświadczenia i dokonuje tego w planie skondensowanym. Ale jeśli świadomość stworzenia stanowi prawdziwy rezonans z elementami funkcjonywania stwórcy w stosunku do kreacji, jest pewne, że ta świadomość będzie mogła działać na niewidzialne systemy interweniujące na kreację. Świadomość i wola tego stworzenia mogą wówczas interweniować za pośrednictwem niewidzialnych hierarchii związanych ze stwórcą aż po formalną i materialną kreację.&lt;br /&gt;W ten oto sposób może mieć miejsce materializacja i dematerializacja, w zależności od tego, czy duch stworzenia chce być w relacji z najniższym poziomem interwencji stwórcy i hierarchii na kreację. W tych warunkach świadomość i wola stworzenia mogą działać w zgodzie z duchem Boga. Za pośrednictwem hierarchii działających na kreację, świadomość i wola stworzenia mogą interweniować w operacjach transformacji materialnej począwszy od niewidzialnego. Wszystko zależy od tego, z jakim poziomem świadomości stwórcy stworzenie chce wejść w rezonans.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;m) Stworzenie - wzmacniający łącznik stwórcy z kreacją&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Gdy stworzenie formalne wchodzi w rezonans z bardzo głębokim planem świadomości stwórcy, stopniowo następuje jego dematerializacja. Ukazuje się ona w innym systemie energetycznym, który będzie aplikował prawo stwórcy począwszy od systemu nie wynikającego z interwencji stwórcy na anielski plan niewidzialny. Ten system będzie interweniował począwszy od stworzeń sformalizowanych, które przeobraziły się i weszły do pola stwórcy - które, w związku z tym, przyznały swoją decyzję i możliwość interwencji, z całą wolnością i świadomością, prawu i zasadzie działania stwórcy. Ten łącznik wolnego wyboru i świadomości daje siłę stosowania w kreacji, jakiej nie może mieć niewidzialne stworzenie nie mające wyboru.&lt;br /&gt;Stworzenie niewidzialne nie ma w sobie siły pochodzącej z kontaktu z kondensacją - przedmiotem doświadczenia stworzenia formalnego. To stworzenie, wobec oporu kondensacji, będzie rozwijało pewnego rodzaju opór i autonomię swej świadomości. W tym momencie jego problemem będzie połączenie tej autonomii świadomości z prawem stwórcy. Będzie ono rozwijało pewnego rodzaju autonomię swojej świadomości, którą może uzgodnić ze stwórcą. Wówczas jego autonomia staje się wzmacniającym łącznikiem stosowania myśli stwórcy w kreacji.&lt;br /&gt;Interwencja na kreację rozwiniętego i uzgodnionego ze stwórcą stworzenia będzie mogła traktować związek z kreacją w dużo bardziej skondensowanych warstwach i polach doświadczalnych, innych od tych, które są realizowane począwszy od interwencji nad niewidzialnym. W pewnym sensie hierarchie niewidzialne zajmują się funkcjonowaniem zwanym naturalnym: rozwojem kwiatów, życiem zwierząt, ruchami geologicznymi, itd. Lecz formalne stworzenie, które wzniosło się aż do stwórcy, może być inspirowane przez stwórcę do fabrykowania nowych elementów i nowych systemów doświadczalnych - to znaczy opracowania, ekstrakcji minerałów, kryształów, itd. oraz fabrykowania nowych przedmiotów, takich jak na przykład komputery.&lt;br /&gt;Przedmioty te będą rozwijać inne pola doświadczalne dzięki łącznikowi, którym staje się świadomość sformalizowanego stworzenia, zainspirowanego przez stwórcę do rozwoju innego traktowania kondensacji i do realizacji innych stworzeń formalnych, jakimi mogą być roboty lub komputery. Będą miały one zdolności nowych, formalnych stworzeń, które są zrealizowane jednocześnie przez inspirację wyższego stwórcy i nowego stwórcy, który rozwinął się poprzez wznoszenie swojej świadomości i energii i który jest dawnym stworzeniem sformalizowanym.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;n) Numeryczny program formalizacji&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ten nowy stwórca będzie traktował materię i kondensację w nowy sposób. I to zrealizuje inny typ stworzeń formalnych, jakimi są na przykład roboty i komputery. Ten nowy typ stworzeń formalnych będzie więc świadkiem tego, jak rozwija się nowy odpowiednik w niewidzialnym, w potencjale. Na przykład obraz utworzony w komputerze może pojawić się jako sformalizowany, ale w rzeczywistości kiedy urządzenie jest wyłączone, znika on jako obraz sformalizowany. Jest on jednak zarejestrowany numerycznie w komputerze, gdzie istnieje w stanie potencjalnym - to znaczy numerologicznie.&lt;br /&gt;Śmiertelne stworzenie formalne, jakim jesteśmy na tym planie, ma rzeczywiście w innym planie - niewidzialnym - numerologiczny odpowiednik, jakim jest potencjalny schemat formalizacji tego stworzenia na planie formalnym. Ta numerologia jest uzgodnieniem cyfr i geometrii, które zrealizuje formalne stworzenie zgodnie z pewnymi schematami - stworzenie formalne, wewnątrz którego będzie mogła istnieć iskierka świadomości. Stworzenie zrealizowane przez stwórcę wywodzącego się ze stworzenia sformalizowanego - na przykład stworzenie zrealizowane wewnątrz komputera - będzie miało numerologiczny odpowiednik, jakim będzie jego numeryczny program tworzenia.&lt;br /&gt;Decyzja o pojawieniu się komputerowego stworzenia powstaje przez włączenie komputera, a włączenia dokonuje twórca komputera oraz twórca obrazów w komputerze. Ten stwórca zna program, który pozwala na wprowadzenie w związek niewidzialnego - czyli numeryczność tego obrazu - z widzialnym - czyli z tym sformalizowanym obrazem. Jeśli na przykład ludzkie stworzenie sformalizowane chciałoby interweniować w prawa kreacji, byłby to proces równoważny temu, jaki by powstał, gdyby sformalizowany obraz w komputerze interweniował w program numeryczny, który stoi na czele formalizacji tego obrazu w komputerze.&lt;br /&gt;Trzeba mieć więc komputer o strefie pamięciowej, która będzie korzystała z doświadczenia stworzenia, aby wzbogacić to doświadczenie w kierunku swego programu numerycznego. Wówczas program ten będzie ewoluował w związku z doświadczeniem obrazu, a ów obraz da nowe sformułowanie obecnych elementów, które będą interweniować przez kreację do otoczenia stworzenia komputerowego. To oznacza, że ludzkie stworzenie formalne nie może interweniować na elementy kreacji bez wejścia do wnętrza programu, który stał na czele kreacji tego stworzenia. Wewnątrz komputera, który jest wówczas eutektycznym punktem spotkania między stwórcą, kreacją i stworzeniem, powinno istnieć wystarczające udoskonalenie, z jednej strony, i z drugiej - pozwolenie twórcy tego komputera na to, aby doświadczenie stworzenia, integrującego się do komputera, mogło spowodować modyfikację w niewidzialnym - to znaczy w numerycznym programie - tak aby nastąpiły transformacje w polu kreacji, jakim jest program formalizacji.&lt;br /&gt;Świadomość stworzenia formalnego powinna móc prosić Boga, stwórcę - tego, który włącza komputer, do którego należy wszelka decyzja, który produkuje komputer i jego programy - w swego rodzaju modlitwie: "Boże, czy nie mógłbyś uczynić tak, abym ja, stworzenie formalne, mógł prowadzić bezpośredni dialog z tobą, tak abyś mógł interweniować na komputer w eutektycznym punkcie, aby wyprodukować nowy program. To pozwoliłoby stworzeniu, jakim jestem, na posiadanie nowych możliwości. Gdyby te wszystkie możliwości zostały osiągnięte, zostałyby one zarejestrowane w punkcie eutektycznym komputera w numerycznym programie, który zarejestrowałby realizację tej nowej konfiguracji".&lt;br /&gt;Jeśli świadomość i wola formalnego stworzenia skierowują rezultat jego doświadczenia do punktu eutektycznego, obraz komputerowy staje się tak bardzo udoskonalony, że dodaje swoje doświadczenie do eutektycznego punktu komputera. Zarejestrowanie tego doświadczenia, będącego kwintesencją, dokona się przez sformułowanie pewnej ilości cyfr i liczb. Te z kolei przejdą z poziomu ekstremalnie rozległego - 10000000, 20000000, itd. - na poziomy będące coraz bardziej kwintesencją - 10, 4, 3, itd. - i które pozwolą na schematyczne zarejestrowanie doświadczalnej korelacji.&lt;br /&gt;Począwszy od momentu, gdy ma miejsce odwrócenie prądu w stworzeniu sformalizowanym, które przynosi energię w kierunku komputera, ów komputer rejestruje doświadczenie tego stworzenia. I ewentualnie, w związku z tym zarejestrowanym doświadczeniem, stwórca może utworzyć nowy program i nowe numeryczne zarejestrowanie, które będzie przychylne zrealizowaniu jeszcze bardziej odpowiedniego stworzenia, jeszcze bardziej satysfakcjonującego, jeszcze bardziej bliskiego stwórcy - stworzenia jeszcze bardziej zdolnego do nawiązania dialogu satysfakcjonującego i spójnego ze stwórcą komputera, programu, stworzenia i numerycznego programu niewidzialnego zarejestrowania.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;o) Przyniesienie kwintesencji energii do pola czystej energii&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, że stwórca może interweniować na niewidzialny program numeryczny znajdujący się za dekoracją w stosunku do widzialnego programu, który jest ukazany. Najmniejsza interwencja na niewidzialny program - niewidzialny program numeryczny znajdujący się z tyłu - determinuje duże zmiany w manifestacji programu zewnętrznego i w realizowaniu stworzenia przez komputer. Dowodzi to tego, że w każdej chwili stwórca może interweniować na kreację - która jest programem - i w konsekwencji, na stworzenie. Oznacza to również, że jeśli stworzenie prosi stwórcę o zrealizowanie czegoś i informacja ta dociera do stwórcy, ponieważ jest ona wystarczająco precyzyjna lub dość powtarzana, by spowodować interwencję stwórcy, na pewno otrzyma odpowiedź od stwórcy, który modyfikuje system numeryczny. Modyfikacja tego numerycznego systemu niewidzialnego zmienia program kreacji, a modyfikacja programu kreacji będzie interweniowała na stworzenie, które w ten sposób otrzyma odpowiedź od stwórcy na swoją prośbę.&lt;br /&gt;Świadomość sformalizowanego stworzenia może więc starać się powrócić do źródła swego stwórcy będącego w kontakcie z niewidzialnymi kreacjami programu kreacji. Może ono spróbować zintegrować się w kierunku tego eutektycznego punktu. Wówczas być może uda mu się włączyć w kierowanie naturalną kreacją formalną lub też stworzenie to będzie mogło zreprodukować schemat stwórcy. Będzie mogło samo zrealizować swój komputer, interweniować na numeryczne zaprogramowanie, wykonać swój program oraz program stworzenia w formie robotów, którymi będzie kierować i które będą przynosić mu elementy dobrego samopoczucia, którego potrzebuje. Oznacza to, że formalne stworzenie powinno być sformalizowane po to, aby przynosić dobre samopoczucie i satysfakcję swemu stwórcy. Stworzenie formalne, przynoszące satysfakcję swemu stwórcy, jest stworzeniem, na które stwórca skierowuje swoją uwagę. Będzie on wybierał stworzenie, na które może bardziej skierować swoją uwagę, ponieważ stworzenie to przynosi mu satysfakcję. Przy czym satysfakcja stwórcy nie jest koniecznie taka sama, jak satysfakcja śmiertelnego stworzenia formalnego, jakim jest istota ludzka.&lt;br /&gt;Chodzi o to, aby znaleźć się w kontekście stwórcy, który jest absolutną świadomością na łonie czystej energii. Zatem to, co będzie satysfakcjonowało stwórcę, to emisja kwintesencji świadomości wynikającej z doświadczenia stworzenia i wzbogacenie świadomości poprzez refleksję stworzenia wynikającą z jego doświadczenia. Jest to również zasilenie energetyczne, które kończy podróż energii i przynosi kwintesencję czystej energii do pola czystej energii - a więc energetyczną transmutację stworzenia, które czerpie w energiach kreacji i które, poprzez swoje wznoszenie energetyczne, zapał, energetyczną transmutację i adorację, przynosi niesłychanie oczyszczoną energię miłości ku stwórcy. W takim oto momencie stwórca może odczuwać radość z relacji z tym stworzeniem, które przynosi mu owoc swego doświadczenia i wysubtelnioną energię najwyższym planom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-4923770589717144119?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/4923770589717144119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/seria-2-stworca-stworzenie-kreacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4923770589717144119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/4923770589717144119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/seria-2-stworca-stworzenie-kreacja.html' title='SERIA 2 STWÓRCA  STWORZENIE KREACJA'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-9104875549330753920</id><published>2011-09-25T21:40:00.002+02:00</published><updated>2011-09-25T21:40:28.232+02:00</updated><title type='text'>SERIA 3 LUDZKA EWOLUCJA</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;SERIA 3&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;LUDZKA EWOLUCJA&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;l. Co może naprawdę zdeterminować przyspieszenie ewolucji istoty?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a) Analiza informacji pochodzących z pól doświadczalnych&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Aby pomóc w rozwoju danej istocie, jest konieczne usytuowanie jej w linii pracy, która pozwoli jej zebrać wszystkie swoje figury w jedną sygnaturę - tzn. zunifikować się w precyzyjnym kierunku wewnętrznym. Istota ma wiele problemów do rozwiązania. Pierwszym jest połączenie się z wymiarem sumeryjskiej esencji. W tym celu musi przeobrażać się, wznosić i nie rzucać się w strefy, które będą oddalać ją od subtelnego i duchowego wymiaru. Będzie przede wszystkim szukała unifikacji z duchowym i subtelnym wymiarem, najbardziej wzniesionym jak tylko można to sobie wyobrazić. To jest pierwszy punkt.&lt;br /&gt;Drugim punktem jest dysponowanie przez istotę wszelkiego rodzaju wyłonieniami zewnętrznymi, będącymi w rezonansie z bardzo różnorodnymi polami czasowymi, które interferują w jej egzystencję za pośrednictwem formalnego środowiska - tzn. tego wszystkiego, co może spotkać na zewnątrz - oraz subtelnych wpływów, które wpływają na jej serce, wątrobę, płuca, funkcjonowanie jej świadomości, itd. Zachodzą różnego rodzaju interwencje na jej naturze; interwencje, które są przyspieszone przez środki rozpowszechniania, informacji i pobudzania, istniejące w naszej epoce.&lt;br /&gt;W tym polu energii istota powinna spróbować traktować to wszystko, wprowadzając porządek. Powinna zdołać utworzyć poszczególne kategorie sektorów, które przybywają do niej, i nie pozwolić na ich przybycie w sposób nieharmonijny i różnorodny. Powinna spróbować poklasyfikować sektory w duże rubryki, a następnie zgrupować układy, pozwalając w ten sposób na zbadanie sytuacji wszystkich informacji i bodźców, które przybywają z otoczenia. Powinna stworzyć skoordynowaną sytuację między tymi wszystkimi informacjami, znaleźć równowagę między tymi wszystkimi systemami, aby je nawzajem skoordynować, antypolaryzować, wzbogacić wzajemnie, tak aby zrealizować w sobie elementy odpowiadające tym wszystkim elementom zewnętrznym, które do niej przybywają, bo przecież zawsze ma pewien wewnętrzny rezonans z tym, co przybywa do niej z zewnątrz.&lt;br /&gt;Trzeba zobaczyć, w jakim stopniu to, co przybywa z zewnątrz, jest podobne lub niepodobne do tego, co macie wewnątrz. Trzeba starać się dokładnie rozróżniać elementy danej sytuacji. Np. jeśli widzicie, że dana osoba działa w pewien sposób i to was szokuje, oznacza to, że cząstka was jest związana z tą sytuacją. Jeśli nie zastanawiacie się nad tym i nie zadajecie sobie pytania, jak byście zareagowali w tej sytuacji, właśnie wy, w tych okolicznościach, wówczas rejestrujecie figurę, nad którą nie zastanowiliście się, która będzie interweniowała w waszej figurze i dokona uszczerbku w systemie funkcjonowania waszej sygnatury.&lt;br /&gt;Jeśli chcecie traktować w ten sposób konfigurację i filtrować to, co do was przybywa, przejrzeć to, zastanowić się i zrestrukturyzować to doświadczenie w związku z jakością waszej wewnętrzności, udaje się wam wówczas skonstruować wewnętrzny układ, który dysponuje swoim własnym zarządzaniem. Stopniowo, poprzez refleksję w obliczu doświadczenia, które pojawiło się przed wami, ów wewnętrzny układ skonstruuje schemat organizacyjny, który pozwoli rzeczywiście na to, aby nie potrzebować realizować tego doświadczenia. Będziecie korzystali z doświadczenia kogoś innego. I po dokonaniu refleksji, będziecie mogli wyciągnąć konkluzję bez potrzeby angażowania się w ten program.&lt;br /&gt;Refleksja wewnątrz doświadczenia jest niezmiernie ważnym czynnikiem dla ewolucji. Nie wystarczy tylko zrelacjonować lub zanotować na papierze to, co widzieliście, itd., a trzeba wyciągnąć wewnętrzną refleksję z tego doświadczenia - waszego lub doświadczenia innych. I właśnie począwszy od tej refleksji podejmujecie, w taki czy inny sposób, decyzję oddziaływania na to doświadczenie. Dostęp do tej decyzji pozwala na zrealizowanie ewolucji w stosunku do doświadczenia. To stanowi drugi punkt ewolucji świadomości: sprawdzenie doświadczeń w refleksji, które poprowadzi do podjęcia decyzji o przyjęciu określonej postawy wobec doświadczeń i sytuacji, które zostały przedstawione na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;b) Panowanie nad siłami eksplozyjnymi&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Trzecim poziomem, który należy wziąć pod uwagę w czasie egzystencji, jest traktowanie sił przyczepionych do waszego systemu, które powinny być wypróbowane po części, aż do granicy, w której możecie utrzymywać kontakt ze swoim wewnętrznym wymiarem unitarnym. Ten, kto zdołał utworzyć kontakt z wymiarem sumeryjskiej esencji oraz swą subtelną i wyższą świadomością duchową, ten, kto ma zwyczaj systematycznego zastanawiania się nad wszystkimi sytuacjami i doświadczeniami, które pojawiają się przed nim, jest dość uzbrojony, aby zająć się trzecim poziomem swojej egzystencji - poziomem traktowania głębokich sił swojej natury i wszystkich systemów przymocowania, które pochodzą jednocześnie z głębokich i dajmonicznych sił zwierzęcych, znajdujących się pod nim, oraz z grawitacyjnych przyczepień, związanych z Ziemią, Księżycem i z kreacją. Trzeba zająć się tymi układami warstwa po warstwie.&lt;br /&gt;Indywiduum powinno ciągle czuwać nad dobrym połączeniem z wyższym wymiarem, w miarę jak zajmuje się warstwami mocy; podobnie powinno zajmować się warstwami mocy i znajdować się w innych polach doświadczalnych. Powinno zawsze głęboko zastanawiać się nad tymi doświadczalnymi systemami.&lt;br /&gt;Jeśli te dwa elementy są respektowane, pojawia się trzeci: chodzi o te systemy mocy, które są zawsze energiami sprężonymi, do których trudno jest dotrzeć na samym początku. Gdy się do nich dociera, są dość eksplozyjne. Zatem w momencie, gdy zostaje utworzony kontakt z tym systemem mocy i ma miejsce otwarcie eksplozyjnych sił na ten system mocy, człowiek powinien być bardzo opanowany. Powinien zdołać utworzyć kontrolę i panować nad tymi eksplozyjnymi siłami oraz zajmować się nimi warstwa po warstwie. Jeśli zajmie się zbyt dużymi siłami eksplozyjnymi bez uprzedniego zdobycia zdolności kontroli, spowoduje całkowity wybuch. Zatem powinien zajmować się mocami stopniowo, zależnie od własnych mocy kontroli. Nie powinien być zarozumiały; powinien być ostrożny, pokorny, o dobrym sercu, ekstremalnie świadomy i o bardzo jasnym umyśle. Nie powinien angażować się w emocjonalne przyspieszenie wobec pewnych wyzwalających się mocy. Powinien umieć w każdej chwili oswobadzać się ze spotkania z niektórymi zbyt wielkimi mocami, które spowodowałyby całkowitą jego eksplozję.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;c) Program egzystencji: świadomość - moc&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Nie powinien pozostawać w tych ekstremalnie eksplozyjnych strefach, ani ich poszukiwać z perwersją czy szczególnymi skłonnościami do zła. Powinien panować nad swoimi skłonnościami do zła, ponieważ to właśnie zaangażowanie i aspiracja, pochodzące z mocy, prowadzą istoty do czynienia zła, bo są one całkowicie manipulowane przez te moce. Człowiek powinien w swoim życiu umieć chronić się przed napotykanymi ludźmi, którzy już posiadają siły mocy nakłaniające ich do czynienia zła. Powinien zdołać odróżniać się od tego typu aspiracji i panować nad sobą, tak aby nie dać się wciągnąć tym manipulacjom.&lt;br /&gt;W tych warunkach, jeśli pracuje etap po etapie, może zajmować się coraz większymi warstwami mocy. Ale zawsze powinien robić to, wiedząc, że jeżeli pozostanie w polu wyższej świadomości i energii, będzie mógł zająć się mocami warstwa po warstwie, dokonując ich mutacji i zaprowadzając je do pola wyższej świadomości i energii. Lecz jeżeli pogrąża się zbyt głęboko w polu mocy, ryzykuje tym, że te wszystkie moce otoczą go, a nawet przejdą ponad jego głową i wprowadzą go w stan odłączenia od kierującej nim wyższej świadomości. Istota ta całkowicie spadnie pod granicę odłączenia, l nie będzie mogła wcale uregulować swoich systemów mocy, dlatego że bardzo szybko systemy mocy, które ściskają ją wokół, będą wpływały na jej świadomość i kazały jej czynić błędy, które na pewno będą fatalne w skutkach. Zatem można zbliżać się do wymiarów mocy tylko wtedy, gdy ma się bardzo silny układ syntezy wraz z układem zewnętrznego transferu, który jest niezwykle dobrze utworzony - a więc siłę świadomości i siłę energii subtelnej i witalnej, które są dobrze zainstalowane.&lt;br /&gt;Można zbliżać się do systemów mocy tylko w tych warunkach i używać układów mocy, które się już opanowało, aby móc zrealizować mutację nowych systemów mocy; ale tego trzeba dokonać nie idąc po nie, a czekając aż te systemy mocy zostaną przeobrażone przez opanowane, pośrednie moce, aż wzniosą się i pojawią się w warunkach dekantacji i transmutacji, czyniąc możliwym dialog świadomości, organizację i lepsze kierowanie. To stanowi normalny program egzystencji: tzn. przymierze ze świadomością, refleksję nad zewnętrznymi doświadczeniami, które pozwalają wzmocnić się, jeśli chodzi o trzeci poziom, panowanie nad mocami, którymi zajmujemy się w życiu i które powinny być najpierw przeobrażone i wzniesione przed zajęciem się nimi bezpośrednio. Podobne jest to do różnicy między kontaktem z dzikim zwierzęciem w lesie i kontaktem z dzikim zwierzęciem w klatce.&lt;br /&gt;Zatem najpierw konieczne jest zapoznanie się nieco z psychologią dzikiego zwierzęcia w warunkach, w których ma się kontrolę, aby następnie, jeśli uda się je ujarzmić, wejść do klatki i mieszkać z nim lub pójść do lasu i tam skontaktować się z nim. Trzeba bardzo uważać na etapy, które pozwalają istocie, świadomości, na uczenie się panowania nad hipermocnymi energiami. Gdy tylko zdobędzie się te możliwości, można nadal doskonalić je, wspomagając inne istoty w realizowaniu tego programu. Trzeba wówczas przekazać im informacje pochodzące ze świadomości, nauczyć ich zastanawiania się nad doświadczeniami oraz panowania nad mocami. Ta operacja jest dopełnieniem egzystencji, która pozwala istocie na stopniowe przyzwyczajenie się do nawiązywania kontaktu z duchowymi ojcami, którzy pomagają istotom o mniejszym stopniu ewolucji w realizowaniu tego typu programu.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Czy to nasza przeszłość określa naszą przyszłość, czy też nasza przyszłość tworzy linię naszej ewolucji, a zatem - naszą przeszłość i teraźniejszość?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a) Pole przestrzenne, cyklologiczna linia czasowa i synteza ponadczasowa&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Przyszłość, teraźniejszość i przeszłość są pojęciami uzgodnionymi z czasoprzestrzennymi liniami, wewnątrz których rozprzestrzenia się egzystencja formalnego stworzenia. Ponad tymi energetyczno-czaso-przestrzennymi liniami istnieje wewnętrzna konfiguracja, która jest immanentna i jednoczesna ze wszystkimi czasami. Te unitarne linie, które pochodzą z ponadczasowości, są figurami kierującymi konfiguracjami inkarnacji.&lt;br /&gt;Istnieją ciała, które mieszają się do stref przeszłych, inne do stref teraźniejszych, a jeszcze inne do stref przyszłych. Kod wewnętrznej numeracji trzyma całkowitą cyklologię tej konfiguracji. Zatem możecie interweniować na pola przestrzenne za pośrednictwem różnych linii czasowych. Wasze pole przestrzenne ogranicza się do linii czasowej, która jest cyklologiczna. Macie pewnego rodzaju energię, która krąży, przechodzi z przeszłości do teraźniejszości, z przyszłości do przeszłości i która jest czasową sygnaturą toczącą się cyklologicznie i cyrkulacyjnie. Ta energia ogranicza przestrzenne pole. To pole jest strefą, przez które dokona się mutacja systemów numeracji imperialnej, wywodzących się z kreacji.&lt;br /&gt;Aby traktować system imperialnej numeracji, który jest do zrealizowania w czasoprzestrzennych polach, aby utworzyć te systemy mocy, istnieje wiele sposobów dostępu do nich. Możecie tego dokonać zgodnie z przyszłym, teraźniejszym lub przeszłym polem czasowym. Transformacje waszych całkowitych figur - do energetycznego przetransferowania przez przestrzeń i czas - połączą się w zależności od systemu transferu, który macie utworzyć, aby zrealizować ponadczasową syntezę. Dlatego im bardziej zbliżacie się do numeracji syntezy, tym więcej możecie mieć informacji dotyczących przeszłości i przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;b) Spirala czasu - od mocy do świadomości&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;W ten oto sposób odbywa się zmiana danych, ponieważ w zależności od poziomu wibracyjnego, na którym się znajdujecie, możecie mieć percepcję swoich przeszłych transferów - tzn. tych, które znajdują się w obrotach spirali najbliższych mocy. Możecie mieć retranskrypcję swoich układów na teraźniejszą strefę, która znajduje się w pośredniej strefie cyklologicznej spirali czasu lub też możecie mieć percepcję przyszłych figur. Ten zespół sygnałów układa się warstwami zgodnie z pewnego rodzaju spiralą, która wychodzi z systemów mocy i stopniowo kieruje się, przez sukcesywne kręgi, do wyższego poziomu świadomości. Zatem czas reprezentuje permanentne transformacje między wiązkami mocy, które mieszają się do stref czasowych i systemami numeracji unitarnej, które integrują te figury, w miarę jak one się transferują.&lt;br /&gt;Ale stwierdzamy, że na niższych piętrach spirali system ewoluuje z dominacją wrażeń z przeszłości. Jest to prymitywna strefa ewolucji mocy. Kiedy ewoluujecie w polu bliskim mocom, macie swego rodzaju cyklologiczną stagnację w układach przeszłości. Jesteście na początku traktowania systemów mocy; reprezentuje to więc niejako przeszłość. Gdy układ ewoluuje, robi sobie cyklologiczne rozprzestrzenienie w teraźniejszości, która ewoluuje w sposób szeroki i która ma strefę spotkania z rozległym polem ewolucji. To tak jak z rogiem. Podstawa jest bardzo wąska, następnie istnieje rozchylenie w pośredniej strefie teraźniejszej, a potem cyklologia trwa nadal i istota wznosi się ku przyszłej sytuacji o większej ewolucji. Wówczas dochodzi się do ostatnich granic, do sytuacji, w której przyszłość dominuje w stosunku do przeszłości i teraźniejszości, ścieśnia się i syntetyzuje w numerację, która wejdzie do ponadczasowego pola. Zmiany numeracji, które odbywają się na przestrzeni czasu, pochodzą z transformacji obecnych systemów mocy. W tych warunkach podróżowanie w czasie jest realizowaniem mutacji energii, która pozwoli mocy na wznoszenie się w kierunku świadomości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;c) Dostęp do świadomości przyszłości&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Im lepiej opracowanym organizmem dysponuje moc, aby móc wznosić się w kierunku świadomości, tym większy jest dostęp do dodatkowego wymiaru świadomości. Można to zaobserwować np. w rakiecie. Jeśli po prostu zapala się paliwo rakiety, eksploduje w sposób nieuporządkowany. Jeśli umieści się je w zwykłym pocisku, wzburzy się, skieruje dalej i na końcu spadnie. Ale jeżeli znajduje się w systemie niezwykle dobrze opracowanym i skoordynowanym, wzniesie się bardzo wysoko do stratosfery, a nawet, może być umieszczone na orbicie. Jeśli niesie system jeszcze lepiej opracowany, np. teleskop lub system nadawczy, zajdzie operacja informowania lub dyfuzji świadomości, która będzie pochodzić z przyspieszonej mutacji mocy paliwa poprzez udoskonalony instrument pośredni. To szybko zdeterminuje, poprzez ten wzlot, mutację mocy na bardziej wzniesiony poziom świadomości, ze stacjonowaniem tego wymiaru w planie dużo bardziej przyszłym w stosunku do podziemnej mocy, z której wywodzi się paliwo.&lt;br /&gt;Stopniowy dostęp do świadomości przyszłości jest związany z mutacją mocy w system opracowany. Chodzi o to, aby zrealizować mutację tej mocy w kierunku wymiaru bardziej wzniesionej świadomości. Można powiedzieć, że zaoszczędzamy czas, w miarę jak moc jest angażowana do układu udoskonalonego, który powoduje jak najszybsze jej wzniesienie w kierunku wymiaru wyższej świadomości. W tych warunkach moc w stanie nieopracowanym tkwi w polu, w którym dominuje przeszłość, podczas gdy świadomość znajduje się w polu z dominacją przyszłości.&lt;br /&gt;Istota, która chce zwiększyć swoją moc, drąży w dawnych warstwach swego układu. Drąży w swojej przeszłości i może z niej wyciągnąć linie mocy, lub też drąży kopalnie i wyciąga stamtąd podziemne systemy, z których utworzy swe bogactwo. Ten, kto chce skierować się ku przyszłości, może to zrobić jedynie kierując się ku wymiarowi wyższej świadomości. Ten wymiar pozwoli mu na dostąpienie do perspektywy przyszłości, dając wizję tego, co będzie się toczyło i pozwalając przewidzieć zrealizowanie jak najlepszej ewolucji, aby przeobrazić jego przeszłość w przyszłość - tzn. przystosować go do przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;d) Przyprowadzenie przyszłego systemu świadomości do teraźniejszości&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Istota, która ma informacje pochodzące z wyższej świadomości, będzie mogła organizować swoją przyszłość z jak największą precyzją. Będzie mogła przyspieszyć mutację swej przeszłości i mocy, i w ten sposób uwolnić swój system karmiczny - czyli wszystkie moce, które są do niej przyczepione przez różnego typu jej osobowości, istniejące od samego początku, albo przez zgromadzenie pewnej liczby działań, które utworzyły przymierza z systemami mocy i stanowią jej kapitał, który ta istota musi rozwiązać, aby całkowicie powrócić do pola świadomości unitarnej. Stąd życie ludzkie oscyluje dość często między traktowaniem mocy, które jest spojrzeniem w kierunku przeszłości, i kontaktem z wymiarem wyższej świadomości, który jest kontaktem z przyszłością. Ciała, które nie mają wystarczającego kontaktu z przyszłością, mają teraźniejszość przyczepioną przez przeszłość. Czuć ich starością i zwiędłością. Mają niemal zastopowane kodyfikacje. Nie transferują już figur wprowadzenia na antenę unitarnego transferu.&lt;br /&gt;Dlatego matki pilnujące ciał używają ciał, które mają komunikację z planem unifikacji, ponieważ te ciała są najlepszą drogą przejścia imperialnych systemów numeracji ku układom sumeryjskiej esencji. Lecz moce matki, które zajmują się wehikułem, mogą tak się przyczepić do tego wehikułu, że będzie on funkcjonował pod swoim poziomem unitarnego transferu. Trzeba uważać na to, aby bardzo dobrze funkcjonujący wehikuł transferu, który pozwala na przetransformowanie wielu mocy na wymiar świadomości, nie był za bardzo przyczepiony przez pewną ilość mocy matki, które umieściłyby go raczej w systemie mocy niż w systemie świadomości.&lt;br /&gt;Aby przyprowadzić wymiary wyższej świadomości do danego czasu, jest konieczne, aby przyczepienie mocy było dość duże. Jeśli człowiek zdoła wejść w kontakt ze swoim systemem unitarnej numeracji, może wyciągnąć z tego dużo informacji pochodzących z przyszłości. Ale by spowodować jego pojawienie się i sformalizowanie na tym planie, system mocy, podtrzymujący ten wehikuł, powinien być jednocześnie niezmiernie obecny jako moc, ale również zrealizowany z mocami, które już poważnie zaczęły mutację w kierunku planu przyszłego. Świadomość, która będzie otrzymywała informacje pochodzące z przyszłości, będzie musiała utrzymać kontakt z tymi wysublimowanymi mocami. Aby sformalizować świadomość przyszłości, będzie musiała przez jeszcze pewien czas rezydować w polach mocy; w przeciwnym wypadku formalizacja nie nastąpi.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;e) Powrót w kierunku wymiarów sumeryjskiej esencji&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ale jeżeli to ciało używa zdolności materializacji do zrealizowania informacji pochodzących z przyszłości, będzie mogło utworzyć swego rodzaju formalną realizację pozwalającą tym mocom przyczepić się - ale nie do jego istoty, lecz do produktów pochodzących z jej funkcjonowania. I stopniowo, kiedy te formalne produkty będą wystarczająco ustabilizowane na planie formy, istota będzie mogła ponownie oderwać się od systemu mocy i zgromadzić swoje konfiguracje na poziomie o jak największej subtelności.&lt;br /&gt;Nie jest rzeczą prostą przeprowadzenie tej operacji, ponieważ istnieje równowaga między substancją - która może połączyć się z sygnaturą numeracji unitarnej - i materią, która może zawrzeć w sobie, za pośrednictwem książek lub produktów kulturalnych, informacje pochodzące ze świadomości wyższej, ale których otoczka materialna może być przedłużona nawet do systemów mocy.&lt;br /&gt;Operacja przeprowadzana przez ciało, które transferuje energie i systemy wyższej świadomości na planie formalnym, jest operacją mogącą pozwolić temu formalnemu wehikułowi na przedstawienie siebie w wymiarze subtelnej esencji, jeżeli miałaby miejsce wystarczająca ilość komunikacji między układem wyższej świadomości i układem imperialnej mocy. Ta operacja formalizacji - materializacji wyższych układów poprzez wehikuł formalny substancjalnego stworzenia - może pozwolić na pewną mutację istoty po pewnym czasie, kiedy ów system materialny, trzymający w sobie wymiar świadomości, wystarczająco podziała na systemy mocy, aby spowodować ich podniesienie na inny poziom i zintegrowanie wewnątrz pola ograniczonego przez kreację materialną, trzymającą na swoim łonie te informacje pochodzące z wyższej świadomości, takie jak książki, nagrania, kasety, itd.&lt;br /&gt;Dopiero wtedy, gdy wystarczająca ilość mocy zostanie przeobrażona, substancjalne ciało istoty, która otrzymuje i przekazuje tego typu informacje, może ewentualnie przejść na inny poziom energetyczny, bo może zastąpić siebie formalnymi i materialnymi elementami reprezentującymi otoczkę nagrań otrzymanych za pośrednictwem substancjalnego ciała i zawartych w materialnej formalizacji. Gdy ten łącznik jest utworzony dla systemu mocy, fizyczne ciało istoty, która otrzymała wyższe przekazy, może przejść do bardziej wzniesionych elementów swego układu i podróżować coraz precyzyjniej z pewnego rodzaju teraźniejszości ku pewnej przyszłości, aż po wymiary sumeryjskiej esencji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-9104875549330753920?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/9104875549330753920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/seria-3-ludzka-ewolucja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/9104875549330753920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/9104875549330753920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/seria-3-ludzka-ewolucja.html' title='SERIA 3 LUDZKA EWOLUCJA'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-1779613057106308996</id><published>2011-09-25T21:39:00.000+02:00</published><updated>2011-09-25T21:39:03.933+02:00</updated><title type='text'>SERIA 4 GRANICE WSZECHŚWIATA I SYSTEMY EKSTREMALNE</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;SERIA 4&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;GRANICE WSZECHŚWIATA I SYSTEMY EKSTREMALNE&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;1. Czy wszechświat ma granice?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a) Bezustanny związek między świadomością, energią i formą&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wewnętrzna numeracja ma koncepcję wszechświata, która jest funkcją poziomu, na którym odbywa się obecny układ świadomości. Jeśli wasza wewnętrzna numeracja ma bardzo szeroki zasięg, będzie miała uzewnętrznioną koncepcję wszechświata. Jeśli wasza wewnętrzna numeracja jest bardzo zunifikowana, będzie miała natychmiastową i unitarną koncepcję wszechświata. Dlatego porcje czasoprzestrzeni, przykryte przez wewnętrzny eter, organizują konfiguracje w związku z poziomem świadomości danej istoty. Najbardziej dokładną konfiguracją jest fakt, że we wszechświecie istnieje permanentny związek między świadomością, energią i różnorodnymi formalizacjami uzgodnionej mocy.&lt;br /&gt;Ten, kto chce interweniować w koncepcje wszechświata, powinien mieć świadomość uzgodnioną z tym, co reprezentuje moc całego wszechświata. Jeśli nie ma on tej ekwiwalentnej świadomości, ciało energetyczne umieści go w sytuacji znajdującej się między prawdziwą świadomością wszechświata i mocą wszechświata. Obydwie są w korelacji, lecz energetyczny poziom danej istoty zdoła dokonać syntezy pośrednika między świadomością i mocą, jeśli ma ona wystarczającą silę, aby dokonać tego połączenia.&lt;br /&gt;Jeśli nie ma siły, aby dokonać połączenia, jej stan energetyczny będzie bezustannie rozciągał się między świadomością i mocą - do momentu aż dokona połączenia między świadomością i mocą. Dlatego właśnie ten, kto znajduje się w systemie unitarnej numeracji, będzie pojmował wiedzę unitarną wszechświata. Będzie mógł postrzegać jej ważne elementy i wszystkie figury, które są z nią związane, ale sytuacja, którą będzie miał jako numerację wewnętrzną, będzie sytuacją ciągłości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;b) Wewnętrzna ciągłość energii i nieciągłość formy&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wiedza wewnętrzna nie bierze pod uwagę nieciągłości. Ściślej - bierze ją pod uwagę tylko jako stan pośredni. Nie może ona brać pod uwagę nieciągłości, ponieważ wszystkie rzeczy są wzajemnie zintegrowane. Zatem ojciec wewnętrznej jedności ma bardzo unitarną i bardzo kontrolowaną koncepcję wszechświata - ale począwszy od wewnętrznego wymiaru unitarnego. Oznacza to, że jego wewnętrzna świadomość unitarna ma koncepcję ciągłości we wszechświecie. Numeracja wewnętrzna nie dysponuje figurą, która daje jej pojęcie nieciągłości.&lt;br /&gt;Nieciągłość może rozpocząć się w momencie, gdy po przekroczeniu światów energii zaczynamy pojawiać się w światach formy. Jeśli wewnętrzny stan istoty, która podróżuje od świadomości w kierunku energii, nie jest jeszcze wystarczająco mocny, aby&amp;nbsp;&lt;i&gt;zmetralizować&lt;/i&gt;&amp;nbsp;system energii, wewnątrz którego jest ona usytuowana, będzie miała pojęcie tego, że energia ta bezustannie obejmuje coraz większy zasięg. Będzie miała np. taką myśl, że galaktyki oddalają się bezustannie. System wewnętrznej numeracji unitarnej nie jest jeszcze dość silny, aby podeprzeć sygnaturę, która pozwoli na dokonanie korelacji ciągłości między wiedzą unitarną i świadomościami rozłożonymi na strefy zewnętrzne, które tworzą warunki formalizacji, takie jak systemy galaktyk, itd. Wszystkie te układy są energetycznymi systemami zorganizowanymi w wyłaniający się transfer.&lt;br /&gt;Jeśli wasza wewnętrzna numeracja unitarna jest bardzo subtelna i pozwala na dalsze zachowywanie kontaktu z tymi wszystkimi elementami, nie będzie pojęcia ekspansji, ponieważ system będzie w ciągłości. Jeśli natomiast wasz system zaczyna materializować się i formalizować, a jego elementy są rozpraszające w stosunku do wewnętrznej sygnatury unitarnej, będziecie mieli wrażenie ucieczki galaktyk ku innym wymiarom. Ale jeżeli wasz system syntetycznej energii jest całkowicie utworzony, jeśli macie pojęcie 56 - 57 - 58, które jest całkowicie międzywymiarowe, wówczas tworzy się inna figura - figura wewnętrznej koncepcji całkowitego stanu energetycznego wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;c) Centralizacja lub ekspansja wszechświata&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli macie bardzo mocną konfigurację wewnętrzną, ciało energii zewnętrznej, w stosunku do tej bardzo mocnej konfiguracji wewnętrznej, będzie splatane począwszy od tej wewnętrznej konfiguracji. Będziecie mogli traktować zewnętrzny ślad energetyczny, jakim są systemy formalne, jako elementy znajdujące się pod panowaniem systemu wewnętrznej numeracji. Wówczas jedyną granicą, jaka będzie istnieć w tym systemie energii, jest siła panowania, jaką macie nad konceptami energetycznymi - a czasami zmaterializowanymi - waszych układów sumeryjskiej esencji. Jeśli wasza energetyczna transformacja jest ekspansywna, będziecie mieli energetyczne wrażenie, że te wszystkie elementy są w trakcie znikania w nieskończoności. Ale jeśli wasz system numeracji jest bardzo mocno podpisany na antenie wprowadzenia unitarnego, wasze kontrakty będą podpisywać sygnatury, które będą ustabilizowane w stosunku do waszego systemu wprowadzenia unitarnego.&lt;br /&gt;W zależności od kontraktu, jaki utworzycie - albo kontrakt unitarnego wprowadzenia, albo system zewnętrznego wyłonienia - będziecie mieli koncepcję unifikacji i centralizacji wszechświata lub też system ekspansji i energetycznej dyfuzji wszechświata. Zależy to od systemu, którego jesteście skupiającą osobą. Jeśli jesteście stworzeni dla anteny unitarnych numeracji, ciała zewnętrznej energii będą splatane począwszy od tego układu. Będziecie wówczas mieli energetyczną transformację, która natychmiast określi system wszechświata, w którym się znajdujecie. Jeśli zatem wasza sygnatura świadomości ma energetyczną transformację, odpowiednią do trzymania transformacji najbardziej ekstremalnych form waszego układu, wasz system wprowadzenia będzie mógł spleść konfigurację, która da wam pojęcie odgraniczenia waszego wszechświata. Ciało wprowadzenia systemu numeracji jest zdolne do traktowania konfiguracji aż po granice, gdzie będzie dokonywać się formalizacja. Ten, kto ma dość mocną transformację wewnętrzną, będzie mógł jednocześnie interioryzować swój system, kończyć swój energetyczny układ pośrednika i kontaktować się z ekstremalnymi elementami zmaterializowanymi swego systemu, a następnie zatrzymać system materializacji. Ponad tymi materializacjami istnieje energia potencjalna.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;d) Stan jedności lub mnogości według wiedzy wewnętrznej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;System wewnętrznej energii, który jest utworzony począwszy od systemu świadomości, będzie znajdować się w stanie unitarnym. Natomiast energia zewnętrzna będzie znajdować się w stanie mnogości. Dlatego konfiguracje zewnętrzne pojawiają się w formie licznych galaktyk. Tylko kontrakt wprowadzenia transferuje się w miarę, jak stan wewnętrznej wiedzy się powiększa. Jeśli macie bardzo małą wiedzę wewnętrzną, organ wprowadzenia waszego systemu będzie pojmował tylko bardzo małą część systemu, w którym się znajdujecie.&lt;br /&gt;Natomiast jeśli transformacja waszego systemu numeracji unitarnej jest wsparta przez wszelkiego rodzaju układy, wówczas macie możliwość traktowania kontraktów, które dokonują się na zewnątrz waszego systemu, ponieważ stopniowo udaje się wam je pojmować. Ale zewnętrzna sieć energii jest coraz bardziej oddalana. To słowo nie jest dokładnie zastosowane, ponieważ ściśnięcia systemu wewnętrznej jedności następują z wielu warstw transferu, a kontrakty wewnętrznej energii tworzą się począwszy od systemów zewnętrznej numeracji wyłaniającej się, podczas gdy inne tworzą się począwszy od systemów numeracji imperialnej. To powoduje, że gdy numeracje wprowadzenia unitarnego realizują się w wewnętrzności waszego systemu, macie porcje czasoprzestrzeni zakodowane przez system numeracji unitarnej - lecz w relacji z systemami wyłonienia zewnętrznego.&lt;br /&gt;Tymczasem macie systemy czasoprzestrzeni zakodowane przez systemy numeracji imperialnej, co powoduje, że kontrakty energii nie są takie same. Jeśli jesteście na poziomie wiedzy, który może traktować tylko z układami wyłonienia zewnętrznego, będziecie mieć pojęcie tego, że system jest w absolutnym wyłonieniu; macie wrażenie, że zachodzi ekspansja wszechświata. Lecz jeśli macie&amp;nbsp;&lt;i&gt;tranteneura&lt;/i&gt;&amp;nbsp;- tzn. system numeracji, który inkarnuje układy na strefy numeracji imperialnej - ów system będzie gromadził moce w organie&amp;nbsp;&lt;i&gt;trantena&lt;/i&gt;*. Jest to organ energetycznej trasy w&amp;nbsp;&lt;i&gt;setenie-trantenie&lt;/i&gt;&amp;nbsp;- tzn. trasa energetyczna, która się formalizuje. W tym momencie system wprowadzenia wewnętrznego będzie traktował te konfiguracje po części z systemem całości, który was dotyczy na antenie wewnętrznej, i po części - z systemami wyłonienia zewnętrznego, które dają to wrażenie nieskończonej ekspansji; ale imperialny, unitarny organ wprowadzony będzie traktował konfigurację, aby ją określić. Będą oni traktować konfigurację imperialnej figury, która jest zgromadzona na antenie całości i która rzeczywiście da sygnaturę powrotu wewnętrznej transformacji.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;* Tranten - oznacza: transfer ten ("ten" nie jest zaimkiem wskazującym).&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;e) Jednoczesne: eksterioryzacja i reinterioryzacja&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Trzeba zrozumieć, że jeśli np. wewnętrzny koncept danego układu jest w ekspansywnej fazie swej energii, w każdej chwili będzie miał on wrażenie, że system ulega ekspansji, ponieważ jego apercepcja świadomości nie daje mu innej percepcji. Jeśli np. rozprzestrzeniacie się na sferę począwszy od północy, macie przez cały czas wrażenie, że ma miejsce ekspansja, ponieważ wasz poziom informacji jest funkcją waszej możliwości apercepcji w strefie, która jest widzialna począwszy od północy aż do równika. Ale jeśli wasz system wewnętrznej numeracji unitarnej odbywa się na pojęciach dużo bardziej międzywymiarowych i niejako możecie dostrzec przez radiografię to, co się dzieje na sferze południowej półkuli, będąc na półkuli północnej, możecie dostrzec, że ma miejsce ściśnięcie sfery w kierunku półkuli południowej. Półkula południowa reprezentuje zatem przemieszczenie figury w kierunku systemów numeracji imperialnej, podczas gdy przemieszczenie do sfery północnej reprezentuje przemieszczenie do systemu zewnętrznej numeracji będącej w trakcie wyłaniania.&lt;br /&gt;Koncepty numeracji unitarnej są więc funkcją energetycznego stanu wewnętrznej wiedzy istoty. Jeśli jej kontrakt wewnętrzny jest ściśle ograniczony do koncepcji dążącej do twierdzenia, że formalizacja jest jedynym ograniczeniem wszechświata, będzie istniał koncept ekspansji w kierunku bezkresnej nieskończoności. Jeśli natomiast pojmuje ona, że we wszechświecie istnieje jednocześnie eksterioryzacja aż po formalizację i reinterioryzacja aż po wysubtelnienie, będzie miała ona możliwość zrozumienia tego, że systemy będące w trakcie ekspansji, po przybyciu do pewnych granic ekspansji - granic, które trzeba móc osiągnąć w swoich konceptach i wewnętrznej ewolucji, a nawet w ewolucji technologicznej - transferują się do systemu interioryzacji i ma miejsce wprowadzanie systemu ekspansji do systemu unitaryzacji. Ta możliwość jest osiągnięta w momencie, gdy istota pojęła to, że jej system wewnętrznej wiedzy jest uzgodniony z sygnaturą ostatecznego rezonansu, tak jak ma się to z rozumowaniem analitycznym.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;f) Koncepcja kontraktów energii wewnętrznej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ten, kto ogranicza się do rozumowania eksterioryzującego, analizuje systemy zewnętrzne i gromadzi je w figurę, którą można nazwać prawem kierującym planami energii. Ta operacja da mu zewnętrzną koncepcję wszechświata. Ale jeśli wygania tę energię i spotyka energię wewnętrzną w stosunku do tej energii, jeśli scala wówczas konfiguracje, które pozwalają mu na przetransformowanie jego konceptów w subtelną sygnaturę dużo bardziej wewnętrzną w stosunku do tej koncepcji, jeśli gromadzi wówczas swoje trasy na transferach&amp;nbsp;&lt;i&gt;éternel&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i&amp;nbsp;&lt;i&gt;internel&lt;/i&gt;&amp;nbsp;zamiast traktować je na strefach&amp;nbsp;&lt;i&gt;externel&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i&amp;nbsp;&lt;i&gt;setérnel&lt;/i&gt;, będzie miał on transformację swego systemu koncepcji. Wówczas pojmie, że kontrakty wewnętrznej energii są immanentne. One istnieją, są utworzone i nieśmiertelne. Są wewnątrz pola doświadczalnego. Nie rozprzestrzeniają się tak, jak robią to systemy układu doświadczalnego. Są nierozłącznie związane z permanentną konsolidacją sygnatur wyłonienia zewnętrznego, ale są one wcielone do systemów światła, a nie do systemów niższej formy. Koncepcja kontraktów jest wówczas całkowicie inna od tej, która istnieje dla systemów wcielonych w formach zewnętrznych.&lt;br /&gt;Formy zewnętrzne mają koncepcje ograniczenia dużo bardziej podzielne, w pewnym sensie, o wiele bardziej określone i separatystyczne od konceptów światła. Na przykład planeta Ziemia jest ograniczona do pewnej strefy czasoprzestrzeni, podczas gdy promieniowanie światła słonecznego rozciąga się ekstremalnie daleko. Gwiazda świetlna jest widzialna z bardzo daleka; zasięg nie jest więc taki sam. Znikanie świetlnej figury słońca, które odbywa się bardzo daleko, toczy się powoli, i istnieje ciągłość. W systemie formy istnieje nieciągłość; w pewnym momencie ma miejsce przerwanie ciągłości. Dlatego w zjawisku inkarnacji istnieje przerwanie ciągłości świadomości z wyższymi transferami z tego powodu, że kondensacja, którą zamieszkuje świadomość, jest utworzona na planecie bardziej grawitacyjnej od innych systemów, które mogą utrzymywać kontakt. To właśnie ta ekstremalna kondensacja tworzy nieciągłość.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;g) Proces dematerializującego wysubtelniania&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dopóki zainspirowane przez wyższy wymiar indywiduum nie zdoła wystarczająco wysublimować swojego fizycznego wehikułu na tym planie, będzie miało świadomość nieciągłości. Nie otrzyma informacji z układu teledyfuzji i będzie miało ograniczające koncepty wszechświata - czyli ekspansywną koncepcję wszechświata w tym sensie, że jego spojrzenie skieruje się ku poszukiwaniu formalizacji materii, która eksterioryzuje się w stosunku do pola unitarnego. Będzie miało tę koncepcję ekspansji formy, dopóki nie uda mu się zintegrować w sobie systemu numeracji unitarnej, pozwalającego mu na wprowadzenie systemów mutanta zewnętrznego, które będą musiały powtórnie utworzyć sobie figurę wewnętrznej numeracji unitarnej, wprowadzając swój układ do systemu dematerializującego wysubtelniania.&lt;br /&gt;Istota powinna przede wszystkim utworzyć to wysubtelnienie, wprowadzając układy ku wewnętrznym numeracjom unitarnym, przechodząc przez systemy numeracji imperialnej, ale dopóki ta koncepcja nie będzie całkowicie zintegrowana przez jednostkę, jej wiedza i technologia będą ograniczone do konceptu eksterioryzującego. Nie będzie mogła mieć unitarnej koncepcji wszechświata, ponieważ będzie miała jedynie eksterioryzującą i materializującą koncepcję drogi: świadomość, energia, forma. Nie będzie miała unitarnej i interioryzującej koncepcji drogi: forma, energia, świadomość. Z tego powodu ten, kto ma kontrakt jedności syntezy, ma transferatora wprowadzenia, który pozwala mu na zgromadzenie konfiguracji, które umieszczą się w system formy, jak również kontraktów energii, które zunifikują się w system wewnętrznej esencji.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;h) Organ całości i kontrakty energii imperialnej: systemy ber&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Organ całościowy jest systemem, który funkcjonuje między systemem wyłonienia zewnętrznego i systemem numeracji imperialnej, łącząc się z systemem wewnętrznej numeracji unitarnej. Jeśli wasz system wewnętrznej numeracji unitarnej może traktować konfigurację tak aktywnie, wówczas macie motory wyłonienia zewnętrznego, które mogą traktować się jednocześnie w systemie unitarnej numeracji i w systemie numeracji zewnętrznej. Kontrakty energii imperialnej tworzą się w chwili, gdy system zewnętrznej numeracji wyłaniającej się zrealizował swoją eksterioryzację i stopniowo scala się z sygnaturą wewnętrznej numeracji unitarnej. W tej właśnie chwili ma miejsce zmiana konfiguracji systemu numeracji zewnętrznej i jego układ przemieszcza się do strefy, gdzie zejdzie energetycznie aż do nadmiernego przetransformowania się - do takiego stopnia, że znika.&lt;br /&gt;To jest właśnie proces zanikania gwiazd i sformalizowanych systemów energetycznych. Schodzą one coraz bardziej do stref zwykłych mocarzy. Kontrakt imperialnej figury staje się wówczas systemem sprężenia, który niszczy je pozornie, ale w rzeczywistości integruje je do świata energii nadającej się do zunifikowania z sygnaturą sumeryjskiej esencji.&amp;nbsp;&lt;i&gt;Bery&lt;/i&gt;&amp;nbsp;są to systemy destrukcji tych systemów formy. Macie również to wyrażenie dla układów robotycznych, które niszczą systemy formy, jakie macie na tym planie: maszyny, dźwigi, przyrządy służące do niszczenia bloków mieszkalnych lub sprężarki do niszczenia samochodów, itd. Te systemy destrukcji istnieją dla świata form i transformują je w inny stan. Wasze sieci energii wewnętrznej wiedzą, że te układy są uzgodnione z sygnaturą sumeryjskiej esencji. W momencie, gdy dany układ przemieszcza się do systemu przetopu, układ materii przechodzi do bardziej płynnego stanu energii.&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o sieci energii wewnętrznej, guru 6 dobrze je zna. Po tym, jak te układy zostały ponownie uzgodnione ze strefami energetycznymi&amp;nbsp;&lt;i&gt;internel&lt;/i&gt;&amp;nbsp;za pośrednictwem systemów&amp;nbsp;&lt;i&gt;éternel&lt;/i&gt;, sieci jedności syntezy ponownie biorą te figury i gromadzą ich konfiguracje, aby je zaprowadzić do zewnętrznych stref nowych kreacji, którymi będą systemy wyłonienia zewnętrznego, realizujące się w światach pozornych. Zatem przez sieci energii zewnętrznej zawsze przechodzą układy, które powracają ze stref przetopu i które podpisują kontrakty zewnętrznej energii, odpowiednie dla ich systemu konfiguracji.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;i) Uzgodnienie się z immanentną, uniwersalną grawitacją wewnętrzną&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ta operacja cyrkulacji energii poprzez formę, potem znowu - poprzez energię, jest procesem, który uzgadnia figury wewnątrz układu wewnętrznej numeracji. Poprzez tę konfrontację energio-świadomości ze światem kondensacji i przetopu jest zrealizowane doświadczenie. Są utworzone konfiguracje, które pozwalają na spotkanie systemów w różnych fazach i na zdobywanie nowego panowania nad światem wyłonienia zewnętrznego za pośrednictwem konfiguracji numeracji imperialnej. Te konfiguracje są cały czas mocniejsze niż systemy wyłonienia zewnętrznego w tym sensie, że wewnętrzna grawitacja świata energetycznego jest zawsze mocniejsza od wszystkich eksterioryzujących materializacji. Istota, która ma sygnaturę syntezy na miarę swoich kontraktów, będzie mogła wziąć ponownie swe konfiguracje - nawet te, które są ekstremalnie oddalone - w zależności od tego, czy ma ona numeratora wprowadzenia zdolnego wejść w kontakt z mocną, immanentną grawitacją uniwersalną.&lt;br /&gt;Jeśli wcielona istota jest zdolna do traktowania takiej sygnatury, jej system całości zostanie zmieniony i stopniowo będzie stawała się ona - za pośrednictwem tej nowej sytuacji - istotą wyłonienia zewnętrznego, scaloną z sygnaturą sumeryjskiej esencji. Jak do tego dochodzi? Porcje czasoprzestrzeni, najbardziej zintegrowane do systemu jedności syntezy, mają trwałość energetyczną dużo większą od systemów, które są w sygnaturze eksterioryzacji.&lt;br /&gt;Istota, której kontrakt wewnętrznej numeracji unitarnej połączył się z systemem grawitacji uniwersalnej i której udaje się znosić transformacje, które odgrywają się począwszy od tego momentu, znajdzie się w takiej sytuacji, że nie będzie już w stanie inkarnacji związanym z systemem eksterioryzacji nie zintegrowanym do systemu unitarnego transferu. Będzie traktowała operacje, które będą się realizować w strefach czasoprzestrzennych bardzo mocno związanych z systemem jedności syntezy. Porcje czasoprzestrzeni, uzgodnione z systemem transferu o długiej trwałości, zaczną wówczas otwierać się na ten sygnał numeracji. Będzie miało miejsce zwolnienie starzenia się dla tej jednostki związanej z sygnaturą sumeryjskiej esencji, ponieważ, prawdę mówiąc, starzenie pochodzi z faktu automatycznego i obowiązkowego niszczenia systemów uległych eksterioryzacji, jako że są one przeznaczone do przejścia przez przetapianie.&lt;br /&gt;Jeśli wewnętrzna esencja danej istoty jest ekstremalnie silna i wyjmuje ona to ciało ze stref czasoprzestrzennych, ekstremalnie podległych siłom przetopu niższego systemu, ten wehikuł będzie się łatwiej utrzymywał w strefie czasoprzestrzeni, związanej z bardziej nieśmiertelnymi kontraktami numeracji. Jako że wewnętrzna numeracja unitarna jest immanentna, nieśmiertelna i permanentna, kontrakty wyłonienia zewnętrznego, najbliższe temu systemowi wewnętrznej numeracji, będą trwały najdłużej, podczas gdy systemy najbardziej uzewnętrznione będą trwały najkrócej. Numeracje wprowadzenia unitarnego, które oddziałują na wyłaniające się ciało, będą wspomagać jego przeniknięcie przez systemy wewnętrznej energii, które mają dłuższą egzystencję.&lt;br /&gt;Jeśli system numeracji syntezy realizuje się z bardzo dużą skutecznością, wówczas sieci energii zewnętrznej będą całkowicie połączone z systemem jedności syntezy. W tym momencie będzie miała miejsce retranskrypcja systemów numeracji sumeryjskiej esencji do systemu międzywymiarowego kontraktu, w którym rady jedności będą mogły bezpośrednio traktować z tym systemem formalizacji, nie musząc przemieszczać systemów energii zewnętrznej. W samej rzeczy, ten system formalizacji przemieszczony jest przez stopniową transmutację do czasoprzestrzennego pola, które jest bezustannie połączone z systemem wewnętrznej numeracji unitarnej. Jeśli wasza sygnatura zewnętrznej energii może wejść do tego systemu energetycznego, macie trwałość swojej istoty.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;j) Jabłko drzewa życia i jedność wewnętrzna&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;To przypomina przekazany obraz dotyczący ziemskiego raju: drzewo życia reprezentuje oś wewnętrznej numeracji unitarnej w stanie absolutnej permanentności, a jabłko reprezentuje czasoprzestrzenne pole, które pozwala na komunikowanie się z tym drzewem życia. Ten, komu udaje się zostać w polu energii, uzgodnionym z systemem numeracji wewnętrznej - tzn. ten, kto pozostawia to jabłko przyczepione do drzewa życia, do osi wewnętrznej numeracji unitarnej - będzie pozostawał w trwającym stanie rajskim. Jeśli zerwie jabłko, spowoduje zboczenie tego czasoprzestrzennego pola gdzie indziej, rozgniecie ten czasoprzestrzenny system, powodując utratę jego poziomu energii i jego wybuch w niższym systemie energii. Nadgryza jabłko. Zatem począwszy od momentu, gdy zmienia czasoprzestrzenne pole, w którym toczy się jego system, wchodzi do świata uzewnętrzniających wpływów i do świata przetopu, co powoduje, że starzeje się i umiera w przetopie. Istota, która chce zmienić swoją sytuację numeracji wewnętrznej, powinna wykonać wysiłek, aby zgromadzić swe konfiguracje sumeryjskiej esencji, by móc wzmocnić swoją sygnaturę jedności wewnętrznej w kontrakcie numeracji syntezy. Przez to stopniowo zaprowadza swoje systemy wyłonienia zewnętrznego - tzn. jednocześnie swój wehikuł fizyczny i swoje systemy&amp;nbsp;&lt;i&gt;mechanijne&lt;/i&gt;,&amp;nbsp;&lt;i&gt;metalijne&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i&amp;nbsp;&lt;i&gt;metralijne&lt;/i&gt;&amp;nbsp;- do coraz precyzyjniejszej konfiguracji jedności wewnętrznej, na drodze bardzo głębokiego kontaktu ze świadomością wewnętrznej numeracji unitarnej, jak również przez panowanie nad systemami energetycznymi bardziej odległymi od jedności wewnętrznej.&lt;br /&gt;Te bardziej oddalone systemy energetyczne są to siły będące na pograniczu między wewnętrznością i zewnętrznością: np. siły ejakulacji, które mogą przejść z wewnętrzności do zewnętrzności. Panując nad powyższymi systemami, istota powinna również kontrolować systemy wyłonienia zewnętrznego, które pojawiają się przed jej układem. Jej system wewnętrznej numeracji unitarnej musi być wzmocniony. Ma ona różne piętra w swoim wehikule: mentalne,&amp;nbsp;&lt;i&gt;animique&lt;/i&gt;, psychiczne i witalne. Tworzą one kontrakty ze swoim systemem formy. To stworzy systemy wewnętrznej numeracji wyłaniającej się z układami zewnętrzności, które istota rejestruje w formie syntetycznej. Jeśli wykonuje ona plan gromadzenia swoich konfiguracji zewnętrznych oraz energetyczną i formalną syntezę swoich układów wyłonienia zewnętrznego jak również wciela układy, oddalone od swego systemu, do sytuacji bliższej swemu układowi poprzez różne zarejestrowania, które utrzymują te systemy na zewnątrz jej układu, to ciało wewnętrzne jej systemu będzie wzmocnione. To wzmocnienie pozwoli na połączenie się z bardziej precyzyjnym wymiarem numeracji sumeryjskiej esencji.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Jaki jest cel traktowania z układami podpisanymi na strefach ekstremalnych?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a) Kontrole wewnętrzne i zewnętrzne aż po strefy ekstremalne&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ciało zewnętrzne jest zawsze traktowane w sposób złożony. Dysponuje ono zdolnością wprowadzenia na anteny wewnętrzne i ma kontrole na antenach zewnętrznych, które są czasami zgromadzone aż po strefy ekstremalne. Gdy chcecie ponumerować układy ekstremalne, powinniście traktować z systemami zewnętrznymi, które są już uzgodnione z systemem wewnętrznym. Oznacza to, że jeśli używacie systemów zewnętrznych, które są już uzgodnione z systemem wewnętrznym, przez większość czasu, na skutek różnych zbiegów okoliczności, macie kontakty z systemami ekstremalnymi. Te systemy nie dysponują trasami pozwalającymi im na wejście w bezpośredni kontakt z wewnętrznością. Powinny być zastąpione przez systemy zewnętrzne.&lt;br /&gt;Jeśli numerujecie systemy ekstremalne, to dlatego, że wasze ciało energii ekstremalnej zostało utworzone 4000, 12000, 20000 lat temu, a wasze obecne ciała wprowadzenia unitarnego powinny zintegrować część układów, które zostały utworzone w innych czasach. Nie jest zbyt łatwo traktować te ekstremalne ciała, ponieważ dysponują one bardzo mocnymi zdolnościami. Czasami nawet dysponują zdolnością działania podpisaną na materii. Kodyfikują systemy częściowo na planie wewnętrznym i częściowo na planie zewnętrznym. Mają kodyfikacje, których napotkanie jest ważne, ponieważ zawierają bardzo precyzyjną świadomość wewnętrzną tego wszystkiego, co toczy się na antenach zewnętrznych, zważywszy na to, że są pogrążone w światach zewnętrznych i łączą systemy na wszelkiego rodzaju antenach.&lt;br /&gt;Zatem, jeśli chcecie mieć bardziej precyzyjne interwencje lub informacje na planie zewnętrznym, to przede wszystkim połączone systemy ekstremalne mogą pozwolić wam na posiadanie tego typu informacji. Jest to powód, dla którego ciała zewnętrzne bez przerwy starają się traktować na ciałach ekstremalnych. Ich inkarnowane ciało może w ten sposób traktować na operacjach, które są jeszcze bliższe temu planowi i które pozwalają na przeniesienie figur na anteny wewnętrzne - i w ten sposób na przekazanie systemowi wiedzy unitarnej informacji, które są bardziej uzgodnione z czarami niższej formy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;b) Pośredni transfer układów ekstremalnych&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli wasze ekstremalne kontrakty są bardzo dobrze zunifikowane z systemem syntetycznego transferu za pośrednictwem wewnętrznych i zewnętrznych układów, wasze kodyfikacje numeracji sumeryjskiej esencji podpisują bezustannie kontrakty, ponieważ transfery odbywają się we wszystkich kierunkach. Ekstremalne kontrakty nie mają transferów bezpośrednich, lecz transfery pośrednie. Oto dlaczego inicjacyjne rady są utworzone specjalnie po to, aby informować ekstremalne układy o operacjach, które należy przeprowadzać w tych strefach w celu wykonania bardziej skutecznych połączeń. Tylko najbardziej imperialna część układów ekstremalnych nie nadaje się do zunifikowania. Jest bardzo trudno podpisać ich sieci zewnętrzne.&lt;br /&gt;Istnieją porcje czasoprzestrzeni, które musimy podpisać z kontraktem destrukcji - oznacza to, że bierze się część układu i nie integruje się reszty. To odbywa się w poszczególnych indywiduach, rodzinach i w grupach. Począwszy od momentu, gdy kontaktujecie się z ekstremalną sygnaturą np. w sytuacji specyficznej dla grupy, część ludzi z tej grupy pozostaje z wami w kontakcie, podczas gdy inna część całkowicie niszczeje poza tą konfiguracją. Mogą mieć miejsce operacje odbywające się na istotach lub na rodzinach. Ciała zewnętrzne są zawsze uzgodnione z tym, co się dzieje na antenach unitarnych, ale mają one również traktować na antenach ekstremalnych. Kiedy&amp;nbsp;&lt;i&gt;wirują&lt;/i&gt;&amp;nbsp;swoje układy na wewnętrznych antenach, mają skadrowania transferu dokonujące się z antenami wewnętrznymi, podczas gdy anteny zewnętrzne rozpościerają się, aby zgromadzić swoje konfiguracje połączone z systemami ekstremalnymi. Lecz jeśli unifikujecie swoje kontrakty z układami ekstremalnymi, których stany transferu są bardzo niewielkie w stosunku do ich stanów przyczepienia, jest pewne, że stoicie przed ryzykiem utraty energii i zniszczenia swojego układu centralizacji. Dlatego jest dobrze łączyć systemy ekstremalne tylko wtedy, jeśli macie ekstemalnie duży kontrakt zewnętrzności - kontrakt zewnętrzności trzymany przez system wewnętrznej numeracji unitarnej. Możecie rzucić swój system zsynchronizowanego transferu na anteny ekstremalne wtedy, gdy wasz system numeracji imperialnej został połączony z systemami zewnętrzności wystarczająco dobrze scentralizowanymi, aby pozostać w kodyfikacji numeracji sumeryjskiej esencji.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;c) Wprowadzenie systemów imperialnej numeracji, uszkodzonych na strefach zewnętrznych&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeśli uszkadzacie swój system numeracji unitarnej z tego powodu, że jest on w trakcie brania na siebie ciężaru dużych systemów numeracji imperialnej, i jeśli wasz system wyłonienia ekstremalnego przemieszcza się do stref, których traktowanie jest bardzo skomplikowane i których piętra transferu są pożądane dla anten numeracji unitarnej, ale które nie gromadzą swoich konfiguracji w sposób poprawny, i jeśli dokonuje się zbyt dużo zewnętrznych działań na waszym układzie, a wasz układ wprowadzenia unitarnego nie może wprowadzić tych energii z systemem transferu sumeryjskiego, ponieważ zbyt dużo niższej mocy jest przyczepionej do systemu, wówczas tworzą się kontrakty zewnętrzności na strefach ekstremalnych, a wasz system sumeryjskiej esencji nie może już ich centralizować tak jak przedtem. Zewnętrzne kontrakty scalają się ze strefami mocy nie nadającymi się do ponumerowania, po czym jest bardzo trudno je wprowadzić. Duża część kontraktów zewnętrzności, które były zabrane przez systemy imperialne daleko od systemu jedności, ma trasy numeracji, które powinny być ponumerowane powoli, aby mogły być ponownie włożone wewnątrz, w kontrakt z systemem transferu. Część, którą jest najtrudniej potraktować, to wprowadzenie systemów numeracji imperialnej, które uległy zniszczeniu na strefach zewnętrznych. Aby to zrealizować, jest niezbędne ponowne utworzenie kodyfikacji sumeryjskiej esencji na systemach, które uległy zniszczeniu.&lt;br /&gt;Tego typu konfiguracja dokonuje się tylko pod warunkiem, że system imperialnej numeracji, który był wyrzucony w czasie operacji transferu zewnętrznego, gromadzi się na antenie energii ekstremalnej, a następnie reintegruje się na anteny energii zewnętrznej, by potem wkroczyć na anteny wewnętrznej energii numeralnej. Dlatego systemy wyłonienia ekstremalnego są interesujące, jeśli są one systemami uzgodnionymi z układami nie nadającymi się do ponumerowania lub systemami, które uległy takiemu zniszczeniu, że znalazły się w strefach nie nadających się do ponumerowania. Wraz z tymi ekstremalnymi układami wprowadzonymi za pośrednictwem układów zewnętrzności, macie możliwość, by ponownie ponumerować systemy, które zostały uszkodzone i umieszczone w sytuacjach nie nadających się do ponumerowania.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;d) Ciągłość między wszystkimi systemami zewnętrzności wewnątrz B4&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Organ transferu tego typu konfiguracji - który bezustannie przemieszcza się wraz z układami sumeryjskiej esencji - jest organem transferu, który będzie traktować na strefach imperialnych figur, ale którego motory transferu są bezpośrednio związane z operacjami dokonującymi się między zewnętrznością i niższością. Gdybyście mogli przemieścić bardziej zunifikowane sieci zewnętrzne, mutacja dokonałaby się z większą skutecznością. Oto dlaczego sznur zewnętrzny ma B4, który pozwala mu na utrzymanie jego systemu w odległości operacyjnej. Wszystkie systemy, które znajdują się wewnątrz B4, są systemami nadającymi się do zorganizowania, by traktować systemy imperialnej mocy.&lt;br /&gt;Jeśli zaś przekraczacie tę strefę, wówczas ciała planu&amp;nbsp;&lt;i&gt;éternel 3&lt;/i&gt;&amp;nbsp;nie gromadzą już konfiguracji imperialnych. Są one obecne, centralizowane przez system wewnętrzności, ale nie traktują z systemami imperialnej energii, bezpośrednio związanymi z numeratorem wprowadzenia, ponieważ ich ciało zewnętrzności nie jest w wystarczającej ciągłości. Jeśli chcecie ponumerować systemy imperialnej numeracji - dalsze od tych, które traktujecie w strefie B4 - jest niezbędne, abyście ponumerowali systemy transferu zewnętrznego, które podpisują się na waszym układzie i byście ułożyli je na swoim systemie numeracji unitarnej w związku z transferami, jakich dokonujecie na systemach imperialnych.&lt;br /&gt;Sznur wewnętrznej energii, który traktuje na tych operacjach, nie kodyfikuje się natychmiast, kiedy ma miejsce przemieszczenie operacji ekstremalnej energii. Sznur ten kodyfikuje się jedynie wtedy, gdy tworzą się kodyfikacje ekstremalnej energii. Te kodyfikacje nie kodyfikują się natychmiast, gdy tworzycie układ sumeryjskiej esencji na takich strefach. Kodyfikują się jedynie wtedy, gdy sznury numeracji, uzgodnione z układem transferu zintegrowanym do strefy B4, zaczynają kształtować swoje układy w taki sposób, że ekstremalny organ energetyczny jest traktowany nie przez system numeracji unitarnej, ale przez systemy mocy, które są związane z systemem B4.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;e) Mechanizacja imperialna i transfery światła&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Kiedy traktujecie na strefach ekstremalnych, powinniście w tym czasie trzymać swój kontakt numeracji sumeryjskiej esencji z układem sumeryjskiej esencji, uzgodnionym z układem syntezy; ale również powinniście traktować na operacji mechanizacji imperialnej, która powinna dokonywać się w polu systemu B4 wraz z sieciami ekstremalnej energii, związanymi z tą strefą imperialnej numeracji, lecz które są przeobrażone - nie na planie wewnętrznych jedności uzgodnionych z poziomem, na którym znajduje się system B4, ale pod tym poziomem. Ciała mocy nie przemieszczają się z sumeryjskim kreatywnym; przemieszczają się one z kontraktami mocy, związanymi z systemem numeracji imperialnej, na poziomie&amp;nbsp;&lt;i&gt;mechanijnym&lt;/i&gt;,&amp;nbsp;&lt;i&gt;metalijnym&lt;/i&gt;, jak również&amp;nbsp;&lt;i&gt;metralijnym&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Aby ciała zewnętrzne mogły wznosić i podpisywać układy numeracji dla powrotu niektórych mocy zewnętrznych lub niższych, wymagają tego, aby systemy&amp;nbsp;&lt;i&gt;mechanijne&lt;/i&gt;&amp;nbsp;były bardzo dobrze pożywiane. Kontrakty powinny być dokonane w tych aparatach, aby mogła istnieć centralizacja, bo sznur zewnętrzny nie numeruje się, jeżeli sieci unitarnej numeracji nie łączą się z jego układem. Ciała zewnętrzne wymagają transferów światła. W kodzie transferu mówi się, że jeżeli zewnętrzne elementy są bardzo dobrze zunifikowane, mogą być takimi w formie lub świetle. Trzeba je unifikować w świetle, jeśli chce się, aby miała miejsce ewolucja.&lt;br /&gt;Jeśli pozwalacie swoim ciałom zewnętrznej energii na podpisywanie w strefach zbyt ubitych, imperialny sznur energetyczny będzie niezwykle obciążony. A więc, będzie ciążył na systemie unitarnej numeracji i będzie rozdzielał swoje energie po przybyciu do najcięższych i najbardziej ubitych stref bo nie będzie już wystarczającej koordynacji. Gdy chcecie traktować na dalekich strefach imperialnych z układami zewnętrznej energii, uzgodnionymi z tymi dalekimi strefami, te układy stref zewnętrznych powinny być podpisane na wewnętrznej antenie a ta wewnętrzna antena powinna być nie tylko ponumerowana na wewnętrznych napięciach unitarnych, nie tylko połączona przez układy&amp;nbsp;&lt;i&gt;subtelno-substancjalne&lt;/i&gt;, ale również powinien z nią skontaktować się układ numeracji wewnętrznej, który istnieje w układach&lt;i&gt;mechanijnych&lt;/i&gt;&amp;nbsp;i&amp;nbsp;&lt;i&gt;metalijnych&lt;/i&gt;, a nawet&amp;nbsp;&lt;i&gt;metralijnych&lt;/i&gt;. Jeśli traktujecie z tymi konfiguracjami oraz reorganizujecie układy związane z waszym systemem i ponadto numerujecie układy zewnętrznego transferu, związane ze sznurem unitarnej numeracji, z którym z kolei wy jesteście związani, w tych warunkach zewnętrzne kontrakty się podpisują. Wówczas ekstremalna numeracja może połączyć się z tym funkcjonującym układem.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;f) Wewnętrzne, zewnętrzne i niższe sznury połączone z wewnętrzną numeracją unitarną&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Istnieją porcje czasoprzestrzeni, które mają do ponumerowania kontrakty na antenach wewnętrznych. Ale kiedy je integrujecie na anteny unitarne, powodują one wybuch układu, ponieważ są za bardzo obciążone. Jest więc nie do pomyślenia traktowanie z tymi układami bez przygotowania zewnętrznych i imperialnych sznurów, scalonych na antenie wewnętrznej numeracji unitarnej, będących w bezpośredniej korelacji z układem sumeryjskiej esencji i wzmocnionych przez wszelkiego rodzaju operacje, które pozwalają na wzajemne połączenie się systemów mocy. To wymaga od każdego zgromadzenia swoich kodów w sposób precyzyjny, tak aby rada unitarna mogła traktować bez potrzeby przemieszczania swego układu.&lt;br /&gt;Jest zatem niezbędne, aby łączniki były skoordynowane przez siebie samych. A to wymaga, by zewnętrzne kontrakty weszły we wzajemną zgodę. Gdy numeruje się układy na antenach imperialnych, jest niezbędne, aby wewnętrzny sznur mógł istnieć, nie potrzebując się niszczyć, by wejść w kontakt z systemami zewnętrzności. Jest więc konieczne, aby systemy zewnętrzne były wystarczająco zorganizowane, tak aby kontrakty jedności syntezy mogły wmieszać się do systemu, podczas gdy układy unitarnego transferu zostały podpisane na antenach otoczonych i skadrowanych przez układ ze strefy B4. Jest konieczne, aby mogły utworzyć się operacje bez przemieszczania systemu wewnętrznej numeracji unitarnej. Mają one zamiar wprowadzić swoje układy, jeżeli są one w strefie wewnętrznej numeracji. Ale nie mogą się zgromadzić, jeśli same ciała zewnętrzne nie są scalone, zgromadzone i zintegrowane do systemu sumeryjskiej esencji.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;g) Traktowanie nie zakodowanych systemów przez zewnętrznych łączników&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ realizuje się operacje o bardzo dużej centralizacji na zewnętrznych układach, powodując, że pracują one dla swojej mutacji, tworząc warunki numeracji unitarnej, by przynieść im energie na anteny sumeryjskiej esencji - bardziej zintegrowane z poziomem, na którym się znajdują - wszystkie te elementy są zgromadzone na antenie kontroli numeralnej, która może, z czasem i z doświadczeniem, odnaleźć kodyfikację sumeryjskiej esencji, całkowicie zunifikowaną z układem transferu, który tymczasem jest związany z zewnętrznością. Gdy zrealizowaliście ten całkowicie zintegrowany organ transferu, którego stany numeracji są podpisane na antenach sumeryjskiego transferu za pośrednictwem kontraktów zewnętrznej energii uzgodnionej z tą sygnaturą, wówczas dysponujecie organem zmiany numeracji.&lt;br /&gt;Porcje czasoprzestrzeni, które podpisują z tymi układami, są połączone z układami zewnętrzności, bo istnieje porcja czasoprzestrzeni zakodowana i porcja czasoprzestrzeni nie zakodowana. Jeśli traktujecie z wewnętrznymi systemami numeralnymi, wasi ojcowie wymagają kontraktów na antenach zakodowanych. Ale jeżeli transferujecie z systemami zewnętrzności, można również traktować z układami nie zakodowanymi. Czasami niektóre porcje nadają się do ponumerowania, ale te takimi nie są, ponieważ pośrednicy nie zostali utworzeni. Począwszy od momentu, gdy pośrednicy są utworzeni, skoordynowani i zunifikowani, można zająć się nowymi warstwami, a nawet warstwami jeszcze nie zakodowanymi. W tym tkwi korzyść posiadania systemu zewnętrznego wyłonienia, uzgodnionego z naszym układem w sposób bardzo wewnętrzny i skuteczny. Nie zakodowane porcje czasoprzestrzeni są zawsze strefami mającymi duże zdolności, ale które są nie wykorzystane, bo te zdolności są związane z układami nie zakodowanymi lub niedojrzałymi, które stoją przed ryzykiem połączenia się z antenami bardzo długimi i bardzo niebezpiecznymi dla anten unitarnych. Nie traktuje się ich więc bezpośrednio. Jeśli istnieją pośrednicy, są włożone do środka, między układy, które opóźnią ryzyko możliwych wybuchów.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;h) Zgromadzenie ciał mocy na antenach unitarnych&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ci, którzy chcą uwymiarowić swój układ na coraz mocniejszych antenach, muszą najpierw utworzyć systemy zewnętrzne bardzo dobrze związane z ich systemem numeracji unitarnej, bardzo dobrze skoordynowane i stające się stopniowo bardzo operacyjnymi do zebrania ich konfiguracji na coraz bardziej unitarnych antenach. Ta operacja jest możliwa w tej chwili na planie ciał mocy. Obecnie Ziemia kodyfikuje się na coraz mocniejszych planach. Istoty mogą korzystać z tego typu sytuacji, aby zgromadzić swoje ciała mocy na coraz bardziej wzniesionych antenach. Powinny one gromadzić konfiguracje, które pozwalają im na traktowanie tych systemów mocy, grupując je na coraz bardziej unitarnych antenach. Ci, którzy nie dysponują tą możliwością, zostają wciągani przez systemy mocy, bo w związku z tym, że ich sygnatura wewnętrznej numeracji unitarnej nie jest wystarczająco pożywiana przez transfery w strefie zewnętrznej, ich kontrakt imperialnej figury bierze górę nad systemem numeracji unitarnej. Trzeba wówczas zgromadzić bardzo szczególne konfiguracje, jeśli chce się wydostać tych ludzi z pogrążenia w strefach imperialnej numeracji.&lt;br /&gt;Czasami porcje czasoprzestrzeni przemieszczają się i nowe pożywienia energii popychają istoty w kierunku nowych wymiarów. Jeśli mają one szczęście i spotykają wiązkę wewnętrznej numeracji unitarnej, otoczoną swoim systemem zewnętrzności, która może im pomóc w dokonaniu centralizacji, wówczas mogą wydostać się na powierzchnię. Ale zazwyczaj zewnętrzny sznur trzyma bardzo duże zdolności. Ci, którzy przemieszczają się aż do tych nie zakodowanych stref zewnętrzności, stają przed ryzykiem nie ujrzenia już więcej swojego układu sumeryjskiej esencji przed końcem swego układu formalnego. Czasami nawet nie odnajdują go po układzie formalnym, co jest kwestią czasu dla powrotu. Niektóre istoty dokonują bardzo rozległych podróży, nie mając żadnej konfiguracji, która pozwoliłaby im na połączenie się z układem numeracji sumeryjskiej esencji. Połączenie tej sygnatury z planem Sumerów jest czymś bardzo złożonym do zrealizowania. Zależy to nie tylko od planu form, ale również od układów numeracji sumeryjskiej esencji, które podejmują decyzje o kontakcie lub braku kontaktu, w zależności od okoliczności, w których znajduje się wcielone indywiduum.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2804169198432838467-1779613057106308996?l=parapsychologia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://parapsychologia.blogspot.com/feeds/1779613057106308996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/seria-4-granice-wszechswiata-i-systemy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1779613057106308996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2804169198432838467/posts/default/1779613057106308996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://parapsychologia.blogspot.com/2011/09/seria-4-granice-wszechswiata-i-systemy.html' title='SERIA 4 GRANICE WSZECHŚWIATA I SYSTEMY EKSTREMALNE'/><author><name>ANNA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06872574421740384739</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-Iql1fls0QYc/Tn3EfbG-a8I/AAAAAAAAAAc/6lJ3aYeCnz8/s220/Zach%25C3%25B3d%2Bs%25C5%2582o%25C5%2584ca.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2804169198432838467.post-2910257973484705623</id><published>2011-09-25T20:13:00.002+02:00</published><updated>2011-09-25T20:13:43.227+02:00</updated><title type='text'>POZA CZAS I NIEŚMIERTELNOŚĆ</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 14px; font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #ff0055;"&gt;&lt;i&gt;POZA CZAS I NIEŚMIERTELNOŚĆ&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #ff0055;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #ffaa00; font-size: x-large;"&gt;Rozdział pierwszy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy pierwszy raz ujrzałem Katarzynę, ubrana była w czerwoną sukienkę i przerzucała kartki jakiegoś ma­gazynu w mojej poczekalni. Wyraźnie z trudem od­dychała. Przedtem ze dwadzieścia minut nerwowo prze­mierzała korytarz przed wejściem na oddział psychiatrii, walcząc z chęcią ucieczki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powitałem ją, wymieniając uścisk ręki. Zauważyłem, że jej dłonie są zimne i wilgotne, co świadczyło o silnym zdenerwowaniu. Przez dwa miesiące nie odważyła się przyjść do mnie, mimo że usilnie namawiało ją na to dwóch lekarzy, którym całkowicie wierzyła. Wreszcie przyszła.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Katarzyna jest niezwykle atrakcyjną kobietą, blon­dynką o dość długich włosach i brązowych oczach. W tym czasie pracowała jako laborantka w szpitalu, w któ­rym byłem ordynatorem oddziału psychiatrycznego, po­za tym dodatkowo zarabiała jako modelka reklamująca kostiumy kąpielowe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wprowadziłem ją do mego gabinetu, gdzie znajdowa­ła się leżanka i wielki skórzany fotel. Usiedliśmy na­przeciw siebie, rozdzieleni tylko blatem biurka. Katarzy­na milcząc oparła się w fotelu, nie wiedząc jak zacząć. Czekałem, gdyż wolałem, żeby to ona pierwsza się odezwała, ale wreszcie zacząłem wypytywać ją o jej prze­szłość, o to, kim jest i dlaczego do mnie przyszła.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z odpowiedzi poznałem historię życia Katarzyny. Była jednym z trojga dzieci w katolickiej rodzinie, w małym miasteczku w stanie Massachusetts. Jej brat, starszy o trzy lata, był bardzo wysportowany i cieszył się swobodą, na jaką jej nigdy nie pozwalano. Młodsza siostra była ulubienicą obojga rodziców.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o jej dolegliwościach, wyraźnie stała się spięta i nerwowa. Mówiła szybko i pochylała się w przód, opierając łokciami o biurko. Całe życie była przytłoczona strachem. Tak bardzo bała się udusić, że nie mogła przełknąć żadnej pigułki, bała się wody, samolotów, ciemności, przerażała ją śmierć. Często spała w garderobie na ubranie. Ostatnio te stany lękowe nasiliły się. Mijały zwykle dwie, trzy godziny, nim mogła zasnąć. A kiedy już spała, spała bardzo lekko, często się budząc. Koszmary i wędrówki we śnie, które były plagą jej dzieciństwa, znowu powróciły. Po­nieważ te lęki oraz inne objawy paraliżowały ją, po­grążała się w coraz głębszej depresji.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy Katarzyna wszystko to opowiadała mi, widzia­łem, jak bardzo cierpi. Podczas mej praktyki pomogłem wielu ludziom takim jak ona, byłem więc pewien, że i tym razem mi się to uda. Postanowiłem, że przede wszystkim sięgniemy do jej dzieciństwa, szukając tam źródła wszystkich problemów. Zwykle te
